sobota, 14 lipca 2012

Lądowanie na Europie

Chciałbym dzisiaj zwrócić oczy na jeden z obiektów naszego najbliższego, kosmicznego otoczenia - na Europę - księżyc Jowisza. Ten z pozoru zwyczajny obiekt kryje w sobie coś, co niesie ze sobą potencjał postawienia na głowie całego naszego standardowego pojmowania istoty istnienia życia we Wszechświecie.

Dlaczego interesujemy się Europą i dlaczego to właśnie tam, w pierwszej kolejności powinniśmy szukać śladów życia.





Dlaczego Europa?

Jowisz posiada ponad 60 księżycy i większość nie wyróżnia się niczym szczególnym. Europa jest jednak nieco inna niż pozostałe. Orbita Europy jest bardzo nieznacznie eliptyczna, nie idealnie okrągła. Sprawia to, że księżyc ten okresowo oddala się i ponownie zbliża do Jowisza. Dodatkowo, sam Jowisz również porusza się relatywnie, gdyż jego najbliższy księżyc - Io, jest na tyle bliski i duży, że wpływa na planetę, przez co Jowisz wykonuje delikatne ruchy mimośrodowe zależne od Io (patrz animacja). I trzecia sprawa - w momencie wzajemnych zbliżań się Europy i Io, również występują napięcia. Te trzy rzeczy sprawiają, że Europa jest stale targana przeciążeniami grawitacyjnymi, które okresowo napinają jej strukturę i ponownie rozluźniają.

Mniejszy obiekt nie okrąża większego,
lecz obydwa okrążają wspólny
środek masy.
Podobny mechanizm funkcjonuje na Ziemi jako pływy morskie. Gdy nasz ziemski księżyc okrąża Ziemię, ciągnie w swoim kierunku masę wodną tworząc pewnego rodzaju wybrzuszenie i odkształcając jej powierzchnię. Siła ta działa nie tylko na wodę, działa także na samą ziemię (glebę), lecz w jej przypadku siły tarcia, lepkość, i jej ciężar nie pozwalają na tak wyraźną obserwację.

Stale odkształcana Europa zyskuje dzięki temu energię, gdyż wewnątrz stale zachodzą zjawiska tarcia i zmian ciśnienia.




Powierzchnia

Powierzchnia Europy jest inna niż powierzchnie wszystkich pozostałych obiektów Układu Słonecznego. Przyjrzyjmy się poniższemu zdjęciu. Już na pierwszy rzut oka widać jej egzotyczną rzeźbę. Nie przywykliśmy to tego, aby powierzchnia ciała niebieskiego była tak niecodzienna.

Nie czytając tekstu poniżej zdjęcia, przyjrzyjcie się dobrze tej fotce i spróbujcie odpowiedzieć na pytanie, czego tu nie ma. Czego brakuje? Co zwykle znajduje się na takich zdjęciach a tutaj tego nie ma?




Powierzchnia Europy jest niecodziennie gładka. Księżyc ten, znajdując się w takim otoczeniu w jakim się znajduje, z całą pewnością nie powinien być tak gładki. Jak widać powyżej, na jego powierzchni niemal nie ma żadnych kraterów uderzeniowych, podczas gdy inne księżyce Jowisza są nimi usiane.

Spójrzmy na inne zdjęcie. Tym razem pytanie brzmi Co wyjątkowego widać na tej fotce. Co rzuca się w oczy a czego nie widać na innych planetach/księżycach?




Chodzi oczywiście o ciemne linie. Linie te nie występują tylko na jakimś ograniczonym obszarze. Cała Europa jest nimi pokryta. Mamy więc dwa dziwne fakty - niemal brak kraterów uderzeniowych oraz wielkoskalowe struktury przypominające linie o grubości nawet do 20 kilometrów. Obydwa te fakty, mają najprawdopodobniej jedną, wspólną przyczynę. Powierzchnia Europy to jedna wielka lodowa skorupa.

Gdzie się podziały kratery ? Europa jest uderzana meteorytami tak jak pozostałe księżyce Jowisza (ponieważ Jowisz to swoisty grawitacyjny magnes na meteoryty), lecz ponieważ jej powierzchnia to wodny lód, kratery uderzeniowe zasklepiają się i znikają. Przy uderzeniu obiektu wyzwalana jest ogromna energia. Energia ta wywołuje zmianę stanu skupienia lodu w który uderza. Lód wyparowuje lub topnieje, aby po całym zdarzeniu ponownie wypełnić krater, maskując ślady jeśli meteoryt nie był zbyt duży.

Linie natomiast są najprawdopodobniej pęknięciami tej lodowej skorupy, wywołanymi przez odkształcenia księżyca, wywołane zmiennymi siłami grawitacyjnymi z jego otoczenia. Cała skostniała powierzchnia "pracuje", pęka i przemieszcza się względem siebie.



Wnętrze

Skoro powierzchnia Europy to najzwyklejszy wodny lód a cały księżyc targany jest zmiennymi siłami grawitacyjnymi, to wewnątrz tego ciała, mogą dziać się nader interesujące rzeczy. Energia uzyskana przez ciągłe okresowe odkształcanie księżyca, jak gniecenie piłki, może być wystarczająca do tego, aby wewnątrz lód stopniał. Całe wnętrze Europy może być przepastnym ciekłym oceanem wody ze skalistym dnem, okrytym grubą warstwą wiecznej zmarzliny na powierzchni.

Na korzyść tej hipotezy przemawia wiele różnych obserwacji i konsekwencji zjawisk. Obok sił grawitacyjnych, występują także pewne anomalie w polu magnetycznym, wskazujące na istnienie pod powierzchnią, warstwy o dużej przewodności elektrycznej, jaką ma np. słona woda.




Nie wiadomo dokładnie jaką grubość może mieć powierzchniowa warstwa księżyca i czy rzeczywiście znajduje się pod nią warstwa płynna. Europa nie była jak dotąd wyłącznym celem żadnej misji kosmicznej. Misja skierowana wyłącznie na jej badanie - orbiter, lub lądownik z pewnością rzuciłaby więcej światła na ten fascynujący obiekt.


Życie?

Mamy więc ciekłą wodę, pod którą występuje warstwa skał, pod którą występuje metaliczne jądro. Jeśli całość jest poddawana napięciom grawitacyjnym, to pracuje również całość, nie tylko warstwa zewnętrzna. Co za tym idzie, mogą pojawiać się zjawiska wulkaniczne. Księżyc Io, który jest poddawany większym przeciążeniom, jest księżycem wybitnie aktywnym wulkanicznie. Podobna sytuacja, lecz na mniejszą skalę może mieć miejsce w przypadku Europy. Dno podlodowego oceanu europeańskiego (europejskiego?), może być usiane podwodnymi kominami, podobnymi do tych jakie znajdują się na dnie atlantyku, wokół których kwitnie życie niezależne od światła słonecznego.

Jeśli sytuacja taka utrzymywała się od dłuższego czasu, we wnętrzu Europy mogło dojść biogenezy. Jeśli biogeneza wystąpiła wystarczająco wcześnie, dziś  pod powierzchnią tego księżyca mogą pływać gigantyczne stworzenia o jakich nie śniło się największym fantastom, stworzenia nie mające ani jednego wspólnego "genu" z żadnym organizmem ziemskim.

Oczywiście może być i tak, że oceanu nie ma wcale, choć przemawia za nim coraz więcej i więcej przesłanek. Może być również tak, że ocean jest, lecz jest zupełnie martwy lub występują jakieś prymitywne bakterie skupione wokół podwodnych kominów. Jednak nawet to będzie epokowym odkryciem, bo dowiedzielibyśmy się, że życie nie jest aż tak rzadkie, jak nam się wydawało. Jakąkolwiek hipotezę przyjmiemy, zweryfikują ją przyszłe misje badawcze, ale jeśli gdziekolwiek w Układzie Słonecznym powinniśmy szukać życia, to jest to właśnie Europa.


Misje bezzałogowe

Celem misji bezzałogowej będzie przede wszystkim zbadanie powierzchni i warunków na niej. Musimy wiedzieć czy na pewno jest to lód i jakie ma właściwości. Z całą pewnością sonda będzie musiała też zbadać przecinające księżyc bruzdy, by poznać ich wiek i mechanizm powstawania. Najważniejsze jednak wydaje się zbadanie wnętrza Europy. Lądownik wyposażony w georadar i inne urządzenia, będzie w stanie spenetrować wnętrze księżyca bez przebijania się przez nie fizycznie. Różnice w charakterystyce lodu i ciekłej wody będzie można wykryć zdalnie.




Oczywiście znacznie bardziej pociągającą perspektywą jest wizja bezpośredniego zbadania wnętrza księżyca, poprzez wysłanie zautomatyzowanego robota, który przedostanie się przez jego powierzchnię a następnie opadnie na dno oceaniczne lub utrzyma się w toni i rozpocznie badania. Pozostaje jednak kwestia przesyłu danych z powrotem na Ziemię. Kontrola lub otrzymywanie danych od robota, który przeszedł przez np. 100-kilometrową warstwę lodu i pływa sobie w czarnym wnętrzu księżyca, krążącego wokół Jowisza, to problem raczej nietrywialny. Z tej przyczyny na pierwszy ogień pójdą raczej prostsze metody radarowe.




Jak wyglądałby taki robot-wiertniczy? Lądownik zawierałby ustawioną pionowo "torpedę", dzięki energii jądrowej rozgrzewającą się na czubku i ustawioną tym właśnie czubkiem do dołu. Rozgrzany czubek takiego "kriobota" topi lód a siła grawitacji sprawia że cała torpeda opada w dół wytapianego kanału. Ponieważ cały czas jej ciężar spycha ją na dno kanału, to cały czas styka się z lodem, topiąc kolejne i kolejne jego warstwy. Nawet nieznacznie wysoka temperatura wystarczy aby lód topniał a torpeda posuwała się w dół. Bez żadnych wierteł itp. sama wysoka temperatura + grawitacja. Proces trwa dopóty, dopóki torpeda nie przetopi się przez warstwę lodu i trafi pod spód, gdzie albo opadnie na dno, albo wypuści ze swego wnętrza kolejnego robota, który z kolei zajmie się już wyłącznie badaniami.



Misje załogowe

Zakładając przez jedną piękną chwilę, że ocean będzie usiany życiem a ludzkość będzie skłonna wysłać tam ludzi, to niechybnie staniemy przed kilkoma problemami. Powierzchnia Europy to raczej niegościnne miejsce, o temperaturach schodzących poniżej -200 stopni C, niskiej grawitacji i wysokim poziomie promieniowania na powierzchni, zatem nie powinniśmy pozostawać tam zbyt długo. Zresztą nie interesuje nas powierzchnia a ocean pod powierzchnią, potrzeba zatem łodzi podwodnej. Którą trzeba przetransportować z Ziemi...

Zakładając nawet, że w jakiś sposób udałoby się to uczynić, idźmy dalej. Mamy wodę - mamy. Mamy paliwo i tlen również mamy (H i O). Nie mamy jednak jedzenia, więc albo będziemy je produkować na łodzi, albo zjadać organizmy europeańskie, albo nie polecimy wcale ;) No i oczywiście łódź z ludźmi musi potem przedostać się ponownie na powierzchnię i wrócić na Ziemię... Wydaje się zatem, że prędzej na Marsie powstanie kolonia, niż taka misja zostanie w ogóle wzięta pod uwagę.




Zagadka Bystrzaka !

Pobliski sąsiad Europy - księżyc Io (czytaj Io), również praktycznie pozbawiony jest kraterów. Jego powierzchnia jednak ma niewiele wspólnego z wodą. Gdzie zatem podziewają się kratery?



Bonus !

A teraz poszybujmy trochę wyobraźnią. Wszak to właśnie nauka i wyobraźnia stanowią nasze najpotężniejsze narzędzia.








Polecane artykuły :

Przetrwanie gatunku ludzkiego

Przykładowe źródła :
http://solarsystem.nasa.gov/planets/profile.cfm?Object=Jup_Europa
http://www.nasa.gov/topics/solarsystem/features/europa_20111116.html
http://web.archive.org/web/20060329000051/http://geology.asu.edu/~glg_intro/planetary/p8.htm


40 komentarzy:

  1. Gdybyśmy - hipotetycznie - wysłali robota na Europę, którego celem byłoby poszukiwanie życia; czy ten robot nie "przewiózłby" tam ziemskich baterii, które zakłóciłby potencjalny ekosystem Europy? Wydaję mi się, że przez nieudolną eksplorację moglibyśmy nieodwracalnie zniszczyć dopiero co poznane życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. Sondy kosmiczne przechodzą jednak sterylizację. Sonda na Europę po prostu przeszłaby jeszcze bardziej restrykcyjną. Ale oczywiście wiecie jak to jest z antykoncepcją ;)

      Usuń
    2. Podobną sytuację mamy z jeziorem Wostok - swoją drogą bardzo ciekawy temat.

      Problemy z możliwością zanieczyszczenia przez ziemskie (młode) bakterie i technika wiercenia są identyczne

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Wostok_(jezioro)

      Usuń
  2. Jest jeszcze jeden problem do rozwiązania. Sonda przetapiająca się przez lód może natrafić na meteoryt ukryty w lodzie, wtedy nie będzie opadała dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyslalem - jakby tak trafila - to klops, po misji :D

      Usuń
    2. Raczej mały problem - wystarczy badać radarem i korygować kierunek topienia używając tej samej energii, która miałaby nagrzewać czubek pojazdu.

      Usuń
    3. W takim przypadku sonda musie spełniać wymagania.Mieć sonar lub radar.Musi umieć skręcać.Musi nie poruszać się na linie lub mieć nieproporcionalnie długą

      Usuń
  3. A skąd tam się wzięło aż tyle wody?

    OdpowiedzUsuń
  4. No i nie chciałbym wiedzieć co się stanie z tym potencjalnym ekosystemem w przypadku awarii atomowej na tejże torpedzie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a cóż się może stać ? ;) że prawdopodobnie zabrudzimy cały kosmos odpadami radioaktywnymi...? ;) a na poważnie efekt może by podobny do nasiusiania do Pacyfiku ..;)

      Usuń
  5. A pójdźmy krok dalej i wyobraźmy sobie życie inteligentne, życie nie mające pojęcia o niczym, zupełnie inna kultura, cywilizacja, legendy... wszystko.
    Istoty, które wychowały się w miejscu ograniczonym, nie wiedząc o istnieniu gwiazd, innych światów, dla których nawet egzystencja ograniczona jest tylko do niewielkich wysepek ciepła przy wulkanach a technika pozwala na ich przekraczanie.
    Dla których ten wielki, niewyobrażalny świat zewnętrzny będzie wstrząsem kulturowym, cywilizacyjnym... lub rzeczą całkowicie niezrozumiałą.
    O istotach, które nie znają pojęcia języka, a przynajmniej w tym sensie, w jakim my go znamy.

    Hmmm? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjeżdżamy tam i udajemy ich bogów.

      Usuń
    2. nieznaliby chyba nawet pojęcia "niebo". Coś jak tutaj:
      http://www.youtube.com/watch?v=lYLIQ3WFSUg

      Usuń
    3. sorry Michal, ale z tego co piszesz wynikaloby ze nie istnieje inna mozliwosc powstania i trwania zycia bez nam znanych, majacych swoje zrodlo w postepie technologicznym, udogodnien?!?! mam tylko olbrzymia nadzieje ze sie mylisz, a zycie w harmonji i calkowitej zgodzie z natura jest napewno tak samo fascynujace a nawet bardziej, bo wymaga od zainteresowanych wystawienia nosa za drzwi, oderwania sie od tego zaczarowanego komputera, dzieki ktoremu mozemy zwiedzac caly swiat, a potem wypisywac jakies brednie na fb; gdzie sie to nie bylo. nasza cywilizacja i nasza kultura jest juz tak schorowana i narzucana nam przez jeszcze bardziej schorowanych ludzi, ze mozna ja skwitowac jednym slowem; guwno, smierdzace coraz bardziej. lecz my tego smrodu juz prawie nie czujemy, bo jestesmy w niej zatopieni po czubek glowy. zauwaz jedna rzecz, obecnie staja sie norma rzeczy, ktore jeszcze 25 lat temu byly schorzeniami psychicznymi i byly przymusowo leczone na oddzialach zamknietych szpitali psychiatrycznych...

      Usuń
  6. Poza tym, że na mój gust pomieszały Ci się przypływy z odpływami to całkiem ciekawy artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainspirowałeś mnie :> Znowu!

    http://stonawski.efantastyka.pl/blog/index.php/2012/07/mysla-w-przod/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest jeszcze kilka księżyców podejrzewanych o istnienie oceanu pod ich powierzchnią, na czele z Enceladusem:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Enceladus_(moon)#Possible_water_ocean

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie będziemy jeść organizmów europeńskich bo... hmh, i tutaj temat na kolejną notkę: co jemy i dlaczego organizmy z innych planet do jedzenia nadawać się nie będą. Nie będą bo nie mają nic wspólnego z nami... np. mięso? co to jest mięso? jakiś tłuszcz (trójglicerydy, czy coś), jakieś białka (białka różne, ale są złożone z aminokwasów - które już takie róźne dla organizmów na ziemi nie są, ile ich jest, 21 różnych?) czy inne składniki. Nie zjemy organizów europeńskich bo po prostu elementy tam zawarte raczej nie będą kompatybilne z nami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś mi się obiło o uszy a właściwie to oglądałem film, już dawno temu, o którymś z księżyców Jowisza (chyba). I jeśli ten film był właśnie o Io, a co do tego nie mam pewności to nie ma tam kraterów dlatego bo płyną tam sobie rzeczki ciekłego metanu(?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba chodzi jednak o Tytana. Co do zagadki to strzelam: nie ma kraterów, ponieważ zostają wypełnione lawą?

      Usuń
  11. Hmm... Po mojemu juz teraz technologia pozwolilaby na taka misje. Mamy dlugie kalbe na tysiace kilometrow (no, zeby na podczerwien nie dzialala rakieta, bo z pokoju do pokoju zasieg sie traci), mamy komputery zdolne do "uwlasnowolnienia" podczas takiej misji, wystarczajaco duzo materialu i paliwa na podroz, mozliwosc zbudowania tego dzwinego atomowego roztapiacza. Zatem, zagadka bystrzaka- dlaczego ludzie juz teraz nie pracuja nad czyms takim, jak badanie Europy?
    2 odpowiedzi:
    -bo piniondze. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi wlasnie o nie. Mimo, ze wiedza, ktora moglibysmy zdobyc, bylaby bezcenna, nadal mimo wszystko wielcy ludzie i ich firmy zapatrzone sa tylko w portfele.
    -slyszeliscie kiedys teorie, ze wewnatrz Amerykanskiego rzadu dziala nadal organizacja Masonska, ktora wiele wnosi do caloksztaltu zycia ludzkiego na calej ziemi? M.in. spowalniaja rozwoj nauki i techniki o 40 lat, aby ludziom w dupach sie nie poprzewracalo. Nie jestem zwolennikiem tej teorii, ale jednak co racja to racja- kiedy Alfred Nobel wymyslil TNT do ratowania ludzkiego tycia, swiat postapil zupelnie inaczej, odwrotnie. Racja, co?

    Takie mniej techniczne, a bardziej... hm... uczuciowistyczne? No, inne spojrzenie na te, i inne, sprawe nalezaloby przyjac.

    Przepraszam za brak polskich znakow i ewentualne bledy- pisze zza granicy, klawiature tu maja inna, a i przegladarka nie podkresla bledow...
    ~STA1KERpl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie misje nie są organizowane już teraz, bo USA (i nie tylko) ma inne priorytety - czyli rozwój broni i wojska. Jeśli w 69. byliśmy na Księżycu, to dzisiaj powinniśmy już co najmniej badać Marsa. Póki nie zakończy się wyścig zbrojeń nie mamy co liczyć na szybki rozwój nauki - a przynajmniej tej zależnej od badań kosmosu.

      Usuń
    2. Jest raczej odwrotnie. Zimna wojna była wyścigiem zbrojeń i motywowała obie strony (USA i ZSRR) do rozwoju technologii wojskowych, między innymi kosmicznych. Teraz kiedy już po wszystkim, nie ma wyraźnej potrzeby aby rozwijać taką technologię.
      Rozwijane są natomiast technologie, które dają wymierne zyski, takie jak nowej generacji myśliwce, dające olbrzymią przewagę nad przeciwnikiem.

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Trzeba to sobie powiedzieć wprost. Człowiek wylądował na Księżycu z powodu zimnej wojny.

      Usuń
  12. może jakie karpie czy inne kozy tam pływają kto wie

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedź na zagadkę: http://www.youtube.com/watch?v=rAejrPirGxI :)

    OdpowiedzUsuń
  14. co do awarii atomowej, to moza by reaktor na powierzchni trzymac (tam i tak jest promieniowanie) a zasilanie po kablu poprowadzic, ktory i tak musi byc aby wyslac dane od robota do londownika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generator sam generuje ciepło energia może być by zaśilić komputery

      Usuń
  15. Duza spekulacja. Jesli nie ma zadnych konkretnych badan to skad niby wiadomo, ze to, co z bardzo daleka wyglada mniej wiecej jak lod jest faktycznie lodem? Rownie dobrze moze to byc niewystepujaca na Ziemi i okolicach substancja, ktora nijak nie wspomaga zycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd niby wniosek, że nie ma badań? Są. Nie trzeba lądować na obiekcie by zidentyfikować jego powierzchnię. Takie to cuda nauka produkuje ;) Spektrografia jest jednym z nich.

      Usuń
  16. Gratuluję wiedzy i pasji. Twoje artykuły czyta się z wielką przyjemnością. Prosty język i zrozumiałe przykłady. Przypomina mi się kultowa "Sonda".

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli zaś chodzi o ekspedycję załogową, zapomnieliśmy o jednym. Powiedz mi, Darku, co ze strefą radiacyjną Jowisza? Kończy się - z tego, co pamiętam - tuż przed Io.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny artykuł tylko prosze sprostować kwestie pływów na Ziemi. Jednocześnie przypływ mamy w 2 punktach - tej księżycowi najbliższej i najdalszej (odpływ na prostej prostopadłej do tej wyznaczonej przez poprzednie dwa punkty). Nie jest tak jak pisze autor, że jak się nam księzyc chowa i jest na antypodach to mamy odpływ - wręcz przeciwnie także mamy przypływ.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję za czujność i uwagę odnośnie dygresji związanej z pływami.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja polecam wszystkim Odyseję Kosmiczną Arthura C. Clarke'a :) O Europie właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Idea "pojazdu" z gorącą głowicą z przodu służącą do topienia lodu wydaje się sensowna, ale "wykonanie" zaprezentowane na filmie nie ma szans zadziałać, gdyż w tym przykładzie głowica ta (o kształcie stożka) jest mniejszej średnicy niż część dalsza. W związku z tym lód by się może roztopił, ale cały ten pojazd nie przesuwałby się w dół ze względu na za małą dziurę i opory ruchu, opory tarcia i tak dalej. Ta część gorąca moim zdaniem powinna być większa od reszty i przypominać bardziej kulę a nie stożek. Druga sprawa, że środek masy. Jeśli chcemy, aby coś padało w dół w miarę stabilnym lotem ślizgowym to środek masy tego "pojazdu" MUSI być skupiony bardziej z przodu: czyli znów kula a nie stożek. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  22. Sorry za literówki, chętnie bym je skorygował, ale anonimowość niestety na to nie pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dla wszystkich organizmów najważniejsza jest woda. Ale zapominacie, że my, jako ludzie mieliśmy do czynienia tylko i wyłącznie z organizmami żyjącymi tutaj. Puuf, a co jeśli rzeczywiście istnieją inne cywiliazacje, ale! Nie potrzebują wody. Może woda jest potrzebna tylko nam? Czy nie zastanawialiście się, dlaczego UFO często przedstawiają jako istoty z wielkimi oczami, i praktycznie znikomymi ustami? Być może, UFO nie potrzebuje pożywienia takiego jakiego potrzebujemy my. Być może obcy są napędzani energią? Lub uczuciami, albo .... nie wiem - kolorami?

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzieki za usuniecie komentarza.tylko po to sie autorze blogu tu zjawiles?Idz sprzedawaj sie komercyjnie na you tube.Komercyjna tirowka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Obecnie na świecie, od co najmniej połowy ubiegłego stulecia, mamy bardzo wyraźnie zarysowaną wojną religijną. Toczy się ona pomiedzy naszym „chrześcijanskim, cywilizowanym światem”, a nie cywilizowaną, nie chrześcijanską częścią świata. Watykan to największa, powszechnie tolerowana i przez większość katolikόw uznawana, organizacja przestępcza, żyjąca z pobierania pieniędzy, „haraczy”. Do połowy ubiegłego wieku, pieniądze te wpływały jeszcze całkiem szerokim strumieniem, ale do początku lat 90'. Potem liczba katolikόw zaczęła znacznie spadać, a tym samym skarbiec Watykanu zaczynał świecić pustkami. Jak można się dowiedzieć, amerykańscy prezydenci już XIX wieku rozpoczeli ściśle wspόłpracować z Watykanem. Jednak mafiozi z Wtykanu zawsze byli bardzo łakomi na dobra „doczesne” tego świata, więc, i z tego powodu, zaczynało być widać dno w Watykńskim „skarbcu”, rozpoęto na początku, wspomnianych już lat 90', wojnę z niekatolikami, w której Watykan wykorzystuje armie NATO. Pamietamy wszyscy konflikty które wybuchały w Ameryce Południoewj. Teraz ten kontynent jest w olbrzymiej większości katolicki, oczywiście pozostawiono niewielkie odłamy innych religii, religii kwitnących tylko na ścisle określonych i łatwych do kontroli terytoriach. To wszystko tylko po to, aby dać nam maluczkim, świadomość, złudną, ale świadomość, że żadna religia nie jest nam narzucana. USA pozbywa się teraz wszystkich śmieci ze swojego terytorium, pochodzących również z terenόw Kanady; pedały, lesby, transy i innego rodzaju odchyły, exportując je do Europy, która stała się śmietnikiem, gdzie wszystkie te śmieci stają się pełnoprawymi, całkowicie zdrowymi, dzięki tak konstruowanemu prawu i innym przepisom. Koniec końcόw te śmieci zaczynają ustanawiać przepisy prawa dla siebie. Natomiast normalny, zwykły człowiek w świetle tych przepisόw jest nieustępliwy i staje się ich wrogiem. A wojna, na tle religijnym toczy się cały czas i jest coraz bardziej zażarta. Giną w jej wyniku setki tysięcy ludzi, i najgorsze jest to, że są tak zmanipulowani, że nie mają umiejętności odczytania prawdy, o tym za co giną. Są im wmawiane jakieś łatwo chwytliwe bzdury, o milości do ojczyzny i inny tego rodzaju syf. Watykan, ma ich głęboko w dupie; „murzyn zrobił swoje, murzyn może spadać”. W Polsce świetnym przykładem jednego z baronόw tej organizacji przestępczej jest świetnie wszystkim znany Ojciec Dyrektor. Prawo jest tak skonstruowane, że nie można go w żaden sposόb powstrzymać, on sam ma nas tylko za numery kont, nic poza tym. Za swoje wybryki nie został wykluczony z przynależności do koscioła katolickiego, którego doktryna mόwi przecież wyraźnie o tym, że dobra doczesne są wrogiem wiary, więc kim jest ojciec dyrektor? Za ewidentny przykład takiej wojny można podać, czy mogą stanowić, stosunki między dwoma największymi mocarstwami na świecie. Reprezenowane oraz popierane, przez te mocarstwa, rodzaje wiary oraz podejscie tej wiary do ludzi. Rosja nie ma ojcόw dyrekrorόw, bo natychmiast zostaliby zesłani na Sybir. Można się, nad tym zastanowic.
    A gryzac wreszcie temat tej strony. Zastanawialiscie sie kidys nad mozliwoscia powstania zycia na innych cialach krarzacych wokol innych slonc. Tez mnie to zastanawia, bo przeciez istnienie zycia czy nawet mozliwosc jego powstania jest juz potwierdzone naukowo, wiec najprawdopodobniej Wszechswiat jest go pelen pelen, tylko ze jest to zycie naprawde inteligentne. To inteligentne zycie nie pozwala nam, przeciz tez bardzo inteligentnym istotom, jak sami o sobie myslimy, wydostac sie poza zasieg naszego Ukladu Slonecznego. Zdala od innych gwiazd i ich ukladow planetarnych, bo na pewno i tam wyslalibysmy nasze, uzgrojone op zeby, sily pokojowe, aby zaszczepic ziarno wiary i demokracji
    ambria2

    OdpowiedzUsuń