poniedziałek, 18 czerwca 2012

Granice Obserwowalnego Wszechświata

Dzisiejszym artykułem wrócimy do kosmologii i fundamentalnych pytań o nasze miejsce we Wszechświecie. Spojrzymy na sam początek - tajemniczy Wielki Wybuch, na to co jest "po za" granicami naszego Wszechświata oraz odpowiemy na pytanie dlaczego żyjemy w najlepszych możliwych czasach dla zrozumienia natury Wszechświata.





Czy można zobaczyć wielki wybuch w jego pierwszym stadium?

Bardzo odległe obiekty widzimy takimi jakimi były one w przeszłości, ponieważ światło od nich biegło do nas bardzo długo. Galaktykę odległą o miliard lat świetlnych, widzimy taką jaką była miliard lat temu. Fakt ten przestaje być intuicyjny jeśli podniesiemy go do odpowiedniej potęgi.

Jeśli wiek Wszechświata wynosi 13.7 miliarda lat, to co się stanie, jeśli zbudujemy gigantyczny teleskop, skierujemy go gdziekolwiek i spróbujemy dojrzeć obiekty jak najdalsze? Ustawimy teleskop tak, aby dostrzec obiekty odległe o 10 mld lat świetlnych, potem o 12, 13... 13.7? Co zobaczymy w teleskopie? Czy zobaczymy sam Wielki Wybuch?

Niedorzeczne? Wszak im dalej patrzymy, tym starsze obiekty widzimy. Zatem spoglądając dostatecznie daleko, powinniśmy zobaczyć sam początek czasu, czyż nie?

Andromeda - najdalszy obiekt widoczny gołym okiem. Spojrzenie w przeszłość na 2,54 miliona lat.


Wstrzymajmy się na chwilę z odpowiedzią i przyjrzyjmy implikacjom. Jeśli byłoby to możliwe, to pojawia się dość niekomfortowe pytanie na co właściwie patrzymy, skoro my jesteśmy tu, a początek Wszechświata "tam". Czy można ujrzeć tę pierwotną osobliwość z której wyłoniły się czas, przestrzeń i materia a po za nią nie było niczego? Wszechświat był młodszy i dużo mniejszy, nie istniały jeszcze gwiazdy. Czy możliwe jest zobaczenie tego wydarzenia, z "naszej" perspektywy, gdy my sami znajdujemy się wewnątrz tego Wszechświata?


Zaglądamy

Możemy zajrzeć tak daleko wgłąb czasu, na ile pozwalają na to prawa fizyki. Wedle obecnych wyliczeń, możemy spojrzeć na 13 z kawałkiem miliarda lat wstecz wgłąb Wszechświata. Dalej pojawia się niematerialna ściana.

Wszechświat nie zawsze był miejscem takim, jakie obserwujemy dziś. Gdy spojrzymy w niebo, widać gwiazdy, planety, galaktyki, skupiska gazów itd. Gdy Wszechświat miał jeszcze mleko pod nosem, był zupełnie innym miejscem niż dziś. Ponieważ Wszechświat rozszerzał się od Wielkiego Wybuchu i ochładzał się aż do dziś, to im dalej wstecz tym wyższa temperatura i gęściej upakowana materia i energia. Około 380 tysięcy lat od Wielkiego Wybuchu, to granica 3000 stopni Kelvina, gdzie promieniowanie nie pozwalało na utworzenie pierwszego atomu - atomu wodoru. Warunki były tak ekstremalne, że materia nie mogła łączyć się w tak złożone struktury. Wszechświat wypełniała plazma. Plazma ta, była nieprzenikliwa dla promieniowania. I to właśnie jest nasza "ściana". Nie możemy zobaczyć Wszechświata młodszego niż 380 tysięcy lat, ponieważ był wtedy w stanie nieprzenikliwym dla promieniowania.

Być może spojrzenie na wcześniejsze etapy ewolucji Wszechświata będzie możliwe przy użyciu czegoś na kształt "teleskopu neutrinowego", gdyż same neutrina mogły rozprzestrzeniać się w młodym Wszechświecie niemal od pierwszej sekundy jego istnienia. Niestety obserwacja neutrin to bardzo trudny proces, ze względu na to, że bardzo słabo oddziałują ze zwykłą materią (przelatują przez nią). Np. aby zyskać 50% prawdopodobieństwo zatrzymania pojedynczego neutrina, powinniśmy zbudować ścianę z ołowiu o grubości 1 roku świetlnego. Na szczęście neutrin jest bardzo dużo, np. strumień ze Słońca niesie ze sobą około 65 miliardów neutrin na sekundę na centymetr kwadratowy.




Detektor neutrinowy umieszczony 2 kilometry pod ziemią w Kanadzie. Do tej głębokości nie dociera inne promieniowanie mogące zagłuszyć odbiór neutrin. Sam detektor to ogromna kula wypełniona ciężką wodą (deuterową) i szeregiem detektorów wyłapujących pośrednie efekty przejścia neutrin przez taki ośrodek.


Ściana

Co ciekawe, ścianę tą a raczej jej granicę, możemy obserwować do dziś. Gdy wszystko ochłodziło się na tyle, aby promieniowanie mogło swobodnie się rozprzestrzeniać, Wszechświat wydał z siebie pierwotny krzyk, który słyszymy do dziś, dobiegający z każdego punktu na niebie. Krzyk ten, to mikrofalowe promieniowanie tła, dochodzące zewsząd. Badanie mikrofalowego promieniowania tła jest niezwykle istotne dla poznania wczesnych etapów ewolucji Wszechświata, bo jest to bardzo dobre, rzeczywiste źródło jakie możemy na własne oczy zobaczyć i konfrontować z nim hipotezy i modele matematyczne. Czy nie byłoby więc idealnie zrobić zdjęcie całego nieba, jeśli promieniowanie to dobiega zewsząd i zobaczyć jak TO wygląda w całości? Tego zadania podjęła się między innymi sonda Planck w 2010 roku.




Sonda Planck, po 6 tygodniach podróży zajęła wybraną pozycję i rozpoczęła wielomiesięczny skan całego nieba, zbierając obraz mikrofalowego promieniowania tła z całej sfery niebieskiej. Centralny czerwony pas, to zakłócenia wywołane przez płaszczyznę naszej galaktyki.



Oto najdalsza podróż w przeszłość jaką jesteśmy w stanie wykonać obserwacyjnie. Na więcej nie pozwala sam Wszechświat, broniąc tych pierwszych kilkuset tysięcy lat przed wzrokiem istot, które się w nim narodzą.

Co porażające, obraz ten nie będzie dla nas widoczny zawsze. W odległej przyszłości, mikrofalowe promieniowanie tła stanie się dla nas niewidoczne. Zniknie koronny dowód na Wielki Wybuch a ponieważ znikną także inne dowody, jak np. widoczność odległych galaktyk, nie będzie można obserwować rozszerzania się Wszechświata. Istoty, które będą żyły w tych czasach, nie będą w stanie dojść do wniosków, do których my doszliśmy dziś, ponieważ znikną wszelkie przesłanki na to, że Wszechświat miał początek i zaczął się rozszerzać. Istoty z przyszłości, używając swych najlepszych metod, dojdą do całkowicie błędnych wniosków na temat Wszechświata. Cały Wszechświat będzie dla nich jedną galaktyką otoczoną przez pustą przestrzeń i nie będą mieć oni najmniejszego pojęcia dlaczego taka sytuacja zaistniała. Żyjemy więc w bardzo wyjątkowych po tym względem czasach.


Granice

Powiedzieliśmy sobie o początkach Wszechświata, granicy jego młodości i o tym, że spoglądając naprawdę daleko widzimy go, gdy był jeszcze młody i mniejszy. Spróbujmy teraz spojrzeć w "drugą" stronę, czyli na obiekty stare, na obiekty które znajdują się na "obrzeżach" obecnego obserwowalnego Wszechświata. Ale gdzie właściwie powinniśmy spojrzeć? Gdzie jest ta druga strona jeśli wszędzie dookoła, najdalej jak spojrzymy, widać młody, mniejszy Wszechświat?

Okazuje się, że są to dokładnie te same miejsca. Jednocześnie jednak, AKTUALNIE te obiekty są już zupełnie gdzie indziej i są dużo starsze. Przez te 13 miliardów lat, podczas których biegło do nas ich światło, Wszechświat stale się rozszerzał i starzał się. Patrząc na odległe obiekty widzimy przeszłość i młodość, ale jednocześnie musimy pamiętać iż dziś są one dużo starsze, są znacznie dalej i wyznaczają granicę naszego obserwowalnego Wszechświata.

Tytułem dygresji, zróbmy mały eksperyment. Wyobraźcie sobie, że trzymacie szpilkę, taką klasyczną szpilkę z kulistą główką. Jest noc i wyciągacie rękę na całą długość w górę, trzymając szpilkę w palcach. Główka od szpilki zasłania pewien mikro wycinek nieba, w zasadzie trudno nią nawet zasłonić jakąś gwiazdę. Taki właśnie punkt na niebie, wybrano i skierowano na niego teleskop Hubble'a. Znacie efekt otwartej przesłony w aparacie? Wpada więcej światła i zdjęcie staje się jaśniejsze. To samo zrobił Hubble, używając najnowocześniejszej techniki detekcyjnej, wpatrywał się w taki punkt przez 20 dni. Oto zdjęcie, które wykonał :




Oto Ultra Głębokie Pole Hubble'a. KAŻDA najmniejsza plamka na tym zdjęciu, to cała galaktyka. Wszystko w tym małym, czarnym punkciku na niebie, w którym gołym okiem nie widać niczego. Zdjęcie wysokiej rozdzielczości (18 Mb). Obraz pokazuje przeszłość i młody Wszechświat, gdyż obiekty te są odległe o 13 miliardów lat świetlnych.


Wszechświat jest kulą a my żyjemy w centrum

Ok, nie "Wszechświat" a "obserwowalny Wszechświat". Czym jest obserwowalny Wszechświat? Jego wiek jest skończony a więc gdy nagle rozrósł się do swojego dorosłego rozmiaru, to światło od poszczególnych jego rejonów nie mogło dotrzeć wszędzie. Dotarło tylko tam, gdzie mogło dotrzeć przez 13,7 miliarda lat. Zatem nasz obserwowalny Wszechświat, to pewnego rodzaju kulista sfera z nami jako obserwatorami w środku, ponieważ w każdym kierunku "widzimy" na taką samą odległość i nie dalej.

Cały Wszechświat najprawdopodobniej jest jednak większy. I nie wiadomo niestety jak bardzo jest większy. Może być trzykrotnie większy, milionkrotnie większy, lub w ogóle nieskończony. Niestety na to pytanie nie ma obecnie odpowiedzi.

Skala czerwonej kropki rzecz jasna nie jest zachowana...


Po za obszarem tej niebieskiej kuli, leży Wszechświat niemożliwy do obserwacji w dniu dzisiejszym. Światło z tamtych rejonów, nie miało jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby dotrzeć w nasze rejony. To nie jest kwestia słabego sprzętu obserwacyjnego, lecz całkowitego braku światła tamtych obiektów. Światło to po prostu jeszcze do nas nie dotarło. Wszelkie opracowania i wizualizacje dotyczące monstrualnych, niewyobrażalnych odległości we Wszechświecie, dotyczą właśnie tej niebieskiej kuli. Natomiast czarna kartka reprezentująca "Cały Wszechświat" może być rozmiarów takich jak na ilustracji, może być wielkości Ziemi, Układu Słonecznego, lub być nieskończenie wielka.



Zagadka Bystrzaka!

Z trzech rozważanych modeli Wszechświata - otwartym, płaskim i zamkniętym, w którym z nich informacja z najodleglejszych miejsc nie dotrze do nas nigdy?


Bonus!

Niemożność bezpośredniej obserwacji obiektów położonych za granicą kosmologicznego horyzontu cząstek, nie oznacza braku możliwości obserwacji pośrednich. Wyobraźmy sobie, że gdzieś za granicą tego horyzontu, znajduje się wielkoskalowa struktura o ogromnej masie. Teraz niektóre pobliskie obiekty pod horyzontem, które możemy obserwować, będą zmierzały ku temu punktowi położonemu za horyzontem. Na podstawie wpływu tego niewidocznego obiektu na obiekty w naszym obserwowalnych Wszechświecie, moglibyśmy szacować charakter tego tajemniczego obiektu zza granicy. To, jak by je ciągnął, pozwoliłoby rozważać jego masę i odległość od horyzontu.

Do niedawna była to wyłącznie hipoteza. Aż do pojawienia się publikacji na temat "dark flow", w której grupa astrofizyków wykazuje wspólny i niezgodny z obserwowanym do tej pory rozszerzaniem się we wszystkich kierunkach, ruch ogromnej ilości gromad galaktyk ku jednemu punktowi, położonemu najwyraźniej po za granicami obserwowalnego Wszechświata. Wielka ilość całych gromad galaktyk jest ciągnięta przez coś, czego nie jesteśmy w stanie dojrzeć, gdyż światło od niego nie dotarło jeszcze w nasze rejony. Odkrycie ma obecnie status oczekującego na potwierdzenie przez inne zespoły, do weryfikacji zostaną użyte między innymi najdokładniejsze dane z sondy Planck.


Powiązane artykuły :

Gdzie nastąpił Wielki Wybuch

Przykładowe źródła :
http://background.uchicago.edu/~whu/beginners/infl.html
http://curious.astro.cornell.edu/question.php?number=84
http://www.esa.int/SPECIALS/Planck/SEMWN20YUFF_0.html
http://www.space.com/11380-big-bang-evidence-universe-trillion-years.html
http://digitalcommons.usu.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1011&context=astro_pubtalks
http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/particles/neutrino3.html


47 komentarzy:

  1. Hm, dla uzupełnienia... nie, inaczej - dla pogłębienia wiedzy w tym temacie polecam wszystkim ten film, o:

    http://www.youtube.com/watch?v=pzmCs8lMdBc&list=PL8D88AA3021FDD71B&index=13&feature=plpp_video

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas jest ograniczony i jest go tyle co przestrzeni

      Przypadek nie istnieje, istnieje brak informacji. Przypadek, to odwrotność informacji i równa sie 1/i
      Przypadek istniał jedynie na początku dziejów, w czasie gdy powstawał czas i przestrzeń. Im dalej od punktu 0, tym wartość przypadku bliższa jest 0. Im blizej punktu 0 tym wartośc p zbliża sie do wartości 1.

      Uważam że przypadek istniał w pierwszych 380 000 lat po wielkim wybuchu, w czasie gdy wszechświat był nieprzenikliwy dla promieniowania

      p=1/i
      i=T*O
      p=1/(T*O)


      p = przypadek
      i=informacja
      T=czas
      O=przezstrzeń

      http://wooldorf.manifo.com/blog

      Usuń
    2. Informacja tworzy i porządkuje przestrzeń. Informacja to czas pomniżony przez przestrzeń.



      i=T*O

      Usuń
    3. zapraszam na moją strone gdzie opisałem dowody które mówią o nieistnieniu wszechświata układu słonecznego księzyca

      https://www.facebook.com/Jan-Dami%C4%99cki-512226085603795/timeline/

      Usuń
  2. W artykule "Relatywistyczny zawrót głowy" piszesz tak:

    "...Weźmy jako przykład odległą gwiazdę, znajdującą się miliard lat świetlnych od Ziemi. Według nas musi minąć miliard lat, zanim foton od tej gwiazdy trafi na Ziemię. Jednak dla fotonu czas ten wynosi 0. Co oznacza, że foton wyemitowany jest jednocześnie fotonem odebranym !..."

    Ten artykuł zaczynasz tak:
    "...
    Bardzo odległe obiekty widzimy takimi jakimi były one w przeszłości, ponieważ światło od nich biegło do nas bardzo długo..."

    Nie znam się na tym za bardzo, ale coś mi się nie zgadza, najpierw piszesz ze światło dociera do nas od razu a w innym artykule że światło biegnie do nas bardzo długo.

    Mógłbyś mi objaśnić mój błąd w rozumowaniu bo zapewne coś źle zrozumiałem.

    A tak w ogóle to bardzo ciekawy blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia relatywistyki :) Oba zdania są poprawne. Światło biegnie bardzo długo z naszej perspektywy. Według fotonu nie mija żaden czas, ale jednocześnie w tym "żadnym czasie" mijają tysiąclecia dla ludzi. Starałem się wyjaśnić to właśnie we wspomnianym przez Ciebie artykule.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Światło obiektu odległego o miliard lat świetlnych leci dla nas miliard lat, ale dla samego fotonu, który porusza się z prędkością światła dociera ono natychmiast... wiąże się to z efektem relatywistycznym ( dylatacją czasu). im szybciej się porusza obiekt tym wolniej płynie dla niego subiektywnie czas ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem teorii, że światło spoza granicy wszechświata JESZCZE do nas nie dotarło i dlatego nic tam nie widzimy.
    Skoro miał miejsce wielki wybuch a wszechświat od tego momentu się rozszerza to zawsze powinno do nas docierać jego światło (chodzi mi o to światło dalsze niż 13 mld). To jak z dmuchaniem gumowego balonu. Wyobraźmy sobie że jesteśmy w środku i po środku dmuchanego balonu. Ściany się rozszerzają ale cały czas dobiega do nas (do środka) jakieś ich światło, obojętnie jak stare ono jest. Według mnie (a nie mam kompletnego pojęcia o fizyce :P ) wymieniona w artykule teoria miałaby sens wtedy gdyby wszechświat "narodził" się mając 13 mld lat szerokości i zaczął się rozszerzać. Wtedy faktycznie światło "nowych" obszarów mogłoby jeszcze nie dotrzeć do nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszechświat się rozszeża szybciej niż prędkość światła.

      Usuń
    2. Nie zobaczymy światła Wielkiego Wybuchu ani pochodzącego z pierwszych tysięcy lat życia naszego wszechświata gdyż pierwsze fotony zostały wyemitowane dużo później (po 380 tyś lat)najpierw była ciemność. To nie jest tak jak sobie wyobrażamy eksplozję i że musiały przy tym być fantastyczne efekty świetlne.

      Usuń
    3. "Wszechświat się rozszeża szybciej niż prędkość światła"

      Ponoć nie ma nic szybszego od światła, chyba ze Albert Einstein był w błędzie... A może czas jest szybszy niż światło :D o ile zdefiniuje się czas jako coś co jest wszędzie i zawsze, ma nieskończoną prędkość, matko 3:36 brednie wypisuje ;] ide spać, pozdrawiam.

      Usuń
    4. według 2 odpowiedzi od góry wszechświat jest niewiele większy niż ten który widzimy.Pomijając to że na początku nie było światła widzimy cały wszechświat.Chyba że rozszerzał się kiedyś szybciej niż światło.A może jednak się nigdy nie rozszerzał i powstał inaczej?

      Usuń
    5. Za wikipedią: "Epoka kosmologicznej inflacji rozpoczęła się po epoce Wielkiej Unifikacji, tj. 10^−36 s po Wielkim Wybuchu i trwała prawdopodobnie do 10^−33–10^−32 s po Wielkim Wybuchu, zwiększając liniowe rozmiary Wszechświata o czynnik co najmniej 10^26, a jego objętość o czynnik co najmniej 10^78."
      Nie mogłem znaleźć informacji na temat wielkości Wszechświata po epoce inflacji, ale z diagramów wynika, że był on niewiele mniejszy niż jest teraz. Co oznacza, że de facto w ciągu maleńkiego ułamka sekundy przestrzeń rozszerzyła się do rozmiarów rzędu co najmniej miliardów lat świetlnych. Więc podróż światła (czy też neutrin) z odległych miejsc do nas można w zasadzie liczyć dopiero od tego momentu.

      Usuń
  5. Dobre pytanie i czekałem aż ktoś je zada.

    Sam sobie odpowiedziałeś w drugiej części wypowiedzi. Istotnie, niemal cały swój monstrualny rozmiar, Wszechświat osiągnął w ułamku sekundy po Wielkim Wybuchu. To tzw. era inflacji. Z punktu widzenia ludzkiej percepcji istotnie było to niczym pojawienie się Wszechświata już w takim ogromnym rozmiarze, bo ludzkie oko ani żaden sprzęt nie byłby w stanie zarejestrować tak szybkiego procesu. Model inflacyjny jest obecnie najszerzej przyjęty i akceptowany.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki. Teraz w miarę wszystko jasne. Jednak przerażające jest to, że wszechświat rozszerza się szybciej niż światło. Już to co widzimy ciężko ogarnąć umysłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RozszerzaŁ.
      Teraz rozszerza się dużo wolniej. Przynajmniej w naszym obserwowalnym Wszechświecie.

      Usuń
    2. A to dużo wolniej to ile? 1/2 prędkości światła? W takim razie to co się stanie z fotonami które dotrą do granicy wszechświata (jeśli takowa istnieje) Odbiją się? Zatrzymają? Zostaną pochłonięte?

      Usuń
    3. Czyli widzimy coraz więcej z tego Wszechświata? Gdyby takie tempo zostało utrzymane, moglibyśmy zobaczyć kiedyś koniec Wszechświata (o ile jest skończony)?

      Usuń
    4. Darek, mam parę pytań. A czy istnieją jakieś wzory na prędkość rozszerzania się przestrzeni? czy tempo ekspansji przestrzeni ma jakąś wartość graniczną? bo rozumiem, że nie jest nią prędkość cząstek światła skoro w erze inflacji bardzo prawdopodobnie wszechświat rozszerzał się szybciej niż jego prędkość.
      Czy dobrze rozumiem, że teraz ekspansja przestrzeni(powiedzmy w odległości 13 mld lat świetlnych od nas) nie przekracza prędkości światła? ponieważ w innym stracilibyśmy z oczu najdalsze galaktyki(a są odkrycia coraz to młodszych galaktyk, które uformowały się w zaledwie milionach lat po wielkim wybuch)

      Swoją drogą ciekawe jest, że są dalekie galaktyki, które właśnie się uformowują a nigdy nie zobaczymy ich światła ponieważ prędkość rozszerzania się przestrzeni będzie przekraczać prędkość światłą przez nie wyemitowanego. l

      Usuń
    5. Czy prędkość rozszerzania się przestrzeni ma jakiś możliwy zakres wartości - nie wiadomo. W pierwszej sekundzie WW była ona niewyobrażalna. Zresztą, nie wiadomo nawet czym jest sama przestrzeń. Można natomiast stwierdzić jak szybko się to dzieje obecnie - 74km/s na megaparsek - to tzw. stała Hubble'a (wartość obecnie przyjmowana).

      Oznacza to, iż niektóre galaktyki widoczne dzisiaj, obecnie oddalają się od nas już szybciej niż samo światło. Podkreślam słowo obecnie, bo trzeba pamiętać, że ich obraz został wyemitowany dawno dawno temu.

      Usuń
    6. Darek z drugiej strony widzę tu pewne nieścisłości. Jako, że dopuszczamy, że przestrzeń może rozszerzać się z prędkością wyższą niż światło to teoretycznie tempo rozszerzania się przestrzeni może być kilkadziesiąt razy większe niż prędkość światła. Nawiązując do twojego poprzedniego artykułu, że jeżeli będziemy się poruszać z prędkością bliską prędkości światła, to jesteśmy w stanie dolecieć w krótkim dla nas czasie do granic wszechświata. Problem w tym, że ekspansja przestrzeni będzie o wiele szybsza niż światło(światło nie będzie w stanie dogonić tempa ekspansji przestrzeni) więc jakim cudem jesteśmy w stanie osiągnąć granice wszechświata? Na pewno poczyniłem tu jakiś złe założenia lub błędy w myśleniu, mógłbyś mi wyjaśnić tę kwestię?

      Usuń
    7. Chodziło wyłącznie o ukazanie możliwości szybkich podróży z punktu widzenia załogi, bez wchodzenia w szczegóły kosmologiczne. Ale że kolejna osoba zwróciła na to uwagę, zmieniłem określenie "skraj wszechświata" na "bardzo odległą galaktykę", bo mogło to być mylące. Na pytanie o dokładne wyliczenia skrócenia lorentz'a w rozszerzającej się przestrzeni, na chwilę obecną nie odpowiem.

      Usuń
    8. Napisałeś: "Można natomiast stwierdzić jak szybko się to dzieje obecnie - 74km/s na megaparsek - to tzw. stała Hubble'a (wartość obecnie przyjmowana).

      Oznacza to, iż niektóre galaktyki widoczne dzisiaj, obecnie oddalają się od nas już szybciej niż samo światło. Podkreślam słowo obecnie, bo trzeba pamiętać, że ich obraz został wyemitowany dawno dawno temu."

      Nie rozumiem. Czy mógłbyś to wyjaśnić? Jak to jest, że Wszechświat rozszerza się obecnie dużo wolniej niż światło, a najdalsze galaktyki oddalają się od nas jeszcze szybciej niż światło?

      Usuń
  7. a gdzie w tym wszystkim jest BÓG?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W komentarzach do poprzedniego artykułu

      Usuń
    2. Jestem katolikiem.jeśli wielki wybuch był to bóg sprawił że tak się stało.może stworzył też świat inaczej.

      Usuń
  8. tamtym artykułem miota SZATAN, ja tam nie mogę wrócić...

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę zadać to głupie pytanie, bo nie wytrzymam ; ) Co się stanie jeśli zakręcimy patykiem o długości roku świetlnego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://nietuzinkowyblognaukowy.blogspot.com/2012/03/jak-przekroczyc-predkosc-swiata-serio.html

      Usuń
  10. Jestem zniesmaczony tak małą ilością postów! Jeśli nie zacznie pojawiać się więcej zorganizujemy protest! Myślę, że minimalna liczba to 1 artykuł dziennie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. a nie jest czasem tak, że w pewnym momencie po prostu przestaniemy odbierać jakiekolwiek promieniowanie? jeśli weźmiemy pod lupę jakieś źródło promieniowania leżące na powierzchni sfery tego obserwowalnego wszechświata to w miarę oddalania się zwiększa się "rozrzut" tego promieniowania, tzn. jest mniejsze prawdopodobieństwo, że foton czy neutrino czy cokolwiek innego wystrzeli akurat w stronę ziemi. nie będzie czasem tak, że my też będziemy obserwować w końcu tylko i wyłącznie ciemność ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do tej zagadki, chyba w płaskim, bo implikuje nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak właśnie będzie. W artykule jest o tym mowa. Przyszłe istoty będą znać tylko swoją galaktykę i zobaczą otaczającą ją nieprzeniknioną pustkę.
    Później dogasną ostatnie gwiazdy, czarne dziury wyparują i nie zostanie nic jasnego. Kupa czarnego, zimnego gruzu otoczona czarną, nieprzeniknioną pustką. I temperatura 0 K. Prawie (plus minus fluktuacje kwantowe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w końcu będzie święty spokój...

      Usuń
  14. "Co porażające, obraz ten nie będzie dla nas widoczny zawsze. W odległej przyszłości, mikrofalowe promieniowanie tła stanie się dla nas niewidoczne. Zniknie koronny dowód na Wielki Wybuch a ponieważ znikną także inne dowody, jak np. widoczność odległych galaktyk, nie będzie można obserwować rozszerzania się Wszechświata. Istoty, które będą żyły w tych czasach, nie będą w stanie dojść do wniosków, do których my doszliśmy dziś, ponieważ znikną wszelkie przesłanki na to, że Wszechświat miał początek i zaczął się rozszerzać. Istoty z przyszłości, używając swych najlepszych metod, dojdą do całkowicie błędnych wniosków na temat Wszechświata. Cały Wszechświat będzie dla nich jedną galaktyką otoczoną przez pustą przestrzeń i nie będą mieć oni najmniejszego pojęcia dlaczego taka sytuacja zaistniała. Żyjemy więc w bardzo wyjątkowych po tym względem czasach."

    Czy to przypadkiem nie jest dosłowne tłumaczenie z wykładu Lawrence'a Kraussa "A Universe From Nothing": http://www.youtube.com/watch?v=0ZiXC8Yh4T0

    Jeżeli tak, to chyba wypadałoby o tym wspomnieć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Mam chyba najbystrzejszych czytelników na całej blogosferze :) Znam ten wykład i wiele innych wystąpnień prof. Kraussa. Idea ta pochodzi bodajże z jego książki. Zapamiętuję większość rzeczy które mnie pasjonują a ponieważ pochłaniam ogromne ilości informacji z ogromnej ilości źródeł, to czasem może zajść taki właśnie efekt. Zapewniam jednak że nie było to zamierzone.

      Pozdrawiam wszystkich czujnych ;)

      Usuń
    2. Czy istnieje możliwość, że wszechświat istniał zawsze? tzn. przestrzeń istniała nawet przed wielkim wybuchem? a dopiero "wielki wybuch" spowodował rozrzut materii, która była skondensowana w jednym punkcie?? Przecież naukowcy nie są w stanie powiedzieć co jest za granicami widzialnego wszechświata, może po prostu nieskończona przestrzeń?

      Usuń
    3. Dziwne sprawa ale odnoszę już chyba 3 raz wrażenie, że teksty w niektórych miejscach kilku przeczytanych artykułów są mi znane z innych źródeł. Trochę to dziwne że wyglądają na tłumaczenia zagranicznych materiałów.

      .. inni też dużo pochłaniają ;)

      Usuń
  15. Gdyby przestrzeń istniała zawsze i istniałbym punkt, w którym nastąpił wybuch samej materii obserwowalibyśmy różną prędkość poruszania się galaktyk patrząc w różnych kierunkach. Można byłoby nawet wyliczyć na postawie tego ruchu centrum wybuchu. Wyobraź sobie, że jesteś kawałkiem granatu. Jak różne prędkości miałyby odłamki lecące koło Ciebie w tym samym kierunku, a jak różną te wyrzucone w przeciwnym.
    Nasze obserwacje pokazują, że prędkości galaktyk w każdym kierunku są takie same, więc to nie materia oddala się od centrum wybuchu, a przestrzeń się rozszerza. Jest to dobrze wytłumaczone w artykule Darka "Gdzie nastąpił Wielki Wybuch ?" (obrazki z okręgami reprezentującymi galaktyki).
    Cały obserwowalny wszechświat i przestrzeń się tak rozszerza, więc nie mamy powodów sądzić, że poza obserwowalnym wszechświatem jest inaczej. Stąd wniosek, że cały wszechświat się rozszerza. Wnioskując dalej, wychodzi, że kiedyś cała materia była w jednym punkcie, a przestrzeń... hmm... dążyła do zera? czy nie istniała ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skoro materia kiedyś była w jednym punkcie, to 'gdzieś' ten punkt musiał się kiedyś znajdować, czyż nie :P stąd wniosek że musi istnieć centrum wybuchu

      Usuń
    2. Nie :)

      Zachęcam do lektury artykułu "Gdzie nastąpił Wielki Wybuch".

      Usuń
  16. Mogłbys napisac artykuł na temat tzw "teorii uciekającego czasu"
    która została opisana tutaj http://niewiarygodne.pl/kat,1031979,title,Naukowcy-czas-coraz-bardziej-spowalnia-Co-sie-stanie-kiedy-sie-calkowicie-zatrzyma,wid,14666837,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie że pisane są artykuły na ten temat. Dla kogoś kto by chciał zobaczyć jak zbudowany jest Planck (oraz Herschel) polecam zajżeć na stronę : http://rafspace.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=45&Itemid=83 gdzie zostało to opisane.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam,

    Czy jest szansa na odniesienie się w jakimś dedykowanym artykule do
    kwestii głoszonych przez Nassima Harameina.
    Swoje wykłady: Przekroczyć horyzont zdarzeń (4 części) można znaleźć m.in. tutaj:
    http://www.youtube.com/user/Leszko2012
    "Przekroczyć Horyzont Zdarzeń" to seria wykładów Nassima Harameina składająca się z 4 głównych części wraz z dodatkami. W części pierwszej Nassim przedstawia swój sposób rozumienia fraktalnej przestrzeni, który łączy ze sobą skończone granice jak i nieskończoność. Z naukowych wyliczeń wyłania się w w tej części obraz człowieka, który w sensie biologicznym plasuje się w centrum - pomiędzy wszechświatem w skali mikro i wszechświatem w skali makro. Przedstawione w niej "prawo skalowania", opisuje budowę wszechświata opartą na Złotym Podziale, (złotej liczbie - Fi)...
    Jako nie fizyk nie jestem w stanie się do tego odnieść a wygląda to spójnie i ciekawie.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Krzysztof K.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanawia mnie czy prędkość z którą rozchodzi się grawitacja jest równa prędkości światła. Nauczycielka fizyki kiedyś to co prawda potwierdziła, lecz nadal się nad tym głowie. Czy jest możliwe, że grawitacja po prostu jest i prędkość jej nie ogranicza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Prędkość rozchodzenia się oddziaływania grawitacyjnego jest równa prędkości światła.

      Usuń
  20. UCZONE CZUBKI GDZIE JEST GRANICA ROZSZERZALNOŚCI A WIELKI WYBUCH
    TO OBIAWY DEWIACJI .

    OdpowiedzUsuń