poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Historia w czasie rzeczywistym

Ten nieco tajemniczy tytuł, to żartobliwa, choć zgodna z prawami fizyki, próba implementacji pomysłu, który przyszedł mi ostatnio do głowy. Jak w niesamowity sposób wykorzystać pewną cechę jaką posiada światło.

Wstęp

Poniższe dywagacje wymagają znajomości fundamentalnej cechy promieniowania elektromagnetycznego a mianowicie tego, że jego prędkość jest skończona i wynosi w próżni w przybliżeniu 300 tys km/s. Światło, czyli promieniowanie elektromagnetyczne o pewnej długości fali, ma skończoną prędkość. Wynikają z tego zasadnicze konsekwencje :

  • pomiędzy wysłaniem światła a jego dotarciem mija czas
  • odległe obiekty widzimy takimi, jakimi były przed upłynięciem tego właśnie czasu



Przykładowo, galaktykę odległą o miliard lat, widzimy taką jaka była miliard lat temu. Widać ją w teleskopie, lecz nie jest to jej obraz aktualny, ponieważ minął miliard lat zanim jej światło dotarło do nas i wpadło w nasz teleskop. Faktycznie ta galaktyka jest już starsza o miliard lat. Możliwe nawet że wygląda zupełnie inaczej lub zderzyła się z inną galaktyką. Tego nie wiemy i wiedzieć nie możemy. O jakimkolwiek wydarzeniu w tej galaktyce, dowiedzielibyśmy się dopiero po miliardzie lat.

Od Księżyca światło biegnie nieco ponad sekundę. Gdy na Słońcu pojawia się aktywność, np. protuberancja, informacja o tym zdarzeniu dociera do Ziemi po 8 minutach. Od Plutona do Ziemi - 5 godzin 20 minut. Od najbliższej gwiazdy do Ziemi - 4 lata.

Co ciekawe, zasada ta obowiązuje także w małych skalach. Patrząc w tej chwili na urządzenie wyświetlające ten tekst, także obserwujecie przeszłość, nie teraźniejszość. Światło od wyświetlacza pokonuje drogę do Waszych oczu w określonym czasie. Zatem logiczne rozumowanie podpowiada, iż zawsze patrzymy na przeszłość, nigdy na teraźniejszość i wynika to wprost z natury praw fizyki, gdzie nie występują oddziaływania natychmiastowe.


Wykorzystajmy to !

Czy można tą cechę rzeczywistości wykorzystać w jakiś konkretny i interesujący sposób ? Sposobów na jej wykorzystanie jest wiele, np. opiera się na niej system GPS. Przyjrzyjmy się jednak czemuś innemu. Skoro zawsze widzimy przeszłość obiektów, to de facto jesteśmy zdolni do spoglądania w przeszłość. Do oglądania przeszłości. I o ile przywykliśmy do takiej świadomości w przypadku obiektów kosmicznych, gwiazd, galaktyk, wielkich struktur Wszechświata, o tyle w powszechnym mniemaniu dotyczy to właśnie wyłącznie takich odległych obiektów. I tu właśnie zadałem sobie pytanie.

A jeśli zastosować tę zasadę do nas samych, do NASZEJ przeszłości ?

Powiedzieliśmy, że taka możliwość występuje wyłącznie w wypadku obiektów odległych. Natomiast my sami nie jesteśmy od siebie samych odlegli. Pomiędzy nami a nami musiałaby być odległość powiedzmy 1000 lat świetlnych, abyśmy mogli obserwować swoją przeszłość sprzed 1000 lat.

Okazuje się jednak, że jest to najzupełniej możliwe. A posłużyć do tego celu może przyrząd, który każdy z nas posiada w swym domu. A jest to... lustro :)

Obserwując siebie w lustrze, widzimy siebie samych sprzed określonego czasu. Ten czas to czas w jakim światło pokonuje dwukrotną odległość od nas do lustra. Dwukrotną, bo światło biegnie od nas do lustra, a następnie od lustra do naszych oczu. A teraz gwóźdź programu, czyli wysyłamy nasze lustro 500 lat świetlnych od Ziemi i ustawiamy je tak, aby było do nas odpowiednio zwrócone. Co się dzieje ? Po tym jak minie już wymagane dla światła 1000 lat *przypis1 (dwukrotna odległość), światło z Ziemi odbije się od lustra i wróci do nas z powrotem. Panie i Panowie, mamy transmisję na żywo, z całej planety, sprzed 1000 lat :)




Konsekwencje

Jeśli coś na pierwszy rzut oka tu się wyłania, to na pewno bezlitosna  precyzja w badaniu i ocenie historii ludzkości i życia na Ziemi w ogóle. Żadne działanie, żaden akt, wojna, zbrodnia, nie byłyby więcej możliwe do ukrycia, do zatuszowania. Co jeszcze ciekawsze, moglibyśmy wysyłać wiele różnych statków-luster do ustawienia w różnych odległościach od Ziemi. 10 lat świetlnych, 20, 30, 100, 1000. I tak dalej. Moglibyśmy ustawiać je co rok świetlny, aby być w stanie zaobserwować dowolne wydarzenia, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba. Obejrzeć przebieg I wojny światowej ? Nie ma problemu ! Obejrzeć upadek meteorytu tunguskiego ? Proszę bardzo ! Badania historii, weszłyby w etap bezpośredniego zaglądania w przeszłość. Byłaby to Historia czasu rzeczywistego.

Oczywiście nie moglibyśmy wrócić w ten sposób do wydarzeń sprzed ustawienia lustra... Nasza transmisja rozpoczęłaby się dopiero z momentem jego ustawienia i dotarcia do nas naszego własnego światła odeń odbitego. Chyba że... takie lustro już istnieje... ale o tym za chwilę.


Implementacja

Oczywiście powyżej pominęliśmy, jako nieistotne w tym momencie, problemy techniczne, jak wielkość lustra, jego ustawianie, konstrukcja potrzebnego teleskopu, jego zdolność rozdzielcza, blask Słońca tłumiący światło odbite od Ziemi itp. To wszystko detale a mówimy o możliwości, która istnieje. Jeśli już koniecznie musimy to rozważać, to jednym z rozwiązań, byłoby wysłanie automatycznego, bezzałogowego statku kosmicznego i zamontowanie mu na rufie naszego gigantycznego lustra, przy czym statek sam dokonywałby odpowiednich korekcji jego ustawienia.

Jednakże czekanie kilku tysięcy lat, aby wysłać statek na odległość 1000 lat świetlnych, abyśmy mogli cieszyć efektami wielkobudżetowego przedsięwzięcia, może być okresem zbyt długim, nawet dla najbardziej cierpliwych inwestorów. I tu pojawia się pytanie, czy rzeczywiście taki statek musimy wysyłać aż tak daleko.

Założyliśmy powyżej, że jeśli chcemy obserwować przeszłość sprzed 1000 lat, musimy stworzyć odcinek o długości 500 lat świetlnych a na jego końcu ustawić lustro, aby światło pokonując drogę tam i z powrotem, czyniło to w ciągu 1000 lat. Tak jak na ilustracji poniżej :


Ponieważ jednak jesteśmy gatunkiem wysoce rozumnym i opanowaliśmy już geometrię, możemy sobie ten odcinek podzielić tak, aby sumaryczna droga pozostała taka sama a mimo to nie wymagała od nas aż tak dalekiej podróży. Spójrzmy :


W ten sposób, wykorzystując odpowiednio wielką liczbę luster, możemy nawet zamknąć się z odległościami wewnątrz naszego Układu Słonecznego i nie musieć lecieć nigdzie dalej. Co więcej, takie rozwiązanie obniży też poziom komplikacji konstrukcji teleskopu, który nie musi w takim układzie spoglądać aż tak daleko.

Ile luster potrzeba ? Zakładając, że pierwszy szpaler instalujemy w okolicach orbity Ziemi, a drugi w okolicach orbity Plutona, wiedząc że światło pokona tę drogę w 5 godzin czyli 0,2 doby, potrzeba nam 5 * 365 * 1000 takich odcinków, czyli 1.825.000 a więc po 900 tysięcy luster po każdej stronie. Dość sporo. Koszt raczej dużo większy, niż wysłanie w kosmos kamery, która będzie po prostu nas filmować.


Naturalne lustra kosmiczne

Czy nie byłoby idealnie, gdyby w kosmosie takie lustra występowały naturalnie, by nie trzeba ich było tworzyć ? Owszem byłoby. Zatem ucieszy nas fakt, że takie lustra mogą istnieć naprawdę. Określenie lustro, jest jednak w tym wypadku nieco na wyrost.

Ogólna teoria względności mówi nam, że ciała posiadające masę skupiają wokół siebie czasoprzestrzeń w taki sposób, że ciała poruszające się obok, wpadają w te skupienia i zależnie od swojej prędkości i odległości albo tylko zakrzywiają swoje tory, albo krążą wokół, albo zakrzywiają się całkowicie i zderzają z takim obiektem. Powszechnie rozumiane jest to jako grawitacja. Prawu temu podlega wszystko co porusza się przez czasoprzestrzeń, włącznie z promieniowaniem. Zatem również światło podlega tym zjawiskom.

Jeśli podlega temu nawet światło, to możliwe jest jego zakrzywienie, nie powodujące utraty jakości informacji, bo to nie światło się zakrzywia a sama czasoprzestrzeń. Możliwa jest więc taka konfiguracja ułożenia obiektów masywnych, aby informacja wysłana w ich kierunku, powróciła do nas z powrotem, bez-stratnie. Spójrzmy na ilustrację :




Jak widać, dzięki dwóm czarnym dziurom, ułożonym w taki sposób, bylibyśmy w stanie widzieć siebie samych sprzed czasu równego czasowi jakie światło przebędzie drogę a+b+c. Czyli np 4000 lat i zobaczyć co się działo. Ponieważ "lustro" już istnieje i już działa i działało w przeszłości, nie trzeba byłoby czekać na wyniki. Moglibyśmy natychmiast spojrzeć w przeszłość za jego pomocą.

Oczywiście prawdopodobieństwo takiej konfiguracji obiektów we Wszechświecie nie jest duże. Powyższa ilustracja jest uproszczeniem dwuwymiarowym, natomiast rzeczywistość przestrzeń jest 3-wymiarowa. Światło naszej planety (odbite) rozprzestrzenia się od około 4 miliardów lat a więc sfera jego zasięgu jest kulą o promieniu 4 mld lat świetlnych. W takim czasie i w takiej przestrzeni z pewnością trafiło już na obiekty masywne, które je zakrzywiały po wielokroć. Ponieważ jednak był to proces naturalny i raczej chaotyczny, wykrycie takiego sygnału graniczyłoby z cudem. Co innego wysłać sygnał celowo znając położenie wybranych obiektów.


Mimo wszystko, nie można odpowiedzialnie wykluczyć, że takie informacje nie przylatują nawet teraz w pobliżu Ziemi, bo gdzieś tam ich tory zostały zakrzywione w takiej szczęśliwej konfiguracji. Odebranie ich może wymagać gigantycznej zdolności rozdzielczej sprzętu obserwacyjnego, ale mogą tam być i dobiegać do nas np. z okolic czarnych dziur. Jedna z nich znajduje się w centrum naszej galaktyki. Jeśli zakrzywiłaby światło z układu słonecznego, tak aby dotarło do nas z powrotem, to widzielibyśmy naszą planetę sprzed 52 tysięcy lat, kiedy to żył Człowiek Neandertalski.


*Przypisy:
1. Jak słusznie zauważył jeden z komentatorów, pierwsza transmisja po ustawieniu lustra 500 lat świetlnych od Ziemi, nadejdzie po 500 latach, a nie po 1000 latach. Dzieje się tak dlatego, iż światło z Ziemi, w momencie ustawiania lustra, "już jest na miejscu", bo było ono nadane 500 lat wcześniej. Zatem musi jedynie wrócić. Natomiast nie zmienia to faktu, iż transmisja i tak będzie opóźniona o 1000 lat.



Zagadka Bystrzaka !

Tym razem w formie eksperymentu. Weź średniej wielkości lustro i podejdź do większego lustra wiszącego na ścianie. Skieruj lustro tak, aby dostrzec poniższy efekt.

Dlaczego kolejne obrazy są mniejsze od poprzednich, aż do momentu w którym stają się niewidoczne ?





Bonus !

Światło naszej planety (odbite) z całego okresu jej istnienia gdzieś tam jest. Gdzieś tam podróżuje. Większość tego światła oddala się od nas. I zabiera ze sobą całą informację wizualną jaka opuściła naszą planetę od początku jej powstania. W odległych pustkach kosmosu 4 miliardy lat świetlnych stąd, porusza się światło gorącej nieprzyjaznej planety Ziemi. Nieco bliżej "leci" światło z Ziemi zalanej oceanami. Jeszcze trochę bliżej leci światło Ziemi, na której pojawia się pierwsze prymitywne życie, roślinność, dinozaury... Ten widok nie przepadł na zawsze. On nadal istnieje i nadal oddala się od Ziemi. Tak jak my widzimy gwiazdę odległą o 100 milionów lat świetlnych, która już dawno może nie istnieć, tak samo gdzieś tam, dociera światło od Ziemi po której hasają dinozaury, które również dawno już nie istnieją.

Załóżmy że w tej chwili, TERAZ, odbiera to światło wysoce zaawansowana cywilizacja. Kierują na Układ Słoneczny swój kosmiczny teleskop o średnicy 1000 kilometrów i dostrzegają naszą planetę odległą od nich o 4 miliardy lat świetlnych. Widzą planetę wstrząsaną erupcjami wulkanów, bez wody, bez tlenu, bombardowaną planetoidami. Odhaczają nas na liście i oznaczają jako "Brak warunków do istnienia życia". A patrzą na nas teraz. W tym samym momencie, w którym my czytamy te słowa.



23 komentarze:

  1. Czyli można "zamknąć" światło w układzie luster.

    Spróbujmy nie wylatywać poza Ziemię. Ustawiamy na przeciwko siebie 2 lustra, tak, żeby światło odbite od jednego trafiało prawie idealnie do drugiego i z powrotem. Teraz wprawiamy lustra w ruch obrotowy wokół osi dokładnie pomiędzy nimi. Ruch musi być na tyle szybki, żeby światło odbite od jednego lustra trafiało do drugiego i z powrotem. Przy odpowiedniej prędkości obrotu i odpowiednim odchyleniu luster od osi obrotu światło będzie bez końca podróżować pomiędzy lustrami, nie wydostając się na zewnątrz (nie tracąc informacji).

    Czy po roku po zamknięciu światła ujrzymy chwilę sprzed roku odległą od nas o rok świetlny? W podobny sposób dałoby się na powierzchni Ziemi "nagrywać" przeszłość.

    Chyba jestem zmęczony i to co piszę posiada jakiś błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda to na wysoce wysublimowany aparat fotograficzny, albo raczej "przechowalnia" faktycznego zaistniałego w danym momencie obrazu. Od zwykłego aparatu różniłby się tym, że niósłby rzeczywisty obraz, który następnie można by z dowolną dokładnością analizować, nie jak obraz sztucznie zapisany na ośrodek filmu lub pamięci. Czemu nie :)

      Usuń
    2. Wyobraziłem sobie to co napisałeś, jako dwa lustra postawione równolegle, obracające się po wspólnym obwodzie, a między nimi porusza się strumień światła. Jednak, czy te lustra nie musiały by mieć prędkości większej niż światło? Bo mają większą drogę do pokonania niż strumień fotonów, co chyba dyskredytuje ten pomysł. Jednak podobnym pomysłem wydaje mi się np. zamknięcie promienia z informacją w idealnej kuli zrobionej z idealnie odbijającej materii. wtedy promień po prostu odbijał by się w nieskończoność w środku kuli. Tylko jak to zrobić?

      Usuń
    3. Podstawą tej teorii musiało by być lustro odbijające światło w pełni, co chyba jest nie możliwe do osiągnięcia, w przeciwnym wypadku przy każdym odbiciu część światła będzie najzwyczajniej pochłaniana.

      Usuń
  2. Jak jest w końcu z czasem? Jest względny, czy nie?
    Z poprzednich artykułów wnioskuję, ze czas nie jest taki sam dla naszej planety jak i wspomnianej cywilizacji oddalonej od nas o 4 miliardy lat świetlnych. Jestem zmęczony, pewnie w czymś popełniam błąd, ale jakkolwiek nie spróbowałbym sobie tego wyobrazić, powstaje paradoks. Abym umiał chociaz odpowiednio sformułować pytanie, muszę zacząć od najbardziej podstawowych rzeczy. To sprowadza do następującego, opierającego się na pograniczu fizyki i filozofii pytania - czym jest czas? Jakie ma zdanie o nim obecnie nauka, jakie miała kiedyś, jakie masz Ty?

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku jest mały błąd, światło porusza się z prędkością 300 tys m/s ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz kogoś pouczać, sam się najpierw doedukuj.

      Usuń
  4. Prędkość kazdej fali elektromagnetycznej wynosi ~300 000 000m/s, tzn. 300 000 km/s. Nie ma zadnego błędu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł z kaskadą luster nie rozwiązuje problemu.
    Załóżmy że kaskadę umieszczamy w odległości 1 roku świetlnego od Ziemi. Załóżmy też że promień świetlny potrzebuje 1000 lat na przejście od pierwszego lustra kaskady do ostatniego. Z tych założeń wyliczamy że promień światła dotrze ponownie na Ziemię po 1002 latach (1+1000+1).

    Załóżmy też że kaskadę stawiamy w roku 2000. Pierwszą transmisję z przeszłości ujrzymy na Ziemi dopiero w 3001 roku! I będzie to obraz ziemi z roku 1999. Czym bliżej Ziemi ustawimy kaskadę luster tym bardziej zbliżymy się do roku 2000.

    Jeżeli kaskadę ustawimy w pobliżu Marsa to po 1001 latach ujrzymy obraz Ziemi na kilka minut przed ustawieniem kaskady. Także to rozwiązanie po prostu nie ma sensu.

    To samo tyczy się ustawiania pojedynczego lustra powiedzmy w odległości 1 mln lat świetlnych. Oczywiście ujrzymy historię ziemi sprzed pół miliona lat ale... będziemy musieli na tę transmisję czekać aż pół miliona lat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Poprawka w akapicie:
    Jest:
    Jeżeli kaskadę ustawimy w pobliżu Marsa to po 1001 latach ujrzymy obraz Ziemi na kilka minut przed ustawieniem kaskady. Także to rozwiązanie po prostu nie ma sensu.

    Powinno być:
    Jeżeli kaskadę ustawimy w pobliżu Marsa to po 1000 latach i kilku minutach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapominasz o jednym: gdy "ustawiasz" lustra w kaskadzie, to światłu już tam płynie. Trafia narazie w przestrzeń (do momentu ustawienia kolejnego lustra), ale światło wciąż tam się odbija. Przecież nie ustawiałbyś luster szybciej niż światło!

      Usuń
    2. Bardzo słuszna uwaga! (w odniesieniu do 1 lustra w linii prostej). Postulowałem konieczność dwukrotnego przebycia drogi przez światło a wystarczy jedna droga - z powrotem - gdyż światło w momencie stawiania lustra już jest na miejscu. Naniosę odpowiednią poprawkę.

      Usuń
  7. Nie bardzo rozumiem, w czym nie widzisz sensu :) Pisałem przecież, że na transmisję trzeba poczekać. Natomiast gdy już nadejdzie, będzie nadawana stale - strumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chodzi o to że ustawiając kaskadę luster w 2000 roku w rejonie układu słonecznego. Nie zobaczymy przeszłości sprzed 2000r. (oprócz tych kilku godzin). I nie ma tu znaczenia jak "szeroka" będzie ta kaskada.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobnie ma się sytuacja z falami radiowymi. Dla astronautów głos na księżycu w stosunku do ziemi opóźniony był o 2 sek. Zróbmy na księżycu(on jest obrócony zawsze tę samą stroną) i na ziemi tysiące kaskad luster(wyliczmy w jakich miejscach będą padały odbicia na ziemi) i będziemy móc w stanie przynajmniej obserwować obraz z przed kilkudziesięciu minut.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli w przyszłości byłaby możliwość tworzenia (hipotetycznych póki co i nawet w hipotezie wymagających ogromych malo prawdopodobnych do uzyskania ilości energii) tuneli nadprzestrzennych wtedy można by oszukać odległość, przenieść się w dowolnie odległe miejsce sfilmować bitwę pod grunwaldem i wrócić :) To samo przy teleportacji, o ile się dobrze orientuje ostatnie badania pokazują, że możliwa jest teleportacja stanów kwantowych i za pomocą tejże teleportacja fotonów - ale nie wiem jak to dokładnie działa, możę autor mi wyjaśni, czy byłoby możliwe w przyszłości za pomocą tej metody zteleportować fotony z dużych odległośći ( oczywiście hipotetycznie ) - rozwiązałoby to problem oczekiwania na transmisje, dodatkowo byłoby proste w konfiguracji (nie trzeba by wysyłać coraz to nowych luster na coraz inne odległośći) co do tego jaki okres czasu chcemy obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziemy już na tyle zaawansowani, aby podróżować szybko i tak daleko, aby zobaczyć bitwę pod Grunwaldem, to powinniśmy na takim etapie rozwoju być też zdolni to równie szybkiego przesyłania informacji, nie uważasz ? :)

      Co do teleportacji, rozważ następujący eksperyment myślowy. Są teleporty A i B. Działają tak, że teleport A skanuje Twoje ciało, każdą najmniejszą cząstkę elementarną i ich ułożenie i strukturę. Następnie niszczy Twoje ciało, przesyła informację do teleportu B i tam je odtwarza. Jak narazie ok ? No to patrz :) Teleport A ma awarię i skanuje Twoje ciało, NIE NISZCZY GO, wysyła do B i tam odtwarza. Są teraz 2 osoby. Kim jest osoba z teleportu B ?

      Usuń
    2. Czytając to eksplodował mi mózg! Dobra rozkmina :D

      Usuń
  11. O ile dobrze pamiętam, nad podobnym eksperymentem myślowym rozważał Stanisław Lem. Biorąc pod uwagę zasadę działania takiego teleportu dla samego wszechświata nie miałoby to znaczenia bo masy by nie przybyło ( atomy ciągle istniałyby w takiej samej ilości, tylko w innym stanie ). Natomiast rozważając kwestię świadomości to jest kilka opcji, choć żadnej pewnym być nie można.
    Najbardziej prawdopobne jest to, że powstałaby kolejna świadomość będąca kopią Twojej świadomości ( wg dzisiejszej wiedzy świadomość jest względna i jest to efekt pracy mózgu). Czyli dla Ciebie byłaby to obca osoba, jednak nowo powstała osoba myślałaby, że jest oryginalną. Na dobrą sprawę, nawet gdyby maszyna nie popsuła się, to być może Twoja świadomość i tak ulegałaby zniszczeniu a na jej miejsce powstawałaby nowa, ale już "nie Twoja" co gorsza mogłoby to być nawet niemożliwe ani do wykrycia, ani do udowodnienia ( Bo nowo powstała świadomość myślałaby że jest oryginalną ).

    Jednak nie do końca o to mi chodzi - Wiem, że trwają badania nad teleportacją kwantową http://wyborcza.pl/1,75476,3666162.html czyli teleportacją informacji opierającą się na założeniu, że kwanty mogą znajdować się w wielu miejscach jednocześnie (superpozycja ? ). Podobno udało się w ten sposób zteleportować informacje. Czy na tej zasadzie nie można by było zteleportować informacji o fotonach, które lecą odbite od naszej planety od 100, 200, 400 lat ? Bez fizynczej potrzeby znajdowania się w tym miejscu ? Moja wiedza na ten temat jest uboga i nie do końca wiem na jakiej zasadzie to działa, ale gdyby to było możliwe, wtedy wydaje się wykonalna realna możliwość zaglądania w przeszłość bez możliwości ingerencji w nią, a więc nie ma mowy o paradoksach dziadka itp.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na mój rozum to wystarczy nawet tylko dwie (a nie wiem czy nie jedna) odpowiednio masywne czarne dziury, żeby zobaczyć przeszłość. Nie trzeba się martwić ich ustawieniem nawet, bo światło leci nie jak kreska, tylko sie rozprzestrzenia też, cały czas na boki, nieskończoną ilością promieni, jak stożki. Najpierw leci, jak nieskończona ilość stożków, czyli rozszerzająca się kula. Część promieni leci w kosmos, ale jeden z nich na pewno obok pierwszej dziury wyceluje w drugą czarną dziurę i poleci tam jak stożek, gdzie jeden z tych kolejnych promieni ze stożka poleci jako kolejny stożek do nas. Dlatego jedyny problem to odpowiednie wycelowanie obok czarnej dziury jakimś teleskopem. Jednak jest on bardzo duży bo trzeba trafić w ten jeden, jedyny, maluteńki punkcik (czubek ostatniego stożka) obok czarnej dziury. Poza tym, utrudnia to, jak mniemam, ruch dziur i ziemi względem siebie, więc obraz obok czarnej dziury zmienia się jak w kalejdoskopie i trzeba by było nie tylko trafić w punkt przestrzeni, ale i czasu. I tym sposobem nie mamy filmu tylko zdjęcie, a kolejnej klatki trzeba szukać gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zagadka bystrzaka: wydaje mi się że tak jest dlatego że jedno lustro jest mniejsze od drugiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo odległość którą pokonał foton jest iloczynem ilości odbić i odległości. Czyli jeśli jedno lustro jest oddalone od drugiego o metr,a ty patrzysz na obraz który został odbity dwa razy, to tak jakbyś patrzył na lustro oddalone od ciebie o dwa metry, a wielkość wyjaśnia perspektywa im dalej objekt się znajduje tym jest mniejszy.

      Usuń
  14. Bruce Lee scena walki w sali pełnej luster

    OdpowiedzUsuń