piątek, 3 sierpnia 2012

Nieśmiertelność - TERAZ

Zbliża się czas rewolucji ostatecznej. Rewolty, w której ludzkość wyrwie się spod przeklętego jarzma największego oprawcy w historii planety Ziemi. Zbliżają się czasy, gdy człowiek pokona śmierć.

W jaki sposób i kiedy ludzkość osiągnie nieśmiertelność oraz jakie będą tego niezwykłe konsekwencje, które nie tylko przemodelują naszą cywilizację, lecz zmienią sam sposób myślenia o sobie, jako istocie ludzkiej.





Biologiczna maszyna

Człowiek jest biologicznym mechanizmem, samoświadomą, żywą maszyną o wszystkich pięknych i brzydkich cechach wynikających z tzw. człowieczeństwa. Jeśli uświadomimy sobie ten prosty fakt, dużo łatwiej jest nam dojść do sedna problemu, czyli do pytania, jak tą maszynę usprawnić. Jesteśmy zbudowani z nietrwałego materiału biologicznego. Podczas naszego życia, jedynym mechanizmem który zabezpiecza nas przed rozkładem, jest stała i nieustanna wymiana materii. Musimy bezustannie pożerać martwe zwierzęta i rośliny, przyjmować wodę, oddychać i wydalać resztki, aby utrzymać ten biologiczny mechanizm w stanie dalekim od rozpoczęcia procesów gnilnych. Jednakże jak wiemy, proces ten jest efektywny jedynie do pewnego czasu, po którym powoli zaczyna się załamywać. Ciało starzeje się i obumiera.

Pewnym rozwiązaniem może być tutaj wymiana starzejącego się ciała na nowe. "Wystarczy" w pewnym wieku przenieść sam mózg do nowego, młodego ciała i operację tę powtarzać np. co 30 lat. Wymaga to jednak dwóch rzeczy, obecnie nieosiągalnych, mianowicie :
  • hodowli ciał pozbawionych mózgu lub z mózgiem który uznamy za nieświadomy
  • umiejętności transplantacji mózgu z uzyskaniem połączenia nerwowego z ciałem

The Island (2005) - mroczna wizja wydłużania życia za pomocą hodowli ciał.

Oczywiście jak zwykle wyłażą tutaj kwestie etyczne. O ile większość ludzi świadoma jest faktu, że ich istota zawiera się w mózgu, o tyle już wizja hodowli ludzkich ciał w celu ich wykorzystywania, może się nie każdemu spodobać. Innym rozwiązaniem może być wytwarzanie ciał sztucznych i ich łączenie z naszym mózgiem. Odpadają kwestie etyczne, lecz mnożą się trudności z budową odpowiednio złożonego androida i jego fuzją z żywym, biologicznym mózgiem. Być może jednak będzie to stanowić etap przejściowy.



Mózg

Wymiana ciała na inne (żywe lub sztuczne) wydłużyłaby ludzkie życie może o 50, może o 100%, lecz na pewno nie byłaby to nieśmiertelność, do której dążymy. Niestety bowiem mózg również ulega procesowi starzenia. Natomiast wymiana mózgu raczej nas nie interesuje, choć w wielu wypadkach prawdopodobnie byłaby wskazana. Mózg jest siedzibą naszego JA, naszej świadomości i pamięci, wiedzy i umiejętności, uczuć i emocji. Cała nasza istota zawiera się kłębku gąbczastej materii o masie nieco ponad 1 kg. Można by zatem użyć skrótu myślowego i powiedzieć że MY ważymy 1300 gram a reszta to tylko biologiczny golem, który wykonuje nasze polecenia i dostarcza informacji z otoczenia za pomocą różnorakich czujników rozlokowanych tu i ówdzie. Golem jest tak doskonale połączony z nami, że aż wydaje nam się jakbyśmy to tym golemem byli, ale nie sobą.

Zasadnicze pytanie brzmi zatem :



Jak wymienić mózg, nie tracąc jego zawartości?

Niestety mózg nie jest przystosowany do tego, aby w prosty sposób dało się z niego wyciągnąć informacje o naszej istocie a następnie zgrać je na jakiś ośrodek sztuczny. Choć praca mózgu nadal nie jest w pełni rozumiana, to z dużą dozą pewności możemy stwierdzić, że to kim jesteśmy bierze się nie tylko z pracy samego mózgu, ale także z jego indywidualnej budowy. Znaczenie mają zatem nie tylko sygnały przebiegające przez mózg, ale także to po czym przebiegają. Wydawać by się więc mogło, że nie ma sposobu na zamianę mózgu biologicznego na sztuczny, bo każda próba zamiany skończy się zniszczeniem naszego ja.



Tajemniczy dr. Hayworth

Jakiś czas temu natknąłem się na idiotycznie brzmiącą informację, w stylu "Amerykanin zamierza pociąć swój mózg, aby stać się nieśmiertelnym". Ponieważ kwestia nieśmiertelności interesuje mnie od dawna, postanowiłem rzucić okiem. Artykuł nie był wart funta kłaków, ale poszedłem dalej i odszukałem tegoż człowieka. Jest nim doktor Kenneth Hayworth, naukowiec, były pracownik NASA, myśliciel, obecny pracownik Harvard University. Gdyby tak sensacyjne informacje dotyczyły Pana Józefa spod trójki, nie byłoby o czym mówić. Ale to nie był Pan Józef, lecz wysoce inteligentny, wykształcony człowiek o licznych dokonaniach naukowych. Należało więc sprawdzić to dokładniej.

Dr. Hayworth przy prototypie
urządzenia zbierającego warstwy mózgu
Dr. Hayworth opracował metodę stworzenia perfekcyjnej, trójwymiarowej mapy mózgu, mając nadzieję że w przyszłości, technologia pozwoli na odczytanie danej mapy i zasymulowanie jej na ośrodku sztucznym, przywracając w ten sposób świadomość pacjenta do działania. W dużym skrócie metoda polega na odwodnieniu organizmu i wypełnieniu mózgu nieszkodliwą żywicą, tworząc doskonale zachowany organ, który nie ulegnie rozkładowi. Następnie tak przygotowany mózg cięty ma być na ultra-cienkie plasterki a każdy plasterek, punkt przy punkcie, skanowany mikroskopem elektronowym, tworzącym nanometrową mapę 2-wymiarową. Po zeskanowaniu wszystkich plasterków, mapy 2-wymiarowe składane są razem tworząc doskonałą 3-wymiarową mapę mózgu. Mapę, której nie wykorzystamy my, lecz być może wykorzystają ją ludzie za 100-200 lat, gdy pozwoli na to technologia.



Czy jedna osoba może być dwoma ludźmi jednocześnie? 

Sama metoda, pomijając różne kontrowersje, wyglądała bardzo ciekawie. Miałem jednak poważne zastrzeżenia co do założeń tego rozwiązania. Napisałem więc list do dr. Haywortha i zadałem mu dwa pytania:

"Co się stanie jeśli za 200 lat naukowcy zczytają mapę Pańskiego mózgu i zasymulują ją na dwóch różnych androidach. Którym z nich Pan będzie?
Co będzie jak jeden z nich umrze?".

Rozumowałem następująco: mamy 2 androidy z naszym mózgiem, android A i android B. Żyją sobie oddzielnie i nagle android A (którym jesteśmy my) umiera. Czy android A może liczyć, że będzie żył nadal, bo żyje nadal android B? Wydawało mi się to absurdem, bo żaden transfer z A do B nie mógł nastąpić a więc jest to dowodem na to, że nie jest to żadna nieśmiertelność a zwykłe oszustwo - człowiek, którego mózg zostanie zniszczony podczas "zczytywania", nie obudzi się potem nagle w ciele androida, tak samo jak zabity android A, nie obudzi się nagle w androidzie B.

Odpowiedź przyszła nadspodziewanie szybko. Była krótka, lecz bardzo treściwa. Mimo że potrafię myśleć po za schematami, nie zrozumiałem słów doktora od razu. Trudność polega na tym, że sprawa jest ekstremalnie nieintuicyjna. Spędziłem wiele godzin na poszukiwaniu jakiegoś przykładu, który w prosty sposób przetłumaczyłby sprawę, drogą analogii, znajdziecie jeden w następnym akapicie, lecz to jedynie przybliżenie, gdyż takie przykłady po prostu nie istnieją. Opiszę więc to wprost. Doktor Hayworth odpisał: "Będę zarówno jednym jak i drugim". Mój przykład z zabiciem "androida A" był tak naprawdę bezsensowny, ponieważ nie ma żadnego znaczenia, którym egzemplarzem androida będziemy, bo będziemy każdym z nich jednocześnie. Nie będziemy w żaden sposób potrafili odczuć tego, że jesteśmy nie tylko sobą, ale także "NIM", lecz de facto będziemy obydwoma naraz.

Przybliżenie. Wyobraź sobie, że jesteś tym "androidem A" i czujesz się zupełnie normalnie, tak jak zawsze będąc sobą, tak jak w tej chwili gdy czytasz te słowa, lub wyobraź sobie że w tej chwili jesteś androidem i że to zupełnie normalne bo zawsze nim byłeś. A więc jesteś "androidem A" i masz na sobie zielony kombinezon. Widzisz go na sobie i myślisz o nim "mam zielony kombinezon, całkiem ładny". Po drugiej stronie stołu widzisz drugą osobę - "androida B", który jest ubrany w czerwony kombinezon. Myślisz sobie "jego kombinezon jest czerwony, ciekawe czemu". Ok. Teraz wyobraź sobie, że Ty to jednak ten "android B", oglądasz swój czerwony kombinezon i patrzysz na tą drugą osobę w zielonym kombinezonie. Myślisz sobie "ładna zieleń, ciekawe czemu on ma inny kombinezon niż ja". Prawda że łatwo było to sobie wyobrazić? Teraz najważniejsze - obie te świadomości, SĄ TOBĄ sprzed operacji zczytania mózgu. Każdy z nich to TY, lecz żaden z nich nie jest w stanie czuć świadomości tego "drugiego". Co więcej, nie ma ŻADNEGO znaczenia, którą świadomość którego androida czuł byś akurat w danym przypadku, ponieważ obydwaj SĄ TOBĄ. Pierwszy to TY myślący "fajny ma czerwony kombinezon", drugi to TY myślący "fajny ma zielony kombinezon". Nawet jeśli jeden z nich strzeli sobie w głowę, to będzie żył ten drugi. Oczywiście - nie ma żadnego transferu martwego "androida A" do żywego "androida B", ale nie jest on wcale potrzebny ! Obydwaj są tobą i nieważne czy jest tylko 1, czy jest ich 10 czy 100. TY będziesz żył nawet jeśli zostanie zabitych 99 ze 100 kopii Ciebie, bo każda z nich będzie Tobą. Każda z nich czuje się dokładnie tak samo jak Ty czujesz się w tej chwili, ze świadomością oryginalności i jedyności samego siebie.



Uświadomienie sobie tego zjawiska jest trudne. Sam Hayworth pisał w swojej pracy o fundamentalnym braku zrozumienia jego idei zdarzającym się nawet w środowiskach akademickich. Jesteśmy tak przyspawani to myśli, że nasza istota może być tylko jedną jednostką jednocześnie, że bardzo trudno jest w ogóle to sobie wyobrazić a jeszcze trudniej zrozumieć, że każdy z nich jest nami i nie ma znaczenia, którego czujemy w danym momencie. Widzicie - nawet język ludzki nie jest do tego dostosowany... Piszę "nie ma znaczenia którym JESTEŚMY w danym momencie", tak naprawdę mając na myśli, że nie ma znaczenia, który z "JA" nagle zacznie skakać lub śpiewać, bo to zawsze będę ja i będę przekonany że to jestem oryginalny ja. Lecz "oni"  będą takimi samymi "JA" jak ja... i będą myśleć tak samo i będą mieć rację :)

Mind blow? Zróbmy kolejny... Wyobraźcie sobie, że W TAJEMNICY kopii nie zrobiono jednej, ani 10, ale 7 miliardów i każdą umieszczono w innych warunkach wychowawczych na różny okres - 5, 10, 20, 30, 50 lat itp. Co więcej, kopie wykonano w dzieciństwie a androidy są doskonałą imitacją rosnącego ciała. Mamy zatem 7 miliardów ludzi, zupełnie różnych od siebie, różnie wychowanych i różnie wykształconych. Obcych sobie i nawet niepodobnych fizycznie, bo androidy są różne. Następnie ludzi tych umieszczono na jakiejś planecie, nazwijmy tą planetę hmm... powiedzmy "Ziemia". Mamy więc na Ziemi 7 miliardów różnych ludzi, z których żaden nie wie, że reszta to też oni. Każdy z nich, jest przekonany o swojej indywidualności i wyjątkowości, lecz tak naprawdę wszyscy oni są jedną istotą, czyż nie? :)

Można również zastanowić się czy nasza świadomość faktycznie ocknie się gdzie indziej, po zniszczeniu mózgu, tzn. jak działa takie przeniesienie. Gdy idziemy spać, świadomość wyłącza się i aktywuje rano. Podobnie gdy jesteśmy nieprzytomni, lub gdy mózg w wyniku poważnego urazu, przestaje być świadomy a potem powraca. Jeśli rozumiemy świadomość jako sumę funkcji i struktury całego mózgu, a nie jako jakąś magiczną siłę mieszkającą w głowie, to musimy uznać, że dokładne odwzorowanie mózgu obudzi w nim naszą (nie jakąś, ale naszą) świadomość. Gdyby żyły obydwa "oryginał" oraz "kopia", to bylibyśmy obydwoma naraz i żaden z nas nie czułby się inaczej niż drugi. Jeśli "oryginał" umrze, to nie ma znaczenia, bo MY nadal żyjemy. Cholernie nieintuicyjne...


Stopniowa implantacja

Pomysł ten pamiętam jeszcze z czasów naszego nieodżałowanego Stanisława Lema. Chodzi o to, aby nie niszczyć mózgu, by go zeskanować a potem odtworzyć, lecz żeby dokonywać okresowych wszczepów sztucznej materii mózgowej do żyjącego cały czas mózgu. Te maleńkie wszczepy, np 0,1% mózgu każdorazowo, pozostawianoby następnie do czasu ich asymilacji z żywym mózgiem. Sztuczny fragment zaczynałby przejmować funkcje brakującego, podobnie jak to się dzieje w mózgu, pozbawionym jakiegoś istotnego fragmentu - o ile to możliwe mózg przekazuje zadania do innego obszaru i funkcjonuje dalej. Po tysiącu takich operacjach mamy w 100%-tach sztuczny mózg, który nigdy się nie zestarzeje. Jeśli wszczepimy go następnie do robotycznego ciała, to... TADAAAA !!! Jesteśmy nieśmiertelni.

Michelle Mack - ukończyła ogólniak, żyje, porusza się i mówi. Ma tylko jedną półkulę mózgu.

Proces ten wydaje się bardzo atrakcyjny, lecz jest szalenie skomplikowany. Po pierwsze nie mamy takiego materiału. Po drugie istnieją szacunki, że pojedynczy neuron jest takiej złożoności, co kilka tysięcy równań różniczkowych, samych neuronów jest zaś ok. 100 miliardów. Daleki jestem od mnożenia jednego przez drugie, ale pokazuje to pewną skalę problemu. Co więcej, mózg nie jest jednolity strukturalnie. Nasze sztuczne fragmenty musiałyby być dokładnie dostosowane do obszaru, do którego byśmy je wszczepiali.



Inteligencja... sztuczna ?

No właśnie. Czy jeśli skorzystamy z takiej powolnej wymiany, lub poddamy się operacji doktora Haywortha i obudzimy się za 300 lat jako cyborg i będziemy czuć i myśleć dokładnie tak jak dzisiaj... czy będziemy sztuczną inteligencją? Czy będziemy nadal człowiekiem? Jeśli ktoś jest wierzący i pójdzie za 300 lat do kapłana swojej religii (o ile te archaiczne przedsiębiorstwa będą nadal istnieć) i zada pytanie "czy posiadam duszę?", otrzyma pozytywną odpowiedź?

David - kochający robot, skazany na samotność i nieustanną tęsknotę za matką przez stulecia (A.I. 2001)

Sądzę, że trudności w zrozumieniu natury tego problemu wynikają wprost z szablonowego podejścia, wynikłego z życia przez tysiąclecia w kulturze, gdzie biologiczne ciało, biologiczny mózg i umysł, były zawsze jednym i tym samym. Czy jeśli stracimy nogę, będziemy kimś innym? Czy jeśli stracimy obie nogi będziemy kimś innym? A nogi i ręce? A nogi, ręce i tułów? A jeśli pójdziemy spać a rano nasza świadomość ocknie się w sztucznym mózgu cyborga? Wystarczy mózg uznać za nośnik a wszystko staje się prostsze. Nie ma najmniejszego znaczenia czym jest ten nośnik. Czy biologiczny, czy sztuczny, liczy się tylko jego funkcja i zawartość. Pytanie czy będziemy sztuczną inteligencją, jest po prostu źle postawione, bo sztuczną inteligencję przywykliśmy rozumieć jako coś innego. Będziemy nadal człowiekiem, z całą swą osobowością, lecz osadzoną całkowicie na ośrodku sztucznym.

Być może nawet do tego typu "sztucznej" inteligencji, dojdziemy prędzej niż do takiej sztucznej inteligencji, którą większość ludzi rozumie jako wytwór programistyczno-inżynierski.



Przeludnienie - rozwiązanie

Nadeszły wreszcie te wspaniałe czasy. Człowiek ostatecznie pokonał swe niesprawiedliwe biologiczne ograniczenia i może żyć wiecznie. Ponieważ prawie nikt już nie umiera, następuje globalna eksplozja demograficzna i ekspotencjalny wzrost liczebności gatunku ludzkiego. Z 15 miliardów robi się 50 miliardów. Zaczyna poważnie brakować pożywienia oraz pitnej wody. Na szczęście jednak jest rozwiązanie. Połączona koalicja kosmiczna od 200 lat rozbudowuje samowystarczalną mega bazę na Marsie oraz prowadzi przygotowania do monumentalnej, wielopokoleniowej misji kolonizacyjnej na super-ziemię odległą o 10 lat świetlnych od nas.

Jeśli technologia kolonizacyjna, zbiegnie się w czasie z technologią zapobiegania śmierci, problem nadmiernej ilości populacji, zostanie rozwiązany poprzez wysyłanie nadmiarów na inne planety. Jeśli zyskamy nieśmiertelność wcześniej, konieczne będą albo blokady dostępu do tego rozwiązania (prawdopodobne bunty i rewolucje), albo drastyczna kontrola ilości urodzeń (prawdopodobne bunty i rewolucje). Jak widać więc, lepiej aby te dwie ścieżki biegły równolegle.



Kwestie psychologiczne i socjologiczne

 Ludzki umysł działa na biologicznym mózgu i wraz z nim się starzeje. Wraz z wiekiem zmienia się także nasza osobowość. Stajemy się dojrzalsi, bardziej powściągliwi, ale jednocześnie przeważnie bardziej marudni, stetryczali i niechętni zmianom. Które z cech naszego starzejącego się umysłu wynikają wprost ze starzenia się samego mózgu a które nie? Nie wiadomo jakie konsekwencje psychologiczne może mieć nieustanne życie przez np. tysiąc lat. A milion lat? Czy umysł jest w stanie zachować trzeźwość, psychiczne zdrowie i dyscyplinę jasności myśli przez milion lat? Czy nie rozpadnie się w tym czasie na kawałki z przyczyn stricte psychologicznych, nie biologicznych?

Przemodelowaniu ulegną także struktury rodzinne i społeczne. Nikt nie będzie stary, nikt nie będzie odchodził robiąc miejsce dla młodych. Pradziadek, dziadek, ojciec i syn - wszyscy w tym samym wieku. Pra-pra-pra-pra-babcia w tym samym wieku co pra-pra-pra-pra-wnuk... Taka cywilizacja będzie musiała wypracować diametralnie różne rozwiązania społeczne, niż te z których wyrastała przez dziesiątki tysięcy lat. Będzie to zadanie trudne i fascynujące jednocześnie. Świat za 500 lat może być tak różny od naszego, że trudno to sobie wyobrazić.


Zagadka Bystrzaka!

Wyobraź sobie, że budzisz się w sztucznym mózgu, lecz bez ciała. Sam nagi sztuczny mózg pozbawiony wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym i jakichkolwiek bodźców. Dodatkowo mózg jest doskonale usprawniony w taki sposób, że nie potrzebuje snu i nie może popaść w chorobę psychiczną.  W takim stanie trwasz dzień za dniem, rok za rokiem, tysiąclecie za tysiącleciem, w ostatecznej ciemności, nicości, samotności i uczuciu nieistnienia wywołanym brakiem jakiegokolwiek kontaktu i informacji z otoczenia, obrazu, dźwięku, dotyku, smaku, zapachu, nie mogąc nawet zaznać szaleństwa ani samobójstwa. Co powiesz na takie, pozbawione ciała, chorób i zmartwień, życie wieczne?


Bonus!

Przeszczepy głowy na inne ciało nie są żadną nowością i były przeprowadzane w XX wieku w różnych miejscach świata. Obok przypadku zaszczepienia głowy szczeniaka na szyję dorosłego psa z jego własną głową obok (słynny dwugłowy pies), nasłynniejszy jest chyba przypadek zamiany głowy małpom (rezusom) podczas operacji przeprowadzanych w latach 70-tych przez doktora Roberta White'a. White z sukcesem przeszczepiał całe głowy małp na inne ciała, w taki sposób że małpy po operacji żyły i normalnie funkcjonowały, przynajmniej przez kilka dni. Były jednak całkowicie sparaliżowane, gdyż łączenie systemu nerwowego to coś o kilka rzędów trudniejszego niż łączenie samych naczyń.

White przeprowadził też eksperyment z powyższej zagadki. Wyjął żywy mózg z czaszki małpy i podłączył go do mechanicznego płuco-serca. Mózg żył po za ciałem i wysyłał impulsy nerwowe. Po latach dr. White twierdził, że nauka doszła już do etapu, gdzie możliwe jest bezpieczne przeszczepienie głowy ludzkiej.




Polecane artykuły :

Czy sztuczna inteligencja zabije nasze wnuki ?

Przykładowe źródła :
http://chronicle.com/article/The-Strange-Neuroscience-of/132819/
"I am you" - Daniel Kolak
http://www.brainpreservation.org/sites/default/files/Killed-by-bad-philosophy.pdf
Dialogi - Stanisław Lem
http://news.bbc.co.uk/2/hi/health/1263758.stm





66 komentarzy:

  1. Jak zwykle ciekawy artykuł.
    Co do zagadki to ja jednak bym podziękował. Taka egzystencja nie miała by najmniejszego sensu. Takie tysiąclecie sam na sam ze swoimi myślami przyniosło by zapewne miliony genialnych idei, ale co z tego skoro nikt się o nich nie dowie? Żadnego sensu i pożytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz wyobraź sobie że taki mózg ma jakiś rodzaj monitora oraz co jakiś czas dostarcza się mu nowe informacje które może zgłębiać. Informacje nie takie jak w książkach ale np. interaktywne filmy z obcych planet. Najlepsze mózgi mogą sterować oddalonymi łazikami gdzieś na plutonie, obraz z kamer widziałyby jak tez z oczu. Do pewnych zadań byłoby potrzebne połączenie i współpraca kilkuset mózgów. Na pewno też mózgi potrzebowałyby odpoczynku i relaksu tak jak my - miałyby swój odpowiednik alkoholu i chodziłyby na imprezy, oczywiście wszystko to bez poruszania się z miejsca :)

      Usuń
    2. co do zagadki ..
      jezeli w ciagu 100000 lat wynalezlismy tyle rzeczy (dla porownania dinozaury panowaly ok. 150000000 to jezeli po usprawnieniu uzywalibysmy 100 % jego mozliwosci ,to tak ;)
      kojazycie "swiadomy sen" pozostaje taka forma rozrywki

      Usuń
    3. Innym rozwiązaniem może być faszerowanie mózgu różnego typu związkami chemicznymi. Moglibyśmy wtedy zarzucić kurtynę dowolnego życia, jakie chcielibyśmy mieć. W końcu to jak doświadczamy teraz rzeczy to najzwyklejsze bodźce zewnętrzne - wystarczy zmienić sposób ich dostarczania :)

      Usuń
  2. "powiedzieć że MY ważymy 1300 gram" - gramów! jednostki się odmienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super... Najlepsza jest centralna część. To był chyba pierwszy raz, kiedy zwykły(albo raczej nie :D) artykuł wywołał ciarki podniecenia(takie jak przy ładniej muzyce) na mojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, jeden z moich ulubionych tematów (świadomość) ;)
    Niektórzy wierzą, że świadomość (albo samoświadomość ale oba pojęcia nie do końca tego oddają), czyli ten wewnętrzny ja, żyjący za moimi oczami i będący mną, to po prostu symulacja (tzw. hipoteza silnej AI). Można to zobrazować tak:
    spotykamy człowieka i pytamy go, czy ma świadomość, czy ma to uczucie, że jest kimś w swojej głowie. On mówi, że tak. Pytanie: czy ten człowiek ma świadomość, czy może jest zwykłym komputerem, zaprogramowanym tak, by wydawało mu się, że ma świadomość. No i wg silnej AI my też jesteśmy komputerami, które uwzględniają w myślach, że mają świadomość i tyle. Zgodnie z tą tezą symulacja mózgu to też my i można zrobić człowieka na komputerze. Tu pojawia się problem: czy zyskuje ona prawa człowieka?

    Ale są też inne tezy - można zasymulować człowieka (zobaczyć, jakie podejmie decyzje uwzględniając całą jego wiedzę, emocje, pomysły itp.), ale ta symulacja nie jest świadoma (jak google - nie rozumie wiedzy, ale korzysta z informacji i generuje odpowiedzi). Nie jest tą osobą.

    I tu pojawia się inny problem: Wyobraźmy sobie maszynę do kopiowania. Kopiujemy się. I teraz widzimy siebie obok i dowiadujemy się, że kogoś trzeba zabić. Wolimy, by zginął ten obok, prawda? To wynik tego, że nie jesteśmy nim.
    A teraz inny przypadek: konstruujemy teleport. Czy zgodzicie się na teleportację, jeśli wiecie, że tak naprawdę umrzecie, a tam się pojawi ktoś z waszymi wspomnieniami i charakterem. Ale jeśli ktoś się zgodzi jak odróżnić oryginał od sobowtóra?

    I jeszcze jedna sprawa: jeśli druga hipoteza jest prawdziwa to może codziennie rano budzimy się swoim sobowtórem? Po wyłączeniu świadomości jesteśmy kimś innym tylko z tymi samymi wspomnieniami? A może co każdy okres fali mózgowej jesteśmy kimś innym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dręczy mnie pewien problem, czy to szablonowe myślenie czy jednak trafna uwaga? Wydaje mi się że w przypadku "odtworzenia" mózgu z jednoczesnym pozbyciem się oryginału JA jako pierwsze JA podstawa pod kopię umiera. To co zostaje to JA które myśli jak ja, jest mną, jednak to nie jestem JA pierwotny bo JA umarłem, wydaje mi się że myśl jakobyśmy mieli się obudzić w ciele X za 300 lat jest nie realna. Obudzi się świadomość która jest mną ale nie pierwowzór.

      Czyli tak jak we wspomnianej w tym poście teleportacji to co zostałoby "teleportowane" to już Ten JA dla wszystkich w koło, Nie dla Mnie jako mnie bo JA w tym czasie umrę. Zostanę tylko ja. ;p

      Druga metoda z zamienianiem 0,1% mózgu aż do osiagnięcia 100% sztucznego zamiennkia wydaje się pozostawiać jakieś szanse zachowania oryginalnej świadomości, nie skopiowanej, gdyż wtedy mielbyśmy czas do przyzwyczajenia się, zaakceptowania zmian i zmiany własnego podejścia do systematycznego wypierania pierwowzoru przez sztuczny mózg.

      Intteresujące wydają się też kwestie psychologiczne, czyli tak jak zostało wspomniane w artykule "jak zachowywałby się mózg po 1000 lat życia" bo przecież nie jest biologicznie do tego przystosowany.

      Usuń
  5. Bardzo ryzykowny temat. Motyw kopiowania mózgu plasterek za plasterkiem uważam za poroniony pomysł. Jedna mała pomyłka przy cięciu, awaria i po sprawie. Nie sądzę żebyśmy dożyli czasów nieśmiertelności w sensie w jakim używasz tego słowa. A jeśli już to będzie to horrendalnie drogie. Już prędzej doczekamy się w miarę ogólnie dostępnych implantów podskórnych. A co do długości życia, to jestem niemal pewien że już niedługo zwykli, zdrowi ludzie będą dożywać 150 lat jak nie więcej

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytajcie powieść "Gwiazda Pandory" Peter'a L. Hamilton'a. Tam jest dość bogato przedstawiony model takiego społeczeństwa (nieśmiertelnego). Dodatkowo ludzkość mieszka na dużej liczbie planet między którymi podróżuje się pociągami, przejeżdżającymi przez tunele czasoprzestrzenne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do zagadki,
    początkowo, pomyślałem o takim życiu jak o niewyobrażalnej torturze. To jakby udoskonalona wersja izolatki, w której spędzilibyśmy o wiele więcej czasu...
    No własnie, czasu. Czy ignorując absolutnie wszystkie bodźce odczuwalibyśmy nadal upływ czasu? Jakby to było? Po ewentualnym przebudzeniu, wydawałoby nam się, że minęło więcej, czy mniej czasu, a może nie zauważylibyśmy różnicy?
    Osobiście, podejrzewam, że zapadlibyśmy w swego rodzaju sen. I mimo, że dla nas minęła tylko chwila, w rzeczywistości upłynęło kilka tysięcy lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście przypomina mi się chyba jedno z opowiadań wspomnianego Lema :) Opowiadało ono o robocie który na skutek awarii na jakiejś planecie trwał tak setki lat gdyż jego umysł zachował sprawność. Dla rozrywki wymślał postacie, i kolejne postacie, aż generował całe światy żyjące własnym życiem ale jednak wewnątrz robota. Doświadczały one one normalnego życia i każda z nich zajmowała część jego umysły niejako jako własny :)

      Czy można o nich powiedzieć że żyły własnym życiem ?

      Usuń
  8. Hmmm, moim zdaniem trzeba by zastanowić się najpierw, czym właściwie jest świadomość i podświadomość. Jeśli są one impulsami nerwowymi "biegającymi" po naszym mózgu, to problem jest mniejszy, niż w przypadku, kiedy okazałoby się, że mają one zupełnie inną genezę.
    Zostając przy wersji "mózgowej", trzeba wziąć pod uwagę, że konieczne byłoby przeszczepienie mózgu wraz ze wszystkimi impulsami w dokładnie takiej samej konfiguracji jak w "oryginale". Jeśli impulsów nie przeniesiemy na nowy mózg albo zrobimy to niepoprawnie, to albo "wyzerujemy" wszystkie informacje, albo zepsujemy osobowość na tyle, że nie będzie ona zdolna do jakiejkolwiek czynności, czy wręcz utraci świadomość.
    A co jeśli my, wszyscy ludzie, jesteśmy "w posiadaniu" wielu instancji tej samej świadomości i podczas życia nie ma możliwości zajrzenia do innych z powodu braku połączeń? I co jeśli istnieje sposób, aby je połączyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W temacie świadomości, mózgu i umysłu polecam materiały prof. Włodzisława Ducha, można zacząć np od http://wduch.wordpress.com/2011/12/17/swiadomosc/ i z zamieszczonych tam linków dotrzeć do masy wiedzy, którą prof. dzieli się w necie :)

      Usuń
    2. Byłem na jednym z wykładów prof. Ducha, bardzo ciekawym zresztą.

      Usuń
  9. brrr! ciarki mnie przeszły czytając zagadkę bystrzaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak będzie się rozmnażać świadomość, kiedy zostanie wsadzona w mechaniczne ciało?

    Powinieneś pomyśleć raczej nad czymś innym. W świecie roślin istnieje coś takiego jak apoptoza, w dosłownym tłumaczeniu jest to opadanie liści. Jest to proces zaprogramowanej destrukcji organów roślinnych, rośliny dokonuja tego aby przetrwać i wydać potomstwo.

    Również podejrzewam, że proces starzenia się jest niczym innym jak zaprogramowana smiercia, która zależnie od stylu życia może przyśpieszać lub spowalniać. Rozwiazaniem byłoby wtedy naprawienie kodu DNA, aby po osiagnieciu wieku pełnej dojrzałości, nie dokonywał dalszych modyfikacji na ciele. W takim organizmie, ekspresji ulegały by tylko geny odpowiadajace za regenerację ciała.

    Jest to w moim odczuciu lepsza droga, ponieważ nigdy nie mam zamiaru rezygnować z uroków życia w "śmiertelnym i niedoskonałym" ciele, do czasu oczywiście, kiedy przyjdzie po mnie śmierć. Z niej też nie będę rezygnować.
    Mam wrażenie, że ten doktor w jakiś sposób nienawidzi życia i oddaje się do reszty nauce, aby zasłonić sobie fakt, że nie ma takiego życia jakiego by chciał. Któż normalny rezygnuje tego co oferuje nam życie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto to robi? Ktoś kto widzi, że przy historii ludzkości liczącej setki tysięcy lat on trafił akurat na tak parszywy moment, gdzie jeszcze 100-200 lat i uniknąłby śmierci. Doskonale go rozumiem.

      Zagadnienie rozmnażania jest bardzo istotne. Sądzę że w przyszłości wydarzy się bardzo wiele zdumiewających rzeczy, na tym właśnie gruncie. Niebawem do tego tematu powrócę.

      Usuń
  11. Witam,

    Jestem absolwentem kierunków Informatyki, Automatyki i Robotyki po prestiżowej politechnice w Polsce. Jako dopiero zaczynający swoją przygodę w próbie dania ludzkości nieśmiertelności mam zasadnicze pytania: od czego rozpocząć swoją działalność i w jaki sposób mogę pomóc? Chętnie zaoferuję swoją wiedzę (popartą: laureat olimpiad matematycznych i informatycznych, wysokie miejsca w konkursach walk robotów, certyfikat ze sztucznej inteligencji, i wiele innych...) do tego szczytnego celu. Jeśli byłaby taka potrzeba również mogę zacząć rozwijać się w kierunku nauk inżynierii genetycznej i pokrewnych.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Nie wiem czy pytasz właściwą osobę. Powiedziałbym, że jeśli jesteś pewny, że swą ścieżkę naukową chcesz budować na tym właśnie polu, to możesz zacząć od wyszukania i stworzenia bazy ludzi, którzy nad tym pracują aby wybrać zespół do którego dołączysz. Dr. Hayworth z pewnością ma taką wiedzę.

      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Co do zagadki to myślę, że przyzwyczailibyśmy się do tej sytuacji i byśmy nie myśleli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Celem notki jest co prawda rozważenie kilku ciekawych (choć trochę abstrakcyjnych) filozoficznych problemów związanych z kopiowaniem umysłów, a nie robienie komuś nadziei na to że nie umrze. Ale na wszelki wypadek trochę zimnej wody na rozpalone głowy, gdyby ktoś jednak uwierzył.(Mimo że sam też uważam że takie "Rapture of Nerds" było by fajne.)
    1.Przedstawiona w notce metoda jest do bani. Nie wystarczy samo skanowanie martwych tkanek by odtworzyć działanie mózgu. Co z neuroprzekaźnikami, hormonami, stanem pobudzenia neuronów, sygnałowym i modulacyjnym działaniem komórek glejowych, aktywnością synaps i masą innych istotnych rzeczy? Tych z mózgu w żywicy nie wyciągniemy. Potrzebujemy bardziej zaawansowanych metod, których nie mamy i prędko mieć nie będziemy(jeśli w ogóle). Zresztą od poznania ogólnych zasad działania do skanowania konkretnych mózgów droga daleka.( Genom nie jest tu dobrym przykładem tendencji bo jest mniej skomplikowany i nadal nie rozumiemy wszystkich zależności w nim występujących).
    2. Neuronauki rozwijają się gwałtownie, ale samo badanie połączeń w mózgu (Human Contenome Project) jest szacowane na co najmniej 40 lat. A to tylko jeden element. Ramy czasowe w jakich taka nieśmiertelność może być (jeśli w ogóle będzie) dostępna to raczej koniec stulecia (według optymistów, pomijam hurraoptymistę Kurzweila) lub setki lat (według realistów). Więc my możemy niestety nie skorzystać z niej.
    3. O roli komórek glejowych w modulacji i transmisji sygnałów dowiedzieliśmy się niedawno. Ile podobnych rzeczy nam jeszcze umyka? Trudno skonstruować pełny model czegoś, czego się do końca nie rozumie. Trudno przewidzieć kiedy zrozumiemy jak umysł wynika z działania mózgu i jakie parametry uwzględnić w takim modelu.(Pesymista dodałby "jeśli w ogóle" ale jestem optymistą, przynajmniej w tej kwestii.)
    4.Bardziej zasadnicza wątpliwość, która powinna być przedstawiona jako pierwsza, jest taka że nie mamy pewności czy umysł rzeczywiście jest komputerem (maszyną Turinga) i może być odtworzony w innym komputerze, mimo że wielu się skłania do takiego poglądu. A na tym opiera się dotychczas ta cała idea "komputerowej" nieśmiertelności.
    5. Inna kwestia to moc obliczeniowa konieczna do przeprowadzania takich symulacji w czasie rzeczywistym. (Co ci z tego że za tydzień komputer obliczy jak powinieneś zareagować na jakąś sytuację, to dobre dla celów badawczych, nie dla kandydata na nieśmiertelnego.) Dziś trudno ją oszacować, bo nie wiemy co trzeba uwzględnić a co można pominąć. Ale jest większa od obecnie dostępnych superkomputerów. Optymistycznie zakładamy że dostępna moc będzie rosła według prawa Moora, ale to prawo empiryczne, może przestać obowiązywać nawet przed osiągnięciem fizycznych ograniczeń obliczeń.

    Takich wątpliwości można wysunąć jeszcze wiele. Na początek
    sensowniej jednak będzie zająć się medycznymi sposobami wydłużenia ludzkiego życia i poprawienia jego jakości w zaawansowanym wieku niż łudzić się możliwością transferu umysłu do komputera.

    PS:Na pocieszenie. Optymiści planują jednak stworzenie komputerowego modelu mózgu (niestety nie symulacji w czasie rzeczywistym)
    http://www.humanbrainproject.eu
    projekt traktowany jest sceptycznie przez ekspertów:
    http://www.nature.com/news/computer-modelling-brain-in-a-box-1.10066#/build
    do tego jest bardzo kosztowny, więc pewnie nie zostanie wdrożony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Generalnie widzę tą próbę jako chęć zrobienia czegokolwiek, w nadziei że jednak za np. 500 lat uda się coś takiego odtworzyć, wynikłej z faktu że potencjał przyszłych odkryć naukowych jest nieznany. Zamrożenie głowy. Czy można odpowiedzialnie na 100% wykluczyć, że zamrożenie głowy NIGDY nie pozwoli na jej przywrócenie do życia?

      Zainteresował mnie jednak punkt 4. Będę wdzięczny za jakieś materiały.

      Usuń
    2. Temat świadomości, mózgu i ich związku z maszyną Turinga opisał Roger Penrose w książce Emperor's New Mind.

      Usuń
    3. Odnośnie pkt. 1.

      Wielce ciekaw jestem czy dałoby się tworzyć mapę mózgu podając na wejścia losowe kombinacje danych i odzyskując rezultat "na wyjściu". Plus oczywiście kopia pamięci.

      Usuń
  14. Osobiście proponował bym Ci przeczytanie książek które wymieniam na końcu, dają przystępne acz dość obszerne ujęcie tematu, ale wrzucę też parę od razu dostępnych linków :

    Prosty opis i argumenty za tym że można umysł uznać za maszynę Turinga, by z grubsza zorientować się o co chodzi:
    http://blog.marciszewski.eu/?p=1189
    i kolejne części.

    Zajrzyj też do książki autora tego bloga: Witold Marciszewski, Paweł Stacewicz "Umysł - komputer - świat. O zagadce umysłu z informatycznego punktu widzenia." Exit 2011. Tylko ją przeglądałem ale jest dość ciekawa.

    Klasyczna praca Turinga:
    http://archive.computerhistory.org/projects/chess/related_materials/text/2-0%20and%202-1.Computing_
    machinery_and_intelligence.turing/2-0%20and%202-1.Computing_machinery_and_intelligence.turing-ala
    n.mind-59.1950.062303001.pdf

    Najsłynniejszy (chyba) krytyk podejścia do umysłu jako mT, John Searle:
    https://mywebspace.wisc.edu/lshapiro/web/Phil554_files/SEARLE-BDC.HTM

    W miarę przystępnie podane formalne argumenty przeciw, oparte na twierdzeniu Gödla, autor prof z UMCS:
    http://www.kognitywistyka.net/artykuly/mh-mtaul.pdf

    Na stronie: http://www.kognitywistyka.net jest sporo artykułów na pokrewne tematy.

    np: http://www.kognitywistyka.net/artykuly/gb-gsi.pdf (w pracy podrozdział o mT)
    http://www.kognitywistyka.net/artykuly/ach-wmsiwnu.pdf

    Krótka dyskusja w Nature:
    https://docs.google.com/file/d/0B_6AKCRES-6tSmNBalFINWFRUEtuWTVuX0gzQm5Ldw/edit?pli=1

    Bardziej uporządkowany wykład tych problemów:
    http://ocw.mit.edu/courses/linguistics-and-philosophy/24-09-minds-and-machines-spring-2007/

    Z popularnych książek o podobnych problemach polecam:

    Roger Penrose "Nowy umysł Cesarza" PWN 2000 - omawia maszyny Turinga, problem stopu, formalną krytykę umysłu jako mT opartą na twierdzeniu Gödla, stawia też kontrowersyjną tezę że do
    wyjaśnienia świadomości trzeba odwołać się do mechaniki kwantowej. (Neurobiologia pokazuje że raczej nie, ale książka ciekawa.) W niej pierwszy raz zetknąłem się z tym tematem, dostępna raczej w bibliotekach i antykwariatach. ( W necie są pirackie skany.)

    Douglas R. Hofstadter "Gödel, Escher, Bach: An Eternal Golden Braid" - Fascynująca opowieść o tym jak świadomość wyłania się z współdziałania obiektów jej pozbawionych, a także o matematyce, systemach formalnych i innych "narzędziach do myślenia". Napisana stylem jak z Lewisa Carrolla. Niestety nie wydana po polsku. ( W necie spiratowane na Scribd - nie wspominałbym, gdyby wydawcy się postarali - w obu powyższych przypadkach).

    John R.Searle "Umysł. Krótkie Wprowadzenie" Rebis 2010 - zgodnie z tytułem wprowadzenie do filozofii umysłu i problemu psychofizycznego, ciekawie i przystępnie, choć miejscami z
    charakterystycznym dla filozofów dzieleniem włosa na czworo.

    Stanisław Krajewski "Twierdzenie Gödla i jego interpretacje filozoficzne: od mechanicyzmu do postmodernizmu" WIFiS PAN 2003 - Jeśli argumenty Lucasa-Penrose'a oparte na wspomnianym
    twierdzeniu wydadzą ci się przekonujące,to drugi rozdział tej książki może to zmienić. W lekturę trzeba jednak włożyć więcej wysiłku to nie jest popularna pozycja, ale też nie przytłacza żargonem filozoficznym.
    Miłej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Kolega zawodowo czy hobbystycznie?

      Usuń
  15. Świadomość pozostawiona samej sobie w zamkniętym na zewnętrze mózgu usprawniłaby sobie egzystencję o szereg rozrywek być może nawet jakościowo przewyższających te dostępne na zewnątrz. Wyobraźnia działaby normalnie więc świadomość mogłaby śmiało wyćwiczyć się w oglądaniu jakichkolwiek obrazów. Stąd już krok tylko do śnienia (na jawie czy nie, myślę, że nie byłoby różnicy), także tego świadomego (lucid dreams). Świadomość nie mając nic lepszego do roboty, wyćwiczyłaby się perfekcyjnie w praktykowaniu świadomych snów, czyli stwarzaniu własnych światów i rozrywek, które mogłyby być jej główną rozrywką. Być może świadomość po długim czasie prowadzenia snu, ugruntowałaby się w nim tak bardzo, że uznałaby go za świat prawdziwy.
    Jako buddysta dodam także, że taka świadomość odcięta od bodźców, czyli pozbawiona sensu pragnienia czegokolwiek, mogłaby otworzyć się na serię doświadczeń transcendentalnych, wyzwalających i niewyobrażalnych światów, ale wiem, że autor uzna to za bzdurę :)
    Co do kopiowania mózgu wraz ze świadomością to najzwyklej uważam, że to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IMHO bez posiadania feedbacku z zewnątrz i odczuć płynących z ciała samoświadomość szybko by zanikła. Mózg pewnie nadal by funkcjonował, ale na zasadzie loterii, tworząc różnego rodzaju halucynacje.

      Usuń
    2. tylko czym byłyby te halucynacje skoro nie byłoby podmiotu, który by je obserwował?

      Usuń
    3. Tym samym czym sny, kiedy nie jesteśmy ich świadomi. (tu co nieco o świadomych snach http://medicalxpress.com/news/2012-07-seat-meta-consciousness-brain.html )

      Usuń
  16. mózg też się stażeje demencja, płytki starcze itd nie pociągnie dłużej niż 150 lat

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny artykuł, przypomina mi jeden rozdział książki S. Lema o profesorze Decantorze (tutaj można przeczytać http://goo.gl/lazmi)

    Co do androidów podpiętych do jednego mózgu. Wyobraźmy sobie sytuację o której piszesz, czyli jeden mózg i 7 milionów androidów, każdy czuje że jest unikalny i niepowtarzalny ale każdy ma też możliwość rozwoju i powiększania swojej wiedzy. Jeśli jeden z androidów nauczy się równań różniczkowych, czy kilku słówek języka chińskiego w danym momencie to w tym samym momencie będzie potrafiła to reszta jego "braci" ?

    Co do zagadki: z jednej strony racja bo jeśli mózg będzie w zwykłym, naturalnym stanie, to można się zanudzić przez wieczność ale z drugiej strony za nasze postrzeganie rzeczywistości / szczęścia odpowiedzialna jest chemia - hormony (dopamina, serotonina itp). Jeśli bylibyśmy w stanie sztucznie utrzymać składniki odpowiedzialne za szczęście jak np. w odurzeniu narkotykowym (ekstazy, lsd, morfina) to czy nie byłoby możliwe wieczne szczęście ?

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny artykuł!

    Chciałbym poruszyć problem nanomedycyny. Co jeśli za kilkadziesiąt lat w organizmie człowieka będą setki nanorobotów, których zadaniem będzie diagnoza schorzeń i ich eliminacja. Takie nanoroboty mogłyby również zajmować się "na bieżąco" utrzymywaniem ludzkiego organizmu w jak najlepszym zdrowiu i przez jak najdłuższy czas.

    W takim przypadku możemy chyba powiedzieć, że nie ma problemów z pytaniem kim jestem, bo cały czas mózg pracuje, że się tak wyrażę na materiale wyjściowym, oryginalnym.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gwiezdne Wrota SG1 - Ołowiane żołnierzyki

    Ten odcinek serialu doskonale pokazuję co się stanie gdy wykonamy kopię oryginału świadomości.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zwykle genialny artykuł. Czytam Twoje notki od samego początku i za każdym razem jest to świetna przygoda.

    Polecam w ramach "otwierania nowych horyzontów" Jacka Dukaja "Perfekcyjną Niedoskonałość". Siła świadomości zdolna do kreowania światów i wchodzenia na wyższe etapy rozwoju. Bardzo mocne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam prośbę o artykuł na temat perpetum mobile. Jakieś wytłumaczenie czemu poniższe przykłady to nie perpetum mobile.

    http://www.youtube.com/watch?v=287qd4uI7-E&feature=related
    http://www.youtube.com/watch?v=RkLfpXpO5sQ&feature=relmfu

    OdpowiedzUsuń
  22. Bo perpetuum mobile pierwszego rodzaju jest sprzeczne z zasadą zachowania energii( I zasadą termodynamiki, będącą jej szczególnym przypadkiem), a drugiego rodzaju z II zasadą termodynamiki.
    Podstawowe prawa fizyki nie pozwalają na ich istnienie, więc można to orzec bez zaglądania w szczegóły techniczne ich rzekomych realizacji.

    OdpowiedzUsuń
  23. Co do pytania czy jedna osoba może być dwoma osobami? JA, to wszystko co mi się dotychczas przydarzyło i wszystkie decyzje jakie dotychczas podjąłem. Każda kopia dzisiejszego MNIE będzie kolejną osobą. Tak jak w świecie kwantowym każda decyzja, którą możemy podjąć może powodować powstanie różnych historii i w każdej z tej historii będziemy innym JA. Jedno JA jest tylko tu i teraz. Z każdym napisanym w tym poście słowem, staje się inną osobą - modyfikuje swoją świadomość sprzed pięciu minut.

    Co do kopiowania mózgu w ten sposób i pytania, czy nadal będę sobą, trzeba pamiętać o roli hormonów na nasze zachowania. Pod ich wpływem potrafimy się stać innymi ludźmi. JA to również albo nawet przede wszystkim emocje. A bez emocji będziemy sztuczną inteligencją o której napisałeś - zbiorem pamięci i jednostek obliczeniowych. Pytanie, czy w ogóle bez emocji moglibyśmy funkcjonować? W końcu nie ma czegoś takiego jak racjonalne decyzje. Każda podejmowana decyzja jest podejmowana pod dyktando jakiejś emocji desygnującej nam aktualny cel działania. Skoro moje emocje mogą się zmienić pod wpływem hormonów, to skopiowanie jedynie sieci neuronowej może nie wystarczyć do przeniesienia JA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze gratuluje kolejnego świetnego atrykułu. Maciek Witkowski, wydaje mi się, że nie do końca chodzi o tego typu JA, jak wiadomo powszechnie osobowość człowieka może się zmieniać w ciągu życia z masy różnych przyczyn, problem tutaj poruszony dotyczy raczej samej świadomosci - spojrzenia z pierwszej osoby, w każdej chwili jesteśmy trochę innym człowiekiem, zmieniają nas hormony, emocje, doświadczenia itd, ale ciągle mamy to samo spojrzenie z pierwszej osoby własnego ja ( albo mamy takie wrażenie ), które wydaje nam się unikatowe.

      Usuń
    2. Świetny artykuł zresztą, ale pozostaje jeszcze problem metafizyczny, który tylko ledwie zaczepiłeś. Czy takie ciało nadal będzie mieć duszę. Myślę, że warto by na ten temat porozmawiać z jakimś profesorem teologii.

      Usuń
    3. Dziękuję. Natomiast do tematu dusz zapraszam na blogi paranormalne, voodoo lub blogi dowolnego kultu religijnego. Tutaj na zabobon nie ma miejsca.

      Usuń
    4. Zabobon :D Kiedyś zabobonem było myślenie, że poza Ziemią jest kosmos i przestrzeń, a nie 'sfery niebieskie'. TO, że czegoś nie potrafimy dowieść, zważyć i zmierzyć DZISIAJ, nie znaczy że nie istnieje. Pozdro

      Usuń
  24. @Darek Hoffmann - Nie rozumiem skąd w tobie taka pogarda dla religii. Rozumiem, że jesteś ateistą i naturalnie masz prawo w to wszystko nie wierzyć, ale przyrównywanie religii do voodoo, szamanizmu, krasnoludków i jakichś zabobonów jest zwyczajnie oznaką ignorancji bądź po prostu braku kultury.
    Różnica między bzdurnymi zabobonami a religią jest zasadnicza, bo o ile nie znam żadnego wykształconego człowieka wierzącego np. w wampiry i odstraszanie ich czosnkiem, o tyle ludzi wierzących w Boga jest pełno również wśród doktorów i profesorów najróżniejszych dziedzin w tym takich jak astrofizyka, genetyka czy biochemia itd. Często ludzie ci mają w swoim dorobku duże zasługi naukowe, a wielu jest laureatami nagrody Nobla. Ba, są nawet ludzie tacy jak John Polkinghorne, były profesor fizyki teoretycznej w Cambridge, który porzucił tę karierę na rzecz studiów kapłańskich.
    Wielu też jest ludzi, którzy byli zatwardziałymi ateistami, a dopiero po zdobyciu wyższego wykształcenia, przeszli na stronę religii jak np. Alister McGrath, który jako ateista rozpoczął studia z biofizyki molekularnej i zakończył je doktoratem, ale uzyskując go był już chrześcijaninem i zajął się teologią zostając w tej dziedzinie profesorem.
    Nie można pominąć też wielu postaci historycznych, które miały fundamentalny wpływ na rozwój nauk ścisłych jak chociażby Newton czy Pasteur.
    Z Polski polecam zainteresować się chociażby postacią ks. prof. Michała Hellera, który bez wątpienia na temat nauk ścisłych ma wiedzę większą od Ciebie czy mnie.
    Przykładów mógłbym wymieniać jeszcze bardzo wiele. Sam studiuję biologię i od lat uzyskuję stypendia za wyniki w nauce. Mam też dość spore pojęcie (jak na nie-studenta fizyki) o mechanice kwantowej czy teorii względności. Mimo to w żaden sposób nie znalazłem w nauce niczego co zaprzeczałoby istnieniu jakiejś siły wyższej, gdyż po prostu temat ten nie leży w kompetencjach nauk ścisłych.
    Już po tym twoim krótkim komentarzu wnioskuję, że inspirujesz się Richardem Dawkinsem. Każdy jednak ktoś, kto chodzi do kościoła i wiedzę na temat religii czerpie także z innych źródeł niż wrogich jej publikacji ateistów od razu widzi czytając chociażby "Boga urojonego" jak nieobiektywna jest to książka, jak fałszywy obraz religii przedstawia i jakim Dawkins jest świetnym manipulatorem. Efekt jest taki, że Dawkins przemawia, głównie do ateistów, chcących utwierdzić się w swoich przekonaniach i czytających wyłącznie tego typu publikacje.
    Nie zmuszam cię oczywiście do nawrócenia się do Boga i dalej możesz sobie pisać, że to są idiotyczne zabobony, ja jedynie zachęcam do zapoznania się z drugą stroną, bo tylko tak można być obiektywnym. Nie odbierz mojego posta też jako jakiś atak na Ciebie czy obrazę, bo nie taki był jego cel. Ja po prostu szczerze wyrażam swoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj, pozwolę sobie odpowiedzieć, ale nie ciągnijmy tutaj tematu, bo artykuł jest zupełnie o czym innym. Nie jest konieczne wytykanie mi, że wielu naukowców jest religijnych. Doskonale to wiem. Oczywiście nawet tak bolesne dla niektórych rzeczy jak procentowy spadek wierzących na wzrastającej krzywej IQ, czy dużo niższa ich ilość w środowiskach akademickich niż w średniej próbce społeczeństwa, nie sprawiają że można postawić równanie wiara=głupota. Pewnie że nie. To byłoby po prostu nieuczciwe. Owszem, wielu jest tylko i wyłącznie ofiarą indoktrynacji a przytłaczająca większość - wynikiem czysto geograficznego przypadku, ale są też tacy nieliczni co wybrali sami, stąd wrzucanie ich do jednego wora jest nieścisłe.

    Moja pogarda, jak słusznie zauważyłeś, wobec wszelkich religii (oraz wszelkich innych przejawów nieracjonalnego zabobonu, bo to jest dokładnie jedno i to samo i kultura nie ma tu absolutnie nic do rzeczy, jako że obiektywizm jest obiektywizmem, niezależnie kogo może obrażać), pogarda ta wynika z lat własnych przemyśleń i analiz, które potrafię wyłożyć za pomocą do bólu ścisłej i racjonalnej argumentacji, która zrobiłaby ateistę z każdego człowieka na Ziemi, gdyby nie jeden fakt. Mózg człowieka wieloletnio wierzącego (statystycznego) jest albo odporny na taką argumentację albo po prostu niezdolny do jej zaakceptowania. Przyczyna tego faktu jest jednym z filarów mojej pogardy wobec tych zjawisk. Studiujesz biologię, wybornie, wejdź zatem do wpisu o ewolucji i poczytaj komentarze, zobaczysz jaki jest efekt powolnego i systematycznego drenażu umysłowości przez wpływy religijne. A to tylko, zapewniam Cię, kropla w morzu przykładów.

    Co do Dawkinsa, to nie znam żadnej z jego książek, choć jego poglądy są mi znane, trudno zresztą o nim nie słyszeć przy jego popularności. Cenię go za brutalny obiektywizm, nawet wobec samego siebie (tym się właśnie charakteryzuje dobry naukowiec). Nieco wątpię natomiast w skuteczność niektórych jego działań.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wpis bardzo chaotyczny.

    Nasza kopia to jednak nie my.
    Zachowuje się jak ja, myśli jak ja, ale jest innym bytem niż ja.

    Moja śmierć nie spowoduje, że znajdę się w kopii. Kopia będzie mną, ale będzie innym bytem niż ja.

    Steruję tym ciałem, do którego jest podłączony mój mózg - skopiowanie go nie spowoduje łączności między kopią, a mną.
    Zabicie oryginału nie spowoduje, że znajdę się w kopii.

    Autor dobrze ujął sedno sprawy - kopiowanie trwa już dziś - z jedną różnicą - kopia ma czysty życiorys i nowe możliwości; co więcej jesteś jej rodzicem (jakby dziecko miało twój mózg - to pewnie było by bardziej podobną kopią z twoimi wspomnieniami, ale to wszystko - nie byłbyś nim/kopią).

    Jedno jest pewne - za naszego życia z pewnością kopiowanie 1:1 nie będzie możliwe (a jeśli będzie możliwe to i tak nic nie da - ty umrzesz, a kopia będzie żyła).

    Dużo ważniejsze jest raczej przetransferowanie naszego bytu do innego nośnika, a żeby tego dokonać trzeba ustalić czym właściwie jesteśmy :)

    Najbardziej prawdopodobne jest jednak wydłużanie życia przez wirusy i modyfikacje genetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  28. Skoro przy zmianie ośrodka naszego "mózgu", osobowości, na sztuczny, nieśmiertelny, następuje przeludnienie to wystarczy stworzyć albo serwerownię albo androidów ktore z kolei mogły by być wysłane na inne planety bez potrzeby budowania tam zaplecza żywnościowego itp. Problem przeludnienia rozwiązany nawet w sytuacji gdy androidy zostaną na planecie ponieważ jedyne co będzie im potrzebne to np. energia słoneczna.

    OdpowiedzUsuń
  29. Temat tych 2 androidow był bardzo prosty. Zdziwilem sie, ze miales taki problem, by zrozumiec ktorym z nich bedziesz. To jak program komputerowy, wgrany do 2 komputerow. Jeden komputer sie zepsuje, pozostaje drugi. Twoje ja, to tez tylko program w biologicznej materii. To ja, moze wystepowac po takim zgraniu nieskonczona ilosc razy. Konrad - sp at sw.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. A więc wszyscy jesteśmy swoimi kopiami, a różnimy się tylko przez budowę ciała,wychowanie,doświadczenie itp. W takim razie nie ma żadnego sensu robić jakiś kopii swojego mózgu a jedynie starać się by gatunek ludzki przetrwał.

    OdpowiedzUsuń
  31. Co do zagadki, to brzmi ona jak obiecane chrześcijańskie niebo lub głosy sprzeciwu wobec religii, czyż nie? Tak według niektórych wygląda życie po śmierci. A jak już jesteśmy przy kwestii mózgu, to może ktoś tutaj wie jaki wpływ na ludzki mózg ma THC? Ponoć otwiera nowe połączenia między neuronami itp. Ale czy jest to pozytywne czy negatywne działanie? Oraz czy przez owe połączenia mózg staje się bardziej wydajny?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Hmmm...Jeśli w przypadku miliardów kopii każda jest odmienna co pokazuje nam ... NAS! Każdy ma tak samo zbudowany mózg. Czyli tysiące kopii też się zmodyfikują indywidualnie czyli nie ma to sensu w procesie tworzenia wielu kopii jednocześnie

    OdpowiedzUsuń
  33. przeszczep mózgu na pewno jest juz mozliwy, ale tak jak wspomniales ograniczenia z tym zwiazane moglyby wszczac bunty.
    dlatego tez nie mowia nam o tym i raczej predko sie o tym nie dowiemy

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeśli ktoś jest wierzący i pójdzie za 300 lat do kapłana swojej religii (o ile te archaiczne przedsiębiorstwa będą nadal istnieć) i zada pytanie "czy posiadam duszę?", otrzyma pozytywną odpowiedź?
    ____________
    Te archaiczne przedsiębiorstwa istnieją 2tys. lat. Czy by się utrzymały tyle gdyby były kłamstwem?
    Jan Paweł II mówił, że dialogu z ateistami nie należy zaczynać od dowodów na istnienie Boga, ale raczej od kontemplacji nad ludzką samotnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indoktrynacja, polecam sobie w wikipedii wpisać czy w google.

      Usuń
  35. Panowie, wszyscy zastanawiacie sie nad dzialaniem , snujecie teorie, lecz nie uwzgledniliscie najwazniejszej rzeczy. Chodzi mi o srodowisko zewnetrzne. Sproboje wam to zobrazowac. Tak wiec udalo sie! Ludzkie cialo nie podlega procesowi starzenia, nie umrze ze starosci. Niestety to niesmiertelnosc nie jest, gdyz w np wypadku samochodowym ulegnie zniszczeniu to bedzie koniec naszej niesmiertelnosci. Druga teoria samego mozgu w maszynie jest dla mnie na tyle niepokojaca, gdyz ja bym wolal samemu odbierac co sie dzieje "na zewnatrz". Gdyby zniwelowac kwestie psychiki oraz schowac nasza swiadomosc w maszynie do ultra tajnego miejsca bezpiecznego od cywilizacji nadal rodza sie problemy. Skad bedziemy mieli ciagle dostawy energi i pewnosc ze je dostaniemy? Przeciez jako komputer ktory stoi w miejscu i tylko mysli sami o siebie nie zadbamy. No dobrze, wiec mamy swoje nieograniczone zrodlo mocy. Ale przeciez nie zapominajmy ze moze ulec znszczeniu Ziemia! Dobrze, ukryjemy sie np na Neptunie. Puf! Slonce "traci waznosc" czyli wypala swoje "magazyny" i imploduje moca super novej tworzac czarna dziure. Okej, schowamy sie w innej galaktyce. Ale co jesli ulegnie zniszczeniu ta galaktyka? Wszechswiat caly czas niszczy i robi nowe zasoby galaktyk. Mozna to porownac do tego- jestesmy komorka naskorka na ludzkim ciele. Jakims cudem myslimy etc ale to nie jest wazne. Po jakims czasie organizm pozbywa sie tej czeesci naskorka i daje nowa. A ta czesc nakorka po odpadnieciu juz jest martwa. Mozna takze snuc teorie ze wszechswiat zostanie zniszczony, ale pozostaje iskierka nadziei-Wszechswiat to nie cale Multiwersum wymiarow. Sa inne wymiary ktore rzadza sie innymi prawami fizyki. Tak wiec mam szalona teoria ktora by nam dala prawie ze 100% niesmiertelnosc. Tak wiec jakos by sie dalo znalesc lub stworzyc nowy wymiar, ktory bedzie mial prawa fizyki ktore pojda na nasza reke. Daly by mozliwosc niesmiertelnosci. Chociazby taki przyklad-w danym wymiarze wszystkie molekuly i czasteczki sa na tyle ustabilizowane ze sa niezniszczalne. Sa nie do zniszczenia przez kazda inna sile tego wymiaru. Potem moznw snuc te teorie niesmiertelnosci naszej swiadomosci bez strachu ze wzgledu na srodowisko zewnetrzne. Zapraszam do dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiszę tu coś co miało się znaleść w moim poprzednim poście. Nadal mam zastrzeżenia co do tego pomysłu z wymianą częsci mózgu na taki sztuczny mózg, ale powoli kawałek po ultracieńkim kawałku żeby prawdziwy mózg i nasze JA nie znikło, tylko zsynchronizowało się z tymi sztucznymi częściami co nigdy nie nastąpi. Zobrazuje wam dlaczego.
      Niech nasz mózg to będzie biała kartka z wzorami które obrazują neurony, hormony i naszą osobowość. Ten sztuczny mózg niech będzie niebieską kartką z takimi samymi wzorami. Więc odrywamy kawałek białej kartki i zastępujemy takim samym niebieskim. I wtedy możemy od razu stracić wrażażenie własnego ja lub mieć amnezję, bo przecież niebieska część nie zrobi się biała ;). Potem jak zamienimy cały mózg to będzie on niebieski, i będzie n naszą idealną kopią, ale nasze JA zginie.
      Dlatego też uważam że błędnie pan zobrazował tą sytuację z kopiami, gdyż to będzie nasza idealna kopia, a nie my ;)
      Pozdrawiam Adam W

      Usuń
    2. Polecam w Dwójce Polskiego Radia cykl pt.:"Klub ludzi ciekawych wszystkiego".
      Był tam wywiad z prof. polskiej uczelni,a był to jakiś wydział z nauk ścisłych. Mimo wszystko powiedział on że jeśli maszyna nie łamie żadnego z praw fizyki, to ze strony technicznej nie ma żadnych ograniczeń.

      Usuń
  36. Gratuluję świetnego artykułu. Daje wiele do myślenia, a mi osobiście przypomniał coś o czym swojego czasu, czyli jakieś dwanaście lat temu sam sporo myślałem.
    Chodzi tu o pewien odcinek "Strefy mroku", świetny serial poruszający wiele tematów dotyczących rozwoju ludzkości, ewolucji, zagrożeń ze strony techniki no ale mniejsza... Streszczę krótko odcinek który mam na myśli (niestety tytułu nie pamiętam).
    Więc w pewnym momencie swoich poszukiwań ludzkość trafiła na inny inteligentny gatunek, który w dodatku był przyjazny i chętnie dzielił się technologią. Jedną z tych technologi był transfer ciała pomiędzy odległymi układami słonecznymi. Ze stacji A na stację B, bez użycia jakichkolwiek pojazdów. Na stacji A było dwóch operatorów, obcy który obsługiwał całą maszynerię i człowiek którego zadaniem było jedynie naciśnięcie pojedynczego przycisku w celu "zbilansowania równania".
    Na stację trafiła pewna kobieta która miała być wysłana tą metodą do odległej koloni. Jednak podczas wysyłki coś poszło nie tak i procedurę przerwano. Ale nie do końca "poszło nie tak" bo kobieta trafiła do punktu przeznaczenia... Jako swoja idealna kopia nie różniąca się od oryginału. Na tym właśnie polegała metoda transportu obcych, a "bilansowanie równania" było po prostu morderstwem z ludzkiego punktu widzenia. Ci kosmici mieli na to nieco inne spojrzenie...
    Po obejrzeniu tego byłem w lekkim szoku, a po przeczytaniu artykułu sobie o tym przypomniałem. Zastanowiłem się jak ja bym się czuł wiedząc że za chwilę zostanę skopiowany, przesłany a chwilę potem zabity. Czy moja kopia to będę ja? Nawet jeśli mam z tą kopią dzielić każde wspomnienie, uczucie i myśl, każdą komórkę ciała i bliznę na skórze aż do momentu w którym "zbilansowano równanie"? Wiedział bym że ta kopia będzie mną fizycznie i psychicznie. Będzie składać się z takiej samej liczby atomów i to co do jednego. Więc gdzie kończę się "Ja" a zaczyna się "On"? Czyje wspomnienia są prawdziwe? I czy w ogóle ludzki umysł jest przystosowana do rozmyślania o takich rzeczach, nie mówiąc już o ich robieniu? Bo jak to jest nazwane w artykule robi się niezły "mindfuck".
    Co do idei nieśmiertelności (przy pozostawaniu w swoim własnym ciele), to też nie uważam tego za dobry pomysł. Jak to zostało napisane w innym artykule na tym blogu "nie skończyliśmy ewoluować i nie jesteśmy dziełem końcowym" (cytat dość luźny). Przyroda z nami nie skończyła, więc czy my powinniśmy to robić? Przerwać łańcuch przystosowywania się do zmian? Darować sobie wymianę pokoleń i zostać przy tych które się narodzą aż do momentu przeludnienia, czy to na Ziemi czy na innych planetach? I jak te "inne planety" przyjmą gatunek który się nie przystosowuje do zmian w sposób naturalny, a jedynie poprzez technologię? Taki "statyczny gatunek" (nie wiem jak inaczej to określić) był by na przegranej pozycji w konkurencji z takim, który potrafi się dynamiczne przystosować do zmian i mimo spadku populacji jaki przy tych zmianach następuje przetrwać. Nieśmiertelna populacja mogła by się w takim przypadku obudzić z ręką w ewolucyjnym nocniku. Sztucznie wywołany zastój trwający powiedzmy 50 000 lat mógł by sporo kosztować, a może i skończył by się wyginięciem.
    Dziękuję i przepraszam że tak długo. I nieco chaotycznie... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Przecież gdyby wszczepić tę samą świadomość 7 milionom osób ( chociaż to dotyczy też mniejszej liczby osób), to tylko na początku byłyby jedną osobą. Potem każda z nich bywałaby w innych miejscach, miała inne wspomnienia czy nawet inne wychowanie. Te rzeczy by ją kształtowały i w efekcie każdy by się różnił. Gdyby takie osoby ze sobą rozmawiały, pewnie każda miałaby inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  38. No i też zawsze zastanawiałam się jak by to było być samym mózgiem pozbawionym jakichkolwiek bodźców..

    Tylko pytanie czy gdyby mózg od samego początku swojego istnienia był w ten sposób umieszczony, to czy miał by jakaś świadomość. No bo przecież nie miałby bodźców i po prostu nie miałby o czym myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  39. moim skromnym zdaniem wiem że każdy jest inny i wie co innego i każdy przejdzie podróż zwaną życiem można by długo dyskutować ale tak jest a ta nieśmiertelność jest w jakiś sposób prawdą ale myślę iż człowiek decyduje o swym losie a że jest nieświadomy w pełni to nie wie co jak i gdzie i po co dlatego chce wiedzieć i próbuje bo chciałby taki być . 2015lat naszej ery a ja nawet nie wiem ,co mam jeść i pić by żyć, prawda nie jestem sam idąc dalszym tropem można wszystko, tylko trudniej zdobyć wiedzę niż sę to wyobrazić ale też można więc jakbyśmy znali wszystkie zapotrzebowania naszego ciała organizmu i wtedy by dawał 100procet to nawet nie wiem jakie umiejętności byśmy posiadali? jak mamy aż tyle opcji, teraz może ktoś wie, bo wiem że wszystko jest możliwe a o prawdę bardzo ciężko w tych czasach bo ta planeta ziemia ma tyle no wszystkiego że jest na niej odpowiedź na tyle pytań że jedno stworzenie by nie pojęło tego . nauczyli nas wielu umiejętności ale jak żyć by żyć to nie prawda . i wątek z maszyną wrzucą w ciebie tyle błędnych adresów i wszystkiego nawet jak jesteś nieświadomy po prostu człowiek się gubi i to prowadzi do autodestrukcji masowe pranie bani tzn. sorry za interpunkcje acha zmiłą chęcią znalazłbym odpowiedzi na dręczące mnie te pytania szególnie o tym co pochłaniać pomogło by to naszemu gatunku

    OdpowiedzUsuń
  40. Istnieje również zagadnienie nieśmiertelności życia umysłowego, naszego ducha. Gdyby okazało się, że życie umysłowe jest wykwitem życia fizycznego organizmu, to o nieśmiertelności życia umysłowego nie mogłoby być mowy. Z chwilą gdy umiera organizm, samo życie umysłowe nieodwracalnie wygasa. Pozostaje jednak coś, co kierowało życiem organizmu. To coś żyje dalej, i możliwe że w ogóle jest niezniszczalne, nieśmiertelne. To coś to dusza. twojeprzeznaczenie.com.pl/Istota-zycia-Niesmiertelnosc.html

    OdpowiedzUsuń
  41. Niedawno S. Hawking powiedział (w kontekście możliwości powstania samoświadomej sztucznej inteligencji) iż: "...Nie ma prawa fizyki ograniczającego zorganizowanie cząstek w sposób, który umożliwiłby wykonywanie obliczeń o wiele bardziej skomplikowanych od tych, które wykonuje ludzki mózg..." A ja uważam również, iż nie ma takiego prawa, które uniemożliwiałoby osiągniecie przez człowieka tzw. "nieśmiertelności". Wykorzystanie odpowiednio zaawansowanych nanobotów (do stałego monitorowania stanu komórek, usuwania wolnych rodników itd.), oraz odpowiednia ingerencja w DNA (m.in blokada aktywacji genów odpowiedzialnych za starzenie) spowoduje, iż ludzkie życie będzie można praktycznie dowolnie długo wydłużać...Jedyne zagrożenie jakie tu widzę, to czy SI (która oczywiście pojawi się przyszłości) nie zdecyduje, by jednak tej długości życia nam ograniczyć... Jeśli jednak będziemy żyli w nią w symbiozie (a wszechświat jest wystarczająco rozległy, by dla SI i dla nas było w nim dostatecznie dużo miejsca) to przyszłość gatunku ludzkiego jawi się w jasnych barwach...

    OdpowiedzUsuń