poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozmowa z obcymi

Dzisiejszym artykułem chciałbym dotknąć tematyki komunikacji językowej z istotami inteligentnymi, całkowicie obcymi wobec ludzi. Artykuł nie będzie jednak dotyczył samego zagadnienia nawiązania kontaktu i prób ich odebrania (o tym kiedy indziej), lecz właśnie samej problematyki rozmowy, gdy taki hipotetyczny kontakt już zostałby nawiązany.

Dlaczego mówimy o graniczącej z niemożliwością trudności porozumienia się z obcą istotą i jak naiwne są nasze wizje nawiązywania takiej rozmowy, o tym właśnie w dzisiejszym wpisie.





Fundamentalne różnice biologiczne

Jaki obraz staje nam przed oczyma na dźwięk słów "obca inteligencja"? W większości przypadków będzie to zapewne smukła istota o pociągłej twarzy, wielkich oczach i dużej głowie. Koniecznie o szarej, ewentualnie zielonej skórze i poruszających się powoli smukłych, chudych rękach. Tak wyobraża sobie obcych większość ludzi. Czy jest to uzasadnione?

W statystyce, aby wyciągnąć wnioski na temat grup zdarzeń, bada się tzw. próbki statystyczne. Np. podczas wyborów prezydenckich, aby dowiedzieć się kto wygrał nie trzeba pytać wszystkich 20 milionów osób, wystarczy spytać np. 10 tysięcy. Rozkład przypadków w tej małej grupie będzie już tak uśredniony, że można na tej podstawie przyjąć, że tak samo będzie w grupie 20 milionowej. Jeśli spytalibyśmy tylko 1 osobę, to nie ma czego uśredniać i wyciąganie na tej podstawie wniosku kto wygrał, pozbawione jest jakiegokolwiek sensu.

Ziemia i ludzkość są takim właśnie 1 przypadkiem. Ponieważ nie znamy żadnej innej inteligentnej, pozaziemskiej formy życia, to nie możemy wyciągać statystycznych wniosków, nie możemy uśredniać. Możemy tylko zgadywać i domyślać się w oderwaniu od własnej istoty, w oderwaniu od antropocentryzmu i zakrętów ewolucji, które doprowadziły do naszego powstania. Opisane wyżej wizje obcego, są natomiast wybitnie antropocentryczne. Są banalnym rzutowaniem obrazu nas samych, na wszystkie inne obce cywilizacje, z delikatnymi tylko zmianami. Jak jest zbudowany typowy zielony ludzik? Ma nogi, ręce, głowę, oczy, wyprostowaną sylwetkę, ma symetryczne ciało i jest nieowłosiony. Dokładnie tak jak człowiek. Na jakiej podstawie ośmielamy się tworzyć taki obraz? Człowiek nie jest inteligentny dlatego, że ma wyprostowaną sylwetkę, dwie nogi i dwoje rąk. Równie dobrze podobną inteligencję mogły wytworzyć w procesie ewolucji inne zwierzęta. Wytworzyliśmy akurat my. A może to my jesteśmy tymi "innymi zwierzętami"...


Yautja z filmu Predator, Klingon ze Star Trek'a, Salarianin z Mass Effect oraz archetypiczny "szary" z niezliczonej ilości filmów i seriali sf. Nogi, ręce, głowa, wyprostowana sylwetka, symetryczne ciało. Tak sobie wyobrażamy obcych. A jak wyglądają "nasze" gatunki...?




Spójrzmy na nieprawdopodobną, spektakularną różnorodność istot żywych na Ziemi. Organizmy są tak NIEZWYKLE różne, tak odmienne i tak obce. A jednak gdy myślimy o obcej istocie pozaziemskiej, co nam staje przed oczami? Humanoid, różniący się od nas tylko kolorem i kształtem głowy. Dlaczego?


Obcy naprawdę obcy

Powyższy wstęp miał na celu zwrócenie uwagi na dysonans pomiędzy obcym wobrażonym a obcym prawdopodobnym. Napiszę teraz dlaczego jest to tak istotne z punktu widzenia komunikacji. Otóż wyobraźmy sobie (czysto hipotetycznie) istotę, która:

  • posiada mózg podzielony na równoległe jednostki przełączanej aktywności (nie zna pojęcia snu)
  • rozmnaża się bezpłciowo przez podział
  • jest stworzeniem stadnym
  • posiada zdolność do całkowitej regeneracji uszkodzonych organów i starzejących się komórek, w związku z czym nie zna pojęcia naturalnej śmierci
  • wykształciła wysoką inteligencję

Stułbia
organizm niemal nieśmiertelny

Wszystkie powyższe cechy są nam znane z Ziemi. Delfiny przełączają aktywność mózgu między dwoma półkulami, aby móc spać i jednocześnie wynurzać się po powietrze i wypatrywać drapieżników. Stułbia jest praktycznie nieśmiertelna dzięki swojej zdolności do regeneracji każdego elementu ciała. Stułbie umierają wyłącznie z przyczyn środowiskowych (bycie zjedzonym, zmiana warunków itp), nie w wyniku starzenia się. Człowiek jest inteligentnym zwierzęciem stadnym, co pozwoliło mu na kumulowanie wiedzy i budowę cywilizacji. Czy możliwe jest połączenie tych wszystkich cech? U nas nie wystąpiło, lecz mogło wystąpić gdzie indziej.

Teraz tak. Takie oto istoty wytworzyły cywilizację i przyjmując bardzo uproszczony tok rozumowania - wynalazły radio i zaczęły nasłuchiwać. Dociera do nich fragment jakiejś audycji z Ziemi o następującej treści:


"Babcia jest słaba, ciągle śpi i obawiam się że niewiele jej już życia pozostało"
 

Taka wiadomość, jest całkowicie niepojęta przez opisane istoty. Rozmnażają się bezpłciowo, więc nie znają pojęcia ojca, matki, babci. Ich mózg jest stale aktywny, więc nie znają pojęcia snu. Nie znają pojęcia starzenia się. Jeśli będą rzutować swoją istotę na istoty z odległych systemów gwiezdnych, tak jak my to robimy, to nigdy nie zrozumieją takiego przekazu.


Różnice lingwistyczne

Oczywiście powyższy przykład zawiera fałszywe założenie, że obcy znają język polski... Obcy nie tylko nie znają języka polskiego, ale nie znają żadnego języka ziemskiego. Co więcej, nie znają ziemskiego środowiska, nie znają historii Ziemi, historii cywilizacji i historii języków. Każdy z tych elementów miał wpływ na to, jakim my w dniu dzisiejszym rozmawiamy i myślimy językiem. Każde nasze słowo jest osadzone w pewnym kontekście środowiskowo-geograficzno-historycznym. Nieznajomość żadnego z elementów tego kontekstu, powoduje że hipotetyczny obcy tłumacz naszego przekazu, nie mając absolutnie żadnego punktu odniesienia do czegokolwiek, jest skazany na porażkę. Rozważmy takie dwa zdania:

  • "Damy wam bolesną śmierć w zagładzie atomowej"
  • "Damy wam pyszne ciasto na przyjęciu powitalnym"

Te dwa zdania są całkowicie nierozróżnialne przez obcą rasę, nie znającą żadnego punktu odniesienia w jakich osadzony jest nasz język. Dla nich, to po prostu jednokowo obco brzmiące, niezrozumiałe ciągi znaków, z których żaden nie może zostać przypisany do czegokolwiek konkretnego.

Odwołajmy się do analogii. Dla dawnych egiptologów, pismo hieroglificzne było taką właśnie zagadką. Było całkowicie obce względem innych znanych języków ziemskich. Brakowało punktów odniesienia i wiedzy o powstaniu tego języka. Brakowało całościowego kontekstu, punktu zaczepienia. Oto fragment pisma hieroglificznego :




Pismo to, zostało odczytane dopiero gdy uczeni dostali jego tłumaczenie podane w zasadzie na tacy. Odnaleziono słynny Kamień z Rosetty, zawierający ten sam tekst w trzech wersjach językowych, starożytnej grece, piśmie demotycznym oraz piśmie hieroglificznym, dzięki czemu można było dokonać analizy porównawczej.


Kamień z Rosetty w British Museum


Zwróćmy też uwagę, że dawni egiptolodzy wiedzieli całkiem sporo o starożytnym Egipcie. Znali pewien kontekst. Częściowo znali historię, warunki środowiska, wierzenia, warunki geograficzne, poziom cywilizacyjny. Wiedzieli kim były te istoty - były ludźmi. Przechadzali się wśród pozostałości ich cywilizacji, oglądali dzieła ich rąk. Na hieroglifach rozpoznawali figury, kształty i zwierzęta. Wiedzieli bardzo dużo A MIMO TO nie potrafili odczytać ich pisma. Natomiast istoty naprawdę obce, nie będą wiedzieć absolutnie nic i nie mają żadnych szans na zrozumienie języka potocznego. Podobnie my nie mamy żadnych szans na zrozumienie przypadkowego przekazu potocznej informacji pochodzącej od obcej cywilizacji.


Budowa narządów komunikacji i percepcji

Człowiek posiada uszy, oczy i narząd mowy. To podstawa komunikacji umożliwiająca analizę pewnego zakresu fal dźwiękowych, zakresu fal elektromagnetycznych (światła) i wydawanie dźwięków odbieralnych przez innych przedstawicieli gatunku. Czy to wszystko jest niezbędne do istnienia istot inteligentnych zdolnych wytworzyć cywilizację techniczną? Nie. To że akurat jest tak na Ziemi, nie znaczy że musi tak być wszędzie.

Obca istota może w ogóle nie mieć słuchu i narządu mowy. Może porozumiewać się wzrokiem i np. zmianami barwy skóry. Może porozumiewać się czymś w rodzaju bezgłośnej komunikacji, posiadając biologiczne odpowiedniki nadajnika i odbiornika jakiegoś typu fal. Może odbierać zmiany pola elektrycznego w środowisku i nadawać te zmiany, tworząc rozmowę. Może wykorzystywać dowolną dającą się wykorzystać fizyczną cechę środowiska, aby ją nadać i odebrać. My używamy wąskich zakresów dźwięku i światła, inne istoty mogą wykorzystywać inne zjawiska. Język zbudowany na takich podstawach będzie jeszcze trudniejszy do analizy przez człowieka.




Dziobak - ewolucyjne dziwadło. Ten składający jaja ssak, wytworzył unikatowy w ziemskim królestwie zwierząt, mechanizm komunikacji z otoczeniem. Potrafi wykryć zmiany pola elektrycznego w otoczeniu, które to zmiany generowane są przez zmiany napięcia mięśni ryb, na które dziobak poluje.


Różnice światopoglądowe

Rzućmy jeszcze okiem na ten z pozoru banalny problem. Ile razy zdarzyło się Wam rozmawiać z człowiekiem o innym światopoglądzie, całkowicie innym spojrzeniu na świat, myśląc "nigdy się z nim nie dogadam, różnice między nami są zbyt duże". A przecież wszyscy jesteśmy ludźmi, jednym gatunkiem, żyjącym na jednej planecie. Mamy tą samą cywilizację, tą samą dostępną wiedzę, to samo środowisko, praktycznie taką samą historię. Wystarczy, że jeden człowiek uważa że pigment skóry wpływa na wartość drugiego człowieka i już nie będą w stanie się porozumieć. Wystarczy, że dwóch ludzi ma inne wyobrażenie na temat imienia baśniowej istoty, która stworzyła świat a już będą gotowi pozabijać się o to kto ma rację. Ten sam gatunek, ten sam poziom cywilizacyjny, ta sama historia, ta sama planeta. Nie mamy więc prawa oczekiwać, że istoty całkowicie wobec nas obce, osadzone w całkowicie odmiennym kontekście, będą miały z nami tyle wspólnego by wzajemnie się zrozumieć.




Zagadka Bystrzaka!

W formie przemyślenia moralno filozoficznego. Otóż w roku 1974 nadano pierwszą, świadomą informację skierowaną do obcych cywilizacji. Informacja zawiera dane matematyczne, informacje o DNA, wizerunek człowieka, pozycję Ziemi i schemat Układu Słonecznego oraz charakterystykę nadajnika wiadomości. Wiadomość wysłali naukowcy z radioteleskopu w Arecibo. Czy mieli do tego moralne prawo?

Po prawej wizualizacja prawidłowo odczytanej wiadomości Arecibo nadanej w systemie binarnym. Sama treść wiadomości to ciąg zer i jedynek, który należy podzielić na wiersze o odpowiedniej długości. Wiadomość jest bardzo dobrze przemyślana i warto poświęcić jej kilka chwil lektury.




Bonus!

Możemy oczywiście próbować wysyłać elementarne wiadomości, które powinny zostać zrozumiane przez istoty inteligentne, czyli np. przekazy czysto matematyczne, opisujące podstawowe własności materii, ale takich informacji wysyłamy znikomą ilość. Cały przekaz ludzkości to informacyjna papka potocznego języka składająca się w większości z bezwartościowego bełkotu radia i telewizji, rozciągająca się wokół Układu Słonecznego, jako rosnąca kula obecnie o promieniu około 100 lat świetlnych, w której znajduje się około 15 tysięcy gwiazd. Na granicy tej kuli płyną przez kosmos pierwsze sygnały radiowe nadawane na Ziemi 100 lat temu.

Zastanówmy się nad problemem tłumaczenia przekazu. Załóżmy, że chcemy nasz przekaz przetłumaczyć na obcy i go nadać, aby zrozumieli. Niestety nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać. Nie znamy ich języka, więc nie możemy przetłumaczyć. Z kolei nie możemy też wysłać im swojego języka, ponieważ bazuje on na naszym ziemskim kontekście, którego oni nie mają. Podobnie oni nie wyślą nam swojego języka, bo nie zrozumiemy słów którymi opisują swoje otoczenie, bo u nas to otoczenie po prostu nie występuje. Jedyną metodą, jest powolna, stopniowa wymiana wiedzy i doświadczeń i wzajemne uczenie się siebie nawzajem, począwszy od najprostszych, uniwersalnych danych matematycznych i logicznych. Szukanie analogii i tłumaczenie nieznanych sytuacji opisowo na język ludzki. Dopiero znając kontekst, moglibyśmy przystąpić do dialogu. Gdyby oczywiście była na to wola, bo to już inna historia.


Powiązane artykuły :

20 największych mitów na temat Ewolucji

Przykładowe źródła :
http://www.britishmuseum.org/explore/highlights/highlight_objects/aes/t/the_rosetta_stone.aspx
http://pomona.edu/Magazine/PCMWin09/NKdanielmartinez.shtml
Głos Pana, Stanisław Lem
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiadomo%C5%9B%C4%87_Arecibo


32 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykuł :) W sumie od dłuższego czasu uważałem, że różnica między nami, a jakąś obcą cywilizacją może być nawet większa niż między nami, a pierwszymi mikrobami.

    Jako ciekawostkę podsyłam zdjęcie przedstawiające "kręgi w zbożu", uważane za odpowiedź (2001 rok) na wspomnianą wiadomość wysłaną w 1974 roku: http://theinnateintelligence.files.wordpress.com/2009/09/picture-11.png?w=300&h=206

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ktoś rozszyfrował tą wiadomość?

      Usuń
    2. Nassim Haramein w jednym ze swoich wywiadów twierdzi że odczytał

      Usuń
    3. Kręgi w zbożu... błagam Was... :P

      Usuń
    4. Nassim Haramein? Litości :D

      Usuń
    5. poznałem, że autor czytał "Głos Pana" po przykładzie zdania z babcią. U Lema było troszkę inaczej, ale babcia została :D swoją drogą polecam książkę. W sumie można uznać, że w "solaris" temat też został poruszony (ocean mógł być inteligentny)

      Usuń
  2. O, to bardzo ciekawy artykuł. Też się kiedyś zastanawiałem nad tym i wiesz co? Samo znaczenie słów jak wiadomo to niewielki procent przekazu. Gestykulacja, ton głosu itp. z tego da się naprawdę wiele wyciągnąć, przynajmniej w podobnych kręgach kulturowych. Mówię cały czas o ziemianach. A może przy kontakcie "twarzą w twarz" z obcym wskażę siebie ręką i powiem swoje imię, on odbierze to jako obrazę całej planety? Póki co według mnie powinniśmy wysyłać w przestrzeń przekazy matematyczne jak mówiłeś, coś o liczbie pi albo twierdzenie Pitagorasa, jakby sygnał "Dzień dobry na naszej planecie umiemy myśleć" i uprzedzić nasze wnuki żeby oczekiwali odpowiedzi, bo szybko nie nastąpi, oj nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałeś film "Kontakt"? Zgaduję, że tak :) Jeśli nie - polecam, oj, polecam. Tam właśnie m. in. ten ten problem był pokazany. I było też ciekawe jego rozwiązanie - zamiast kontaktować się "po swojemu", Obcy weszli w umysł człowieka i porozumiewali się z nim za pomocą jego własnych wyobrażeń i wspomnień. No właśnie - żeby zaistniała komunikacja, trzeba się najpierw zrozumieć - a chyba nie ma skuteczniejszego sposobu niż wniknięcie w umysł innej istoty i poznanie świata jej oczami (czy czymś tam). Awww, ale to by było piękne... O, i tu pojawia się pytanie - czy do zaistnienia inteligencji/świadomości potrzebna jest sieć neuronowa (albo coś podobnego przynajmniej funkcjonalnie)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nie umiemy do końca zdefiniować inteligencji/osobowości, więc ciężko nawet myśleć jakie warunki muszę być spełnione aby zaistniała.

      Usuń
    2. Ja polecam zamiast filmu to ksiazke "Kosmos" Sagana. Film z Foster jest OK (glownie za wizualnie fajna "podroz" na koncu) ale ksiazka jest jeszcze fajniejsza.

      Usuń
    3. Film robi wrażenie, porównując go z innymi o tej tematyce.

      Usuń
  4. Książki Sagana nie czytałem, więc nie wiem na ile film z Foster jest wierny oryginałowi. jak dla mnie film był bardzo przygnębiający, gdyż pokazywał całkiem realistyczną wersję reakcji gatunku ludzkiego na sygnał z kosmosu. Zamiast racjonalnej refleksji, rachunku zysku i strat, oraz oświeceniowego "duchu odkrycia" (choćby takiego, który przyświecał ekspedycjom kapitana Cooka), dostalibyśmy ucieczkę w mitologię, w małe bezpieczne światy starych i nowych bogów.
    Ale ad rem (bym znowu nie zaczął antyreligijnej tyrady :) ).
    Nawet przy tak ograniczonej próbie, jak ta, która dostarcza nam nasza własna biosfera, możemy tworzyć lepsze i gorsze hipotezy dotyczące natury obcego życia i inteligencji.
    Z obserwacji wiemy, że wśród najczęściej występujących pierwiastków we wszechświecie znajdują się wodór, tlen i węgiel, trzy pierwiastki stanowiące podstawę naszej biologii. Tak się również składa, ze są to pierwiastki bardzo chętnie łączące się z innymi (zwłaszcza węgiel). Jeżeli zatem życie powstaje spontanicznie w oparciu o zastane surowce, to można podejrzewać, ze na zasadzie "najmniejszej linii oporu" będzie to forma oparta o najłatwiej dostępnych, reaktywnych pierwiastkach. W tej kategorii wodór, węgiel i tlen są faworytami, co prowadzi do wniosku, że życie, które napotkamy najpewniej będzie oparte na tych trzech elementach.
    Dalsze kroki poza ten etap to już mnożenie hipotez, można podejrzewać, że inteligencja potrzebuje organizacji stadnej z określoną hierarchią. Taki układ faworyzuje pamięć, umiejętność odróżniania swoich od obcych, identyfikowania pozycji społecznej i dostosowywania swoich zachowań do niej.
    Tym nie mniej jednak i tak wracamy do punktu wyjścia, jakim jest brak empirii potwierdzającej nasze przypuszczenia.
    Pozdrawiam,
    Baribal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość istotne jest życie w stadzie. Może wtedy dojść do kumulacji wiedzy, przekazywanej nowemu pokoleniu. Każde kolejne pokolenie nie zaczyna od zera a czerpie z poprzednich.

      Usuń
    2. Prawda. Mnie jednak chodziło o wcześniejszy etap. Musimy pamiętać, że ewolucja to proces skrajnie oportunistyczny zawsze przebiega po najmniejszej linii oporu. Pamięć i umiejętności kumulowania wiedzy w strukturze a nie w osobniku nie będzie potrzebna w bezkształtnym stadzie lub ławicy, tutaj może wystarczyć prosty algorytm "płyń tak, by mieć co najmniej 2-3 ryby blisko siebie". Bardziej złożone zdolności poznawcze pojawiają się tam, gdzie trzeba nie tylko rozpoznawać kto jest swoim, kto jest obcym, ale również posiadać zdolność ocenienia jak postąpi partner interakcji. Empatia i bardziej rozwinięta pamięć są doskonałymi narzędziami dla przedstawicieli gatunków uprawiających "makiawelizm".
      Pozdrawiam,
      Baribal

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Co to jest "najmniejsza linia oporu"? Bo taki związek frazeologiczny nie istnieje, więc pewnie chodzi Tobie o coś konkretnego?

      Usuń
  5. Jeżeli życie inteligentne jest powszechne we wszechświecie to na pewno istnieją rasy diametralnie różne, jak i bardzo podobne. Problem w tym, że cywilizacja, która odbierze sygnał od nas będzie najprawdopodobniej dalece bardziej zaawansowana od nas, co paradoksalnie może być powodem braku ich zainteresowania kontaktem z nami, lub ograniczą się jedynie do obserwacji nas jako kolejnej "ciekawej" rasy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pod koniec tego roku przylecą. Tak mówili Majowie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam książkę http://en.wikipedia.org/wiki/Dragon's_Egg ( tylko po ang) w której jest ukazana cywilizacja żyjącą na gwieździe neutronowej o grawitacji 67 miliardów większej od ziemskiej. Właśnie, nie zapominajmy o grawitacji która w skrajnych przypadkach może spowalniać czas względem innych obiektów i to znacząco. Wyobraźcie sobie taką cywilizacje której każdy przedstawiciel egzystuje wręcz w nieskończoność :). Przypomina mi się tutaj jeden z odcinków Star Trek gdzie była ukazana forma kosmtitów która poruszała się tak szybko względem naszych bohaterów, że była nie zauważalna. Co do obcych którzy skontaktują się z nami jako pierwsi, hmm uważam że mimo skrajnych różnic biologicznych mogą być do nas bardzo podobni! Wykazując chęć poznania obcego, nieznanego pokażą nam że mamy wspólną cechę. Ciekawość, jakże ważną do odkrywania świata i poznawania jego tajemnic.

    PS. Bardzo ciekawy blog, przeczytałem już wszystkie artykuły i czekam na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ktoś nie czytał "Solaris" Lema to polecam. Jest tam ciekawy przypadek kontaktu z obcą inteligencją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka ma honorowe miejsce w moim umyśle.

      Usuń
  9. artykuł trochę nudnawy na tle innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nudnawy jest twoj komentarz...

      Usuń
  10. Nudnawy?Tu można spędzić dużo czasu i zapomnieć o tej sieczce dookoła.
    Super artykuły, naprawdę warto tu trafić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pesymizm bijący z artykułu odchyla jednak zbyt jednostronnie ku Lemowskim myślom o niemożności kontaktu z "braćmi w rozumie" - patrz Glos Pana, Fiasko... Dla równowagi odpiszę dla "pokrzepienia serc", więc będę celowo jednostronny. Zauważmy, że istoty obce, o ile są biologiczne, powstały na takiej samej zasadzie jak my - poprzez ewolucję i pewnie z tej samej +/- materii. Śmiertelność i ewolucja, jeśli nie swoją, to otoczenia będzie przez nich zauważalna i rozumiana (w końcu zakładamy, że są sprawni intelektualnie, że się uczą, może nawet magazynują wiedzę). Mają potrzebę odkrywania, inaczej nie zbudowaliby radia, no i może mają chęć nawiązania kontaktu. Zgadzam się, że z przekazu jednego zdania nie można wiele wywnioskować (nie tylko pisanego obcym językiem, ale z innej przestrzeni znaczeń). Ale już kontakt bezpośredni zmieniłby zasady kontaktu (anegdotycznie: jeśli odbieraliby nasze sygnały, mocno by się zastanawiali, dlaczego proszek do prania i płyn do zmywania naczyń tak często powtarza się w tych przekazach, i jakie to musi mieć niebanalne znaczenie dla naszego życia). Wydaje się, że wiele by nas łączyło i obie strony dążyłyby do poznania poprzez eskalacje wymiany znaczeń identycznych, podobnych i budowania na ich bazie zdań opisujących swoje ograniczenia, możliwości, budowę, wymiary, bo tylko w ten sposób można "empatycznie" posuwać się dalej. Brak jakiś receptorów wcale nie sprawia, że ich sobie nie "wyprodukowali". My wszak zaglądamy sonarami, kamerami termowizyjnymi, THz'owymi, radarami tam, gdzie nie mamy takich receptorów - kwestia techniczna. Sam fakt wybudowania radia wymaga, by stosować przynajmniej podobne koncepcyjnie technologie wydobycia rud, produkcji elementów, ich łączenia, budowania modułów takich jak antena, wzmacniacz czy filtry pasmowe(wspólna ścieżka technologiczna i techniczna). Nawet gdyby to był "stadny mózg nieśmiertelnych mrówek", to po jakiegoś czorta wybudował radio i nie mogąc nawet w fizyczny, bezpośredni sposób z nami się porozumieć, używałby dalej radia (w końcu też by to pojął). Temat rzeka...

    OdpowiedzUsuń
  12. Post słusznie przedstawia problemy z porozumiewaniem się z obcymi. Uważam jednak, że można by sporo informacji przekazać bez dialogu konstruując komunikat znacznie prostszy do odczytania przez obcych niż to co wysyłano do tej pory. Byłby on jednak dość długi i pełen powtórzeń.

    Idea jest następująca: nadajemy na jakiejś częstotliwości radiowej sygnał o jednostkowej długości (nie ma znaczenia ile ona wynosi, ważne, żeby się nie zmieniała), następnie przerwa jednostkowej długości. Potem sygnał o długości pi razy długość jednostkowa. Następnie przerwa. W ten sposób można przekazywać ciąg liczb rzeczywistych dodanich. Najpierw można by przekazać 1, pi, potem np. e, kolejne liczby naturalne do dziesięciu, pierwiastki z liczb naturalnych, itp.. Po to, aby zaznajomić odbiorców z tą formą kontaktu.

    Następnie można by zacząć przekazać tablicę Mendelejewa podając parametry kolejnych atomów. Potrzebne byłyby jakieś znaczniki sekcji: na poziomie najniższym - oddzielające cyfry opisujące dany atom i na poziomie wyższym oddzielające kolejne zbiory danych. Takimi znacznikami mogłyby być liczby pi i e, pojedyncze lub powtórzone. Są one szczególne z racji swojego zastosowania w matematyce ale też tego, że zostały nadane jako jedne z pierwszych.

    Tablicę Mendelejewa można by potem przekazać w zapisie logarytmicznym - podając zamiast każdej liczby wartość jej logarytmu naturalnego. Dzięki temu podczas przekazywania następnego komunikatu - parametrów planet układu słonecznego - komunikat nie trwałby bardzo długo.

    Zdjęcia też można by przekazywać. Format mógłby wyglądać tak, żeby podać wymiary w pikselach, zakres częstotliwości fal radiowych obrazowanych przez to zdjęcie (w wielokrotności promieniowania wodoru) i następnie wartości jasności poszczególnych piksli. Poszczególne wiersze oraz nagłówek od bitmapy byłyby dodatkowo oddzielone znacznikami sekcji. Rzecz jasna, jedna fotografia nie wystarczyłoby do rozkodowania formatu, ale można by to samo zdjęcie np. naszego słońca lub ziemii przedstawiać wielokrotnie w różnych rozdzielczościach, tak aby odbiorcy mogli się zorientować w regule.

    A potem można by uczyć słownictwa przesyłając zdjęcia i obrazy wraz z opisem zapisanym w jakimś kodowaniu. Mnóstwo redundacji byłoby potrzebne, ale myślę, że inteligentni obcy odgadliby co jest cechą wspólną wszystkich fotografii z sekwencją "earth" czy "cat". Chyba, że okazałoby się, że myślą w taki sposób, że zupełnie nie rozumieją ani naszej matematyki ani np. nie porządkują informacji w zbiory o stałej strukturze. W jednym z opowiadań Teda Chianga najprostszą operacją matematyczną dla obcych było minimalizowanie funkcji. Najpewniej za naszego życia nie przekonamy się, na ile ludzki sposób myslenia jest uniwersalny i temat kontaktu z obcymi nadal pozostanie domeną s-f.

    RIL

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się że rozwinięta, obca cywilizacja miałaby taki cel komunikacji z nami, jak my z królikami albo kurami.. Czego taka cywilizacja mogłaby się od nas dowiedzieć ? Jaki byłby sens takiej komunikacji ?

    OdpowiedzUsuń
  14. A dlaczego ludzie uczą się języków obcych? Dlaczego rozmawiamy z dziećmi? Obca cywilizacja chciałaby z nami kontaktu choćby z czystej ciekawości, która wręcz musi być wpisana w jakikolwiek rozwój cywilizacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Spotkałem się kiedyś z ciekawą kocepcją na temat inteligencji gatunków. Na naszej planecie najinteligentniejsze są drapieżniki, wynika to z prostej zależności, zaplanowanie i przeprowadzenie polowania wymaga sprytu, a wcinanie trawy raczej nie. Same mechanizmy natury taką teorię wspierają, eliminując osobniki słabe, mało intligentne (jak wiadomo ludzi to nie dotyczy ;-) )

    Prawdopodobnie na swojej drodze w kosmosie spotkamy jakieś inteligentne drapieżniki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, widzę że z "Kontaktem" ktoś mnie ubiegł...pozostaje mi poprzeć przedmówcę i polecić.

    Przy okazji, Autorze bloga, Carl Sagan miałby za 2 tygodnie urodziny. Może jakaś notka o nim? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli odebrałaby ten sygnał jakaś bardziej zaawansowana od nas cywilizajca, na pewno byłaby nastawiona pokojowo, ponieważ ewolucja prowadzi do pokoju, gdyż pokój jest poprostu "lepszy" z każdego punktu widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  18. tam nic nie ma

    OdpowiedzUsuń