niedziela, 10 czerwca 2012

20 największych mitów na temat Ewolucji

A czy TY prawidłowo rozumiesz ewolucję?

Sprawdź czy nie złapiesz się na ani jeden z poniższych mitów. W dzisiejszym artykule bierzemy na klatę najczęstsze i najbardziej typowe błędy interpretacyjne teorii ewolucji przez naturalną selekcję!





Wstęp, złożoność i religie

Pomimo upływu 150 lat podczas których na tysiące różnych sposobów potwierdzono prawdziwość Teorii Ewolucji nie znajdując JEDNEGO przypadku który by jej bezpośrednio zaprzeczył, pomimo ponad wieku jej systematycznego nauczania w szkołach, pomimo faktu iż w biologii w zasadzie nic nie ma żadnego sensu bez ewolucji, pomimo faktu powszechnego stykania się ludzi z bezpośrednimi efektami wykorzystywania ewolucji przez naukowców... Pomimo tego wszystkiego, nadal powszechne rozumienie praw tego jednego z najpiękniejszych procesów we Wszechświecie, często bywa częściowo lub całkowicie błędne.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są dwu-wymiarowe. Po pierwsze, ewolucja jest zjawiskiem nietrywialnym, nieintuicyjnym. Jej prawidła nie są rzeczami oczywistymi i szybko zauważalnymi. Nie są oczywiste jej pozornie paradoksalne związki całkowitej ślepoty i wyszukanego geniuszu, jej celowości z absolutną przypadkowością. Dodatkowo wszystko rozpięte jest w takich przedziałach czasu, które człowiekowi trudno ogarnąć, aby dostrzec większą całość.

Drugim powodem są zaszłości historyczne i blokady światopoglądowe wynikłe głównie z wpływów religijnych. Nurty religijne mają jednak to do siebie, że są dość konformistyczne i dopasowują się do odkryć naukowych, aby zbyt wyraźnie nie rozmijać się z aktualnym stanem wiedzy. Ewolucja jest więc dyskretnie przyjmowana jako dzieło bogów a dotychczasowe interpretacje świętych ksiąg powoli stają się rozpatrywane wyłącznie w kategoriach symboliki. Tą drogą wydaje się iść np. kościół chrześcijański. Dzięki przejściu z dosłowności w symbolizm, znika wiele konfliktów na linii religie-nauka.


Fakt ewolucji a teoria ewolucji

Zjawisko ewolucji jest faktem. Fakt ten wyjaśniony został opisowo przez teorię ewolucji, dowiedziony empirycznie na drodze doświadczeń i badań oraz opisany matematycznie dzięki równaniu Price'a.


Mity

Oto dwadzieścia wybranych, najczęściej powtarzających się mitów i błędnych interpretacji ewolucji i naturalnej selekcji. Wiele z nich znaleźć można w niezliczonych dyskusjach na wszelakich forach internetowych. Jeśli gdzieś na dowolnym forum pada temat typu "bóg czy ewolucja", niemal na pewno pojawią się w nim mity zebrane tutaj.

Zaczynamy.



1. Ewolucja to "tylko teoria", jedna z wielu teorii

To jeden z najczęstszych i jednocześnie najgorszych mitów na temat ewolucji. Wynika on z całkowicie błędnego rozumienia słowa 'teoria naukowa'. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności stała się sytuacja, w której słowo 'teoria' funkcjonuje również w języku potocznym, gdzie ma całkowicie inną wymowę.


Teoria
(w języku potocznym)
coś co sobie wymyślono, ale nie sprawdzono i nie dowiedziono, lub też - małoprawdopodobna rzecz, która jednak czasami może się zdarzyć. Typowe określenia :
- mam taką teorię, że...
- fajna teoria, ale ja mam swoją
- jest wiele teorii na ten temat, ale nie wiadomo kto ma rację
- teoretycznie to może się wydarzyć, ale to mało prawdopodobne

Teoria
(w języku naukowym)
coś co opracowano w oparciu o obserwacje, fakty, eksperymenty i doświadczenia, gdzie wszystkie te elementy, co do jednego, potwierdzają prawdziwość teorii naukowej a żadne jej nie podważa. Teorie wyjaśniają istnienie faktów. Teoria jest szczytowym etapem ścieżki naukowej, popartym całą gamą dowodów i doświadczeń. Nie ma również nic wspólnego z prawem, które jest odmienną rzeczą. Prawa opisują rzeczy które da się opisać w ścisły sposób (ewolucja nią nie jest), teorie wyjaśniają dlaczego rzeczy zachowują się w dany sposób.


System GPS działa w oparciu o dane wynikające z teorii względności i dylatacji czasu

W rozpowszechnianiu tego mitu celują najczęściej ludzie z góry uprzedzeni do jakiegokolwiek znaczenia wartości nauki i nierozumiejący istoty metodologii naukowej.



2. Nie ma dowodów na prawdziwość teorii ewolucji

Są. Tysiące. W zasadzie jest odwrotnie - nie ma ani jednego dowodu na nieprawdziwość teorii ewolucji. Teoria ta jest tak doskonale wpasowana w całość zagadnień życia na Ziemi, że w całej biologii praktycznie nic nie ma bez niej sensu. Jednym z najbardziej fundamentalnych pośrednich dowodów, jest uniwersalność kodu genetycznego. Od prostych mchów porastających kamienie, aż po człowieka, wszystko posiada wspólne cechy DNA.

Kolejna rzecz niezwykle prosta w obserwacji, to zagadnienie dostosowywania się kolejnych pokoleń insektów do pestycydów lub bakterii do szczepionek i lekarstw. Są to bezpośrednie i obserwowalne przejawy ewolucji przez naturalną selekcję. Nawet kreacjoniści nie dyskutują z tym faktem (choćby dlatego, że sami bezpośredino się z nim stykają), ale trudność sprawia im podniesienie tego faktu do wyższej potęgi - do zmienności gatunków w skali globalnej w dużych przedziałach czasu.


3. Teoria ewolucji jest w kryzysie i chyli się ku upadkowi

Nie ma żadnego kryzysu w świecie nauki skupionym wokół teorii ewolucji. Ewolucja ma miejsce i miała miejsce w przeszłości i co do tego żadne poważne kręgi naukowe nie mają wątpliwości. Natomiast, co oczywiste, cały czas trwają badania i dyskusje a nawet spory, nad poszczególnymi mechanizmami tego procesu. Cały czas bada się w jaki sposób fakt ewolucji zachodzi.


4. Mutacje są zawsze korzystne dla organizmów

Mutacje są ślepe. Zachodzą drogą przypadku i są zarówno dobre jak i złe, przy czym "złych" jest ogromna większość. Dopiero filtr otoczenia "wybiera" spośród osobników te, które będą korzystniej zmutowane. Po wielu pokoleniach w populacji jest coraz więcej osobników z korzystną mutacją, bo więcej z nich przekazuje dalej swoje geny - są skuteczniejsi w przeżyciu, szukaniu jedzenia i rozrodzie. Z czasem (po wielu pokoleniach) większość populacji zawiera już tą korzystną mutację z przeszłości. Podobnie z mutacjami "złymi" - takie osobniki przekazują mniej swoich genów w stosunku do reszty populacji, aż znikną zupełnie.

Nawet same pojęcia "mutacja zła" i "mutacja dobra" również są błędne, bo tak naprawdę nie ma złych i dobrych mutacji. Są tylko takie, które w danych warunkach przejdą i takie które w danych warunkach odpadną. Przy czym te które odpadną, mogłyby przejść w innych warunkach.

Filtr otoczenia, to zmienność i surowość warunków środowiska oraz brutalna, krwawa i bezwzględna walka o przetrwanie w niekończącym się wyścigu zbrojeń, gdzie słabiej przystosowani zdychają położeni chorobą, są pożerani, słabiej zdobywają pokarm, którego są ograniczone ilości, lub mają mniejsze szanse na reprodukcję.


5. Człowiek jest szczytem ewolucji

Człowiek nie jest szczytem ewolucji, ponieważ nie ma czegoś takiego jak "szczyt ewolucji". Ewolucja to ciągłe zmiany organizmów, dostosowujące daną populację do danych warunków. Obecne warunki nie są ostatecznymi stałymi warunkami, zatem organizmy nawet najlepiej dostosowane, są tylko aktualnie najlepiej dostosowane do aktualnych warunków.


Człowiek nie stoi "nad" szympansem na drzewie ewolucji. Nie wyewoluowaliśmy z szympansów, posiadamy jedynie wspólnego przodka. Linia człowieka i linia szympansa są różnymi liniami, które mają wspólną tylko część początkową.


6. Dzięki ewolucji zwierzętom wyrastają nowe narządy, łapy itp.

Taką myśl łatwo wynieść z tysięcy ilustracji prezentujących lub wyjaśniających proces ewolucji. Określenia typu "zwierzęta wyszły na ląd" lub "człowiek zszedł z drzewa" mogą niestety wprowadzać w błąd. Istotą zmian ewolucyjnych są zmiany pokoleniowe, żadne zmiany nie zachodzą za życia danego osobnika.


7. Organizmy dążą do przystosowania się

Organizmy dążą wyłącznie do trzech rzeczy: przetrwania, nażarcia się i kopulacji. Są absolutnie ślepe ewolucyjnie. Skąd więc w tej ślepocie bierze się taki geniusz? To proste - zmianami ewolucyjnymi "steruje" filtr otoczenia. To zmienne warunki środowiska sprawiają, że niektóre osobniki przekazują geny łatwiej niż inne. Ślepe i nieświadome środowisko, wychwytuje ślepe i losowe mutacje i tworzy coś co wygląda na genialną, dokładnie przemyślaną strategię rozwoju. Czy to nie jest piękne?

Podnosi się także kwestię niemożliwości ślepego dążenia organizmów do inteligentnych rozwiąząń. Owszem, jest to niemożliwe. Sęk jednak w tym, że organizmy wcale do nich nie dążą. To dzieje się samo, dzięki ślepemu mechanizmowi faworyzowania i odrzucania, przez filtr otoczenia. Często podnoszonym argumentem jest także przykład zegarka, który musiał mieć swego zegarmistrza. Jest to błąd polegający na założeniu, iż wszystko co jest skomplikowane musiało mieć swego twórcę. Proces ewolucji pokazuje, że tak nie jest. Sama natura życia sprawia, że staje się ono bardziej złożone.


8. "Nieredukowalna złożoność", czyli coś bardzo skomplikowanego nie mogło powstać z czegoś prostego

Kreacjoniści wpadli na ten pomysł stosunkowo niedawno i dla lepszego efektu, nadali mu ten poważnie brzmiący termin, postulując że bardzo złożone organy np. oko, w ogóle nie mają sensu, jeśli tylko zabrać z nich chociaż jeden element. Jest to elementarny (lub celowy) brak zrozumienia czym jest ewolucja, ponieważ ewolucja nie tworzy złożonych organów tak jak my budujemy zegarek, który nie działa dopóki go nie złożymy, ale tworzy złożone organy z prostszych organów - już działających.

Ponieważ mutacje są ślepe i organizm nie potrafi nakierować się na jakąś zmianę, to nie ma możliwości aby nagle powstał bardzo złożony organ. Np. aby dojść do skomplikowanego organu, bez przechodzenia przez etap prostszy, mutacje musiałyby następować po sobie, jedna po drugiej W OKREŚLONYM KIERUNKU. Ale ponieważ te mutacje nie pełniłyby jeszcze żadnej funkcji, to nie działałby na nie żaden filtr i nie faworyzował danych osobników, odrzucając niewłaściwe mutacje a przepuszczając właściwe. Nie ma filtru otoczenia - nie ma kierunku ewolucji (chyba że zajdą inne mechanizmy - punkt 19). Wszystko opiera się na stopniowej modyfikacji prostszych organów. Przykładem niech będzie oko - bardzo wyspecjalizowany i skomplikowany organ, często występujący jako argument na poparcie "nieredukowalnej złożoności". Zobaczmy ilustrację.


Ewolucja oka od prostego receptora na skórze, reagującego na światło, aż do skomplikowanego narządu. Wszystkie etapy służyły temu samemu - lepszej orientacji w środowisku. U jakiegoś osobnika zaszła jakaś dziwna zmiana w receptorze, który "wykrzywił się" w formę kubka i dał mu przewagę konkurencyjną. Kolejne np. 200 lat później u jakiegoś osobnika wystąpiła jakaś dziwna błona, która dała dalszą przewagę nad innymi. Dalej u jakiegoś osobnika pojawił się jakiś dziwny przejrzysty galaretowaty paproch, który o dziwo umożliwił lepszą wizję otoczenia, bo zaczął pełnić funkcję soczewki. I tak dalej, i tak dalej. Ponieważ te mutacje dały przewagę i po jakimś czasie zmodyfikowały całą populację, to następuje sprzężenie zwrotne - będzie ich w populacji coraz więcej i staną się one "bazą" do kolejnych mutacji. Dzięki temu ewolucja się nie cofa a zawsze idzie naprzód. Organy proste przeistaczają się w organy złożone a "nieredukowalna złożoność" pokazuje brak zrozumienia tego mechanizmu.


9. Brakuje niektórych ogniw, więc ewolucja jest fałszywa

Brak niektórych ogniw pośrednich dowodzi wyłącznie tego, że nie udało się ich znaleźć. Teoria ewolucji wskazuje, że istniały wszystkie formy pośrednie. Jednakże teoria ewolucji NIE gwarantuje, że uda nam się odnaleźć wszystkie formy pośrednie w formie skamielin, bo są to zwyczajne trudności techniczne i takiego założenia nie mamy prawa wyciągać z samej teorii ewolucji. Udało się odnaleźć i dopasować ogromne ilości ogniw pośrednich, lecz nie wszystkie i wynika to wprost z praw statystyki i rachunku prawdopodobieństwa.


10. Ludzkie uczucia są wyższego rzędu i nie mogły powstać w "zwierzęcej ewolucji"

Weźmy sobie jakieś wysokie ludzkie uczucie, np. miłość. Odpowiedzmy sobie na pytanie - które osobniki przekażą więcej genów, te które są zimne i obojętne, czy te u których pojawiają się mechanizmy sprawiające, że z jakichś dziwnych powodów rodzic otacza opieką swoje dzieci i swojego partnera. Że w obliczu zagrożenia broni swojej rodziny, że przynosi do gniazda pokarm i wytwarzając więź z partnerką doprowadza do wielokrotnych kopulacji? Jeśli matka rodzi niewielką liczbę młodych, narażonych na niebezpieczeństwa, lub nie potrafiących samodzielnie żyć, to siła więzi między nimi decyduje o przetrwaniu i późniejszym przekazaniu genów przez te dzieci - genów zawierających tę więź. Z drugiej strony matka u której ta więź będzie słaba, jest bardziej narażona na utratę potomstwa a tym samym mniej jej genów będzie przekazanych dalej. Inne uczucia :
  • współczucie, altruizm - dbanie o inne osobniki w stadzie zwiększa szanse na przetrwanie blisko spokrewnionych linii
  • zazdrość - uczucie wzmagające współzawodnictwo i dochodzenie do wyższej pozycji w stadzie, umożliwiające łatwiejsze przekazanie genów
  • nienawiść - bezpośrednia konsekwencja strachu - najbardziej pierwotnego z uczuć, wywodzącego się wprost z instynktu przetrwania, osobniki nie znające strachu natychmiast odpadają (padają ofiarą drapieżników) i nie przekazują genów.



11. KAŻDA cecha organizmu jest wynikiem naturalnej selekcji

Odmieniec Jaskiniowy - ślepy płaz ogoniasty
posiadający jednak szczątkowe oczy
jako nieszkodliwą pozostałość ewolucyjną
Filtr otoczenia robi dwie rzeczy, odrzuca lub faworyzuje. Natomiast jest jeszcze trzecia możliwość. Jeśli jakaś zmiana genetyczna (lub "stary narząd") nie jest przez filtr odrzucona (nie przeszkadza organizmowi) ani też nie jest faworyzowana (nie daje przewagi), to mimo wszystko przejdzie przez filtr otoczenia, jako neutralna. Podobnie dzieje się z organami szczątkowymi. Obecność w ludzkim  ciele takich rzeczy jak kość ogonowa, zęby mądrości, czy wyrostek robaczkowy, także wskazuje na ich neutralność wobec filtru otoczenia.


12. Teoria ewolucji nie wyjaśnia wszystkiego, więc jest fałszywa

Teorie naukowe nie są dziełami zamkniętymi. Przyszłe odkrycia mogą rozszerzyć obecne teorie, ale nie spowodują że staną się one fałszywe, a jedynie "prawdziwe dla danego zakresu". Przykładowo mechanika klasyczna jest bardzo dobrym opisem ruchu dla ciał poruszających się z niewielkimi prędkościami. Teoria względności rozszerza ją o ruch z prędkościami relatywistycznymi, ale nie sprawia że mechanika klasyczna jest błędna, a jedynie prawdziwa w danym zakresie - nadal uczymy jej w szkołach. Teoria ewolucji jest najdoskonalszym, potwierdzonym tysiącami eksperymentów i obserwacji, jedynym globalnie akceptowanym tworem wyjaśniającym niezwykłą złożoność życia na Ziemi i pochodzenie gatunków. Kolejne odkrycia naukowe sprawią, że rozumienie tego procesu pogłębi się i rozszerzy, ale nie sprawią że nasze obserwacje nagle staną się błędne.



13. Mechanizm ewolucji łamie  II zasadę termodynamiki

To jeden z ciekawszych mitów, niemniej równie fałszywy co pozostałe. Wynika on z niezrozumienia czym jest II zasada termodynamiki. Mit wygląda mniej więcej tak:

Zamknięty stan z mniejszą energią nie może przeistoczyć się w stan z większą energią, lub coś nieuporządkowanego nie może samo stać się uporządkowane. Co za tym idzie, złożone organizmy nie mogły powstać z prostszych organizmów.

Po pierwsze ewolucja nie jest systemem zamkniętym, lecz stale wymienia się energią z całym środowiskiem i pobiera ją ze Słońca, atmosfery, ziemi itp. Suma energii we Wszechświecie nie zwiększy się tylko dlatego, że jednokomórkowce wyewoluowały w coś bardziej złożonego, nastąpią wyłącznie przepływy energii. Po drugie, nie tylko ewolucja tworzy uporządkowanie z nieuporządkowania. Robi to również martwa natura. Błyskawice, stalaktyty, płatki śniegu, wydmy piaskowe itp. są przejawem samoistnego dążenia martwej natury od nieuporządkowania do uporządkowania. Ani te zjawiska ani ewolucja nie naruszają żadnych zasad fizycznych.


14. Organizmy ewoluują w przypadkowych kierunkach

Organizmy ewoluują w bardzo konkretnych kierunkach - w takich kierunkach, które narzuci naturalna selekcja środowiskowa. Mutacje są przypadkowe, natomiast sam proces i kierunek ewolucji przypadkowe nie są, ponieważ z przypadkowych mutacji filtr środowiska "wybiera" tylko niektóre i odrzuca też tylko konkretne.


15. Dzięki ewolucji organizmy stają się doskonalsze, lepsze

Naturalna selekcja sprawia, że organizmy stają się lepiej dopasowane do danych warunków. Są wystarczająco dobrze dopasowane, aby przeżyć i przekazywać geny. Kozice nie są lepsze niż ryby, tylko dlatego że ryby nie przetrwałyby w górach. Ewolucja nie tworzy drabiny, ze szczebelkami. Ewolucja tworzy drzewo z wieloma gałęziami.


Filogenetyczne drzewo życia - graficzne odwzorowanie pochodzenia wszystkich organizmów żywych. Człowiek, ośmiornica, nietopoerz, róża, ziemniak, bakteria cholery, tasiemiec, komar - wszystko posiada wspólnych przodków.


16. Ewolucja zawsze następuje powoli i stopniowo

Tempo ewolucji jest różne i zależy między innymi od :
  • tempa zmian w środowisku
  • długości cyklu reprodukcyjnego
Przykładowo organizmy z głębin oceanicznych, gdzie warunki są niemalże stałe, są wręcz żywymi skamielinami i ewoluują bardzo powoli. Z drugiej strony możemy obserwować błyskawiczną ewolucję np. bakterii, które dostosowują się do nowych leków i szczepionek dosłownie z roku na rok, lub np. ryb które dostosowują się do życia w zatrutym środowisku.


17. Człowiek już nie ewoluuje

Naturalny dobór przez filtr otoczenia, uległ zmianie poprzez aktywne modyfikowanie środowiska i dostosowywanie go do swoich potrzeb. Środowisko nie determinuje już naszego przetrwania i doboru w tak wielkim stopniu, jak to miało miejsce np. 50.000 lat temu. Nie oznacza to jednak, że ewolucja człowieka została zatrzymana. Np. 10.000 lat temu, kobiety z genem wąskich bioder przekazywały mniej genów, ponieważ miały trudności z porodem. Dziś mamy cięcia cesarskie i więcej tego genu jest przekazywane do populacji. To także jest ewolucja, podobnie jak wyginięcie myszołowa, polującego wyłącznie na białe myszki, umożliwiłoby pojawianie się w populacji większej ilości białych myszek wśród "dotychczas lepszych" szarych myszek.


18. Ewolucja nie wyjaśnia początku powstania życia, więc jest błędna

Teoria ewolucji dotyczy ewolucji gatunków, nie skupia się natomiast na samym zaistnieniu życia. Ewolucja wyjaśnia zmienność życia i jego niezwykłą różnorodność. Wyjaśnia mechanizmy powstawania tych zmienności. Nie zajmuje się natomiast problemem zaistnienia życia z materii nieożywionej.


19. Ewolucja jest efektem wyłącznie naturalnej selekcji

Naturalna selekcja (filtr otoczenia), nie jest jedynym mechanizmem nadającym kierunek ewolucji, są również inne. Jednym z nich jest tzw. dryf genetyczny. Mechanizm jest bardzo prosty. Wyobraźmy sobie populację 1000 zwierząt na małym obszarze. Nagle wybucha wulkan i zabija 98% populacji. Zostaje 20 zwierząt.



Teraz najważniejsze - te 20 zwierząt nie jest "statystycznie uśrednione". Może się zdarzyć, że akurat wśród tych 20 osobników, większość będzie bardzo niskiego wzrostu, albo akurat te 20 sztuk będzie jaśniej ubarwione. Nie miało to wpływu na ich przeżycie, ale traf chciał że przeżyły akurat takie. Następnie populacja zaczyna się odnawiać z tych 20 osobników i po jakimś czasie znów jest ich 1000, ale prawie wszystkie mają jasne ubarwienie. Efekt ten nazywa się efektem założyciela.

6 palców w syndromie EVC
Co niezwykle ironiczne, najbardziej znaną "ofiarą" ewolucyjnego dryfu genetycznego, jest pewna niewielka wioska ortodoksyjnych amiszów - Old Order Amish, w USA. Ci pobożni ludzie, dla których stworzenie człowieka było świętością, nieoczekiwanie stali się namacalnym dowodem jednego z pryncypiów teorii ewolucji. Wioskę założyło kilka par i rozwinęło w większą populację. Niestety traf chciał, że jedna z tych par nosiła w sobie ekstremalnie rzadką mutację genu, zwaną syndromem Ellis–van Creveld'a (EVC), objawiającą się występowaniem sześciu palców i skróceniem kończyn. Efekt założyciela sprawił, że syndrom ten występuje tam pospolicie.


20. Ewolucja to też wiara, więc uczniowie powinni uczyć się kreacjonizmu + ewolucji i sami potem decydować

Wiara jest akceptowaniem bez dowodu, lub akceptowaniem wbrew dowodom lub wbrew prawdopodobieństwu. Z tego powodu, wiara jest wyłącznie indywidualną opinią. Ewolucja natomiast (jako zjawisko) jest naukowym faktem, wyjaśnianym przez teorię ewolucji.

Pojęcie "decydować co jest właściwsze" zawiera w sobie fałszywe założenie, że te dwie rzeczy są równe sobie. Tak jednak nie jest. Teoria ewolucji jest nauką wyjaśniającą fakt ewolucji, natomiast kreacjonizm jest tylko opinią. Nauka nie funkcjonuje na zasadzie przyjmowania i akceptowania na wiarę abstrakcyjnych tez, nie posiadających żadnego przełożenia na rzeczywistość. Nauka opiera się na metodologii naukowej, na doświadczeniach, obserwacjach, ślepych próbach, faktach i hipotezach poddawanych weryfikacji. Pojęcie wiary jest całkowitym zaprzeczeniem idei metody naukowej, ponieważ wiara jest akceptacją bez jakiegokolwiek procesu poznawczego lub weryfikacji. Edukacja i początkowy rozwój nauki opiera się przekazywaniu systematycznej i zweryfikowanej wiedzy naukowej. Nie polega na przekazywaniu każdej opinii jaka pojawi się na dowolny temat.




Zagadka Bystrzaka !

Powiedzieliśmy, że organizmy są ślepe ewolucyjnie. Dotyczy to także człowieka, ale czy na pewno nie dałoby się sterować tym mechanizmem? Wyobraźcie sobie super-człowieka, nadajcie mu dowolne cechy i pomyślcie czy można by doprowadzić do jego wyewoluowania z obecnej populacji.

Bonus !

Charles Darwin to jedna z najjaśniejszych gwiazd na naukowym niebie. Jego największe dzieło "On the origin of species" (O pochodzeniu gatunków), dosłownie zdemolowało światopoglądy ludzi w jego czasach. Darwin przed jego wydaniem doskonale zdawał sobie sprawę z siły jaką trzyma w ręku i nie chciał jej używać dopóki nie uzyska absolutnej pewności co do jej zasadności. Darwin obawiał się, że gdzieś popełnił błąd. Że dzieło tak miażdżące i stawiające na głowie całe ludzkie pojmowanie natury życia, może być błędne. Konserwatywne otoczenie, pobożna żona i jedna nieudana publikacja na koncie, również nałożyły się na decyzję o odwlekaniu publikacji. Darwin czekał 20 lat. Czy pamiętacie co robiliście 20 lat temu? Ten człowiek przez cały ten czas zmagał się z myślą czy ma rację i dopracowywał swe dzieło, gromadząc coraz więcej danych i nawiązując listowną korespondencję z biologami z całego świata.

Praca Darwina miała obalić powszechnie akceptowany obraz życia, podważyć tezy wszystkich nurtów religijnych, za jednym zamachem wyjaśnić pochodzenie wszystkich gatunków, proces ich powstawania oraz zagadnienie niezwykłej różnorodności życia na Ziemi, poprzez ukazanie niezwykłego procesu, którego istnienia nikt do tamtej pory nawet nie podejrzewał. Wszystko to w jednej publikacji. Czy można się więc dziwić, że nawet sam Darwin obawiał się swojej pracy?



Polecane artykuły :

Unikatowość istnienia

Przykładowe źródła :
http://evolution.berkeley.edu/evolibrary/misconceptions_faq.php
Evolution - The history of life on Earth - Russ Hodge


214 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł (jak i większość na tym blogu). Niedawno oglądałam film dokumentalny na temat teorii Darwina i choć generalnie wszystko się zgadza, pozostaje problem czasu ewolucji człowieka. Chodzi o to, że w porównaniu do innych gatunków, człowiek wyewoluował niesłychanie szybko i nagle oraz, że w pewnym momencie zmiany które zaszły w ciele człowieka nie mogą być wytłumaczone lepszym dostosowaniem się do warunków w których żył (mam na myśli utratę gestego owłosienia na całym ciele, mimo iż człowiek żył w zimnym klimacie). Wciąż rownież trwają poszukiwania brakujacego ogniwa, jest na ten temat wiele teorii... Pozdrawiam!
    Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze jednym z czynników warunkujących kierunek ewolucji, oprócz tych wymienionych w artykule, jest dobór płciowy. Chodzi o to, że jakaś cecha organizmu jest bardziej preferowana przez płeć przeciwną, niezależnie od tego czy cecha ta pomaga przetrwać czy nie. Dlatego też np. lwy samce mają grzywy, a jelenie duże poroże, choć te cechy nie są im bespośrednio przydatne w przetwaniu, a podobają się samicom. Być może własnie dlatego człowiek tak szybko utracił owłosienie reszty ciała, bo 'siersciuch' przestał się podobać z jakichś powodów (może brud:P?)
      Pozdro,
      Elosznik

      Usuń
    2. Artykuł prawdziwy, choć nie wolny od subiektywnych opinii :P

      Martwi mnie, że w dobie 'poprawności politycznej' prawda właśnie, zwłaszcza ta naukowa, bywa stawiana na równi z poglądami czy wiarą, albo bywa wogóle pomijana, zapominana lub ukrywana. Ale swoją drogą dobra zieja z tym stawianiem kreacjonizmu i elwolucji do wyboru

      Wiem, że wkroczę teraz na kontrowersyjny temat, ale kiedyś czytałem że wiara także jest wynikiem ewolucji (pewnie też o tym słyszałeś Darek ale nie chciałeś napisać :P) - dowodem na to może być fakt, że wszyscy ludzie na całym świecie niezależnie od kultury i pochodzenia geograficznego od zarania dziejów w 'coś wierzyli', bo zwyczajnie pomagało im to przetrwać - niewierzący ginęli, albo byli odrzucani przez plemię :D

      Elosznik

      Usuń
    3. Owszem, ale to po prostu ewolucja abstrakcyjności myśli ludzkiej, której wiara jest pochodną, podobnie jak wszystkie inne abstrakcje.

      Usuń
    4. Większe poroże to większa szansa na wygranie walki z przeciwnikiem. Podobnie lew z większą grzywą sprawia wrażenie większego i silniejszego.

      Usuń
    5. Słusznie przywołany dobór płciowy. Najrozsądniejszym (i całkiem wystarczającym) wyjaśnieniem problemu czasu ewolucji człowieka jest właśnie silny wpływ doboru płciowego (hipoteza o ewolucji inteligencji głównie poprzez dobór płciowy jako wybitnie preferowanej przez kobiety u mężczyzn cechy dystynktywnej jest mi szczególnie bliska:) wzmacniany przez częste występowanie któregoś efektu redukującego pulę genetyczną (można tu ekstrapolować późniejsze udokumentowane zjawiska "ewolucji" kulturowej homo sapiens a także udokumentowane procesy zachowań mikrospołeczności szympansów)

      Usuń
    6. Nasz gatunek stracił owłosienie ponieważ zaczął przyodziewać się w zwierzęce skóry jakiś czas po tym jak rozpoczęły się polowania na zwierzynę tak oto sam dokonał modyfikacji w "filtrze" i dopasowały się organizmy. Poza tym właśnie Ci co zaczęli się okrywać skórą zwierzęcą byli z czasem bardziej atrakcyjniejsi niż inni owłosieni (nie dość, że skóra zwierzęcia demonstrowała lepsze owłosienie to z czasem gdy zaczęły ewoluować upodobania bardziej atrakcyjni byli tacy którzy mają owszem fajne owłosienie -sztuczne ale intymnie gdy je zrzucali byli goli). Samice wolały wybierać tych bardziej pomysłowych i zaradnych i tak oto przekazano te preferencje w genach kolejnym pokoleniom.

      Pozdr.

      Eon

      Usuń
    7. Człowiek utracił owłosienie, ponieważ umożliwiło mu to ekstremalnie lepszą regulację wzrostu temperatury ciała podczas dużego wysiłku np. długotrwały bieg za jeleniem, do jego wycieńczenia i padnięcia, co okazało się jednym z kluczowych czynników dla jego ekspansji. Nie ma znaczenia czy człowiek żył w zimnym klimacie, bieg wytrzymałościowy generuje duże ilości ciepła którego owłosione ciało nie potrafiłoby skutecznie odprowadzać do otoczenia. Odzianie się w skóry zwierząt uczyniło ten mechanizm kompletnym.

      Usuń
    8. Długotrwały bieg za jeleniem? :D Człowiek nie dogoniłby jelenia nawet wtedy, gdyby biegł przez krótki czas, a co dopiero mówić o biegu długotrwałym. Rozsądniejsze wydaje się wyspecjalizowanie mózgu, aby umożliwiło to zakładanie przez człowieka sideł, bo bieganie za zwierzyną - zwłaszcza długotrwałe - skazane było na klęskę.

      Usuń
    9. Wcale nie do dzis na swiecie jest plemie, które tak długo biegnie za ofiarą, aż ta padnie :p

      Usuń
    10. Zabieganie ofiary na śmierć jest najbardziej prmitywną formą polowania ale przynosi skutki. Po drugie człowiek jest w stanie bardzo długo utrzymywać średnie tępo biegu na poziomie 15-17km/h a to w zupełności wytarczy żeby dopaść prawie każde zwierzę po prostu ono padnie z wycieńńczenia po kilku dniach biegu bez wody i pożywienia a ty wsadzisz sobie orzeszki w sakwe i wode w bukłak i możesz biegać choćby i dwa tygodnie

      Usuń
    11. Autor tego artykułu jest niekonsekwentny. Używa określeń np "jest tysiące dowodów" a nie podaje ani jednego. Jestem rozczarowany podobnie jak książką-dawno temu była hitem na uczelniach- pt Biologia Villego, gdzie jeden z rozdziałów miał tytuł "Dowody ewolucji" a po przeczytaniu nie było ani jednego. Tu autor wycofał się i zasugerował,ze nie ma ani jednego dowodu przeczącego ewolucji. Chyba minął się z prawdą. proszę udowodnić ewolucję oka! A może coś łatwiejszego? np proszę wykazać miejsce wirusów na drodze ewolucji. pamiętając,że mogą się rozmnażać i żyć tylko w określonym gatunku bardziej złożonego od siebie organizmu. G. Ps nie ma czegoś takiego jak "dobra i zła mutacja" jak czytamy w tym artykule. Już w podstawówce uczono,że "mutacja jest defektem genetycznym".

      Usuń
    12. Spotkałem się z kiedyś z pewnym wyjaśnieniem dlaczego człowiek w ogóle utracił większość owłosienia. Otóż owłosiona skóra mniej skutecznie się chłodzi ponieważ nie dość, że niema na niej dużo miejsca na odpowiednie gruczoły to jeszcze pot nie może odparować a to jest podstawą tego sposobu chłodzenia. Ludzie, którzy mieli problem z chłodzeniem organizmu nie mogli np. długo biec za zwierzyną w czasie polowania. pokazany był przykład plemienia łowieckiego na którym było to dobrze widoczne. Poza tym klimat się zmieniał i grupa ludzi bez owłosienia mogła wytrzymać w cieplejszym klimacie. No dobrze- a co z tymi którzy trafili do regionu chłodniejszego? ani nauczyli się wykorzystywać zwierzęce skóry do utrzymania temperatury. Tak więc ta cecha jest lepsza niż nadmierne owłosienie. istnieją ludzie, którzy mają owłosioną prawie całą powierzchnię ciała i są to włosy podobne do tych na głowie a nie do tych które mamy w innych miejscach. To ludzie z jakąś "chorobą genetyczną" widocznie odpowiada za to tylko jeden gen a to sprawia, ŻE TAKA MUTACJA była łatwa do osiągnięcia w drodze przypadkowej zmiany. Dodatkowo można porównać gęstość i długość owłosienia u ludzi z Afryki czy nawet ciepłych rejonów europy np. z Włoch z ilością w naszym regionie.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa notka, tym cenniejsza, że w prosty i klarowny sposób rozprawia się z mitami.
    Tylko jedna uwaga: odmieniec jaskiniowy nie jest jaszczurką. Nie jest nawet gadem. To endemiczny płaz ogoniasty.
    Pozdrowienia od biologa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy artykuł jak zresztą także inne. Pracuj dalej to będę wolny czas pożytkował chociaż w dobry sposób ;)

    Przy okazji: link do strony zaprzyjaźnionej jest zepsuty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabrakło jeszcze o tym, że powstanie kodu DNA drogą mutacji jest jak najbardziej prawdopodobne...Chyba się zmusze i poszukam cytatu.
    Wiecie - taki mały kodzik. 150 milionów wierszy w c++ się przypadkiem napisało i działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe porównanie. ;) faktycznie to jest dziwne zjawisko i jak znajdziesz ten artykuł to weź go wrzuć ;)

      Usuń
    2. A dlaczego 150 milionów wierszy? Najkrótsze DNA ma 1354 geny, a jeśli weźmiemy pod uwagę organizmy symbiotyczne, to okazuje się, że do życia wystarczą tylko 182 geny.
      Poza tym najmocniejsze hipotezy odnośnie abiogenezy chyba nie głoszą, że całe "pierwsze" DNA powstało za jednym razem?

      Usuń
  6. To mam pytanie co za poczatkowało ewolucję i skąd to coś się wzieło?

    Oj widze, że ateści się ostro biorą za obronę, gdy teoria un siada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty w ogóle przeczytałeś ten artykuł? A jeżeli tak to czy na pewno ze zrozumieniem?:P

      Usuń
    2. Po co miałby rozumieć? On WIERZY, że to nieprawda...

      Usuń
    3. Teoria Darwina i tyle.

      Usuń
  7. Jest problem z mitem 14: proces 'wyboru' *jest* przypadkowy, ale ze względu na wysoką powtarzalność wpływ przypadku jest niewielki wtedy, kiedy mutacja jest już w miarę rozpowszechniona w populacji. Jeśli np. pojawi się zmutowana jaszczurka, która ma dużo bardziej wydajny układ trawienny, ale coś ją zje, zanim zdąży się rozmnożyć, to (zakładając, że mutacja nie miała wpływu na jej szanse w starciu z drapieżcą) jest to czysty przypadek. I wielka strata dla jaszczurzego rodu.

    'Wybrane' (nie lubię tego określenia) zostają więc te mutacje, które są statystycznie bardziej przydatne w szeregu mniej-lub-bardziej przypadkowych 'symulacji'.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja się zastanawiam, czy proces ewolucji nie jest jakąś formą świadomości (powstałej przez fakt zaistnienia procesu, nie odwrotnie). Tak samo jak neuron (połączenie neuronowe?) niewątpliwie nie jest świadomy, że jest częścią wyższej świadomości (czy posiada świadomość w ogóle to inna kwestia), my możemy być nieświadomi bycia elementem procesu, który akurat jest świadomością. W ogóle to jakoś czuję, że to ma związek z mechaniką kwantową. I z fraktalami. Pojechałem. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem artykuł bodajże w Focusie lub innym czasopiśmie popularnonaukowym dotyczący procesu myślenia. Założenie dotyczyło myślenia całym ciałem, wiec skoro mamy komórki i układ nerwowy w całym ciele podłączony do mózgu jak najbardziej można by wnioskować, że układ ten ma na siebie wpływ i kształtuje fenotyp :) trzeba by zbadać czy impulsy elektryczne lub chemiczne występujące w komórkach mogą zmieniać lub warunkować sekwencje dna.

      Usuń
    2. Chyba nie do końca (a właściwie kompletnie nie o to) chodziło Qndziowi :P Ciekawa myśl swoją drogą i sam też o czymś takim rozmyślałem, ale wydaje mi się to mało prawdopodobne. To chyba jeden z tych przykładów gdzie nasza wyuczona logika zwodzi nas, a dodatkowo staramy się szukać (jak zawsze od zarania dziejów) głębszego sensu w podstawowych, prostych procesach ;)

      Usuń
  9. Bez wątpienia absolutnie wszystko ma jakiś związek z mechaniką kwantową ;)

    Dzięki wszystkim za komentarze. Przypominam też odwiedzającym Kolegom, że na tym blogu obowiązuje netykieta.

    OdpowiedzUsuń
  10. aha, troche komentsów do tego uzbierało się też na wykopie http://www.wykop.pl/link/1167225/20-najwiekszych-mitow-na-temat-ewolucji/

    OdpowiedzUsuń
  11. @Anonimowy10 czerwca 2012 23:40
    Dokładnie. Jestes w jakimś stopniu 'przypdakowym zbiorem pierwiastków'. Czemu? Przeczytać możesz ten teks od początku lub sprobować możesz poczytać np. Dawkinsa. Tu właśnie zrozumieć, że Twoja wypowiedź ma takie znaczenie w tym wszystkim-jak nic. Czyli mogła zaistnieć..

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałem tyle uwag i komentarzy, że zebrałem je wszystkie w osobnym wpisie u siebie na blogu. Mam nadzieję, że przeczytasz i się odniesiesz :)

    Ogólnie gratuluję wpisów, jest co poczytać i nad czym podyskutować, a to się liczy.

    Link do mojego komentarza: http://przezyj-to.blogspot.co.uk/2012/06/ewolucja-i-polemika.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Istnieje wiara w święte księgi i prawdy tam zawarte, oraz istnieje wiara w księgi nauki i prawdy tam zawarte." Kategoryczny błąd. W prawa/teorie naukowe się nie "wierzy". Prawa/teorie naukowe można kiedy się chcę potwierdzić poprzez eksperymenty które są powtarzalne.

      Usuń
    2. Jak rozumiem masz w domu LHC? Masz mikroskop elektronowy? Laser wysokoenergetyczny? Rachunek różniczkowy masz opanowany do perfekcji?
      Istnienie Boga/bogów również możesz potwierdzić doświadczanie (i powtarzalnie). Wystarczy przeprowadzić eksperyment zgodnie z Dekalogiem :D

      Usuń
    3. Kolega Anonimowy powyżej ma słuszność. Nauka nie operuje pojęciem "wiara". Jest jej dokładnym przeciwieństwem. Nauka pozostaje prawdziwa i testowalna niezależnie od tego czy ktoś w nią wierzy czy nie. Natomiast jak ktoś mówi "wierze że stworzył mnie różowy królik, który utkał promieniami z oczu moje nici DNA", no to co mamy powiedzieć? Wierzy no to niech sobie wierzy. Argumenty do niego nie trafiają, to co poradzić? Nic, bo wiara jest nieracjonalnym abstraktem i nie można z czymś takim dyskutować racjonalnie.

      Usuń
    4. Darku, rozumiem, że nauka nie operuje pojęciem "wiara". Spójrz jednak na to z zewnątrz, spoza nauki czy religii.

      Nauka opiera się na wierze/zaufaniu do naukowców. Że Hawking opowiadając o horyzoncie zdarzeń nie bredzi. Że wyliczenia i całki Einsteina nie są bzdurą. Że rachunek różniczkowy Leibniza działa.
      Darku, jak rozumiem OSOBIŚCIE widziałeś, że Ziemia kręci się dookoła Słońca? (widziałeś to z zewnątrz Układu Słonecznego) Widziałeś OSOBIŚCIE i z bliska, że Słońce to kula gazu składająca się głownie z wodoru? Sam przeprowadziłeś pomiary i badania przy pomocy sprzętu, który sam zaprojektowałeś i zbudowałeś. Sam stworzyłeś metodologię do własnych badań. Mało tego, jesteś CAŁKOWICIE pewien, że się nie pomyliłeś nigdzie, a użyte przez Ciebie materiały są w 100% zgodne z tym co założyłeś.
      Jeżeli choćby na jedno pytanie odpowiedziałeś "nie" to właśnie w tym momencie zaczyna się wiara/zaufanie.

      Nauka opiera się na wierze/zaufaniu do innych naukowców. Przecież żaden naukowiec nie działa w oderwaniu od reszty świata, nie wymyśla sam koła od początku i nie zaczyna od zera. Zawsze się na czymś opiera.

      Usuń
    5. No, miałbyś rację... w XVIII wieku. Po to właśnie opracowano nowożytną metodologię naukową, żeby to o czym piszesz na zawsze odeszło w przeszłość. I odeszło. I nieważne gdzie i jaki naukowiec wykona eksperyment, jeśli zrobi to zgodnie z metodologią naukową to równie dobrze zrobi go każdy inny naukowiec w dowolnym innym miejscu na Ziemi.

      To naprawdę nie działa tak, że ktoś sobie coś powie albo zrobi i od razu cały świat krzyczy hura! Zanim coś w ogóle zbliży się do powszechnej akceptacji kręgów naukowych, jest poddawane krzyżowemu ogniowi z miliona stron na raz i przechodzi przez tysiące filtrów. Teoria ewolucji ze względu na swój obrazoburczy charakter jest pod tym względem rekordzistką. Nie ma innej naukowej teorii tak dogłębnie przetestowanej i sprawdzonej jak ona.

      To czego nie pojmuję, to to, jak można być tak restrykcyjnym i wymagającym wobec nauki i domagać się odpowiedzi na absolutnie wszystko, a w przypadku braku choćby jednej odpowiedzi (bo nauka nie wie wszystkiego!) natychmiast mówić "Ha! No to idę do bogów", na których nie ma ŻADNEJ przesłanki racjonalnej i ani jednego dowodu. Może zechcesz mi to wytłumaczyć, bo naprawdę mam z tym problem.

      Usuń
    6. "Metodologia naukowa", czyli sposób w jaki nauka stwierdza, że coś jest naukowe :D
      Czy istnieje nienaukowy sposób by zweryfikować naukę?
      Czy sprawdziłeś osobiście naukową metodologię? Zwróć uwagę, że w metodologi(w domyśle nauk ścisłych) spory nacisk położony jest na opieraniu się na DOTYCHCZASOWYCH publikacjach.
      Nadal - metodologia nie daje 100% pewności prawdziwości. Tak jak i religia. Może i nauka daje wyższą procentową pewność niż religia, ale nadal obie oparte są na wierze/zaufaniu, a nie PEWNOŚCI.

      Czy coś stanie się prawdą i faktem, jeżeli 100 naukowców tak stwierdzi? A 1000? A milion? A jak wszyscy naukowcy przegłosują, ze Ziemia jest płaska, to czy będzie to prawda?
      Teraz posuwam się już do absurdów, ale po to by ukazać, że argumenty przytoczone przez Ciebie nie świadczą o tym, że publikacja naukowa (nawet jeżeli otrzymała akceptację szerokich - jak bardzo szerokich? - kręgów naukowych) jest zgodna z rzeczywistością czy prawdą. Świadczy to tylko o tym, że jest zgodna z NAUKĄ i naukowcami, ich definicjami.


      Bóg/bogowie są jakąś odpowiedzią. A wymaga\ją mniejszego zaangażowania intelektualnego. Dla typowej osoby z IQ na poziomie 90-100, pracującej 8h dziennie, dojeżdżającej 2h do pracy i nie mającej czasu na przeprowadzanie doświadczeń z zakresu fizyki kwantowej nie ma różnicy pomiędzy księdzem głoszącym z ambony "Bóg stworzył Ziemię", a gadającą głową z Discovery "Ziemia powstała 4,5 mld lat temu z kosmicznego pyłu". Ani jednej, ani drugiej kwestii nie jest w stanie zweryfikować, a komuś musi zaufać.

      Z drugiej strony mamy osoby najbardziej zaangażowane i które osobiście badają zjawiska. Teoretycznie to one najbardziej powinny być pewne. A jednak twierdzi się, że "Mało wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem." (Pasteur). Lub wręcz słynne "wiem, że nic nie wiem" (Sokrates).

      Czas Plancka, odległość Plancka, horyzont zdarzeń. To są granice nauki, jeszcze nie osiągnięta. A już teraz wyjaśnia się wiele zjawisk budując skomplikowane, abstrakcyjne konstrukty myślowe. 26 wymiarów w teorii strun? Sorry, ale Kaku kombinuje i robi sporo założeń (sypersymetria). Wiele można by na ten temat dyskutować.

      Kończąc - widzę jedynie jedną wyższość nauki nad religią (w tej chwili) - polemikę. Znacznie łatwiej jest polemizować O nauce i Z nauką, niż O religii i Z religią. I to właśnie ta polemika dla mnie jest istotna.

      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Sprowadzanie nauki do pojęcia wiary to dość typowy przykład obrony poprzez wyrównanie wartości i dowolność wyboru. To co piszesz jest po prostu nieprawdą, nadal nie rozumiesz czym jest metodologia naukowa i nie chodzi tu o publikacje. I powtórzę nauka jest OBIEKTYWNIE prawdziwa, niezależnie od tego czy w nią wierzysz. Nauka wie bardzo dużo ale może nie być czegoś pewna, oczywiście. Ale religie nie wiedzą NIC. Więc raz jeszcze pytam, skąd taki dysonans pomiędzy rządzą weryfikacji a absolutnym jej brakiem wobec drugiej strony?

      Usuń
    8. Nauka daje przewidywania, nie obietnice.

      Zaznaczę, bo może to nie było wyraźne. Nie jestem osobą wierzącą, jestem naukowcem (z odpowiednim tytułem). Mimo to patrzę krytycznie na naukę i jestem świadom, że tak naprawdę możemy jedynie gdybać opierając się na założeniach. Z podobnym krytycyzmem spoglądam na religię, ponieważ jednak to blog naukowy rozmawiamy o nauce, nie religii. Rozmowy teologiczne zostawmy na blogi religijne i spotkania z klerem (z jakiejkolwiek religii by on nie był).


      Twierdzenie, że nauka jest OBIEKTYWNIE prawdziwa jest zarozumialstwem. By tylko wspomnieć o zasadzie nieoznaczoności. Chyba, że uznamy, że wszystko jest prawdą. Sparafrazuję zdanie z początku mojej wypowiedzi:
      Nauka określa prawdopodobieństwo (które nigdy nie jest 100% zgodnie z samą nauką), a nie pewność. Prawda może być prawdą jedynie dla określonych warunków. Twierdzenie, że nauka jest obiektywna oznaczałoby, że istnieje obserwator obiektywny, a ktoś taki nie istnieje. Co zresztą sama nauka twierdzi.

      Usuń
    9. Dwa przykłady:
      Potwierdzenie nauki, działanie siły i jej przyrostu, idziesz do laboratorium i robisz eksperyment, uderzasz młotkiem w rękę lekko a nastepnie mocniej i jeszcze mocniej, potwierdzasz tezę naukową iż przyłożenie większej siły powoduje przekazanie większej energii (bardziej boli), empiryzm w czystej postaci, nie musisz wierzyć nauce.
      Potwierdzenie religii, idziesz do kościoła i modlisz się o to aby bóg uzdorwił Cię lub kogoś Ci bliskiego, i to się stanie albo i nie, idąc dalej tym tropem urwało Ci (hipotetycznie) rękę, prosisz boga aby to odczynił (jest wszechmogacy) i co? Nie musi tego robić ale jakby był pewnie by to zrobil a co mu to szkodzi jak jesteś bogobojny i uczciwy i nie zasługujesz na taką karę i dlaczego tak się nie dzieję....może dlatego że...

      Usuń
    10. Z innej stron: każda teoria naukowa niewygodna kościołowi jest prana pod lupę przez naukowców (często wybitnych) powiązanych z kościołem. Gdyby byli w stanie zakwestionować naukowe dowody na pewno by to uczynili...

      Usuń
    11. Każda teoria jest teorią.
      Np. Teoria wyginięcia dinozaurów
      są tacy co by się pocieli za swoją teorię , ale to dalej będzie teoria.
      Jesli najmądrzejsi chcą wierzyć w teorię to nikt im nie broni.

      Usuń
    12. Czasem aż mam ochotę powiedzieć komuś takiemu, by przetestował teorię grawitacji na jakimś wysokim wieżowcu...

      Kahzad, całą matematykę da się sprawdzić, bo cała matematyka została udowodniona i każdy taki dowód możesz przeprowadzić bez wydawania mnóstwa kasy na sprzęt (aczkolwiek opanowanie rachunku różniczkowego faktycznie może zająć trochę czasu, wiem coś o tym, jutro mam egzamin ;) ). Nie muszę wierzyć Leibnizowi, mogę sama sobie udowodnić to, co on twierdzi. Tak samo z Cauchym czy Riemannem, tak samo z czymkolwiek.
      Całą resztę nauki można sprawdzić, tylko nie zawsze jest możliwość, jak twierdzisz. Ale - COKOLWIEK nie zrobisz, rezultaty MUSZĄ się zgadzać z przewidywaniami nauki (jeśli nie będą się zgadzać, zgłoś się do jakiegoś naukowca, jestem pewna, że się ucieszy, bo to znaczy, że gdzieś jest błąd, a każdy naukowiec chce się w czymś wyróżnić, na przykład dowodząc, że teoria poprzedników jest błędna :P).

      An

      Usuń
  13. Witam

    Bardzo dobre opracowanie, mam nadzieję że części osób przybliży proces ewolucji. A religijnym oszołomom nie ma sensu czegokolwiek tłumaczyć, ich wyprane mózgi przyjmują tylko prawdy objawione, głoszone przez kler. Czym bardziej absurdalne tym lepsze.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z lemingami też nie da się polemizować.

      Usuń
  14. Czy tylko ja mam wrażenie, że egoizm bytu przesłania ludziom myślenie? Proszę mi opowiedzieć w jaki sposób DNA samo powstało i się zaprogramowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powstało i się nie zaprogramowało, ale zwolennicy ewolucji są już tak zaślepieni że niedługo zorganizują krucjatę przeciw ludziom myślącym inaczej. Z tego artykułu w zasadzie nic nie wynika poza ogólnikowymi stwierdzeniami nie popartymi odniesieniami do materiałów źródłowych.

      Usuń
    2. Materiały źródłowe są podane. Oficjalna strona Barkley University oraz pozycja zawodowego biologa molekularnego. Po za tym, jest to wiedza powszechna. Podobnie jak wiedza o kulistości Ziemi...

      Zadziwiające jak zajadle i wściekle bronią sie kreacjoniści, mówiąc że "Nie powstało i się nie zaprogramowało", bez cienia najmniejszego dowodu a jednocześnie żądając wszystkich dowodów na wszystko od strony przeciwnej. Gdybyście mieli choć jeden, kurcze nawet niewiele, ale chociaż JEDEN malutki, maluteńki, nieznaczny mikro dowodzik na poparcie tej swojej opinii. Ale Wy nie macie ABSOLUTNIE NIC. I to Was tak przeraża.

      Życie stworzył różowy jednorożec z innej galaktyki, używając do tego laserowych oczu, którymi utkał nici DNA. Dowolna tego typu opinia jest równa Waszej opinii.

      Usuń
    3. Ten artykul nie jest o powstaniu zycia i dna ale o ewolucji juz istniejacego zycia.

      Usuń
    4. Cały artykuł nic nie znaczący.
      Jeśli piszący ten artykuł udowodni że z jakiegoś wybuchu coś się samo złoży czy powstanie to przyjmę to jako fakt.

      Usuń
    5. Czytałeś ten artykuł? Wiesz o czym jest? Widzisz tam gdzieś nawiązania do "jakiegoś wybuchu"?
      A co do samego "wybuchu"... może sam udowodnisz, że żadnego wybuchu nie było?

      Usuń
  15. Arr, też mam takie wrażenie, egoizm bytu zdecydowanie przesłania ludziom myślenie. A propo pytania o DNA, odsyłam do rozdziału pierwszego książki "Samolubny gen".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę cenzurę. Mój pierwszy post na temat pierwszego mitu (że nie jest mitem) został usunięty, nie wiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy artykuł, sam nawet wierzyłem w niektóre mity :-) Myślę że teorii ewolucji zaszkodziły głupie błędy z początku jej istnienia, do których naukowcy nie potrafili się trzeźwo odnieść ale bronili jako punkt honoru bez dyskusji. To sprawia że jest bardzo niewiarygodna, jaka jakaś new-age'owska sekta a nie nauka.

    Teoria stworzenia i wielkiego potopu tez ma badania i obserwacje, ktore ją potwierdzaja i ma tez duzo niejasnosci i emocjonalny bagaż jak powyżej.
    Uwazam, że inteligetny czlowiek nie powinien zamykac sie na jedna teorie i juz.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uprzejmie informuje, iż wszystkie akty prostactwa, spamu, wprowadzania w błąd i szerzenia fałszywych informacji zostały potraktowane tak jak na to zasługują i usunięte z komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam. Mam pytanie dlaczego większość gatunków zwierząt jest symetryczna zewnętrznie (wewnątrz już nie) - dlaczego ślepy mechanizm mutacji DNA nie powoduje np. przypadkowego łamania symetrii. Wydaje się bowiem, że wiele z gatunków asymetrycznych byłoby lepiej przystosowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Obustronna symetria usprawnia organizm, sprzyja powstawaniu centralnego ośrodka nerwowego, przyczynia się do cefalizacji i promuje organizmy aktywnie poruszające się."

      Co do niesymetryczności wewnętrznej, rozumiem, że masz na myśli organy, nie kościec. Podobna gęstość i masa organów wewnętrznych powoduje że nie występuje takie przesunięcie środka ciężkości, które utrudniałoby poruszanie się, jak w wypadku niesymetryczności zewnętrznej.

      Usuń
    2. ależ są asymetryczne zwierzęta - dobrym przykładem jest pospolita flądra http://pl.wikipedia.org/wiki/Fl%C4%85dra. A niesymetryczne osobniki gatunków symetrycznych wciąż się zdarzają (np bez kończyn, lub z kończynami nadliczbowymi). Lecz najwidoczniej symetria zapewnia lepsze przystosowanie, lepszą koordynację ruchów, skoro w toku ewolucji zdominowała asymetrię

      Usuń
    3. Są, są. Koledze jednak chodziło chyba o statystyczną mniejszość.

      Usuń
  20. cóż Dariuszu Hoffmann, masz prawo do usuwania niewygodnych wpisów pod własnym artykułem.
    Ja pod swoimi nie usuwam, tylko z nimi dyskutuję. Z korzyścią dla obu stron.
    "Dziedziczenie cech nabytych" proszę się zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunięte zostały tylko akty łamania netykiety, więc proszę grzeczniej. Masz prawo do własnego zdania i dzielenia się nim również tutaj, pod warunkiem właściwego zachowania i nie szerzenia fałszywych informacji.

      Usuń
    2. Fajna argumentacja - fałszywe informacje i już wciskamy delete.
      Rozumiem, że Ty decydujesz co jest fałszywą informacją, a co nie jest. Pewnie w dyskusji na żywo jesteś jeszcze lepszy ;)

      Usuń
  21. Jak dla mnie, sama teoria ewolucji nie ejst tak ciekawa jak fakt odrzucania jej przez ludzi. Jest to szczególnie ciekawe, że bliźniacza w stosunku do niej doktryna laizzes-faire, podkreślająca oddolnych charakter ładu ekonomicznego jest przeciez tak umiłowana chociażby przez amerykańskich kreacjonistów. Co więcej największy odpór wobec doktryny wolnego rynku idzie od przynajmniej deklaratywnie przywiązanych do nauki lewicowców.
    Po drugie nawet jeżeli teoria ewolucji zostanie obalona, nie przywróci to prawdziwości judeochrzescijanskiemu mitowi stworzenia. Ten bowiem ma w sobie zbyt wiele sprzeczności, zupełnie niezwiązanych z teorią ewolucji, a nawet gdyby był on faktem, jest obowiązkiem każdego myślącego człowieka sprzeciwiać się agentowi, który za nim stał.
    Pozdrawiam,
    Baribal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, miało być "doktryna laissez faire".:)

      Usuń
    2. Racja, ciekawa obserwacja. Ludzie po prostu nie są robotami, ze wszystkimi za i przeciw.

      Usuń
  22. ogólnie raczej zgadzam sie z teorią ewolucji gdyż wg naszej aktualnej wiedzy wydaje się dosyc logiczna i prawdopodobna.

    niemniej
    Pamiętam przy tym jak często teorie i prawa naukowe są obalane tak kiedyś jak dziś.
    Zdazyło nam sie np kiedyś naukowo dowodzić że ziemia jest płaska i bardzo długo nikt nie potrafił temu zaprzeczyć (przykładów można mnożyć). Tak samo może być z każdą teorią, także tą ewolucji- to że nie ma dowodów na jej nieprawdziwość nie dowodzi jeszcze że jest ona prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są tony dowodów na prawdziwość. A porównywanie dawnych domniemań o płaskości Ziemi z nowoczesną metodologią naukową jest poniżej krytyki. Obawiam się, że nie rozumie Kolega czym jest współczesna metodologia naukowa i prezentuje postawę typową dla mitu pierwszego - czyli deprecjonowanie metody naukowej na podstawie błędnego założenia że jest ona "tylko aktualnie obowiązująca". Współczesne teorie naukowe nigdy nie będą obalone. Będą co najwyżej rozszerzone a obecne staną się prawdziwe w danym zakresie. Dokładnie tak jak teoria względności Einsteina rozszerzyła mechanikę klasyczną Newtona.

      Usuń
    2. Ale nie ma też powodu zakładać z góry, że teoria jest nieprawdziwa, dopóki nie zostanie rzeczywiście sfalsyfikowana. Szczególnie jeśli tak jak Teoria ewolucji wielokrotnie przeszła te testy.

      Usuń
    3. Zgadzam się , więc pozostaje dalej teorią która się sprawdzi lub nie .

      Usuń
    4. Teoria to coś co już zostało sprawdzone. Teoria ewolucji nie jest hipotezą, którą dopiero trzeba sprawdzić.

      Usuń
  23. Może się mylę, ale zwolennicy teorii ewolucji dosyć powszechnie twierdzą, że życie na Ziemii rozpoczęło się w środowisku wodnym (jakoś umknęło mi czy to woda słodka czy słona była), a potem wydostało się na ląd. Jest to bardzo logiczne podejście, tylko od razu przychodzi mi do głowy kilka pytań:

    1)Jakie jest prawodpodobieństwo samorzutnego połączenia się pierwiastków (niech będzie, że to już jakieś cząsteczki były) w aminokwasy, a tych w materię ożywioną w jakiejś kałuży przed jej wyparowaniem?

    2) Zakładając, że był to mały zbiornik wodny (kałuża) jakie jest prawdopodobieństwo, że znalazły się w nim wszystkie niezbędne elementy do powstania życia?

    3) Jeżeli nie był to mały zbiornik wodny, który może względnie szybko wyparować (typu kałuża) tylko coś większego (typu jezioro, lub morze) w jakim stężeniu musiałyby wystąpić pierwiastki niezbędne do powstani aminokwasów, a nastepnie materii ożywionej, tak aby zdążyło to się stać od powstania Ziemii do momentu, który ewolucjoniści uważają za początek życia na Ziemii?

    3) Jak organizmy wodne wydostały się na ląd (i po co)? Aby organizm wodny stał się organizmem wodno lądowym (nawet nie chodzi mi o żabę, raczej o coś prostrzego typu ryba dwudyszna) potrzebne są niezwykle duże zmiany w budowie organizmu (dobrze by było mieć nieco wydolniejsze serce, a jeszcze lepiej gdyby posiadało ono coś co w założeniu przypomina przegrodę chociaż trochę oddzielającą krew natlenioną od tej nienatlenionej oraz najlepiej coś co przynajmniej w założeniu przypomina płuca). Tak duże zmiany musiałby być kształtowane i utrwalane przez wiele pokoleń mimo, że w środowisku wodnym nie dają żadnej przewagi (a jako zmiany wewnętrzne nie byłby one również widoczne dla partnerów, zatem nie wpływałyby na atrakcyjność seksualną). Zatem jak taka mutacja (a w zasadzie szereg mutacji i to nie tylko szereg w czasie, ale szereg mutacji zachodzących równolegle) miałby zostać utrwalony i po co (dopiero pierwszy osobnik, który wydostałby się ląd uzyskałby jakąś potencjalną przewagę np. w dostępie do pokarmu, lub możliwości ucieczki przed drapieżnikami, ale wszyscy jego przodkowie ewoluowaliby kompletnie bez celu)?

    Moim zdaniem tzw. "inteligentny projekt" łatwiej radzi sobie z takimi pytaniami. Problem (dla kogo problem dla tego problem) w tym, że dopuszczając "inteligentny" projekt, równie dobrze możemy dopuścić kreacjonizm (nawet kreacjoznim tzw. "młodej Ziemi"). Mikroewolucja chyba jest faktem, ale ekstrapolacja tego faktu na populacje wszystkich gatunków żyjących na Ziemi jest moim zdaniem absolutnym błędem. To, że wirus mutuje nie znaczy jeszcze, że krowa też może tak bardzo zmieniać swoje cechy. Nie ta skala, nie ta częstotliwość, nie ta złożność budowy. Prawdopodobieństwo przekształcenia się ryb w płazy, tych w gady, a tych w ptaki (a gdzie ssaki?) w czasie istnienia Ziemi jest zbyt niskie (w jakim tempie musiałby zachodzić niektóre zmiany????!!!!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inteligentny projekt radzi sobie ze wszystkim, prawda? "TO" zrobił bóg i koniec tematu.

      Punkty 1,2,3 - Kolega uważa że Ziemia jest jedyną planetą we Wszechświecie? Jeśli już mówisz o prawdopodobieństwie, to całościowo proszę. Powstanie życia na Ziemi może być nawet obarczone szansą 1:kwadryliona a i tak mogło się zdarzyć skoro samych planet są liczby jeszcze większe. Jak teraz spytasz "to czemu powstało TU a nie gdzieś indziej" to się załamię.

      I nie wiem czy wiesz jakie jest prawdopodobieństwo że w naszej własnej galaktyce wybuchnie supernowa. Wynosi ono 2 na stulecie. Ale nie przeszkadza to astrofizykom w obserwowaniu supernowych każdej nocy.

      Krowa też mutuje. Ale jest jakby to powiedzieć, nieco większa od bakterii i nagle nie zmieni się w smoka. Psa posiadasz? Widziałeś rasowego? Czym się różni pekińczyk od wilka widziałeś? Czy ktoś pekińczyka zaprojektował? Tak - człowiek - wykorzystując ewolucyjne zmiany pokoleniowe, sterując nimi sztucznie. Czy tak trudno pojąć, że ten sam mechanizm występuje w naturze? Tylko nikt nim nie steruje - wyłącznie środowisko.

      Usuń
    2. Problem w tym, że nadal nie wyjaśniłeś jak się wychodzi z wody i po co. Ale skoro schodzisz na boczne tematy to zrobię ci tzw. wrzutę :P
      Pierwszym żywym organizmem, który pojawił się w pradawnej kałuży musiało być coś co przypominało roślinę (no bo co by to jadło skoro innych organizmów póki co brak, a do aktywnego odżywiania się potrzebne byłby jakieś narządy zewnętrzne i zdolność aktywnego poruszania się - czyt. polowania). No to mamy jakąś pierwotną roślinkę z umiejętnością dokonywania fotosyntezy, ale co dalej?
      Jak zmienić ją w zwierzę - wyposażyć w jakiekolwiek zmysły, prapierwotny układ trawienny itd? Widzisz jaka olbrzymia zmiana jakościowa się nagle dokonuje? I to wszystko tak samorzutnie bez doboru naturalnego (bez bo przecież ani ta roślinka nie ma konkurencji, ani nic jej nie zapyla)?
      Widzisz? Zadałem Ci stosunkowo łatwe pytanie o wyjscie z wody i nie dostałem odpowiedzi, a teraz pytam o coś znacznie trudniejszego. Możemy się cofnąć jeszcze dalej. Jak ze zlepka aminokwasów (durnych jak błoto w którym siedziały) nagle pojawił się wyspecjalizowany mikroorganizm, który potrafi przetwarzać energię słoneczną? To jest dopiero zmiana jakościowa. Zmień zatem ton bo im głębiej w temat tym trudniej będzie bronić teorii ewolucji.

      Nie wiem po co mieszać w to wszystko inne planety i wybuchy supernovych (w innych galaktykach).
      Czas istnienia Ziemi jest określony naukowo (chyba, że idziemy po całości i stwierdzamy, że to też bajki). Jak w tym czasie coś mogło wyewoluować?
      Jak od zlepku aminokwasów (łaskawie daruje Ci powstanie aminokwasów) sprawy potoczyły się tak, że dwóch homo sapiens siedzi przy komputerach i dyskutują o ewolucji? Coś mi się wydaje, że gdyby to dokładnie policzyć (umówmy się, że raczej oszacować) to czasu by nie starczyło czasu na taką ewolucję.

      Moim zdaniem argument z rasami psów jest mocno nietrafiony - człowiek wpływał świadomie na kształtowanie ich cech i ten proces mógł zachodzić dużo szybciej niż w naturze. Owszem wynika z tego, że może istnieć taki proces jak ewolucja, ale...

      ...ale czy zgodzisz się z twierdzeniem, że ewolucja nie tłumaczy powstania życia na Ziemi, za to może tłumaczyć jego różnorodność?

      Ja tu tylko zadaję pytania i niczego nie twierdzę na 100% (w przeciwieńśtwie do Ciebie nie uznaję niczego za fakt dowiedzony naukowo - bo wtedy będę zmuszony naciskać na odpowiedź na pytanie dotyczące tempa zmian i sposobu i celu wyjścia z wody i pytać o praroślinki zmieniające się w prapantofelki ze zdolnością aktywnego poruszania się).

      Natomiast Twoja "metoda" dyskusji bardzo mi się nie podoba. Ewidentnie nie rozumiesz o co chodzi zwolennikom kreacjonizmu. Chcą dostać kompletną teorię, która tłumaczy wszystko (a taką jest teoria zakładająca istnienie stwórcy z mocą przekraczającą ludzkie pojmowanie) natomiast nie jest nią teoria ewolucji. Na takiej płaszczyźnie zupełnie inaczej (i kulturalniej) się dyskutuje.

      Usuń
    3. Pozwolę sobie ostatni raz odpowiedzieć, bo już tu eseje zaczynają wychodzić z naszym tylko udziałem. Twój komentarz jest wewnętrznie sprzeczny. Oczywiście że teoria ewolucji nie tłumaczy pierwotnej iskry, nie zajmuje się tym, sam to napisałem w artykule, więc po co o to pytasz? Ewolucja wyjaśnia zmienność i różnorodność, zgadzamy się.

      Co było najpierw, tego obecnie nauka nie pokazała jako pewnik, ale wiesz co? Pracują nad tym nasi najlepsi ludzie i znajdą odpowiedź.

      Bądź jednak pewien, że gdy ją znajdą i powiedzą "patrzcie, tak to się stało", to nie zmieni to absolutnie niczego w podejściu ludzi, którzy po prostu muszą wierzyć w jakąś tam siłę. Dostali ewolucję - nic, dostali Wielki Wybuch - nic, dostaną pierwszą iskrę - nic się nie zmieni. Kreacjoniści chcą dostać teorię? Nie rozśmieszaj mnie, proszę. Kreacjoniści nie są zainteresowani niczym, po za poklepywaniem ich po ramieniu i mówieniem "macie rację, to był bóg". Żadne argumenty racjonalne nie trafiają do kreacjonistów, ponieważ oni chcą myśleć nieracjonalnie i nie chcą tego zmieniać. I jestem z tym faktem zupełnie ok, dopóki nie przyłazi tu któryś i nie mówi "Pierdolenie, to wszystko kłamstwo" - cytat dosłowny z usuniętego komentarza.

      Argumentu o planetach nie widzisz, bo nie widzisz kwestii prawdopodobieństw globalnych. Podałem Ci prosty przykład z supernowymi, jako analogią, nie wiem jak to prościej powiedzieć. Twój problem polega na rozumowaniu cząstkowym w wąskich przedziałach czasu, przestrzeni i prawdopodobieństw. Widzisz bakterie i wirusy obecnie, nie widzisz ich miliard lat temu, widzisz pekińczyka różniącego się od wilka a nie widzisz jednokomórkowca i jednokomórkowca z czułkami. Widzisz dobór dziś ale twierdzisz, że nie było go kiedyś. Zapylenia? No błagam... jakie środowisko i skala, takie też skale doboru i filtru. Filtrem może być wszystko, nawet lokalne różnice w zasoleniu kałuż.

      Jak wyszło z wody? Stopniowo, bo np. wartościowe chemicznie środowisko znajdowało się na brzegach. Bo np. styk atmosfery, wody i lądu dawał większe prawdopodobieństwa bardziej złożonych reakcji chemicznych. To sobie tam dziubały, bo im było przyjemniej, aż dziubaczki stały się na tyle odmienne, że już różniły się od pływaczków. Czy znamy wszystkie karty tego procesu? Nie, nie znamy. Ale wiesz co? Pracują nad tym nasi najlepsi ludzie.

      Zachęcam do zapoznania się z jakąś wartościową lekturą na temat ewolucji i początków życia.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Wielki wybuch, teoria ewolucji i pierwotna iskra niczego nie tłumaczą globalnie - skąd się to wszystko wzięło.

      Urągasz mi pisząc o rozumowaniu cząstkowym, a Twoje analogie są do niczego.

      Ziemia ma 4-4,5 mld lat. Zgadza się?
      Kiedy wystygła na tyle by pojawiła się na niej płynna woda? 3,8 mld lat temu? Kiedy pojawiły się pierwsze cząstki materii organicznej? 3 mld lat temu? Czyli tyle czasu minęło od pierwszych związków organicznych do momentu pojawienia się homo sapiens.

      Jak często muszą zachodzić mutacje żeby powstało DNA człowieka. Ile par zasad liczy DNA człowieka? Już odpowiadam: 3,079x10^9 - innymi słowy: par zasad w DNA człowieka jest prawie tyle ile lat potencjalnie istnieje życie na Ziemi. Czyli, co? Pojawia się jedna nowa para zasad na rok? No dobrze, dobrze - jednak pod warunkiem, że wszystko zawsze idzie w dobrym kierunku. Bez ślepych zaułków ewolucji, bez szkodliwych mutacji, bez wielkich wymierań gatunków. Raz na rok jedna porządana zmiana od początku do dziś. Niech inni rozstrzygają czy to dużo czy to mało, ale dla mnie to wręcz astronomiczne tempo ewolucji w przypadku złożnych organizanizmów (nadal pamiętajmy, że tak jak sam napisałeś większość mutacji nie jest korzystna, więc tych korzystnych musiałoby być ponad 3 mld, a ile było niekorzystnych?).
      Problem w tym, że czasem kilka (kilkanaście, kilkadziesiąt) par zasad koduje jeden gen, a jeden gen to zdecydowanie za mało, żeby powstał np. bardziej złożony organ. Wiele zmian w DNA musiałoby zachodzić jednocześnie i zawsze w porządanym kierunku. Rozumiesz teraz do czego piję?
      Prawdopodbieństwo tak przebiegającej ewolucji jest tak znikome, że absolutnie śmieszne. To po prostu nie mogło tak działać.

      Twoja odpowiedź dotycząca wyjśca z wody jest z tych samych powodów niezadowalająca.

      Gdyby nauka mogła wszystko wyjaśnić nie byłoby źle. Niestety nie może, więc po obu stronach barykady pozostaje wiara. Póki co "wasi najlepsi ludzie" błądzą po pustyni jak Mojżesz.

      Usuń
    5. Łańcuchy DNA w ewolucji nie powstają na drodze dodawania pojedynczych zasad jak zamki z klocków.
      Mamy mutacje chromosomowe, insercje całych łańcuchów zasad, powtórzenia sekwencji, rekombinacje genetyczne itp które operują większą ilością zasad naraz.
      Nie ma powodów uznawać że dopuszczalna jest tylko jedna mutacja naraz.
      Zmiany w DNA rzeczywiście mogą zachodzić jednocześnie (chociaż niezależnie od siebie) a interakcja ze środowiskiem wybiera które z tych przypadkowych mutacji się rozprzestrzenią.

      Prawdopodobieństwo samorzutnego łączenia się atomów w aminokwasy, cukry i podobne cząsteczki jest wystarczające by zaszło wielokrotnie w laboratoriach. W doświadczeniach modelujących różne procesy geologiczne i nawet astrofizyczne.Ten etap mamy opanowany dobrze. Większym problemem są kolejne etapy ale tam też mamy ciekawe rezultaty. A we współczesnych poszukiwaniach raczej nie rozważa się ciepłej kałuży.
      Tu skrótowe podsumowanie dotychczasowych ustaleń dotyczących powstania życia:
      http://kosmos.icm.edu.pl/PDF/2009/501.pdf

      Jeśli wolisz słuchać niż czytać a angielski nie jest problemem polecam wykład R. Hazena: http://www.youtube.com/watch?v=YrMuFpGlcpk
      (napisał też fajną książkę na ten temat w której rozwija tezy wykładu).

      Usuń
    6. A co, uwazasz ze ewolucją ktoś steruje? może kosmici? tak,przeciez to oni wyslali w na ziemię asteroide zeby wytłuc dinozaury i zrobic miejsce dla ssakow! A propo nich, ssaki pochodzą od gadów ssakoksztaltnych (wymarlych dawno temu) ale o tym nie uczą w szkole, wiec miales prawo nie wiedziec.
      Propo kolejnego bezsensownego komentarza na temat 'wyjscia z wody' podpowiem ze nie dzialo sie to w trzy dni, i na pewno nie byly to od razu płazy. Nie były to nawet zwierzęta. Poza tym spróbuj tak na spokojnie zastawić się ile to jest milion lat, 10 milionów, 100, MILIARD lat, czy dużo czy mało. A zarzucanie nauce że nie wyjaśnia wszystkiego pozostawię bez komentarza. Miałem na koniec ochotę przekonać Cię, że Mojżesz był kosmitą, ale myślę że więcej skorzystasz gdy dam Ci radę: zanim rozpoczniesz dyskusję na jakiś temat, zapoznaj się z tematyką w wystarczającym stopniu,by nie opowiadać niedorzeczności.

      Pozdrawiam
      Elosznik

      Usuń
    7. W sumie nie wiem czemu opiszę poglądy mojej katechetki, ale jakoś pasuje mi tutaj. Ewolucja istnieje, pozwala na zmiany genetyczne, powstawanie coraz to nowszych form życia. Nikt nie wie, co sprawiło, że taka sobie rybcia stwierdziła, że lepiej będzie na lądzie. Mówiąc bardziej naukowo, nie określamy kiedy i dlaczego organizm się drastycznie zmienił. Tu moja katechetka wierzy w ingerencję Boga, za którego przyczyną rybce wyrosły łapki. W sumie można to przyjąć, jeśli jest się chrześcijaninem - trzyma się kupy, jest logiczne. Z tego co mi wiadomo i o czym wspominał Darek, Darwin bał się swojej teorii. Patrzył na te swoje zięby z różnymi dziobami (taki mam przykład w podręczniku od biologii), odkrył, że tak przystosowały się do rożnego pokarmu w różnych środowiskach i się bał. Aż w końcu ogłosił swoje wyniki. Poza tym miał świadomość, że nie wyjaśnia, skąd się w ogóle wzięło życie, dlaczego organizmy się zmieniają itd. I wierzył, że jego teorię da się pogodzić z wiarą. Wracamy do poglądów mojej katechetki. Za możliwe błędy w składni czy logice przepraszam. Jestem tylko zwykłą gimnazjalistką zafascynowaną biologią, chemią, fizyką. Jeśli się mylę, poprawcie. Pozdrawiam Cię Darku bardzo serdecznie :) Uwielbiam Twój blog i filmy na YT.

      Usuń
    8. Twoje pytania można generalnie zebrać do jednego, problemu na którym odpowiedź stanowi Prawo Wielkich Liczb. Najbardziej znanym i bardzo adekwatnym tutaj przykładem, z którym polecam ci się zapoznać jest Twierdzenie o Nieskończonej Liczbie Małp (serio!). Generalnie wszystko sprowadza się do tego, że przy odpowiednio dużej ilości prób (liczba ekosystemów we wszechświecie) oraz przy odpowiednio dużym czasie, skrajnie nieprawdopodobna jest sytuacja odwrotna - niepowstanie życia. A przekładając to na problematykę komputerową (która może jest ci bliższa), mógłbyś się równie dobrze dziwić, jakim cudem da się złamać hasło do jakiegoś zabezpieczonego pliku. Ano testując różne kombinacje znaków, prędzej czy później ZAWSZE się je złamie, a to że robi się to po kolei a nie przypadkowo ma na celu jedynie przyśpieszenie procesu, ale gwarantuje ci, że przy badaniu losowych ciągów znaków też w końcu znajdziesz hasło, niezależnie jak skomplikowane by ono było. To jest dokładnie to o co pytasz - prawo wielkich liczb.

      Usuń
  24. Ewolucja nie jest faktem, ewolucja jest teorią która wyjaśnia pewne fakty, ale sama faktem nie jest. Artykuł napisany nie obiektywnie, widać stronniczość autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjawisko ewolucji jest faktem, Panie Kolego, zjawisko, nie teoria. Jak teoria może być faktem :P

      Usuń
    2. Samo nic się nie wzięło.
      Teoria Darwina to bzdura.

      Usuń
    3. Twoje zdanie, czy niechęć nie ma najmniejszego znaczenia. To jest właśnie piękna cecha nauki, że fakty są niewrażliwe na opinie.

      Usuń
    4. "Samo nic się nie wzięło." Teiści twierdzą co innego.

      Usuń
  25. Mam pewne wątpliwości co do statusu teorii ewolucji. Pojęcie przystosowania do środowiska wydaje mi się bardzo niejasne - proszę je porównać z innymi pojęciami naukowymi typu: orbita planety, funkcja ciągła, strefa najbliższego rozwoju, inflacja, reakcja chemiczna, głoska. W przypadku każdego z tych pojęć jasne jest za pomocą jakiej procedury można powiedzieć, że coś podpada pod to pojęcie, a coś innego nie i stwierdzić jaki to typ czy stopień danej cechy. Natomiast w wypadku dostosowania do środowiska takiej procedury brak, a raczej za każdym razem trzeba ją wymyślać - potrzeba osobnej teorii, która dopiero uzupełnia teorię ewolucji w danym przypadku - teorii wpływu danego środowiska na organizmy.
    Np. żeby stwierdzić, że zdominowanie populacji przez osobniki z melanizmem jest efektem przystosowania się do zmiany w środowisku polegającej na uprzemysłowieniu danego terenu, a nie np. przypadkiem będącym "antyewolucją" - zmianą w kierunku braku dostosowania do środowiska, musimy mieć teorię wpływu zakładów produkcyjnych na środowisko. Stwierdzenie, że zakłady produkcyjne spowodowały, że więcej elementów krajobrazu jest ciemnych i dlatego melanizm umożliwia lepsze ukrycie się przed drapieżnikami jest właśnie zalążkiem takiej teorii, ale:
    1) za każdym razem to musi być zupełnie inna, nowa teoria (np. dla przykładu z bakteriami to sposób reakcji antybiotyku z błoną komórkową bakterii)
    2) większości z tych teorii nie można inaczej zweryfikować/sfalsyfikować niż za pomocą teorii ewolucji - jak sprawdzić, czy melanizm umożliwia lepsze ukrycie się przed drapieżnikami? Wystarczy obserwować zmianę populacji ptaków i jeśli ilość osobników z melanizmem się zwiększa, to znaczy, że są one lepiej dostosowane.
    Dlatego wydaje mi się, że teoria ewolucji nie jest zwykłą teorią naukową jak np. teoria odruchów warunkowych, a raczej paradygmatem w ramach którego powstają różne mikroteorie wyjaśniające przystosowanie do środowiska

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja z kolei powrócę do tego, co poruszłyem już wcześniej, dlaczego teoria ewolucji wzbudza takie kontrowersje, a nie wzbudza ich teoria ekonomiczna Adama Smitha albo tak solidnie ugruntowany dział matemtyki jak teoria gier? Nie widzi sie kreacjonistów protestujących pojęcie równowagi Nasha i innych twierdzeń, z ktorych jednoznacznie wynika, ze nieskoordynowane działania jednostek moga prowadzic do stabilnych stanów w populacjach? A przecież, wzory i równania używane w analizie socjologicznej, równie dobrze mogą być używane do analizy populacji biologicznych. Ba, oparte na teorii gier analizy potrafiły być politycznie niepoprawne, gdzie to wykazywano, że segregacja rasowa może zachodzić samorzutnie, jako efekt skłonności przebywania wśród ludzi podobnych do siebie.
    A nawet jesli teoria ewolucji okaże się być blędnym wyjaśnieniem genezy różnorodności życia na Ziemmi, to sądze, że nauka przyjmie to jako błogosławienstwo, kolejna granica do przekroczenia, kolejna zagadka do rozwiązania.
    Co się zaś tyczy inteligentnego projektu... no cóż nie wiem czemu niektorzy kreacjoniści za nia optują. Materiał źródłowy jaki dostarczają święte księgi licznych religii, dosyć mocno wskazują na fakt, że bogowie czczeni przez wiekszośc ludzkości nie byliby wystarczająco kompetentni by stworzyć wszechświat.
    Pozdrawiam,
    Baribal

    OdpowiedzUsuń
  27. Człowiek, któremu całe życie wmiawianoby że Wielka Księga Gumisiów perfekcyjnie opisuje wszechświat, broniłby jej za wszelką cenę.
    To samo widzimy niestety w komentarzach pod tym artykułem i te komentarze są same w sobie dowodem na przepaść pomiędzy subiektywizmem religii a obiektywizmem nauki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym blogu każdy ma prawo wyrazić swój pogląd. Ale na szerzenie i reklamę mediów szerzących fałszywe informacje zgody nie ma. Komentarz usunięty.

      Usuń
    2. Nigdzie nie szerzyłem fałszywych informacji, a ty boisz się konfrontacji z fachową wiedzą. Poniżej pasa to wszystko.

      Usuń
    3. można też wejść na stronę naukową-styk nauki z wiarą opisuje filozofia (nauka stosująca naukowe argumenty) np Wiliam Craig www.reasonablefaith.org lub jest też taki jeden polski fizyk kwantowy -profesor, ale boję się go reklamować by nie zostać usunięty...

      Usuń
    4. @jolanta
      1. Filozofia nie jest nauką.
      2. reasonablefaith.org nie jest stroną naukową.
      3. WLC powiedział kiedyś, że nic go nie przekona do zmiany swoich poglądów (urojeń?), bo ma boga w sercu - jaki jest sens dyskutowania z kimś takim?

      Usuń
  29. Ewolucja jest faktem niezaprzeczalnym. A kto lub co odpowiada za zasianie życia we wszechświecie? Jeżeli istnieje jakaś "siła wyższa" to na pewno nie pozwoli, żeby udało się tego nam tego dowieść naukowo. Jedynie można to rozważać na poziomie filozofii i metafizyki, ponieważ każde zjawisko w rzeczywistym świecie materialnym da się wyjaśnić naukami przyrodniczymi czy ścisłymi.

    Natomiast wielki wybuch, ewolucję (w tym procesy biologiczne, fizyczne, chemiczne) można traktować jako narzędzie(środek) w rękach jakiejś "siły wyższej" odpowiadające za bezpośrednie stworzenie życia (w tym człowieka), ale tak jak mówię jest to daleko wyciągnięty wniosek na poziomie filozoficznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe założenie - jeżeli istnieje jakaś "siła wyższa" to na pewno nie pozwoli, żeby udało się na tego dowieść naukowo. Skoro mowa jest o czymś, co nie wiadomo czy wogóle istnieje, to skąd wiadomo, co to coś by robiło czy myślało, gdyby istniało. Prawdą natomiast jest, że można założyć istnienie jakiejś "siły wyższej", której charakteru nie znamy. Jest to o tyle korzystne, że wtedy teoria ewolucji nie musi przejmować się tym, że w punkcie początku stworzenia przestaje obowiązywać. Pytanie oczywiście, czy jest to dobre podejście.

      Usuń
    2. Z tego pozornego dylematu zdal sobie sprawe nakuowiec, ktory zalozyl The Church of The Flying Spaghetti Monster, ktorego mam przyjemnosc byc kaplanem :)

      Otoz Jego Makaronowatosc jest swiadom eksperymentow zmierzajacych do odkrycia Jego istnienia i tak modyfikuje ich wyniki, aby nie dalo sie tego wykazac. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze On bezsprzecznie istnieje.

      Mysle, ze podstawowa linia podzialu pomiedzy osobami akceptujacymi teorie ewolucji i osobami WIERZACYMI w inne cuda polega na akceptacji ROZUMOWANIA jako narzedzia poznania wszechswiata.
      Zabawne tylko, ze jak powiesz kreacjoniscie, ze zona go zdradza, to bedzie sie domagal dowodow :p

      Usuń
    3. ROZUMOWANIE jako narzędzie poznania wszechświata?-niby tak...ale chyba nie do końca... Możliwość naszego mózgu są ograniczone w taki sposób, że możemy ROZUMIEĆ właściwie tylko środowisko odbierane naszymi zmysłami, a nawet i tu pojawiają się poważne zniekształcenia. W przypadku rzeczy znacząco większych i mniejszych możemy przyjmować teorie, tworzyć modele, stosować różne wyliczenia. Prosty przykład: przyjęty model atomu w rzeczywistości nawet nie przypomina atomu jakim on w rzeczywistości jest. A to przecież ciągle jeszcze poziom wielkości "bliski" nam. Co z tymi wszystkimi mniejszymi czastkami, strunami itd. Albo w drugą stronę...Już 5, 6 wymiar wychodzi poza rozumienie przeciętnego człowieka. A poza tym, to według teorii kwantowej istnieje przecież rzeczywistość w której latający potwor spagetti rzeczywiscie istnieje. Czysta nauka oparta na rozumowaniu! :)

      Usuń
  30. Wypowiedzi krytykujące ewolucję pod tym tekstem mają jedną wspólną cechę. Mianowicie każdy odwołuje się tutaj do kwestii bliżej nieokreślonego bytu, który miałby być tym "rozpoczynającym" każdy proces, czy to jest powstanie wszechświata, czy początek życia. Ale to jest po prostu czysty Deizm, który jest ostro krytykowany przez kościół katolicki i publiczne wyrażanie tego poglądu przez księży jest karane wykluczeniem z kleru (nie jestem pewien co do ekskomuniki).
    Ja osobiście jestem w stanie zaakceptować deizm, jako że jest efektem prostej logiki, że wszystko, co skomplikowane musi mieć swojego projektanta, choć sam nie utożsamiam się z tym poglądem. Ale jak można snuć tego typu wywdy i nadal uznawać za objawioną prawdę wszystkie bzdury zawarte w biblii, przyznawać się do uczestnictwa w kościele i akceptować indoktrynację dzieci przez ogrom uwłaczających rozumowi bzdur.
    Pojmowanie boga widocze w tych wypowiedziach nie równa się doktrynie chrześcijańskiej, wręcz jej przeczy, więc jak do cholery możecie nazywac się chrześijanami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wszystko, co skomplikowane musi mieć swojego projektanta" Nie musi. Wiele skomplikowanych struktur jest wypadkową prostych procesów.

      Usuń
  31. wrzucaj jakieś teksty madafakrze bo nie moge sie doczekać

    OdpowiedzUsuń
  32. Trudno oprzeć się wrażeniu, że autor jest fanem teorii ewolucji (i Darwina wogóle) i w stara się udowodnić z góry przyjętą tezę. Robi przy tym dziwne założenia i masę błędów logicznych. Kompletny brak obiektywizmu. Z tekstami naukowymi nie ma to wiele wspólnego, ale fajnie się czyta (zwłasza ludziom nie wiele wiedzącym na ten temat).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor jest fanem nauki i przedstawia fakty naukowe w popularny sposób. Zapraszam na forum onetu, znajdzie tam Kolega odpowiedni poziom na rzucanie anonimowych i nieumotywowanych komentarzy.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. To pokaż cwaniaczku te błędy logiczne i "dziwne założenia" a nie zaklinaj rzeczywistość.

      Usuń
  33. Czy w internecie działa jakieś betonowe katolickie lobby, któremu zależy na obaleniu nauk niezgodnych z Kościołem? bo co tacy ludzie tutaj robią? ta strona przeznaczona jest dla fanów nauki a nie religii. Może powstały jakieś wyspecjalizowane komórki to walki z takimi treściami, ponieważ niewątpliwie KRK znajduje się w kryzysie i zależy im na tym, żeby jedyną prawdą było to co głoszą oni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że link z Wykopu (na którym wciąż obok inteligentnych ludzi widać całą masę idiotów) sprowadza tutaj tych wszystkich kreacjonistów.

      Usuń
    2. Myślę, że link z Wykopu (na którym wciąż obok inteligentnych ludzi widać całą masę idiotów) sprowadza tutaj tych wszystkich kreacjonistów.

      Usuń
    3. Darku,
      Cenzuruj, na litość boską, bo zrobią Ci z bloga mielonkę! Niestety pod powyższym artykułem trudno znaleźć ciekawe komentarze, bo poginęły w gąszczu krzykaczy ;(
      A skoro już zabieram głos, to, przy okazji, pragnę Ci pogratulować tej strony. Naprawdę kawał dobrej roboty!

      Usuń
    4. Dzięki za miłe słowo.

      Od początku założyłem swobodę wypowiedzi w granicach netykiety. Co do komentarzy przyjaciół wierzących, to wraz z odpowiedziami moimi i innych, są one jakby uzupełnieniem artykułu :) Usuwam wyłącznie wyjątkowo niskie lub agresywne przypadki.

      Usuń
  34. Emmm, to może wrócimy do zagadki? Według mnie hodowanie "super ludzi" już trwa. Mechanizm jest prosty. Wybierać najbardziej korzystne kombinacje genetyczne przy zapłodnieniu i nie dopuścić do narodzin dzieci z jakimikolwiek wadami genetycznymi. Zaczynamy od aborcji wszystkich płodów z zespołem Downa, z fizycznymi odkształceniami, potem pójdzie Asperger i inne, aż w końcu dojdzie do sytuacji gdy zabijane będą dzieci o innym niż faworyzowany kolorze włosów czy zwykłymi wadami wzroku. Czyli mówiąc hasłowo: In vitro i aborcja. Czarny scenariusz. Sądzę że powinniśmy nie dopuścić do takiego rozwoju sytuacji. Ewolucja radzi sobie bardzo dobrze bez nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam byłbym za czymś takim :)
      Teraz to kontrowersyjne, ale czasy się zmieniają, zmieniają się poglądy, zwyczaje, kultura, nawet tradycje. Może brzmi to dla niektórych jak 'czarny scenariusz', ale może być w tym metoda. Nasza cywilizacja dopiero raczkuje i zastanawiam się nie raz czy inne cywilizacje już nie mają za sobą tego etapu i po prostu pogodziły się z tym, że czasem trzeba coś stracić by zyskać o wiele więcej (powiedzmy "krok w tył, dwa do przodu", tyle że nie uważam by usuwanie płodu we wczesnym stadium, ale pozwalającym na wykrycie jakiejś choroby, było robieniem kroku w tył).
      Zdaję sobie sprawę, że nie daleko od takiego podejścia do sposobu myślenia np. Adolfa H., bo mówimy o "czyszczeniu genomu". Co prawda on miał wizję wybranej rasy wyższej, a ja mówię po prostu o zdrowej, uniwersalnie dostosowanej ludzkości, ale podobieństwa między tymi poglądami widać, fakt i wcale nie uważam że to coś złego. Trzeba tylko podejść do rzeczy od dobrej strony.
      Myślę, że gdy nauka pójdzie duuużo do przodu, ludzie lepiej i powszechniej uświadomią sobie kim są, jakimi istotami, organizmami.. że tak na prawdę nie znaczymy nic i jednocześnie bardzo wiele, bo odpowiadamy za tę planetę. Pojmą lepiej gdzie jest nasze miejsce w świecie zwierząt dzielących ten wielki-maleńki glob (i mówię tu o takim stopniu świadomości, jak świadomość tego że należy myć zęby, czy że lód może być śliski i należy uważać ;)) O wpajaniu już od małego tej wiedzy, której my jeszcze w tej chwili nie posiadamy lub uzupełniamy. Dzięki temu nabierzemy wewnętrznej siły i świadomości konsekwencji własnych działań. Mniej zabobonów, więcej racjonalnego myślenia. Nie będziemy już tak rozczulać się nad wszystkim, ponieważ wiadomo będzie co jest dobre dla nas, naszego otoczenia i całej planety. Będziemy myśleć bardziej globalnie nie pomijając najdrobniejszych szczegółów :)
      Rozwinięciem tego może być stworzenie programów rozwojowych bardziej złożonych, ujednoliconych i dostosowanych jednocześnie do każdego. Higiena fizyczna i psychiczna sformalizowana i podana w zgrabnym stylu. Technologia może tu bardzo pomóc, ale myślę że staną się popularne medytacje (wspólne?), praca nad samym sobą.. zresztą już to obserwujemy.
      Dzięki internetowi i technologii rozwijającej się po 2000 roku weszliśmy na nową drogę naszej cywilizacji.
      Nie mogę się już doczekać bycia świadkiem kolejnych rewolucyjnych odkryć, a te będą miały miejsce coraz częściej :D Niebawem technologie jutra będą naszą codziennością i to jest nasza własna, ludzka ewolucja W ewolucji :))

      PS: Do wszystkich kłótliwych - co z tego macie? ;) I tak każdy z Was umrze, a sam fakt że przekrzyczycie kogoś anonimowo na jednym z wielu for czy blogów nic nie zmieni ani w życiu Waszym ani innych. Mówię do obydwóch "stron konfliktu" (zatrzymajcie się na chwilę nad tym i zastanówcie - żyjemy na jednej planecie - czy nie powinniśmy po prostu współpracować dla rozwoju i dobra ogółu?), choć, samemu będąc bezstronnym, muszę przyznać że mniej przyjemnie czyta się komentarze ze strony wierzących i podających się za Chrześcijan. Bez podawania konkretnych argumentów Wasze wypowiedzi są bezwartościowe i po przeczytaniu czegoś takiego po prostu zapominam nick i wiadomość jakby jej nigdy nie było (co najwyżej posłuży w przyszłości jako argument przeciw Wam), natomiast cieszę się że dzięki konstruktywnym komentarzom innych użytkowników, mogłem zapoznać się lepiej z tym niesamowicie ciekawym, fascynującym.. wręcz epickim dla mnie tematem :)
      Pozdrawiam życie! :D

      Usuń
  35. Świetny artykuł, świetna strona. Ustawiam jako strona startowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpowszechnianie fałszywych informacji.

      Usuń
  37. Jestem pod wrażeniem tak dogłębnej obrony swojej wiary przez autora blogu.
    TE (teoria ewolucji) to oczywiście najbardziej inteligentny nonsens, ale brawo dla autora.

    Med

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wykaż te nonsensy ewolucji cwaniaczku. Jak wszyscy kreatyni zaklinasz rzeczywistość, bez żadnych argumentów. Liczycie że wszyscy są głupsi i bardziej leniwi od was i wam uwierzą?

      Usuń
    2. Bo 2+2=4 a nie 17 !!!
      Porządek powstaje z innego porządku a nie z chaosu.

      Usuń
    3. "Porządek powstaje z innego porządku a nie z chaosu."
      Naprawdę? Świat jest jednak dziwniejszy niż wyobrażają sobie kreacjoniści. Poczytaj Kauffmana:
      http://books.google.pl/books?id=lZcSpRJz0dgC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

      Usuń
    4. Kaufman? Czy to jakiś następny, który w uczony sposób udowadnia, że można królika wyjąć z pustego cylindra?
      2+2=4 a nie 17 !!! Najtrudniej udowadniać rzeczy oczywiste.
      Sorry Winnetou!

      Usuń
    5. Prezentuje Pan niestety wzorcowy przykład ignorancji, gdzie nie dość że nic Pan nie rozumie, to jeszcze nie ma zamiaru zrozumieć i wykrzykuje usiłując zakrzyczeć fakty, które mu się nie podobają.

      Dla Pana jest mit nr. 8, kolega powyżej podsunął też bardziej systematyczne ujęcie tematu, ale raczej bezcelowo, bo Pan tego po prostu nie przeczyta i zaraz to Pan potwierdzi.

      Pan się spokojnie zapozna chociaż z treścią mitu i przestanie sumować cyferki, bo buduje Pan analogię opartą na niezrozumieniu zjawiska - to po prostu nie działa tak jak Pan sobie wyobraża.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    7. Ponieważ dalsze Pańskie komentarze zdają się służyć wyłącznie prowokacji, tym razem poprzez protekcjonalny ton, będa usuwane. Moment, w którym zaczyna mówić się do ściany, wyznacza definitywnie koniec dyskusji. Na wiedzę trzeba sobie zasłużyć, chociażby chęcią jej poznania. Definicję znajdzie Pan w pierwszej lepszej encyklopedii.

      Usuń
  38. Napisaliście:"Zjawisko ewolucji jest faktem. Fakt ten wyjaśniony został opisowo przez teorię ewolucji,"
    A jakież to ZJAWISKO jako bezsporny FAKT możecie wskazać. Mam nadzieję, że wykazaliście choć jeden fakt powstania nowego gatunku,którego przedstawiciele już się nie dadzą skrzyżować z osobnikiem rodzicielskim. Pogratuluję Wam wtedy, opieracie teorię ewolucji na faktach, a nie apriorycznych oczekiwaniach.
    Jeżeli tak ma wyglądać n a u k o w o ś ć Wasza, to rzeczywiście jest nietuzinkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy żaden osobnik nie był innym gatunkiem niż jego rodzic. Pan natomiast prezentuje typowy przykład ignorancji, opierając niechęć na niewiedzy lub wiedzy poziomie sprzed 150 lat, gdy taka postawa była powszechna. Aby posiadać jakiekolwiek zdanie na dowolny temat a tym bardziej przeczyć mu, należy posiąść o nim choćby elementarną wiedzę, w przeciwnym razie jest się wyłącznie kolejnym wzbudzającym uśmiech krzykaczem, który obraził się na fakty, bo te nie przystają do jego światopoglądu. Bez żadnej złośliwości polecam jakąś dobrą książkę z tej tematyki a co ważniejsze otwarcie umysłu na coś, czemu jest Pan niechętny. Fakty są faktami, niezależnie czy Pan je akceptuje czy nie. Choćby z tego powodu warto je poznać, nie mówiąc już o nadrobieniu 150 letnich zaległości w wiedzy.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. A kto tu kogo chce zakrzyczeć! Arogancja ewolucjonistów jest mi znana od dawna.A ja tylko Pana pytam o te niezbite fakty, a Pan do mnie z pomówieniem o ignorancję.
      Pozdrawiam i proszę ponownie o nie odsyłanie mnie do obszernych dzieł, opisanie choćby jednego faktu jako źródła teorii ewolucji.

      Usuń
    3. Arogancja? Przychodzi Pan na mój blog i pod płaszczykiem anonimowości wysuwa dziecięce ataki typu "nie bo nie".

      Pierwszym zdaniem sprawiłem że runął sens Pańskiego ataku, co nie wywołało oczywiście żadnej refleksji. Ludzie Panu podobni charakteryzują się właśnie taką cechą, brakiem reakcji na argumenty, w związku z czym dalszej edukacji z mojej strony nie będzie. Może się Pan zacinać i obrażać na naukę ile wlezie, ale ma ona tę wspaniałą cechę, że ma to szczerze gdzieś, bo jest obiektywnie prawdziwa a fakty niewrażliwe są na opinie.

      Usuń
    4. Panie Darku...Strasznie Pan uczuciowy. Jako czytelnik tego wpisu, doczekam sie konkretnego argumentu z Pana strony? "Skoro dziecko nie jest innego gatunku niz rodzic" no to... "troche" Pan sobie przeczy.

      vlad

      Usuń
    5. Napisał Pan: "Nigdy żaden osobnik nie był innym gatunkiem niż jego rodzic".
      Ten kwantyfikator "nigdy" sprawia, że właśnie pan zaprzeczył istnieniu ewolucji. Bo przecież mówimy o filiacji gatunków, a nie podobieństwie.
      Czy Pana dewizą jest nie odpowiadać na konkretne pytania? Zupełnie to wygląda jakbym dyskutował z księdzem - bo oni są mistrzami sofistyki.
      I trudno się dziwić, że nie chce Pan mnie oświecić o faktach, które są punktem wyjścia do budowania teorii ewolucji - przecież napisał Pan,biologia bez ewolucji nie istniała by.
      Pozdrawiam i życzę więcej otwartości i mniej zacietrzewienia.

      Usuń
    6. W uproszczeniu: osobniki wewnatrz gatunku sie roznicuja az w pewnym momencie juz nie moga sie ze soba krzyzowac. Ale kazdy z nich nadal moze sie skrzyzowac ze swoim rodzicem; po prostu ich linie rozdzielily sie dawno temu.

      Usuń
    7. "Napisał Pan: "Nigdy żaden osobnik nie był innym gatunkiem niż jego rodzic".
      Ten kwantyfikator "nigdy" sprawia, że właśnie pan zaprzeczył istnieniu ewolucji" Niby w jaki sposób Darek zaprzeczył istnieniu ewolucji? Gdzieś ty wyczytał, że TE głosi, że nowy gatunek powstaje z pokolenia na pokolenie?

      Usuń
  39. Groteskowo sili się Pan na powagę tonu, przy jednoczesnym całkowitym braku zrozumienia tematyki, o której ma Pan odwagę się wypowiadać, byłoby to urocze gdyby robił to 3 latek, w Pana przypadku jest inaczej.

    Pyta Pan o rzeczy elementarne, otrzymuje Pan odpowiedź, nie rozumie jej i atakuje dalej, na owym niezrozumieniu budując kolejne niedorzeczne argumenty. Pańskie luki w wiedzy są po prostu zbyt duże, co w połączeniu z brakiem reakcji na argumenty merytoryczne, wymusza zakończenie dyskusji z mojej strony, bo jeśli nie reaguje Pan na argumenty to dyskusja nie ma sensu. Proszę dalej nie odpisywać, gdyż będę usuwał kolejne Pańskie ataki.

    OdpowiedzUsuń
  40. Fajny wpis chociaż niczego nowego się nie dowiedziałem. W kwestii ewolucji wszystko ok, nie zgodzę się jednak w kwestii religii. To nie prawda, że dawniej biblia była traktowana dosłownie a teraz kościół się dopasowuje. W starożytności dominowała alegoryczna interpretacja biblii dopiero z nadejściem średniowiecza się to zmieniło a teraz po prostu słusznie do tego wracamy. Już św. Augustyn mówił właśnie o teorii ewolucji! Darwin wcale nie wpadł na ten pomysł a jedynie wyjaśnił jak ewolucja dzbiała i udowodnił, że jest faktem.

    OdpowiedzUsuń
  41. Mnie bardzo zainteresowała kwestia współczesnej metodologii. Mam wrażenie, że nie gwarantuje ona stuprocentowej pewności, że przeprowadzane badania są zawsze obiektywne i pokazują "czystą" prawdę, nie obarczoną subiektywizmem i ewentualnymi błędami wcześniejszych założeń, albo przybliżeń itp. Przynajmniej w przypadku badań geograficznych często przyjęte założenia (chociażby ustalenie granic badanego obszaru) mogą wpływać na wyniki i płynące z nich wnioski.. Jak napisałam jest to poczucie, nie pewność, może niektórych z badań prowadzonych obecnie w nauce nie można nazwać opartymi na współczesnej metodologii... Bardzo chciałabym dowiedzieć się o tym więcej. Mógłbyś wrzucić tutaj jakieś źródła, do których warto zerknąć, żeby dowiedzieć się o tym więcej?
    Albo jeszcze lepiej - napisać o tym artykuł?
    Fajny blog - pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
  42. Darek swietny artykul. Ktorys z koleji czytam, biorac pod uwage ze niedawno tutaj trafilem to mam troche lektury do nadrobienia.

    Oczywiscie ewolucja jest faktem. Wszystko we wszechswiecie posiada jednak "slady architekta" np. liczba phi i podzielnosc wszystkiego w naturze. Nie zaprzecza to w zadnym stopniu ewolucji ale jakos ciezko to zestawic z wielkim wybuchem, absolutnej przypadkowosci w powstaniu swiata rzadzonej przez fluktuacje kwantowe i chaotyczna przypadek. Ponad to niemoznosc poki co zestawienia teorii wzglednosci z mechanika kwantowa pokazuje wielka dziure w naszej dotychczasowej wiedzy i rozumieniu praw rzadacych wszechswiatem. Wszystko jest ciagniem przyczynowo-skutkowym gdzie kazde poprzednie wydarzenia w mniejszym lub wiekszym stopniu moze zmieniac bieg zdarzen. Losowy moze byc jedynie wybor z nieskonczonej ilosci mozliwosci dla danej chwilii.

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie bardzo rozumiem dlaczego padło pytanie, czy każdy osobnik jest tego samego gatunku co jego rodzic. Otóż, nie każdy osobnik w ogóle jest jakiegoś gatunku. Jako, że systematyka jest tworem sztucznym wymyślonym na potrzeby ułatwienia człowiekowi poznawania przyrody ożywionej, tak i gatunek, jako jednostka systematyczna nie jest czymś istniejącym w naturze, gdyż granice przynależności określane są przez człowieka. Jeżeli jakaś grupa osobników wzajemnie się krzyżujących odbiega znacząco cechami od ich przodków to jedynie widzi-mi-się człowieka zależne od aktualnie panujących norm i sposobów podejmowania decyzji warunkuje to, jaki to jest gatunek...

    Michał M.

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo dobrze, że ktoś to przedstawił tak prosto i zwięźle. W pełni popieram takie akcje, trochę uświadamiające:) Ale uwaga na punkt drugi. Niestety obecnie prowadzone badania dowodzą, że kod genetyczny nie jest uniwersalny. Jest uniwersalny w wielu przypadkach, w większości, ale patrząc na to ogólniej - nie jest. Naukowcy nie są w stanie udowodnić, że DNA było pierwszym elementem żywym i od niego zaczęła się. Jest kilknaście wersji teori początków życia, DNA, RNA, białka i inne... więc opieranie swojej tezy na jednej z tych wersji jest chyba błędne. To po pierwsze. Po drugie - biochemia! To jest element, który zaprzecza stopniowej ewolucji(jak na razie). Także Darku - fajnie, że popierasz i propagujesz Teorię Ewolucji, ale uważaj - nie za wszelką cenę, świat nie jest biały albo czarny, a ten post sugeruje jakobyś chciał za wszelką koniecznie cenę przekonać o tym ludzi. Niestety patrząc na to z pokorą mimo, że popieram tę Teorię, to jestem świadoma jej niedoskonałości i niepełności zwłaszcza w elemencie związanym z kodem genetycznym jak i stopniowością w kontekście tworzenia się nowych szlaków metabolicznych w organizmach, ba w zwyczajnych jednokomórkowych, prostych bakteriach, a co dopiero u człowieka! Pozdrawiam Cię serdecznie, ciekawy blog, choć dosyć subiektywny:) Życzę wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Artykuł jak dla mnie propagandowy.
    Teoria ewolucji dobrze opisuje zjawisko zmienności w obrębie rodzajów. Nie jest jednak udowodniona pomiędzy rodzajami.

    Spoglądając na świat w XXI wieku nie zauważamy dynamicznego lub przynajmniej stabilnego powstawania nowych gatunków ssaków, ptaków, płazów, czy gadów, a proces ten powinien być obserwowany, ponieważ ewolucja jest procesem ciągłym, powinny powstawać nowe rodzaje. Obserwowane powinny być formy przejściowe, ewolucja nie zatrzymała się przecież w chwili powstania człowieka. Chodźby z czystego przypadku powinniśmy obserwować powstawanie nowych gatunków i rodzajów zwierząt wyższych. (Mówię tutaj specjalnie o zwierzętach wyższych, ponieważ w przypadku mikroorganizmów ciężko mówić o gatunkach.)

    Pisząc o nauce i naukowcach nie nadwyrężaj ich autorytetu. Naukowiec poszukuje Prawdy, stara się zrozumieć funkcjonowanie świata i opisuje je za pomocą teorii. Twoja upartość w nazywaniu jednej teorii faktem, a innej bajką tylko dla tego, że się z nią niezgadzasz, jest mierne (gdzie polemika). Jeżeli operujesz odniesieniami do tysięcy eksperymentów zacytuj chociaż dwa.

    Naukowcy czasów Darwina obawiali się popełnić błąd, dążyli do zrozumienia otaczającego nas świata.
    Brak poszukiwań i ufność we własną nieomylność przyczyniły się do nagrodzenia Noblem WJ Freemana, który propagował lobotomię, jako cudowną terapię.
    Naukowca powinna cechować Pokora, Skromność, Ciekawość i Powściągliwość w wydawaniu opini.

    Pozdrawiam i życzę więcej wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz n-ty:
      1) TEORIA nie jest FAKTEM, teorkia jest OPARTA NA FAKTACH
      2) Teoria, na poparcie ktorej nie ma FAKTOW (np. bog stworzyl swiat) jest BAJKA a nie TEORIA

      3) Chcialbys na przestrzeni 100 lat zaobserwowac powstawanie nowych gatunkow??? Masz pojecie ile pokolen to zajmuje? Jedyne na co masz szanse, to organizmy o krotkim czasie generacji czyli wlasnie mikroorganizmy, moze owady...

      Usuń
    2. Zgadza się, mismacol. I co to za pomysł, że "w przypadku mikroorganizmów ciężko mówić o gatunkach"? Wyczuwam jakieś niepokojące przekonanie o wyższości nad innymi organizmami żywymi. Haha, i chciałby jeszcze zaobserwować zmiany u ptaków na przestrzeni hmm.. dekady? dwóch ?? :D żeby weszła wyraźnie jakaś niewielka jedynie zmiana, potrzeba tysięcy pokoleń! To o wiele dłużej niż żyje jeden człowiek ;) Może na przestrzeni 1000 lat można by coś zaobserwować u ptaka.
      Poza tym ewolucja jest uwzględniona nawet w biblii (chociażby wzrost ludzi - polecam się zaznajomić, wy - wielce wierzący, którzy tak żywo się tutaj udzielacie).

      Usuń
  46. Witam,
    teoria ewolucji jest dużym ciosem w osoby, które wierzą w Boga/Bogów itd.
    Za istnieniem Stwórcy, przy okazji różnych dyskusji, podają oni jako argumenty wszelkiego typu objawienia. Często objawienia potwierdzane są przez naukowców. Jak do tego się odnieść?
    Wiem, że to nie w tym temacie, ale może jest szansa na odpowiedź od Ciebie lub innych komentujących, mądrzejszych niż ja. A może osobny wpis? :)

    Serdecznie pozdrawiam,
    Krzysztof K.

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo fajnie napisane, ale nie doszukalem sie tu sprzecznosci z kreacjonizmem. Tak jak zostalo wspomniane w punkcie 18 ewolucja zajmuje sie wyjasnieniem roznorodnosci gatunkow. Zgodnie z moja wiara gatunki powstaly niezaleznie od materii nieozywionej, wiec wszystko sie zgadza (patrz Ksiega Rodzaju). Wysnucie wniosku, ze komorki pochodza od mineralow jest niemozliwe na chwile obecna i podejrzewam, ze w ogole. Pare gatunkow, jak czlowiek, wczesniej rosliny bylo jednak wyjatkowych na tyle, ze zostaly one wyszczegolnione w opisie stworzenia w konkretnych dniach.

    OdpowiedzUsuń
  48. co się tyczy punktu 2, posłużę się pewnym fragmentem:


    "W 1986 roku 72 amerykańskich laureatów Nagrody Nobla plus 24 prezesów wielkich amerykańskich ośrodków naukowych wezwało Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych „... aby zakazał szerzenia w szkołach jakiejkolwiek nauki o powstaniu życia i rodzaju ludzkiego, gdyż tak teoria ewolucji, jak i tezy religijne tudzież wszelkie inne opierają się na przesłankach wyłącznie wiary, nie zaś stwierdzonej i naukowo udowodnionej prawdy”. Co — mówiąc mniej delikatnie — znaczyło: przestańcie tumanić ludzi mową-trawą. O ile nikt rozsądny nie kwestionuje zjawiska ewolucji gatunków, o tyle mechanizmy ewoluowania są wciąż słabo rozpoznane, pełne zdumiewających dziwactw i głębokich tajemnic, a przeto — jako mocno kontrowersyjne — stanowią temat gorących kłótni między klanami sawantów"

    OdpowiedzUsuń
  49. Z pośród dowodów ewolucji, które zwykle wymienia się przy dyskusji z kreacjonistą, nie widzę sensu poruszania zbyt często wałkowanego tematu podobieństwa gatunków (w tym DNA), bo dla kreacjonisty jest to tylko kolejny argument pogłębiający wrażenie, że wszystkie gatunki zostały wykonane przez tylko jednego stwórcę (zamiast np. wielu niezależnych od siebie autorów).
    Tak jak malarz ma swój styl i mimo "ewoluowania" jego umiejętności cały czas widać, że dzieła są jego.
    Podobnie jest np. z telefonami komórkowymi - jedna wielka ewolucja technologii, a wszystkie mają ten sam mianownik (mikroprocesor, bramki, tranzystory). Niektóre mają dokładnie te same podzespoły, ekrany, klawiatury, a jeszcze inne są tak blisko w "ewolucji", że nawet z wyglądu wydają się być prawie identyczne. Zarówno Samsung Galaxy, jak i iPhone pochodzą od dawnego przodka - Nokii 3310, a autorem tej kreatywnej, kontrolowanej "ewolucji" jest stwórca - człowiek.

    Fakt podobieństwa/powiązania organizmów świadczy tylko o tym, że... są ze sobą powiązane, ale nie wyjaśnia JAK takie powiązanie zaistniało. Dopiero inne dowody wyjaśniają skąd takie powiązanie się wzięło. Samo w sobie jako wyizolowany dowód wydaje mi się zbyt uległe interpretacji, a tymczasem temu argumentowi przykłada się bardzo sporą wagę, co odbija się na publikacjach religijnych skupionych nad tym jednym zagadnieniem.

    Znacznie lepiej na wyobraźnię pod kątem ewolucji działają przykłady dostosowywania się bakterii czy występowania mutacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *"Spośród" - przepraszam za byka ;)

      Usuń
  50. Witam
    Przeczytałem cały artykuł i prawie wszystkie komentarze i wydaje mi się, że problem postawiony przez kolegę Gantz'a został bez odpowiedzi. Dla przypomnienia chodzi o czas potrzebny aby dzięki przypadkowym mutacjom i filtrowi ewolucyjnemu (przystosowawczemu) powstał np. człowiek. Autor blogu, tak mi się przynajmniej wydaje, stwierdził, że przy nieskończonym kosmosie, a więc nieskończonych możliwościach prób jest to możliwe. Co do tego mam dwie uwagi:
    1. Kosmos oczywiście nie jest nieskończony. Powstał, jak wynika z teorii wielkiego wybuchu ok, 16 mld lat temu i od tego czasu się rozszerza, a ponieważ mamy graniczną prędkość światła, to raczej trudno mówić o nieskończonościach.
    2. Gęsty od planet też nie jest. Aby powstały warunki do rozwoju życia też musiało trochę czasu upłynąć. Kilka pokoleń gwiazd musiało przeminąć chociażby po to aby powstały odpowiednie pierwiastki.

    Skoro teoria ewolucji jest tak naukowa czy są jakieś czynniki które można zmierzyć i zweryfikować pomiarami. Może szybkość. Jeśli to możliwe to może ktoś podał by proste przykłady takich wielkości.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak wiedzy po raz kolejny, ale przynajmniej nie widać w wypowiedzi wyższości i pewności swoich dociekań :)
      Pisząc "kosmos nie jest nieskończony" (pomijam już tę Twoją oczywistość..) mamy chyba na myśli przestrzeń, nie czas. Nie wiemy jaka jest prawdziwa właściwość Wszechświata, tzn. czy jest "skończony" czyli zamknięty w jakimś obszarze, "nieskończony" w sposób otwarty, czy może "nieskończony w sposób zamknięty (jeśli nie wiesz o czym mówię, nie będę tutaj się rozwodzić i tłumaczyć. Wszystkie info do znalezienia w necie). Ty mówisz jednak o czasie - ok, tego też nie znamy. Podałeś datę początkową na około 16mld lat, co jest zresztą nieaktualną informacją, bo podaję się teraz 13,6mld. Jakiej jednak wartości by się nie przyjęło i tak nie ma pewności czy widzimy, a co więcej CZY MOŻEMY zaobserwować cały Wszechświat. Jest to stosunkowo niedawna teoria, jednak wysoce prawdopodobna. Chodzi o zależność między rozchodzeniem się światła i rozszerzaniem kosmosu, czyli tzw. horyzont zdarzeń, tyle że w skali całego Wszechświata. Otóż (i tu obalam Twoje kolejne przekonanie):
      Prędkość światła nie jest graniczna, co potwierdzono już wieloma obserwacjami - jak prawdopodobnie wiesz, Wszechświat się rozszerza i tutaj pojawia się coś ciekawego: najdalsze zakątki Wszechświata i galaktyki które się tam znajdują, oddalają się od nas z prędkościami większymi niż prędkość światła ;) Prosta analogia to dmuchany balon - im dwie dowolne narysowane na jego powierzchni kropki znajdują się od siebie dalej, tym szybciej następuje oddalanie.
      Konsekwencją tego jest niemożność zaobserwowania tego, co jest dalej, więc nie znamy wielkości, a w konsekwencji tego - wieku Wszechświata. Być może ma 20 albo i 50mld lat.

      Usuń
  51. Nawiazujac do mitu 7-ego 'organizmy dążą wyłącznie do trzech rzeczy: przetrwania, nażarcia się i kopulacji' jak ewolucja moze wyjasnic zachowania, ktore wydaja sie byc przeciwko intuicji do przetrwania takie jak: samobojstwo, niezdrowy tryb zycia, unikanie potomstwa po przez antykoncepcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tobie odpowiadam. A mianowicie według mnie:
      Samobójstwo - popełniana zazwyczaj przez jednostki o słabej psychice (czyli przez organizmy najsłabiej przystosowane do okrutnego świata).
      Niezdrowy tryb życia - Nadmierne jedzenie, brak ruchu itp spowodowane są nagłą zmianą środowiska, w którym żyje człowiek, którego odruchy pozostały od czasów, w których nasi przodkowie nie mieli nadmiaru jedzenia na półkach w sklepie, tylko musieli polować, zbierać owoce itp. Teraz nie musimy walczyć o jedzenie, nie musimy ciągle się przemieszczać (koczowniczy tryb życia). Teraz mamy wszystko na wyciągnięcie ręki a ewolucja idzie w innym kierunku. Lepsze warunki życia ma ten, kto ma dobrą pracę, a więc jest inteligentny, zaradny, poprzez swoje umiejętności zawarł korzystne znajomości itp.

      Usuń
  52. Darek Hoffmann, jesteśmy z jednej gliny ulepieni, zafascynowani nauka, PRAWDĄ, a nie bredniami krecjonistów, jesteśmy ateistami:) Podaj gdzies albo na mojego maila twojego facebooka. Dodam Cię do znajomych, chcę poznać. Mało ludzi zdających głębsze pytania niestety.Pozdrawiam Konrad (napisz do mnie adres fejsa: sp@sw.pl)

    OdpowiedzUsuń
  53. http://www.odwyk.com/?p=episode&e=1608 Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  54. No dla mnie ewolucja jest jasna.

    Poza tym ewolucja nie wyklucza Boga,
    bo niby czemu?
    Co za problem czy to fakt zjawisko czy teoria-
    te terminy stworzyli ludzie
    i mniejsza z nimi.
    Po prostu była, a to jak ją nazwać to inna, mniej ważna sprawa.
    Weźmy np. taki dom, pojecie domu kojarzy się każdemu inaczej, co nie znaczy że jest to błędne rozumowanie.

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie można tłumaczyć ewolucji mutacjami które dla organizmów wielokomórkowych prawie zawsze są szkodliwe. Bakterie i wirusy mutują od miliardów lat ale nadal są to te same bakterie i wirusy!

    OdpowiedzUsuń
  56. Po pierwsze to piszę z anonima bo nie mam tu konta czy jakoś tak..
    Po drugie Darku bardzo fajnie piszesz tylko momentami w komentarzach chyba za bardzo obcesowo odpowiadasz. To ma być dyskusja a nie udowadnianie kto jest mądrzejszy od innego, czy nawet próba robienia z innych przygłupich.
    Tyle na wstępie i sorry za te słowa ale takie jest moje odczucie.

    Osobiście jestem za ewolucjonizmem ale do wiary nic nie mam.
    Jak ktoś ma ochotę to niech sobie wierzy w co tylko chce... nawet w różowego jednorożca;)
    Wiara od zawsze była, jest i będzie... i dobrze. Jakiż byłby świat gdyby nikogo się nie bać i w nikim nie pokładać nadziei? Ale tu nie o tym ;)

    Co do dyskusji z gantz z 11.06.2012 zadał on kilka fajnych pytań, szkoda że rozmowa skierowała się na tak dziwne tory jak obliczenia i czepianie się nazewnictw...

    Dla Gantz wyglądało to mniej więcej tak (nie będę pisał po profesorsku bo ledwo studia skończyłem ;P):
    Łączenie aminokwasów itp chyba dobrze opisał Fermin (ja się na tym nie znam)
    Dalej powstały sinice, one "karmiły" się bodajże azotami i produkowały dużo tlenu. Sinice są mega hiper zaj**ste dlatego nic nie robiły sobie z tego, że praktycznie żyć tam nie powinny (podobnie jak pszczoły nic nie robią sobie z tego, że nie powinny latać ;P ). No i tam sobie żyły. Zasiedliły się na dobre bo nie miały konkurencji. Ale z czasem jak przybyło tlenu zaczęły pojawiać się inne roślinki (jakieś mchy, porosty i inna zielenina) i w ten sposób sinice same przyczyniły "stworzyły" sobie konkurencję. Roślin przybywało, przybywało, przybywało....aż wody były bardziej zielone niż błękitne;) No to co miały biedne zrobić? Spakowały manatki i poszły szukać nowego domu. Najpierw blisko poprzedniego, potem dalej, dalej, dalej.... i tak lądy stały się zielone.
    A zwierzaczki? Wiadomo nie od razu pływały tam wieloryby (tu taka ciekawostka. Wieloryby pierwotnie zamieszkiwały lądy!!!!! Są to ssaki które zaadaptowały się do życia w wodach !O EWOLUCJO:D! jeśli dobrze pamiętam z wykładów ;P)
    Podczas tych biochemicznych wygibasów powstały jakieś tam mikroorganizmy, gąbki i inne cuda niewidy. A potem jakoś poszło... powstały łodzikowate, ryby itd.w wodach zrobiło się znów tłoczno i sytuacja się powtarza... zmiana środowiska.
    Początkowo pierwsze organizmy wychodziły tylko na chwile, tak dla ciekawości(no albo uciekały przed drapieżnikami;P ), z czasem by złożyć jaja, zjeść marchewkę i takie tam.
    No i oczywiście ten proces trwał dłużej niż Moda na sukces ;)
    Pozdrawiam
    MF
    ps. informajce pochodzą z mojej niepewnej głowy więc za błędy nie odpowiadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. A po co (matka) natura zostawiła u niektórych zwierząt zachowania nieopłacalnej (czyli bezzwrotnej) pomocy osobnikom innych gatunków. Np. przypadki odstraszania drapieżników, aby ochronić przedstawicieli odmiennego gatunku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzęta nie są altruistami. Inne gatunki po prostu korzystają z takiego alarmowania, odstraszania przed zagrożeniem.
      Ukwiał na muszli pustelnika nie odstrasza drapieżników, bo czuje więź emocjonalną z pustelnikiem.

      Usuń
  58. A zastanawialiście się, skoro jesteśmy przy uczuciach, czy wcześniej mogły istnieć inne uczucia i zachowania, które zostały wyparte i nie są obecne w naszych życiu obecnie? Raczej powinniśmy być w stanie je sobie wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
  59. Drogi autorze - powinieneś zaprezentować pełńy tytuł dzieła Darwina który brzmi ON THE ORIGIN OF SPECIES OR THE PRESERVATION OF FAVOURED RACES IN THE STRUGGLE FOR LIFE. - co zainspirowało między innymi Hitlera poza tym to co napisałeś o teorii to bzdura bo np dwie wielkie teorie fizyki OTW i Teoria kwantów w pewnych obszarach dają sprzeczne przewidywania - więc teoria to nie ostateczne słowo w poznaniu zjawiska lub świata - ponadto ewolucja to bajka bo kłóci się z jedną z najważniejszych teorii fizycznych - II Zasadą Termodynamiki - która już na początku uniemożliwia w praktyce powstanie życia no a później jego domniemaną ewolucję - wszystkie skamieliny i datowania nie mają wartości naukowej a jedynie spekulacyjną a to dlatego że ludzie którzy się na tym znają i z tego żyją - milczą o tym bo w zasadzie wyszłoby na jaw że całe życie poświęcili na banialuki i ich praca nie byłaby potrzebna, natomiast ci którzy się nie znają dają wiarę bo naukowcy tak powiedzieli. Ponadto raz udowodniona teoria nie wymaga kolejnych dowodów - np w wiadomościach nie słyszymy co chwila: "naukowcy po raz kolejny udowodnili twierdzenie Pitagorasa" albo"naukowcy po raz kolejny udowodnili grawitację" itd. raz udowodniona teoria jest powszechnie akceptowalna i koniec dyskusji natomiast ewolucja jest udowadniana wciąż i na nowo od ponad 100 lat i ciągle pojawiają się nowe "dowody" które po dokładniejszym zbadaniu gdy okaże się że są bublami są przemilczane - na co wiele przykładów można znaleźć w internecie - nie słychać wówczas w mediach "niestety naukowcy pomylili się co do dowodu na ewolucję i muszą uznać że ten eksperyment nie jest dowodem ponieważ nie uwzględniono:..." co tu gadać - takie są FAKTY które autor tak ceni - pozdrawiam
    Grzegorz - grzesiekw1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że nie doczytał Pan tekstu do końca (mit 13.) przed zabraniem głosu.

      Usuń
  60. Pan Darwin napisał almanach dziejów?

    OdpowiedzUsuń
  61. Ok. to może wypowiedź na ten temat usłyszę, bo w ewolucję nie wierzę... Nie przekonałeś mnie w żaden sposób. Nie wiedzę dowodów. A dowód na to że Haeckel fałszował swoje rysunki dot. , został usunięty z własnej uczelni. Rysunki zamieszcza się je w podręcznikach do biologii. A ewolucja, to bujda. Do przeczyhttp://creation.com/ernst-haeckel-evangelist-for-evolution-and-apostle-of-deceit-polishtania PS bardzo mi się podobają filmy na http://www.youtube.com/user/SciTeraz?feature=watch pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy osoby twierdzące, że nie ma dowodów na ewolucję mogłyby wskazać jakie dowody by ich przekonały?

      Usuń
  62. Jestem osobą o wykształceniu humanistycznym, więc nie wiem czy powinienem zabierać głos w tego typu dyskusji, ponieważ jednak temat pasjonuje mnie od dawna, a i mój mózg działa prawidłowo (czego nie mogę udowodnić naukowo), chciałbym się odnieść do przedstawionych tu "mitów". Punkty nr 4,5,11,12 oraz od 14 do 20 uważam za słuszne prawie bez zastrzeżeń. Rzeczywiście sensownie wyjaśniają wątpliwości i porządkują fakty. Szczególnie podoba mi się punkt 15 o "lepszych " organizmach dzięki ewolucji. Dawno temu czytałem artykuł w prasie p. t. "Ujemny gradient ewolucji" pokazujący, jak wraz ze skomplikowaniem organizmów spada ich odporność na ekstremalne warunki życia. Przykład z powstawaniem oka też mi się podobał, chociaż akurat S. J. Gould pisał gdzieś, że oko nie nadaje się na dowód ewolucji, bo równie dobrze może dowodzić teorii stworzenia.
    Pozostałe twierdzenia tekstu budzą jednak moje poważne zastrzeżenia. Sama ewolucja żywych istot jest faktem. Sami możemy obserwować jej różne przejawy np. wyższy wzrost dzieci niż rodziców albo wydłużanie się średniej długości życia w ciągu ostatnich stuleci, ale twierdzenie że jedne gatunki mogą się zmieniać w inne oraz że człowiek wyewoluował ze świata zwierząt, to nie to samo. Każda podobna teza wymaga osobnych dowodów, a wydaje mi się, że największym błędem ewolucjonistów jest wrzucanie wszystkiego do jednego worka. W publikacjach na temat ewolucji roi się od określeń typu: "prawdopodobnie" "możliwe" "być może", a to nie jest język nauki i ktoś, kto chce poznać autentyczne podstawy tej teorii, ma poważny dylemat.
    Nieprawdą jest również, że ewolucja nie zajmuje się powstaniem życia. We wszystkich znanych mi książkach, propagujących TE, jest mowa o tym, że życie powstało przypadkowo (ewentualnie "spontanicznie") w pierwotnym oceanie ("zupie"). Uczciwiej byłoby powiedzieć, że nauka na razie nie wie, jak powstało życie, za co chwała i szacunek dla autora tekstu.
    Co do uczuć wyższego rzędu i organizmów, które „dążą do przetrwania, żarcia i kopulacji”, to już budzi moje zdumienie, a nawet szok. Rozumiem, że autor ma na myśli zwierzęta, bo ludzie dążą do innych celów. Z braku czasu i miejsca podam jeden - "poznanie sensu". Czy wyższe uczucia są ubocznym skutkiem ewolucji? Być może, ale tezy tej nie da się udowodnić, podobnie jak trudno ją obalić.
    W p. 12 jest mowa, że ewolucja nie wyjaśnia wszystkiego, jednak jest znanym faktem, że ewolucjoniści atakują różnego rodzaju religijność (R. Dawkins: „Bóg urojony”), chociaż wiara jest, jak wiadomo, dziedziną nie z tego świata, więc nie powinna być mieszana czy porównywana z nauką. Dziwi mnie również, jak można zwalczać Boga (co robi Dawkins w niektórych rozdziałach cytowanej książki) i jednocześnie twierdzić, że Bóg nie istnieje.
    W p. 2 można zapoznać się z karkołomną tezą, że dowodem na TE jest brak dowodów na jej niesłuszność. Uważam, że takim dowodem jest istnienie człowieka, czyli autora tekstu, mnie i innych. Na pewno nie uwierzę, że nie widzi Pan (Autorze) różnicy między zwierzęciem a Homo sapiens. Nie chodzi o różnice fizyczne, fizjologiczne czy biochemiczne, bo gdyby takie istniały, nie moglibyśmy żyć w ziemskim środowisku (zjadamy rośliny i zwierzęta). Chodzi o przepaść, jaka dzieli świat człowieka i zwierząt na innych płaszczyznach.
    Nie mam pewności czy teoria ewolucji się myli ani nie zakładam z góry, że tak jest, ale wiemy, że nauka wielokrotnie myliła się w ciągu dziejów. Mnie nie przekonują dotychczasowe „dowody”. Czekam ciągle na lepsze. Nie wiem też czy TE jest w kryzysie, ale wiem, że ciągle powstają książki, które jej zaprzeczają (mogę wymienić co najmniej trzy). Świat nauki raczej nie jest pod tym względem jednomyślny. Skąd wiadomo, że życie na Ziemi powstało w morzu w danym momencie prahistorii, a nie powstawało na przykład wielokrotnie w różnych miejscach i czasie?

    OdpowiedzUsuń
  63. ciąg dalszy:

    Zastanawiam się, dla kogo napisany został powyższy tekst na blogu: zwolenników ewolucji, zwolenników kreacjonizmu czy osób niezdecydowanych. Prawdopodobnie ani pierwszych, ani drugich nie przekonają żadne argumenty, więc na koniec chciałbym się zwrócić do tych ostatnich. Uważam, że wiara nie jest systemem zabobonów wpojonych przez tradycję, ale raczej nieustanną wewnętrzną walką, bo ludzie wierzący także mają chwile zwątpienia i słabości. Proponuję także eksperyment myślowy. Odpowiedz sobie na pytanie: czy wierzysz w zmartwychwstanie Chrystusa w niedzielę rano (zmarł w piątek wczesnym popołudniem, a więc nie minęły dwie pełne doby od chwili śmierci)? Teraz odpowiedz na drugie pytanie: czy wierzysz, że martwa materia, która (prawdopodobnie) nigdy wcześniej nie była żywa, nagle sama ożyła?
    No i ujawniła się prawdziwa się linia frontu wojny współczesnego świata. Wszyscy się chyba zgodzimy, że nie chodzi o to czy kreacjonizm, czy ewolucja jest lepsza, tylko czy lepszy jest materializm, czy duchowość.
    Pozdrawiam i przepraszam za niezamierzoną rozwlekłość.

    Piotr Brzozowski (brzozowskip0@poczta.onet.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do uczuć wyższego rzędu i organizmów, które „dążą do przetrwania, żarcia i kopulacji”, to już budzi moje zdumienie, a nawet szok. Rozumiem, że autor ma na myśli zwierzęta, bo ludzie dążą do innych celów. Z braku czasu i miejsca podam jeden - "poznanie sensu". Czy wyższe uczucia są ubocznym skutkiem ewolucji? Być może, ale tezy tej nie da się udowodnić, podobnie jak trudno ją obalić.

      Panie Piotrze jakby nie patrząc tacy są ludzie. Zastanowią się czasem nad sensem, ale głównie pracują by żyć i wyżywić swoje potomstwo. Jest nas 7mld i nie wynika to z ludzkiej ciekawości. Materia martwa, czy żywa to NASZE nazewnictwo. Myślę, że z czasem poznamy odpowiedź, bo moim zdaniem odpowiedź "za wszystkim stoi bóg" jest zbyt prosta.

      Usuń
    2. A ja uważam, że każda forma redukcjonizmu zawęża poznanie rzeczywistości do jej określonych obszarów i nie daje oglądu na całość. Spór o to, co jest lepsze, wydaje mi się sporem nierozwiązywalnym. Nie ma według mnie lepsze ani gorsze, jest inne. Pełny ogląd dałoby połączenie jednego i drugiego, w tym wypadku duchowości i materializmu. Nie jestem w stanie dokonać tego na skalę globalną, ale udało mi się dokonać tego w swoim życiu. (Przy tym pragnę zaznaczyć, że nie wyznaję żadnej religii, nie jestem też ateistą.)

      Pozdrawiam :)
      M.K.

      Usuń
  64. Co do ciągłej ewolucji człowieka: fajnym przykładem jest powstała nie tak dawno tolerancja laktozy.

    Nawiasem mówiąc, jeśli Dawkins ma rację, do mitów można dołożyć twierdzenie, że jednostką na którą działa dobór jest organizm, populacja czy gatunek - powinniśmy rozpatrywać geny.

    OdpowiedzUsuń
  65. Wyrostek robaczkowy nie jest organem szczątkowym.

    OdpowiedzUsuń
  66. Miło było gdybyś odpowiedział mi na jedno pytanie: Jak to jest że zmiana w środowisku wpływa na szybkość ewolucji?? Np. te odporności wirusów na szczepionki, co sprawia że "szybciej" się zaczyna coś z "nami" dziać?

    OdpowiedzUsuń
  67. A co powiesz o tym http://www.youtube.com/watch?v=CLGvtK8cIsY

    OdpowiedzUsuń
  68. A co myślicie o tych różnych doświadczeniach śmierci klinicznej? Mi to ciągle nie daje spokoju...Doświadczenia te są bardzo podobne do siebie w różnych kulturach, występują od starożytności.Umierający mają odczucie opuszczenia ciała,obecności jakiejś wyższej, kochającej świadomości,odczucie wszechwiedzy i pozazmysłowego odczuwania rzeczywistości, zupełnie inaczej płynącego czasu. (Mnie najbardziej zastanawia odczucie ujrzenia szczegółowo całego swojego życia w "jednej sekundzie"-tak jakby, kurna, ci ludzie mogli postrzegać czwarty wymiar) Zakładając, że są to halucynacje, jakie mogłyby mieć pochodzenie i znaczenie z punktu widzenia ewolucji? Nakłonienie ludzi do altruizmu?

    OdpowiedzUsuń
  69. Mnie w teorii ewolucji niepokoi coś zupełnie innego, ja mam inne zarzuty. Niepokoi mnie efektywność ewolucji. Powszechnie przyjęte jest, że u podstaw ewolucji leży mechanizm selekcji i wydawania podobnego do rodziców, ale lekko zmutowanego potomstwa. Rzadko kto zadaje pytanie o efektywność takiego postępowania. Okazuje się, że efektywność takiego postępowania jest bardzo niska. Powszechnie też się mówi, że ewolucja miała masę czasu aby stworzyć takie narządy jak oko. Podaje się trochę mniej niż wiek ziemi, np. 3.5mld lat. Owszem 3.5mld lat może wydać się ogromnym szmatem czasu, jak i obszar całej planety na jakim selekcja, krzyżowanie i mutacja, może wydać się ogromny. Jednak kodowanie cech w kodzie genetycznym ma wykładniczą naturę. Przy średniej długości pokolenia jakim może być np. 1 rok w skali 3.5mld lat i w skali całej planety na jakiej zachodziły przypadkowe mutacje, ewolucja miała możliwość przetestować żenująco mały ułamek procenta wszystkich możliwości jakie daje kodowanie w fenotypie. Jest to liczba rzędu 100 milionów zer po przecinku. A jednak takie oko, zgodnie z teorią ewolucji, wyewoluowało wiele razy niezależnie. Owszem, można się zgodzić że ewolucja była i można się zgodzić że nie ma błędu w datowaniu wieku ziemi. Ale jak się można zgodzić, że do mutacji dochodziło w sposób losowy? Ewolucji coś pomagało. Można by pomyśleć, że ewolucji pomagała natura materii, że to materia ma takie cechy, które zwiększają szanse pewnych mutacji a innych zmniejszają. Jeśli jednak faktycznie tak jest, jeśli materia ma takie cechy, to dlaczego jeszcze żaden zespół naukowców w świecie dzisiejszej techniki, ich nie odkrył?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  70. A więc drodzy ewolucjoniści, niech ktoś mi wytłumaczy ewolucję płci:

    "Wielkim problem zwolenników ewolucji jest powstanie płci jako dwu odrębnych osobników tego samego gatunku, a jednocześnie zharmonizowanych fizjologicznie, genetycznie, a nawet psychicznie (uczuciowo) w wielu funkcjach życiowych, jak np. prokreacja. Jeśli ewolucjoniści wierzą w równoległą ewolucję płci, tak iż budowa ciała samca w przypadkowy sposób stała się uzupełniająca dla budowy samicy w tym samym czasie to potrzeba do tego wielkiej wiary i nie mniejszej wyobraźni. Innymi słowy: w celu uzyskania potomstwa przez połączenie samca i samicy konieczne jest aby organy rozrodcze samca i samicy równolegle, niezależnie od siebie ewoluowały i uzyskały całkowitą zdolność rozrodczą w tym samym czasie! Jeśli taka transformacja była możliwa dla obu płci jednocześnie to ewolucja jest cudem!


    Zatem powstanie płci nie może być dziełem ewolucyjnych, przypadkowych, powolnych przemian. Nie może również trwać przez wiele pokoleń ponieważ wówczas gatunek nie byłby zdolny do prokreacji i wyginąłby. Jeden z ewolucjonistów na pytanie: Jak samiec i samica ewoluowali? odpowiedział: Był to gigantyczny krok milowy historii ewolucji. Można i taką wiarę posiadać, ale nie mieszajmy tego z nauką! Nie odkryto w przyrodzie takich organizmów żywych, które byłyby w stadium zasadniczych przekształceń swoich narządów płciowych czy układów."

    Niech mi teraz jakiś ewolucjonista wytłumaczy że powyższy cytat nie ma sensu za to ewolucja ma sens :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze napisane, bowiem nie jest możliwe aby w wyniku ewolucji powstały płci, co najwyżej rozmnażanie przez podział - tak jak ma to miejsce przy podziale komórkowym w organizmach.
      Ciekawi mnie również coś innego, a mianowicie krew. Weźmy chodćby zjawisko korzepnięcia: we krwi znajdują zię finrogeny (kiedyś zwane fibrylazami) które po przerwaniu naczynia krwionośngo zamieniają się w fibryny. Jak cooś takiego mogło powstać we krwi? Dobór naturalny? Dostosowywanie? W naszej i zwierzęcej krwi znajduja się cząsteczki (komórki) których jedyną funkcją jest czekać a jak sie doczekają - przerwania naczynia - to działają.
      Jak radziły sobie organizmy w okresie kiedy fibrylazy (fibrogeny) dopiero się tworzyły - poprzez dobór odpowiednuch składników w okresie trwającym milioy lat?
      Z ewolucją jest tak, że kiedy zagłąbisz się w nią, to poraża cię swoją niedorzecznością.

      Usuń
    2. To się nazywa SPECJALIZACJA. Z równym powodzeniem mógłbyś się dziwić, jak to się stało, że wątroba nie potrafi dostarczać tlenu do organizmu, tylko czeka, aż płuca to zrobią. Na krew składają się różne komórki, mające różne zadania. Kiedyś (ekolucyjnie kiedyś) było ich mniej i był bardziej uniwersalne, ale wyspecjalizowane w wąskim zakresie są bardziej efektywne w tym konkretnym zadaniu, a jednocześnie nie potrzebują wykonywać innych, bo inne komórki (też wyspecjalizowane) zrobią to lepiej. Przecież w społeczeństwie jest tak samo! Kiedyś inżynier budownictwa zajmował się wszystkim. Obecnie osobny inżynier budownictwa specjalizuje się w drogach, osobny w mostach a jeszcze inny w stateczności skarp. Ba! Mało tego! Kiedyś ten inżynier budownictwa, poza tym że budowlanką się zajmował, był także inżynierem mechanikiem, elektrykiem, geodetą itd.

      Usuń
  71. Ekstra blog można wiele z niego wywnioskować. Dzięki tobie sama postanowiłam prowadzić bloga gazetkowe rozmówki na którego serdecznie was zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  72. Fajna strona i w znacznej części się zgadzam.Czy jednak większe poroże u jeleni a gęsta grzywa u lwów to ewolucja wynikła z chęci imponowania samicy,stwarzania się większym niż się jest.No nie mozna przeciez wmówić sobie nawet na przetrzeni setek pokoleń jeden po drugim,że chcę być w paski jak zebra i w końcu one się pojawią.Ale to uwagi di blogerów.

    OdpowiedzUsuń
  73. Dowiedziono następnie, że każdy zdrowy człowiek rodzi się z genetyczną predyspozycją umożliwiającą mu doskonałe opanowanie dowolnego języka używanego przez ludzi oraz że predyspozycja ta jest posiadana jedynie przez nasz gatunek. Lata badań wykazały, że nawet najinteligentniejsze szympansy nie są w stanie dorównać 2-letnim ludzkim dzieciom, jeżeli chodzi o zdolność komunikowania się za pomocą języka (szympansy potrafią przyswoić do kilkuset pojęć i tworzyć chaotyczne zdania będące jednorazowo mieszanką najwyżej 3 pojęć - zamiast słów w komunikacji z szympansami używano różnych przedmiotów, którym umownie przypisywano dane pojęcia). Język jest fenomenem uwarunkowanym genetycznie, chociaż jego główną rolą jest społeczno-kulturowe życie człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  74. Generalnie, co do mitu 4. Autor słusznie zauważył, że mutacje nie zawsze są korzystne dla organizmów, co więcej większość mutacji to mutacje niekorzystne. Od siebie dodam, że im bardziej złożone organizmy tym bardziej destruktywny wpływ ma na niego jakakolwiek mutacja. Na poziomie DNA organizmy posiadają mechanizmy zapobiegające mutacjom podczas jego replikacji, począwszy od tRNA, przez polimerazy DNA (np. polimeraza DNA III dobudowuje kolejne nukleotydy do nowo powstającego łańcucha, jednocześnie sprawdzając czy wbudowany już nukleotyd to ten właściwy nukleotyd, jeśli nie to od razu go wycina i wstawia właściwy), po jego ostateczne sprawdzenie. (Wirusy nie posiadają takiego mechanizmu, przez co swobodnie szybko mutują). Jest bardzo efektywny system, gdyż podczas replikacji występuje ok. 1 błąd na miliard(10^9) nukleotydów. Natomiast samo DNA składa się z 6mld par zasad, których długość to łącznie ok. 2m, które dzięki ciekawemu mechanizmowi upakowania mieści się bez problemu w każdej komórce, pozostawiając jeszcze sporo miejsca. Stąd biorąc pod uwagę sprzyjające warunki ( równoległość powstania aminokwasów, dalej białek, nie wspominając słowem o powstaniu podstawowych szlaków metabolicznych, złożoności DNA), równoległość pewnych mutacji (patrz post Rockman Rossi3 sierpnia 2014 15:41) oraz FAKT, że im bardziej złożony organizm tym bardziej wrażliwy na mutacje (a więc rosnący udział niekorzystnych mutacji), to 3mld na powstanie człowieka, moim zdaniem, jest czasem co najmniej niewystarczającym. Ewolucja jest możliwa, ale jedynie wewnątrz danego gatunku, czyli w zakresie danej informacji genetycznej wpływając, np. na rozmiar, kolor, kształt. Natomiast ewolucja w kontekście powstawania nowych gatunków, to zupełnie inna historia.
    Co ciekawe dowiedziono, że człowiek rodzi się z genetyczną predyspozycją umożliwiającą mu doskonałe opanowanie dowolnego języka używanego przez ludzi, co więcej predyspozycja ta jest posiadana jedynie przez nasz gatunek. Lata badań wykazały, że nawet najinteligentniejsze szympansy nie są w stanie dorównać 2-letnim ludzkim dzieciom, jeżeli chodzi o zdolność komunikowania się za pomocą języka (szympansy potrafią przyswoić do kilkuset pojęć i tworzyć chaotyczne zdania będące jednorazowo mieszanką najwyżej 3 pojęć - zamiast słów w komunikacji z szympansami używano różnych przedmiotów, którym umownie przypisywano dane pojęcia). Język jest fenomenem uwarunkowanym genetycznie, chociaż jego główną rolą jest społeczno-kulturowe życie człowieka.
    Może wcześniej nie zostało to jasno napisane, ale każdy żywy organizm, począwszy od bakterii (wirusa trudno zaliczyć do organizmów żywych, bo nawet się nie rozmnaża, tylko reprodukuje), przez rośliny po człowieka, posiada mechanizm zapobiegający mutacjom, a im bardziej złożony tym bardziej jest to zjawisko niepożądane. Stąd moje pytanie. Skoro mutacje są motorem napędowym ewolucji, to dlaczego organizmy są tak mocno przed nią chronione?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż akurat też nie przepadam za ewolucją ale gdy zadaję ważne dla siebie pytania nie chcę chodzić na skróty. Potrafię sobie bowiem wyobrazić, że mógłby tu zadziałać bardziej wyrafinowany mechanizm: brak wszelkiej kontroli zdestabilizowałby tak organizmy, że nie mogłyby w ogóle istnieć (i pewnie gdzieś w wieloświecie tak się stało :) ). A tak można się dopatrzeć, że ten poziom błędu akurat pozwala na ewolucję - i znów mamy dobrze dobraną liczbę :) - ale ten żart jest wewnętrznie sprzeczny.
      Ale na mój gust - jak to się wśród naszych wykładowców fizyki słyszało - wszystkie te rozważania dotyczące ewolucji mają raczej jakościowy a nie ilościowy charakter.
      Ją chętnie bym się obiektywnie z tymi faktami ewolucji zmierzył - ale pewnie szybciej umrę. Więc na moje, teoria ewolucji ma trochę inny status niż takie równania Maxwella. Mamy więc tu wkurzającą granicę poznania. W fizyce jest ich dużo: czy pod mikroskopem czy nad głową. I to mnie uczy pokory. Jako osoba wierzącą domyślam się w takim momencie, że Bóg oczekuje spotkania ze mną na innej niż intelektualna płaszczyźnie - nazwałbym ją roboczo: personalną (a z personą można w przeciwieństwie do jakiejś ślepej siły sprawczej mieć osobowe relacje - jak np. z żoną)

      Usuń
  75. Do tej pory byłem za teorią ewolucji, ale komentarze na tym blogu przekonały mnie, że to nie ma sensu. Ewolucja to bujda, a bardziej prawdopodobne jest stworzenie świata przez Wielkiego Potwora Spagetti. Ave Pasta...
    KM

    OdpowiedzUsuń
  76. Jesli ktos 100 razy "dobitnie powtarza" ze cos jest prawda a co innego nie jest to ja biore go za cwaniaka ktory probuje mnie w cos wkrecic albo za fanatyka. podobnie jest z fanatykami religijnymi. czyli ewolucja z religja ma jednak cos wspolnego :).

    OdpowiedzUsuń
  77. Chcialbym zobaczyc te zwierzeta z "niewyksztalconymi do konca oczami na skorze". A jak wygladaja wspolczesne "niewyksztalcone do konca" narzady, ktore czekaja, aby zaczac pelnic jakas role - co sie stalo... ewolucja zatrzymala sie ;). Takie nieudolne wyjasnienie "mitow ewolucji" podwaza ewolucje jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba ty masz "niewykształcone do końca oczy" skoro widzisz w tekście rzeczy których nie ma. Wszystkie narządy na każdym etapie swojej ewolucji pełniły już jakąś funkcję.

      Usuń
    2. Ale ewolucja jest przypadkowa. Dlaczego astronomowie opisują proces ewolucji gwiazdy? Bo jest ich BARDZO DUŻO i da się obecnie zaobserwować gwiazdy w dowolnym stadium rozwoju.Jeżeli dobrze rozumiem ewolucję to i dzisiaj jakieś formy materii nieożywionej po mału zaczynają żyć - bo niby czemu nie? Rozumiem, że właśnie równolegle ten proces cały czas startuje od nową a także jest na dowolnym etapie. Powinno się również np. obserwować organizmy, ktòre mają detektory światła na dowolnym stadium rozwoju pomiędzy jakąś plamką a moim okiem. Nie jestem biologiem a także mam sporo codziennych obowiązków i raczej po dzieło Darwina nie sięgnę (chociażby i dlatego, że fizyka nauczyła mnie, że taki a taki PAN odkrył coś bardzo ważnego ale dojrzałą formę odkrycie przybierało jeszcze długo potem a pierwotną redakcją z czasem okazywała się...uboga). Proszę więc osoby, które tym zajmują się zawodowo o odpowiedź, czy obserwujemy w przyrodzie taką ciągłoś - odpowiedź inną niż tą, że jestem niedouczony.
      Z wyrazami szacunku - Andrzej Kaniecki

      Usuń
    3. Głowonogi dwuskrzelne

      Usuń
  78. A jak wytłumaczyć rolę wici w bakterii.Wić ta pełni ważną funkcję ale wcześniej musiała zostać zamontowana (jako część,która sama nie działa i w doborze naturalnym zostałaby odrzucona jako zbędna)).W filmie "Odkrywanie tajemnicy życia" jest mowa m.in.o wiciowym silniku bakterii.A tak od siebie: zgodzę się że Dobór Naturalny to Rozum , dlatego te molekularne maszyny mogły powstać.A Darwin napisał:Gdyby można było wykazać że istnieje obiekt,który nie mógłby powstać w wyniku stopniowych, nieznacznych przekształceń to moja teoria by upadła.

    OdpowiedzUsuń
  79. I jakoś ewolucjoniści się stracili, żadnej odpowiedzi na ostatnie posty - czyżby teoria ewolucji legła w gruzach??? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie niechęć do tłumaczenia jej kolejnym niedouczonym głupcom

      Usuń
  80. artykuł lekko naciągany. Teoria to teoria a nie prawo. A zadry z brakującym ogniwem nie da się zakrzyczeć niedoskonałością techniki i pechem że znajdujemy dowody z przed i po z tego pośredniego jakoś nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba w twojej głowie "jakoś nie". Znaleziono całe mnóstwo różnorakich ogniw pośrednich :D

      Usuń
  81. Kreacjoniści muszą mieć Boga, ponieważ ich mózg jest jeszcze za słaby aby sprostał zrozumieniu Ewolucji. Z biegiem czasu, z biegiem lat kreacjoniści będą zanikać bowiem nauka poszerzy horyzonty wiedzy i zgodnie z prawami ewolucji kreacjonizm jako martwa odnoga rozumu zostanie wyeliminowana z biegu życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież trzeba dużo złej woli żeby nie zauważć, że po obu stronach wypowiadały się inteligentne i wykształcone osoby. Także po obu stronach nie brak aroganckich i nieuprzejmych (sic) wypowiedzi. Z ciekawością przeczytałem artykuł i całkiem rzeczową (choć jak zwykle w takich tematach nie pozbawioną emocji) rozmowę. Mam nadzieję, że osoby zainteresowane prowadzą sobie z od filtrowanie takich treści. A wracając do tematu: podobnie jak Ryszad zauważam, że wątek wielkich liczb nie został podjęty.

      Usuń
  82. Dlaczego stawiając jakąś tezę, opierając się na jakimś założeniu - trzeba popadać w pułapkę polegającą na wyborze albo / albo. Wiara i nauka nie muszą być rozłącznymi, absolutnie wykluczającymi się narzędziami docierania do tzw. prawdy. W nauce istnieje coś takiego jak hipoteza, a same tzw "fakty" są jedynie faktami zinterpretowanymi. Równie dobrze można powiedzieć , że fakty nie istnieją, gdyż nie ma jak tego sprawdzić spoza ludzkiego postrzegania, które automatycznie filtruje rzeczywistość. Nie jest też prawdą, że teorie naukowe kumulują się i jedynie rozszerzają. Niektóre z wielkim hałasem upadają jako błędne, w wyniku obrania innej skali obserwacji, czy punktu widzenia. Nie da się obronić dziś twierdzenia, że atom jest najmniejszą częścią materii. Nie można powiedzieć, że coś jest prawdziwe, bo jest prawdziwe w innym układzie, niż się początkowo wydawało. Kilka osób pisało tu o całkach i samej matematyce. Taki przykład prowadzi do jałowego sporu, gdyż nie ma żadnej pewności, że matematyka przedstawia jakiekolwiek istniejące obiektywnie prawa. Równie dobrze może się tak ludziom wydawać, gdyż ich umysły są matematyczne - nic więc dziwnego, że widzą świat jako matematyczny. Być może taki umysł jest bardziej skuteczny i zapewnia przetrwanie?
    Zabawne są także argumenty na temat wiary. Zupełnie jakby zawsze trzeba było pamiętać jakim to porządnym instrumentem jest nauka i jak łatwo można zapomnieć do czego wiara się odnosi. Z definicji jest to inna geneza myślenia, nie warto więc łudzić się, że jedno z drugim może konkurować na jednym polu. Subiektywizm jest w nas wpisany i założenie, że koniecznie trzeba odnaleźć obiektywny charakter świata może być zupełnie błędne. Jak do tej pory nauka prowadzi nas do coraz szerszych przestrzeni i im więcej wiadomo - tym mniej wiadomo (takie swoiste robienie wygłupów w sprawach "mądrych"). Wynikiem tego jest postęp i być może skuteczność w działaniu. Wiara pozwala przeskoczyć tu i teraz do określonych założeń. Jeśli cokolwiek z tego daje człowiekowi spełnienie - to jego wola jak używa swojego umysłu i jak korzysta z życia. Ktokolwiek powie, że nie wierzy w Boga, czy kreacjonizm - mówi, że nie wierzy w wersję tych pojęć - jakie sam wyprodukował w swoim własnym umyśle. Można nawet żartobliwie powiedzieć, że wojujący wierzący, czy niewierzący - wierzą lub nie wierzą jedynie sami sobie.
    Jedna jak i druga skrajna postawa prowadzi jedynie do mentalnego faszyzmu. W tym chaotycznym obrazie można zatem przyjąć, że za prawdziwe można wynegocjować to, co okazuje się dla nas skuteczne. W ramach wolności osobistej może to być cokolwiek.
    Czasami czytając wojujących ateistów można mieć wrażenie, że obierają jedynie opcję, która zapewnia im chwilowy spokój dla czegoś co nazywamy sumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  83. Prawda jest taka , że zostaliśmy stworzeni przez inna cywilizację, która została nazwana "Bogiem". Będąc na dużo wyższym stopniu zaawansowania rozwojowego, stworzyli nas na własne podobieństwo.

    OdpowiedzUsuń
  84. Zainteresowanych nowym spojrzeniem na ewolucję z poziomu rozwoju świadomości zapraszam do lektury artykułu http://kosmologia.info/kosmologia-%E2%80%94-informacja/

    OdpowiedzUsuń
  85. Świetny artykuł! Biorę się za następne. Uwielbiam ludzi, którzy potrafią pisać prosto o trudnych rzeczach ;) Zapraszam do mnie - od lutego ruszam pełną parą - psychologia ewolucyjna, porównawcza, prymatologia behawioralna i etologia :)

    A ode mnie jeszcze ciekawostka (mam nadzieję, że się nie powtarzam, ciężko się tu przekopać przez komentarze): to Alfred Russel Wallace w 1858 "zmusił" Darwina do szybkiej publikacji swojego dzieła. To bowiem on przedstawił Darwinowi pracę, która bardzo przypominała darwinowską teorię ewolucji. Ciekawe co by było, gdyby nie ten Pan...

    http://justinmymind.me/

    Pozdrawiam,
    Justyna.

    OdpowiedzUsuń
  86. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimowy
      Naprawdę nie masz prawa powoływać się na naukę, bo to jest z Twojej strony bardzo dużym nadużyciem.
      Najpierw poczytaj o ewolucji a potem zadawaj pytania! A jeśli nie chcesz czytać o tej "fałszywej ewolucji", ponieważ Twoje pytanie wynika z braku podstawowej wiedzy o ewolucji - to się o niej nie wypowiadaj! Internet i półki księgarskie zawalone kreacjonistycznym bełkotem, pełne bezpodstawnych pytań z ich "całymi tysiącami dowodów". Rozumiem - "nie ma głupich pytań" - ale najpierw zapoznaj się z tematem, poczytaj. Wiem, temat jest trudny, nawet bardzo trudny! Jeżeli za trudny dla Ciebie to daj sobie spokój.
      Pozdrawiam Serdecznie
      Również Anonimowy

      Usuń
  87. Ciekawy artykuł. Jak rozumiem, podstawowym czynnikiem ewolucji sa tzw. korzystne mutacje genetyczne. Czy Autor artykułu mógłby podać przykłady takich mutacji u człowieka albo innych ssaków?

    OdpowiedzUsuń
  88. Moim zdaniem nie ma żadnego dowodu na to, że mutacja i dobór naturalny były przez cały czas trwania ewolucji losowe. Nie ma dowodu na to, że np.:
    1) w przyszłości nie odkryjemy prawa wspomagającego ewolucję
    2) obca cywilizacja co jakiś czas odwiedzała naszą planetę i w sposób sztuczny modyfikowała geny

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń