środa, 30 maja 2012

Niezwykła podróż atomów


W tym artykule przyjrzymy się zadziwiającej i spektakularnej wędrówce, jaką przebył każdy atom w naszym ciele. Od początków swego istnienia, aż do gałki naszego oka.

O stałości-niestałości materii i o tym czym, z molekularnego punktu widzenia, jest istota ludzka dowiemy się z dzisiejszej lektury.




Atomy w ciele ludzkim

Zdecydowana większość ludzkiego ciała, to kombinacje zaledwie czterech pierwiastków, powszechnie występujących we Wszechświecie. Przeciętna osoba, ważąca około 70 kg składa się z :

  • 43 kg tlenu
  • 16 kg węgla
  • 7 kg wodoru
  • 1.8 kg azotu

Pozostałe elementy to niemal cała tablica Mendelejewa, włącznie z tak egzotycznymi pierwiastkami jak uran, antymon czy itr. Zawartość tych składników jest znikoma, ale gdyby np. zebrać złoto z zawartości ciał całej ludzkości, otrzymalibyśmy prawie półtorej tony tego pierwiastka.

Oczywiście różnice pomiędzy ich ilościami nie występują wewnątrz samego gatunku. Proporcjonalnie każdy z nas ma ich praktycznie tyle samo, co sprawia że różnice pomiędzy nami nie mają żadnego związku z ilościami atomów, z których się składamy.



Atomy we Wszechświecie

Czy jesteśmy wyjątkowi na tle Wszechświata ? Czy nasz skład atomowy mówi, że jesteśmy wyjątkowi, czy wręcz przeciwnie ? Zobaczmy. Oto częstość występowania atomów we Wszechświecie, od najczęstszych :
  • Wodór
  • Hel
  • Tlen
  • Węgiel
  • Neon
  • Azot

Deklaracja Niepodległości USA
przechowywana jest w hermetycznym
pojemniku z helem

Zarówno hel jak i neon, są całkowicie bezużyteczne organicznie i nie biorą udziału w żadnych procesach biologicznych (hel w ogóle nie tworzy żadnych związków z niczym), co często jest wykorzystywane jako ich atut.

Widzimy zatem, że cztery najczęstsze pierwiastki ludzkiego ciała, są jednocześnie czterema najczęstszymi pierwiastkami w całym Wszechświecie! Czy istnieje więc jakikolwiek powód by sądzić, że jesteśmy wyjątkowi ? Z całą pewnością nie ma w nas niczego wyjątkowego pod względem molekularnym. Jesteśmy wręcz obrzydliwie pospolitym elementem Wszechświata. Jego najczęstszą, najbardziej typową atomową kreaturą.



W literaturze science-fiction, spotkać można organizmy oparte na innych pierwiastkach. Szczególnie często rozważane są organizmy oparte na krzemie (silikonowe). Hipotezie tej trudno zaprzeczyć bez szczegółowych badań lub obserwacji i możliwe, że nie tylko "nasze" pierwiastki mogą tworzyć struktury biologiczne. Organizm do życia potrzebuje na dobrą sprawę tylko kilku rzeczy - mechanizmu przetwarzania energii z otoczenia, mechanizmu replikacji samego siebie, oraz transportera wewnętrznego, który jednocześnie rozpuszcza i rozprowadza potrzebne składniki po całym ustroju. Elementy te mogą być zbudowane z różnych pierwiastków.

Sęk jednak w tym, że wcale nie muszą być tak egzotyczne, bo zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. Na własnym przykładzie widzimy, że skoro najpospolitsze, najbardziej "nudne" pierwiastki w całym Wszechświecie, są w stanie tworzyć tak nieprawdopodobne bogactwo życia, to zakładanie że np. na pierwszej planecie którą odwiedzimy, znajdziemy życie całkowicie atomowo-odmienne od ziemskiego, jest sromotnym błędem w szacowaniu prawdopodobieństwa.

Najbardziej prawdopodobnym przypadkiem jest to, że na obcych planetach typu ziemskiego, znajdziemy życie oparte wodzie i węglu - pierwiastku tak reaktywnym, że nazywanym wręcz chemiczną prostytutką ;)



Skąd one się wzięły ?

Jeszcze do całkiem niedawna, pochodzenie atomów było zagadką. Gdybyśmy zadali to pytanie najwybitniejszym chemikom sprzed zaledwie 60 lat, rozgorzałyby spory i dyskusje. Dopiero wraz z rozwojem nauki, świat chemii zyskał odpowiedzi.

Pochodzenie atomów jest trojakie i myli się ten, kto sądzi że wszystkie atomy powstały w Wielkim Wybuchu. Nic podobnego! W Wielkim Wybuchu powstały zaledwie dwa pierwiastki - wodór i hel. Wszystkie pozostałe pierwiastki są wytworem gwiazd. Oto trójstopniowy schemat powstawania pierwiastków w naszym Wszechświecie :

  1. Wielki Wybuch - hel i wodór
  2. Wnętrza gwiazd - pierwiastki cięższe (węgiel, tlen, siarka, żelazo), ale również hel
  3. Wybuchy supernowych - najcięższe pierwiastki



Jesteśmy... wieczni

Ponieważ atomy nie umierają a jedynie mogą zmieniać swoją postać, musimy zdać sobie sprawę, że każdy pojedynczy atom, który składa się na nasze ciało, każdy z nich był kiedyś we wnętrzu gwiazdy lub powstał w samym Wielkim Wybuchu.

Zatrzymajmy się tu na chwilę, aby ogarnąć tę niezwykłą myśl. Najpierw Wielki Wybuch, potem atomy wodoru i helu formują się w gwiazdy. W potwornych wnętrzach tych gwiazd dochodzi do powstawania cięższych pierwiastków. Są tam uwięzione, lecz czasami dochodzi do zdarzeń niezwykłych - niektóre gwiazdy wyczerpawszy swe zapasy paliwa, które podlega reakcjom termojądrowym, zapadają się do niewielkiej neutronowej kuli, lub czarnej dziury a ich ogromne otoczki wybuchają w najbardziej spektakularnych eksplozjach we Wszechświecie jako SUPERNOWE. Eksplozje te wyrzucają w przestrzeń wszystko to, co przez całe swoje życie wyprodukowała gwiazda. Dodatkowo energia eksplozji przetwarza część tych produktów w jeszcze cięższe pierwiastki.

Lewy dolny róg - Eksplozja supernowej znajdującej się na obrzeżach widocznej na zdjęciu galaktyki NGC 4526.
Jasność wybuchu dorównuje jasności całego centrum tej galaktyki.

Te wystrzelone obłoki z czasem łączą się w skupiska, z których powstają kolejne gwiazdy, które mogą powtarzać cały ten cykl po wielokroć. Gdzieś w zewnętrznych rejonach zwyczajnej, przeciętnej galaktyki spiralnej, z takiego obłoku powstaje gwiazda. Typowa. Zwyczajna. Gazy łączą się ze sobą, skupiają, ich grawitacja rośnie, wzrasta ciśnienie. W pewnym momencie ciśnienie jest tak wielkie, że rozpoczynają się reakcje jądrowe. Gwiazda zapala się. Zaczyna świecić. Wokół niej dysk pyłu formuje skupiska, które łączą się w planety. Na jednej z nich, po 4 miliardach lat rodzi się istota organiczna, zdolna do zastanawiania się nad tymi nieprawdopodobnie pięknymi i przypadkowymi procesami, które doprowadziły do jej powstania.

Jesteśmy dziećmi gwiazd. Gwiezdnym pyłem. Atomy każdego z nas, znajdowały się kiedyś we wnętrzach gwiazd. Spójrzcie na swoją rękę. Czy to Wasza ręka ? Czy należy do gwiazd, przez które wnętrza przeszła w najbardziej niezwykłym cyklu we Wszechświecie ?



Być atomem

Przywykliśmy do uznawania siebie jako swojej własności. Tymczasem czym naprawdę jesteśmy ? Jesteśmy wyłącznie chwilową ostoją, przystankiem dla atomów, które akurat miały "szczęście" stać się częścią naszego własnego ciała. Jesteśmy kosmicznymi autobusami, które zbierają z otoczenia atomy, przechowują je jakiś czas i rozpadają się, porzucając "nasze" atomy, które przechodzą wtedy w inną postać, stają się częścią innych struktur.

Co jeszcze ciekawsze, ponieważ atomy nie znikają z powierzchni Ziemi, lecz stale w niej krążą, w glebie, w atmosferze w biosferze, te same atomy stają się częścią różnych ludzi na przestrzeni różnych czasów. W naszej lewej dłoni są atomy ludzi sprzed 100.000 lat, w naszej prawej dłoni atomy Adolfa Hitlera. W prawej powiece mamy atom Tyranozaura a w kości ogonowej atom z sandała Kleopatry.


Ile masz lat ?
15, 20, 30, 80 ?

Miliardy ?

Jeśli rok temu zbudowaliśmy samochód używając części,
które mają 100 lat, to ile lat ma samochód ?


Czym dla atomu jest człowiek ? Niczym. Jest całkowicie abstrakcyjną gigantyczną strukturą, której częścią akurat się staje. Z punktu widzenia atomu nie ma żadnego znaczenia to, częścią jakiej struktury jest. Gdybyśmy zmniejszyli się do rozmiarów jądra atomu, to odległości pomiędzy elementami struktur chemicznych całkowicie przesłoniłyby jakikolwiek horyzont poznawczy, niezbędny do ogarnięcia całości - czyli ludzkiego ciała, które składa się z tych struktur. Zmniejszyliśmy się więc do rozmiaru jądra atomu, najbliższe elektrony (posługując się uproszczonym, czyli błędnym modelem planetarnym) znajdują się w odległości ponad 50 kilometrów od nas a pomiędzy nimi pusta przestrzeń.

W takiej skali ludzkie ciało nie przypomina już żadnej struktury. To po prostu pusta przestrzeń, w której bardzo rzadko pojawia się jakieś jądro, związane chmurą elektronową z innym jądrem setki kilometrów dalej a cała struktura, czyli ludzkie ciało ma wysokość prawie 2 bilionów kilometrów, czyli ponad sto razy więcej niż rozmiary Układu Słonecznego! Ponieważ w skali atomowej grawitacja praktycznie nie istnieje, to poruszanie się po tym układzie przypominałoby właśnie podróż statkiem kosmicznym w pustej przestrzeni, w której raz po raz mijalibyśmy asteroidy będące jądrami atomów tej zagadkowej struktury.




Zagadka bystrzaka !

Jeśli same atomy nie stanowią o stałości naszego jestestwa, bo wymieniamy je za życia drogą metabolizmu, to musi stanowić o nim sama struktura, która pozostaje względnie niezmienna. W "Dialogach", Stanisław Lem podaje pod rozwagę następujący eksperyment myślowy :

Czy po wyjściu z teleportu
bohaterowie Star Treka są nadal sobą ?

Mamy dwie maszyny - A i B. Maszyna A skanuje dokładnie nasze ciało, atom po atomie, dokładnie zachowując strukturę i stan każdej cząstki elementarnej. Następnie niszczy nasze ciało i wysyła informację do maszyny B. Maszyna B odbiera informację i odtwarza nasze ciało. Proces jest absolutnie dokładny, tak że każda najdrobniejsza myśl, wspomnienie i cecha zostaną odtworzone wraz z komórkami mózgu i całej reszty ciała. Zakładając absolutną i ostateczną dokładność skanu i odtworzenia, czy maszyna B stworzy nas, czy kogoś innego ?

Załóżmy teraz, że maszyna A psuje się tak, że skanuje nasze ciało, ale nie niszczy go. Maszyna B odbiera informację i tworzy nasze ciało. Jest "nas" dwóch. Kim jesteśmy ? Kim jest osoba z maszyny B ? Czy awaria maszyny wpłynie na to którą osobą będziemy ?



Bonus !





Powiązane artykuły :
Życie (śmierć) w mikroskali

Przykładowe źródła :
http://users.camk.edu.pl/bcz/presentations/pierwiastki.ppt
http://curious.astro.cornell.edu/question.php?number=374 
http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/astro/snovcn.html



29 komentarzy:

  1. Zastanawiam się nad czymś podobnym do eksperymentu Lema. Jeżeli mamy taką strukturę, to czy prawdą jest, że po naszej śmierci przy czasie dążącym do nieskończoności (w końcu nie żyjemy, więc nie jest to dla nas problem) prawdopobieństwo ponownego powstania takiej struktury dąży do 1 ? :) To swego rodzaju reinkarnacja, może w tym czasie będziemy mieli kilka wielkich wybuchów, biliony lat, ale dla nas byłoby to praktycznie przejście ciągłe, bo w tym czasie nas nie ma :). Pytanie zostaje to samo co u Lema, czy to dalej będziemy MY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie bylibyśmy my. Ponieważ gdyby coś takiego byłoby możliwe, już by nastąpiło. Pamiętasz takie wydarzenie?
      Pamiętajmy, że niezmierzone otchłanie czasu są po obu stronach teraźniejszości.
      Panta rei - dostosowując do skali kosmicznej i wielowymiarowości - w określonym czasie znajduje się określona konfiguracja atomów we Wszechświecie i jest ona unikalna. Nigdy wcześniej nie nastąpiła i nigdy później nie nastąpi.

      Usuń
    2. Nie do końca, pamięć nie ma tu nic do rzeczy, to, że dzisiaj stracę pamięć nie znaczy, że nie będę miał świadomości tego, że "ja jestem" - a to jest chyba esencją, tego naszego bycia.

      Usuń
    3. Świadomość Ciebie jako dokładnie tej osoby, którą jesteś to również pamięć Twoich doświadczeń. Jeżeli wykasujemy Ci całą pamięć nie będziesz już tą samą osobą. Będziesz NOWĄ istotą świadomą, zaczynającą od zera.

      Usuń
  2. Naukowe ciekawostki, Ciężkie rozkminy...
    Świetny Blog!

    czekam na kolejne wpisy

    OdpowiedzUsuń
  3. Naszło mnie pytanie:
    Po co istnieje życie?
    Po co nagle coś zaczyna się replikować, pobierać energię z otoczenia i transportować ją po swoim układzie? Jaki to ma sens? (Bo o celu nawet nie myślę) Jestem w stanie jako-tako wytłumaczyć sobie istnienie jaźni, umysłu, myśli i innych niesamowitych tworów, ale dlaczego to wszystko się zaczęło?

    Co za zagadka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno z najbardziej elementarnych pytań, na które póki co nikt nie zna odpowiedzi. Niektórzy tłumaczą to Bogiem, który dał szansę ludziom, aby ci odkryli ostateczny sens życia, którym jest życie wieczne w niebie. Niektórzy zaś twierdzą, że życie powstało od tak po prostu, że nic nie stało za jego powstaniem i że nie musi być ono czymś powodowane, nawet celem.

      Usuń
    2. Życie powstało bo mogło i nie ma w tym żadnego sensu ani celu. Po prostu konsekwencja praw chemii i fizyki. Bo rósł poziom złożoności reakcji chemicznych. Nie szło to w kierunku życia, ale w takim kierunku w którym akurat mogło ze względu na warunki. Już w tym momencie był to zaczątek ewolucji, z tym że ewolucji materii. W momencie w którym powstał chemiczny replikator, związek chemiczny przestał być związkiem chemicznym a stał się czymś dziwnym, czymś co samo siebie kopiuje, bez szczególnego powodu. Po prostu. Dlatego że zaczęło działać, to działało dalej, bo mogło.

      Ale pytań "dlaczego" jest więcej. Nie dają mi one spokoju. Dlaczego ciała posiadają masę, dlaczego masa zakrzywia czasoprzestrzeń? Co to w ogóle jest przestrzeń i dlaczego powstała?

      Usuń
  4. ''Jeśli rok temu zbudowaliśmy samochód używając części,
    które mają 100 lat, to ile lat ma samochód ?''

    Wydaje mi się, że samochód jest odrębnym bytem, czymś więcej niż tylko częściami, które go tworzą. Jest owocem pewnej myśli technicznej, wg której powstał w pewien określony sposób.
    Mam jeszcze małą uwagę - proszę nie stawiać spacji przed wykrzyknikiem/pytajnikiem.
    Pozdrawiam i czekam kolejne artykuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kilku równie czułych czytelników także zwróciło mi uwagę, postaram się więc poprawić ;)

      Usuń
  5. ZAGADKA BYSTRZAKA:
    Oj, autor ostro nagina zasada nieoznaczoności Heisenberga :) Może to dobry temat na kolejny wpis?
    Oczywiście maszyna B stworzy naszą kopię (tak jak my kopiujemy pliki) ale oryginalna osobowość ulegnie zniszczeniu (brawo za fotkę transportera ze Star Treka! :)
    Kopia będzie myśleć jak oryginał ale już nim nie będzie.
    Jeżeli maszyna A się zepsuje to po prostu będzie istnieć jednocześnie oryginał i kopia. Na początku będą one nierozróżnialne (pomijając to, że kopia będzie wiedzieć, że jest kopią bo wyszła z maszyny B :) Oczywiście i oryginał i kopia będą myśleć na początku tym samym schematem ale z czasem ich osobowość się zróżnicuje z racji innych doznań (my akurat spotkaliśmy znajomą i poszliśmy na imprezę, nasza kopia była akurat gdzie indziej, nikogo nie spotkała i poszła spać). Z czasem to już będą dwie odrębne osobowości.
    A tak w ogóle to wystarczy spojrzeć na bliźnięta jednojajowe i zagadka rozwiązania. Przecież to dwie różne osoby, choć jedna jest duplikatem drugiej (a właściwie była nim w momencie narodzin).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umknęło mi jedno pytanie: "Czy po wyjściu z teleportu bohaterowie Star Treka są nadal sobą ?".
      Nie są :) Za każdym razem oryginały są zabijane a przywracane ich kopie. Oczywiście zachowuje się tak jak zachowałby się oryginał. Ale oryginał zginął! Tuż po zakończeniu skanowania został zabity, rozpylony na atomy. Dlatego teleport w takiej postaci jak w Star Treku uważam za głupi pomysł.

      Usuń
    2. Może i nagina, ale możliwe, że w star treku udało się opanować technikę kopiowania stanu cząstki bez jego pomiaru - czy chociaż w teorii coś takiego jest możliwe, nie mam pojęcia, może to zagadka dla bystrzaków :)

      Usuń
    3. Autor naginałby, gdyby postawił takie twierdzenie a nie pytanie o rozważenie eksperymentu ;)

      Ale abstrahując, czy składniki naszego umysłu, naszej osobowości, są tak małe że zahaczają już o nieoznaczoność? Nie wydaje mi się.

      Usuń
    4. Z biologicznego punktu widzenia zasada nieoznaczoności jest nieistotna. Jeden atom nie robi różnicy dla organizmu. Jedna cząsteczka również. De facto 1% może nie zrobić różnicy. Organizm się zregeneruje/naprawi.
      Kopia nie musiałaby być IDEALNIE (co do atomu) dokładna.

      Problemem jest "what makes us tick?". Matematyka? Fizyka? Chemia? Biologia?
      Co sprawia, że jesteśmy tym kim jesteśmy?
      Jak odpowiemy na to pytanie teleportacja stanie się możliwa.

      Usuń
  6. "Ale abstrahując, czy składniki naszego umysłu, naszej osobowości, są tak małe że zahaczają już o nieoznaczoność? Nie wydaje mi się."

    No właśnie - jak dla mnie ten kierunek rozważań jest szczególnie interesujący. Próby wyjaśniania np. działania neuronów w naszych mózgach za pomocą mechanizmów kwantowych są wyjątkowo atrakcyjne i mogą dać bardzo ciekawe rozwiązania powyższej zagadki. Np. mogłoby się okazać, że nasza kopia B jest tylko realistyczną, martwą, mięsną rzeźbą przedstawiającą A :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,
    Blog jest niesamowity. Interesuję się trochę wszechświatem i tym jak to wszystko działa. Autorze Drogi (że tak się odważę) zrobiłeś kawał dobrej roboty tłumacząc w "prosty" sposób różne zawiłości fizyczne, atomowe itp. tak, że i ja większość rozumiem. Wielki szacunek Ci za to.
    Piszę tutaj, bo z nieznanych mi powodów nie widać obrazków, które ilustrują artykuł. Da się coś z tym zrobić.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Krzysztof K.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wywody na oczywiste tematy. Ale cóż, można i tak...

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do samej świadomości...polecam serię artykułów "Matrix Świadomego Istnienia" - http://metta.lk/polish/Matrix-index-pl.html - jeśli odrzuci was, że to buddyzm - to popełnicie błąd. To nie jest ten rodzaj ureligijnionego "chłamu" jaki znany jest popularnie - to prawdziwa Wiedza nieskalana ludzkimi słabościami i złudzeniami przez 2 tys. lat.

    Poświęcić trochę czasu na przeczytanie tego...a może całkowicie odmienić życie. Sprawdzcie sami o poddajcie racjonalnej ocenie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniała mi się lekcja fizyki

    OdpowiedzUsuń
  11. Maszyna A niszczy oryginał, więc stworzony przez maszynę B obiekt jest tym samym ciałem sprzed całej operacji. Składa się z tych samych atomów, ma tą samą unikalną i niepowtarzalną, jedyną w całym Wszechświecie formę. To tak, jakbyśmy przenosili piosenkę z komputera na odtwarzacz mp3 - system operacyjny przenosi plik bajt po bajcie, bit po bicie, z jednego urządzenia na drugie. Ale czy plik po przeniesieniu na odtwarzacz jest już inną piosenką? Nie, jest dokładnie tym samym utworem, który wcześniej mieliśmy na komputerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy człowiek jest tylko "plikiem"? Czy plik mógłby zastanawiać się nad swoją "plikowatością" i czy mógłby być jej świadomy?

      Usuń
    2. Odpowiedź jest tak samo prosta, jak i nielogiczna. Osobni z maszyny A umiera, ale osobnik z maszyny B jest dokładnie tą samą osobą co oryginał. Po prostu jednocześnie umarł i żył dalej ;) Poczuł jak umiera, jednocześnie nic nie odczuwając (przyjmując, że świadomość została przeniesiona). Osobiście kojarzy mi się to z serialem sci-fi "Doctor Who", w którym to Doktor z każdą regeneracją umiera, by móc dalej żyć , a jego kolejna regeneracja nic sobie nie robi z egzystencjalnych lęków poprzedniej.

      Usuń
  12. Ja też jestem fanem fizyki i astronomii, dlatego blog jest idealny dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow genialny blog, będę tu często wpadać :D podobają mi się twoje rozważania na takie tematy, jest to naprawdę fascynujące ;)
    Też bardzo interesuje się astronomią i fizyką, mam też blog o astronomicznej tematyce, więc jak chcesz to wpadnij ;)

    Oto link do mojego bloga:
    wszechswiatblizejnas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli byśmy zdefiniowali mase atomową jako zbiór elektronów krążących wokół elektronu obojętnościowego (czarnej dziury) z elektroświadomościowego tła w sposób uporządkowano-polaryzacyjny to zmiana polaryzacji elektrycznej w atomie informowywała by nas że atom jest nowy, np. jedna molekuła (atom wodoru) zmieni polaryzacje w atom (helu) lub odwrotnie to w obu przypadkach ta sama molekuła jest nowa

    OdpowiedzUsuń
  15. Świadomość również zostaje przeniesiona. To tylko odpowiednia sekwencja białek. Skoro wszystko jest idealnie odtwarzane przy przeniesieniu z A do B to otrzymamy oryginał oryginału.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim zdaniem, przez nieskończenie krótki odcinek czasu obie osoby byłyby tym samym człowiekiem ale to kim jestesmy okreslone jest nie tylko przez to z czego jesteśmy zrobieni ale takze przez to czego doswiadczamy a każdy doświadcza czegos nowego w kazdej sekundzie swojego życia. Więc w momencie 'wyprodukowania' kopii przez maszynę B mamy dwie takie same osoby ale już ułamek sekundy później sa to dwie różne osoby i bedą coraz bardziej rożne z każdą kolejną sekunda życia.

    OdpowiedzUsuń
  17. fajny blog az uzyje kilku info ztad do prezentacji

    OdpowiedzUsuń