piątek, 12 października 2012

Rozwiązanie Paradoksu Fermiego

Paradoks Fermiego, czyli słynne pytanie, które od 60 lat nurtuje ludzkość - "GDZIE ONI SĄ ?", opisuje dysproporcję pomiędzy rozmiarami Wszechświata (być może nieskończonymi) a jego absolutną "ciszą inteligencji".

W dzisiejszym wpisie sprawdzimy wszystkie najpopularniejsze propozycje rozwiązania tego paradoksu i przyznamy im oceny, starając się wyłuskać te najbardziej prawdopodobne i być może nawet wybrać tę jedną właściwą.





Wstęp

Rozwiązywanie dowolnego problemu ma dwa zasadnicze etapy. Drugi etap z pewnością jest niezwykle interesujący a pierwszy polega na tym, aby zdać sobie sprawę na czym właściwie problem polega. W przypadku Paradoksu Fermiego, problem nie polega na tym, że obce cywilizacje się z nami nie kontaktują. Problem polega na tym, że my, ludzie, tu i teraz, dysponując obecną techniką i zamieszkując tę jedną planetę, nie słyszymy, ani nie widzimy żadnych przejawów życia we Wszechświecie. MY NIE WIDZIMY, jakakolwiek jest tego przyczyna. I to jest właśnie sedno tego problemu.

Poniższe propozycje rozwiązań, pochodzą wprost z Wikipedii a cały wpis ma formę swoistego dialogu.



Oni nie istnieją... i nigdy nie istnieli

Warunki potrzebne do powstania życia i jego ewolucji są bardzo rzadkie albo nawet unikalne dla Ziemi. Nawet jeśli warunki takie już wystąpią, nie jesteśmy w stanie oszacować, ile czasu może średnio zajmować powstanie życia – Ziemia z kilkuset milionami lat może pod tym względem być wyjątkowo szczęśliwym przypadkiem. Wreszcie sam fakt, że w ciągu kilku miliardów lat istnienia życia tylko jeden gatunek na Ziemi zbudował cywilizację, sugeruje że wejście na ten poziom jest również niezwykle rzadkim zjawiskiem. Powstanie inteligencji może być wyłącznie ewolucyjnym przypadkiem, wynikającym z patologicznej selekcji płciowej.

Powyższa argumentacja przeczy zasadzie kopernikańskiej/kosmologicznej, mówiącej o tym, że ani Ziemia, ani człowiek ani nasze prawa fizyki, nie są wyjątkowe. Jeśli życie pojawiło się na Ziemi, to pojawiło się również na innych planetach. Jeśli inteligencja pojawiła się na Ziemi, to również pojawiła się na innych planetach. Pamiętajmy, że planet nie jest sto czy milion. W styczniowym Nature, można znaleźć wyniki badań określające ilość planet średnio na 1.6 na każdą gwiazdę. Mamy więc około 480 miliardów planet w samej naszej Galaktyce. Życie może być niesłychanie rzadkie, owszem, lecz im większy zbiór tym częściej występują bardzo rzadkie zjawiska a Wszechświat to ogromny zbiór. Może nawet nieskończony.


Ocena
*****


Oni nie istnieją... ponieważ sama natura niszczy złożone życie

Osobną możliwością jest powszechność zjawisk, które niszczą każde złożone życie, zanim osiągnie ono wystarczająco zaawansowany poziom. Zdarzenia, takie jak zlodowacenia, uderzenia gigantycznych meteorytów, bliskie supernowe i rozbłyski gamma, mogą regularnie sterylizować regiony, gdzie się ono pojawia.

Mogą, jednak jak widzimy na własnym przykładzie - żyjemy. Życie przetrwało pomniejsze katastrofy i ma się całkiem dobrze. Natomiast katastrofy sterylizujące (do zera) nie występują tak regularnie i wszechobecnie, czego również my jesteśmy przykładem. I ponownie - jeśli jest tak u nas, to MOŻE tak być również gdzie indziej.


Ocena
*****


Oni nie istnieją... ponieważ inteligentne życie doprowadza do własnej zagłady

Cywilizacje mogą niszczyć same siebie przed lub niedługo po osiągnięciu poziomu komunikacji radiowej i lotów kosmicznych. Znane nam możliwości takiej zagłady to wojna jądrowa, zamierzone lub przypadkowe uwolnienie broni biologicznej lub nanotechnologicznej, katastrofalne przeludnienie i zanieczyszczenie środowiska lub brak podstawowego surowca energetycznego. Z punktu widzenia ewolucji, samozniszczenie może być paradoksalnym rezultatem sukcesu ewolucyjnego. Ewolucja ludzkich instynktów w warunkach rywalizacji o ograniczone zasoby promowała zachowania agresywne, konsumpcyjne i nastawione na reprodukcję. Wydaje się prawdopodobne, że pozaziemskie życie mogło podlegać analogicznej presji, tym samym stając się podatne na takie same zagrożenia jak ludzkość. W szczególności wydaje się, że ewentualni inteligentni obcy najprawdopodobniej są drapieżnikami, podobnie jak Homo sapiens.

Zdolność do samozagłady a faktyczna samozagłada to dwie różne rzeczy. Całkowita i doszczętna anihilacja całego gatunku do zera, wydaje się być, bądź co bądź, czymś bardzo mało prawdopodobnym. Aby np. wykształcić zaawansowane i duże zasoby broni masowej zagłady, niezbędne jest RÓWNOLEGŁE wykształcenie zaawansowanych, rozwiniętych i hierarchicznych struktur organizacyjnych o właściwym sobie stopniu świadomości obejmowania danego zestawu obowiązków. Gdyby broń jądrową można było kupić na straganie, ludzkości prawdopodobnie już by nie było, ale na szczęście są to zabawki drogie i trudne do zbudowania a dostęp do nich mają jedynie niektóre organizacje państwowe.

Kolejnym hamulcem jest zjawisko świadomości kontrataku, które wystąpiło u nas podczas Zimnej Wojny. Atak na przeciwnika, który także posiada broń jądrową, jest równoznaczny z samobójstwem - przyparty do muru przeciwnik wie, że zginie więc i tak wystrzeli swoje rakiety. Atakujący również to wie, więc nie zaatakuje. Potencjały atomowe rosły, aby zrównać szanse w starciu, ale nigdy nie zostały użyte, bo obie strony wiedziały, że byłby to ich koniec.

Istotne jest też to, w jakim momencie rozwoju kulturowego /światopoglądowego /technologicznego, nastąpi rozwój broni masowej zagłady. Na Ziemi nastąpił akurat w takim, prawdopodobnie zbyt wcześnie. Jeśli dla większości hipotetycznych obcych cywilizacji rozwój atomistyki następuje wcześniej niż kolonizacja innych planet (tak jak u nas), to ten argument ma sens. Jeśli natomiast statystycznie cywilizacje prędzej zaczynają kolonizować planety niż dochodzić do broni jądrowej, to groźba zagłady całego gatunku jest dużo mniejsza, gdyż jest on już podzielony na kilka planet. Gdybyśmy znali 1000 obcych cywilizacji technicznych, moglibyśmy tę statystykę zbadać, jednak nasza próbka statystyczna wynosi póki co 1.


Ocena
*****


Oni nie istnieją... ponieważ inteligentne życie niszczy konkurencję

Kolejną przyczyną może być fakt, że cywilizacja na pewnym poziomie rozwoju technologii stara się niszczyć wszystkie inne cywilizacje. Idea czegoś lub kogoś niszczącego życie we wszechświecie jest często wykorzystywana w fantastyce naukowej. Głównym motywem takiego działania mogłoby być postrzeganie ekspansywnych cywilizacji jako konkurencji zagrażającej własnemu gatunkowi.

Czyli hipoteza "Żniwiarzy"... Po pierwsze we Wszechświecie jest wystarczająco dużo miejsca, dla wielu cywilizacji. Po drugie, cywilizacja która wyszła ze swojej planety i zaczęła eksplorować kosmos, musiała mieć jakieś idee. Musiała dążyć do poznania, do zaspokojenia ciekawości. Nie tylko z chęci szukania zysku. Cywilizacja zdolna do niszczenia innych, musiałaby mieć bardzo wysoko rozwiniętą naukę a ta opiera się na ciekawości tego co nieznane i chęci tego poznawania, niekoniecznie niszczenia. Rasa tak agresywna, że gotowa niszczyć wszystkie inne, prawdopodobnie prędzej zniszczyłaby siebie i swoje środowisko niż opanowałaby podróże międzygwiezdne.

Możliwe też, że sztuczne twory jakiejś cywilizacji, rozpoczęły np. miliony lat temu proces likwidowania swoich biologicznych stworzycieli a gdy już to uczyniły, zaczęły szukać innych. Cywilizacja maszyn, której celem jest eliminacja istot biologicznych z sobie tylko znanych przyczyn. Możliwe, raczej nie wszechobecne.


Ocena
*****


Oni istnieją... ale komunikacja jest niemożliwa, ponieważ cywilizacje są rozrzucone zbyt rzadko

Możliwe, że obcy istnieją, ale są zbyt daleko od nas, żebyśmy byli w stanie z nimi porozmawiać. Jeśli dwie cywilizacje są w odległości kilku tysięcy lat świetlnych, najprawdopodobniej nie jest możliwe nawiązanie żadnej sensownej komunikacji. Iosif Szkłowski minimalną odległość między dwoma cywilizacjami szacował na 300 parseków. Problem ten można jedynie częściowo obejść przy pomocy sond Bracewella, w ten sposób, że przynajmniej jedna strona ma szansę na „prawdziwy” kontakt.

Bardzo poważny argument. Statystykę uwielbiam dlatego, że jest świetnym narzędziem przy problemach wielkoskalowych. Biorąc pod uwagę nasz system gwiezdny, gdzie tylko jedna planeta obfituje w życie, nie mamy prawa uważać, że życie powinno istnieć we wszystkich systemach gwiezdnych. Zwłaszcza inteligentne życie. Z kolei rzadkość rozłożenia w galaktyce istot inteligentnych implikuje nieprawdopodobieństwo ich występowania w bliskiej odległości od Ziemi.

Inteligencja najprawdopodobniej jest w galaktyce dość rzadka (dużo rzadsza niż na Ziemi...). A zatem nie mamy prawa oczekiwać, że akurat nasza cywilizacja znalazła się przypadkiem akurat tak blisko innej, aby móc odbierać i nadawać sygnały.


Ocena
*****


Oni istnieją... ale komunikacja jest niemożliwa, ponieważ cywilizacje istnieją za krótko

Analizując czas, przez jaki istnieje lub będzie istniała nasza cywilizacja, możemy dojść do wniosku, że każdorazowe „pięć minut”, przypadające na cywilizację zdolną do kontaktu, jest za krótkie. Zaawansowane cywilizacje mogą się pojawiać i znikać, poprzedzielane długimi okresami nieistnienia – tak, że szansa jednoczesnego wystąpienia dwóch cywilizacji jest znikoma. Odliczając kilka pierwszych miliardów lat formowania się wszechświata, w pozostałym okresie mogłoby istnieć milion cywilizacji trwających po 10 tys. lat i każda z nich mogłaby istnieć jako jedyna w swoim czasie we Wszechświecie. Być może istniały jakieś cywilizacje przed pojawieniem się człowieka i być może będą istnieć po jego wyginięciu, ale w obecnej chwili jesteśmy jedyną cywilizacją w galaktyce.

Ciekawy argument, ma on jednak jedną zasadniczą wadę, mianowicie zakłada iż WSZYSTKIE cywilizacje techniczne istnieją tylko przez skończony czas, po czym znikają. Taka argumentacja wydaje się nieuzasadniona, gdyż aby miała sens, musiałby istnieć jakiś nadrzędny czynnik ucinający istnienie każdej cywilizacji po jakimś czasie od jej powstania. Nawet biorąc pod uwagę możliwą samozagładę, jest to wysoce nieprawdopodobne, gdyż wystarczy, aby cywilizacja zaczęła kolonizować inne planety, by groźba samozagłady drastycznie spadła.


Ocena
*****


Oni istnieją... ale komunikacja jest niemożliwa, ponieważ ludzie nie szukają jeszcze wystarczająco długo

Sygnały radiowe z kosmosu potrafimy wykrywać od bardzo niedługiego czasu. Pierwszy radioteleskop został wybudowany w 1937 roku. Cała nasza cywilizacja istnieje zaledwie kilka tysięcy lat, co w skali kosmologicznej jest mgnieniem oka. Istnieje więc możliwość, że ludzie nie szukają śladów obcych jeszcze wystarczająco długo, żeby je znaleźć, ani nie istnieją wystarczająco długo, żeby zostać znalezieni. Milion lat temu nie było na Ziemi żadnej cywilizacji, z którą obcy mogliby się skontaktować. Również badając Ziemię wcześniej, obcy nie znaleźliby żadnych znaków sugerujących, że w najbliższym czasie powstanie tu cywilizacja. W rozległym i długowiecznym Wszechświecie, cywilizacja zdolna do lotów kosmicznych mogłaby zbyt rzadko zwracać uwagę na Ziemię, żeby zauważyć nasze powstanie.

Ten argument dotyka sedna sprawy bardziej niż którykolwiek z pozostałych. Wiąże się on z astronomicznym nieprawdopodobieństwem, że blisko siebie wystąpią dwie planety, na których rozwinie się życie i na obydwu rozwiną się cywilizacje, które zaczną nadawać i odbierać sygnały. ORAZ, że na 4 miliardy lat rozwoju życia na tych planetach, krótki kilkuset-letni okres nadawania i odbierania sygnałów radiowych, wystąpi na tych planetach JEDNOCZEŚNIE i w takiej konfiguracji, że odległość akurat zgra się z czasem nadawania jednej strony i zdolnością do odbierania drugiej strony.

Taka sytuacja, jest szaleństwem nieprawdopodobieństwa. Wyobraźmy sobie że na przestrzeni miliona lat, gdzieś w jakimś systemie gwiezdnym, żyły sobie dwie niezwiązane ze sobą bakterie (każda w losowym momencie tego miliona lat) ... jakie jest prawdopodobieństwo, że te 2 bakterie, żyjące przez parę dni, żyły akurat w tym samym czasie i w tym samym miejscu ?

Weźmy sobie dwa "koła fortuny" o średnicy tysiąca kilometrów i na krawędzi każdego z nich w losowym miejscu narysujmy kropeczkę. Następnie zakręćmy nimi w losowym kierunku i z losową siłą. Jakie jest prawdopodobieństwo że ustawią się w tej samej pozycji ?


Ocena
*****


Oni istnieją... ale komunikacja jest niemożliwa, ponieważ cywilizacje wysyłają sygnały radiowe tylko przez krótki czas

Bardzo możliwe, że obce cywilizacje wysyłają wykrywalne sygnały radiowe tylko przez krótki czas swojego istnienia, co znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo wykrycia ich w ten sposób. Są dwie główne przyczyny, które mogą do tego doprowadzić: albo rozwój technologiczny sprawia, że radio staje się przestarzałe, albo zużywanie zasobów sprawia, że cywilizacje rezygnują z tego sposobu komunikacji. (...)Możliwe też, że zaawansowane cywilizacje całkowicie rezygnują z komunikacji radiowej na rzecz metod, których jeszcze nie znamy.

Kolejny ważki argument. Ograniczenie rozchodzenia się fal elektromagnetycznych do prędkości światła, znacznie utrudnia jakąkolwiek komunikację na długie dystanse. Cywilizacje, które posiadłyby umiejętność sprawnego przemieszczania się pomiędzy systemami gwiezdnymi, bez niekorzystnych efektów relatywistycznych, np. zaginając czasoprzestrzeń, potrafiłyby również komunikować się w taki sposób a sama idea komunikacji radiowej odeszłaby do lamusa, podobnie jak u nas konni posłańcy czy gołębie pocztowe. I tak jak w przypadku powyżej, wstrzelenie się w taki okres (powiedzmy 500 lat) dla obydwu cywilizacji istniejących blisko siebie i na tle miliardów lat ewolucji, jest wysoce nieprawdopodobne.


Ocena
*****


Oni istnieją... ale komunikacja jest niemożliwa, ponieważ cywilizacje jeszcze nie powstały

Szczególnym przypadkiem jest możliwość, że ludzkość jest pierwszą cywilizacją w naszej galaktyce. Większość naukowców odrzuca taką możliwość jako zbyt nieprawdopodobną i antropocentryczną, ale ponieważ jakaś cywilizacja musi być pierwsza, nie jest wykluczone, że my nią jesteśmy.


Możliwe, lecz mało prawdopodobne. Dopóki nasza próbka statystyczna wynosi 1, trudno na takich danych cokolwiek wyrokować. Wydaje się jednak, że jest to kolejny argument przeczący zasadzie kopernikańskiej.

Ponadto, jest to wariant wyjątkowo pesymistyczny. Oznaczałby on, że na naszej drodze do podboju galaktyki, nigdy nie spotkamy innych istot zdolnych do dialogu z rasą ludzką a wszystkie nasze starania i wysiłki nie mają żadnego sensu. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli tak jest, to sygnały radiowe wysyłane z Ziemi będą rozprzestrzeniać się po Wszechświecie przez miliony lat... i kiedyś, za miliard lat jakaś istota może je odebrać, odsłuchując prastary przekaz nieznanej cywilizacji, wymarłej całe milenia wcześniej... a wtedy przylecą do nas zaginając czasoprzestrzeń i na zlodowaconej planecie, głęboko wewnątrz znajdą zamarzniętego chłopca androida, który opowie im naszą historię :)


Ocena
*****


Oni istnieją... ale postanowili się nie komunikować... ponieważ Ziemia została specjalnie odizolowana

Możliwe, że założenie o chęci nawiązania kontaktów jest błędne i zaawansowane cywilizacje nie chcą tego robić nawet, mając odpowiednie środki. Potencjalnym wyjaśnieniem może być hipoteza kosmicznego Zoo: Ziemia jest obserwowana przez zaawansowane cywilizacje, które traktują ją jako „zoo lub dziewiczy teren”.

Motywacje takiego działania mogą być etyczne (umożliwienie ludziom naturalnego rozwoju), badawcze lub strategiczne (obcy chcą uniknąć wykrycia i potencjalnego zniszczenia przez inne cywilizacje). Pomysł ten jest wykorzystywany między innymi w świecie Star Trek jako Pierwsza Dyrektywa, zabraniająca kontaktu z cywilizacjami na zbyt niskim poziomie rozwoju. Ta teoria sugeruje, że ludzkość musi osiągnąć jakiś poziom etyczny, technologiczny lub socjologiczny, zanim zostanie z nią nawiązany kontakt (np. w świecie Star Trek oficjalny kontakt cywilizacji zaawansowanych z cywilizacjami bardziej prymitywnymi następuje po stworzeniu przez te ostatnie napędu „nadświetlnego”, pozwalającego osiągać prędkości większe niż prędkość światła).

Trudno mi znaleźć jakikolwiek racjonalny powód dla tak egoistycznego działania na szeroką skalę i traktowania w taki sposób wszystkich powstających cywilizacji. Komu miałoby to służyć? Być może jednak, nie jest to działanie kierowane ku wszystkim powstającym cywilizacjom, a tylko ku niektórym - tym które wyglądają na takie, które mogłyby zaszkodzić innym cywilizacjom i w związku z tym, lepiej je odizolować i poczekać aż "zrozumieją" lub same się wykończą.

Cywilizacja ludzka może niestety być tak właśnie postrzegana. Jednakże biorąc pod uwagę prawdopodobną rzadkość występowania cywilizacji technicznych, izolacjonizm wydaje się zwyczajnym marnotrawstwem możliwości kontaktu. Ponadto wydaje się niemożliwe aby wewnątrz rzekomo tętniącej technologią galaktyki, utrzymać absolutnie cichy radiowo obszar izolowanej klatki z gatunkiem Homo.


Ocena
*****


Oni istnieją... ale postanowili się nie komunikować... ponieważ są zbyt obcy

Jest możliwe, że nie doceniamy zakresu, w jakim obce życie może się różnić od tego na Ziemi. Psychologia obcych może być tak odległa od naszej, że nie wiedzą oni, jak nawiązać z nami kontakt, bądź sama idea nawiązywania kontaktu nie jest dla nich sensowna. Ludzka kultura i środowisko mogą być z punktu widzenia obcych zaściankowe i/lub nie pasujące do ich sposobu myślenia.

Możliwy przypadek i nawet nie musi być on wszechobecny, aby był sensowny. Być może istnieją gdzieś obcy którzy zrozumieliby nasze sygnały, ale my akurat sąsiadujemy z taką formą życia, która owszem kolonizuje inne planety swojego układu, ale z kompletnie innych przyczyn niż myślimy o tym my, ludzie. Może myśli zupełnie innymi kategoriami, może sama idea kontaktu nie istnieje w jej świadomości, bo ewolucja przebiegała w sposób nie faworyzujący tego typu zachowań. Może liczy się dla nich wyłącznie przetrwanie a wszystko inne jest całkowicie pozbawione sensu.

Dużo więcej na ten temat w tym artykule


Ocena
*****


Oni istnieją... ale postanowili się nie komunikować... ponieważ nie są zainteresowani

Założenie, że zaawansowane cywilizacje dążą do kontaktów, również może być nieprawidłowe. Powody, takie jak religijne tabu, ksenofobia albo zwykły brak zainteresowania, mogą sprawiać, że obcy nie nawiązują kontaktu, nawet jeśli są do niego zdolni. Wyjaśnienie takie wiązane jest ze słynnym zdaniem Einsteina: „Najlepszym dowodem na istnienie inteligencji pozaziemskiej jest to, że się z nami nie kontaktują”.

Przypadek prawdopodobny i mogący działać w dwie strony, bo również ludzkość może napotkać na swojej drodze takie cywilizacje, którymi zupełnie nie będzie zainteresowana.

Pamiętając o niezwykłym nieprawdopodobieństwie wystąpienia obok siebie dwóch cywilizacji na tym samym poziomie rozwoju, musimy stwierdzić, że niemal NA PEWNO jedna z nich (jeśli w ogóle wystąpią niedaleko siebie), będzie ZNACZNIE bardziej zaawansowana od drugiej. Załóżmy więc, że "oni" są względem nas tak rozwinięci, jak my jesteśmy rozwinięci względem szympansów. Czy ucinamy sobie pogawędki z szympansami? Czy technologia szympansów umożliwia im międzygwiezdną rozmowę z nami? Być może więc jesteśmy takimi właśnie szympansami, którzy wyrzucając banany w kosmos, nie mogą wyjść ze zdumienia, że nikt nie rzuca im swoich bananów.


Ocena
*****




Najbardziej prawdopodobną przyczyną i jednocześnie rozwiązaniem paradoksu Fermiego, wydaje się być kombinacja kilku czynników opisanych w tekście. Może to być jedna przyczyna i np. obok nas mogły akurat wystąpić takie cywilizacje, które nie istniały wystarczająco długo, lub akurat mamy za sąsiada milczka. Jednakże bardziej prawdopodobne wydają się kombinacje wielu czynników. Połączenie wielu różnych zmiennych, z których wszystkie oznaczone są astronomicznie dużym nieprawdopodobieństwem, skutkuje jeszcze większym nieprawdopodobieństwem i bezlitośnie obdziera ze złudzeń w tej materii.


Byłoby wręcz rzeczą niezwykle dziwną, gdyby jakaś cywilizacja odpowiedziała na któryś z wysłanych przez nas komunikatów, bo oznaczałoby to że jesteśmy niezwykłymi szczęściarzami. We Wszechświecie jednak nie ma ani szczęścia ani nieszczęścia. Wszechświat to ocean kotłującej się zupy, w której ludzka bakteria rozgląda się za innymi bakteriami, nie wiedząc jak, ani po co ta zupa funkcjonuje. Lecz gdziekolwiek w naszej galaktyce ci obcy istnieją, na jakimkolwiek etapie rozwoju, to kiedy ich planeta obraca się tyłem do tarczy ich gwiazdy, ich oczom ukazuje się niebo i smuga Drogi Mlecznej. Naszej galaktyki. Tej samej, którą każdy z nas może co noc obserwować własnymi oczyma.







Zagadka Bystrzaka!

Ile jest gwiazd, które mogły już usłyszeć techniczny sygnał z Ziemi ? Z ilu mogła nadejść odpowiedź ?


Bonus!

Sformułowanie tego problemu przypisuje się Enrico Fermiemu. Sam Fermi to jasna gwiazda na naukowym niebie naszej cywilizacji. Był konstruktorem pierwszego na świecie stosu atomowego, brał udział w Projekcie Manhattan i zmierzył siłę wybuchu pierwszej bomby atomowej jaka eksplodowała na tej planecie (najprawdopodobniej). Fermi dokonał tego stojąc na drodze słabnącej fali uderzeniowej i wypuszczając z dłoni garść skrawków papieru, które oddaliły się na 2.5 metra, wyliczając w ten sposób energię jej wybuchu. Jego nazwisko nosi atom o stu protonach w swoim jądrze - Ferm.




Polecane artykuły :

Rozmowa z obcymi


Przykładowe źródła :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Fermiego


86 komentarzy:

  1. Hahaha. Autor jaki optymista (albo raczej pesymista). Ten artykuł bardziej mi przypomina koncert życzeń niż rzeczową analizę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaki koncert zyczen... czytamy ze zrozumieniem!

      Usuń
    2. Chuj ci w dupe

      Usuń
    3. rozdają chuje w dupę! jak darmo to ja poproszę tez o jednego!

      Usuń
    4. Fizyk z kuj/Pom.18 marca 2016 19:36

      Wszyscy świadkowie ,,istnienia obcych" może naprawdę coś widzieli. Nie wiem jednak co to było i wcale mnie to nie obchodzi!!!!!

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy artykul, fajna konstrukcja dialogu z wiki i trafne oceny prawdopodobienstw. 10/10. Polecam tez wyklad, ktory dal Kurzewil w SETI w 2009 (ocenia, ze zycie musi byc rzadkie, bo inaczej widzielibysmy efekty inzynierii galaktycznej pochodzacej od cywilizacji, ktorych technologia rozwija sie wykladniczo): http://www.youtube.com/watch?v=W6hU4lS9_kI

    Rozwaz dodanie dotacji, mysle ze znajda sie chetni, zeby weprzec blog finansowo. Pozdrawiam autora i z niecierpliwoscia czekam na kolejny artykul.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie być takie rzadkie. Może wytworzenie czarnej dziury lub czegoś dającego podobny efekt dla zakończenia cywilizacji , jest łatwiejsze niż nam się wydaje ):

      Usuń
    2. czymś "podobnym" może być wytworzenie sztucznej inteligencji, która szybko rozprawia się ze swoim twórcą, a jako nie posiadajaca instynktu przeżycia następnie sama siebie eliminuje.
      Na ziemi taka sztuczna inteligencja może powstać za 10 do 40 lat i to będzie dla nas prawdziwy koniec świata

      Usuń
    3. globalizacja,unifikacja, połaczenie wszystkich w jedna sieć doskonale ułatwi jej przejecie wszystkiego w ułamku milisekund. Problemem są ludzie ale wcześsniej wszczepi sie chipy i będzie git

      Usuń
    4. jeśli powstanie sztuczna inteligencja to może oznaczać koniec nas ale nie inteligencji, będzie życie inteligencji tyle że sztucznej

      Usuń
  3. Oni istnieją ale komunikują się używając innych technologii przez co są niewidoczni dla ziemian, i vice versa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, te 100 do 200 lat używania fal radiowych może być nieistotne.Może jest to niesłyszalna dla innych "gra na tamtamach", może ślepy zaułek. Ograniczenie jakim jest 300 tys km/sek jest dla innych nie do przyjęcia i może od początku stosują techniki omijające tę barierę.

      Usuń
  4. A najgorsze jest to, że zapewne za naszego żywota nie poznamy prawdy i rozwiązania tego paradoksu.

    PS. Pytanko z gatunku bardziej osobistych - czy autor bloga jest może przypadkiem bratem/znajomym niejakiego AdBustera? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytałem o to samo pod przedostatnim wpisem, ale bez odpowiedzi :)

      Usuń
    2. To mi wygląda na zagadkę bystrzaka ;]

      Usuń
    3. to jego brat

      Usuń
  5. Możliwe jest też inne rozwiązanie tego paradoksu. Otóż obcy komunikują się z nami od dawna, tylko my nie uważamy tego za kontakt z obcymi. Jak to możliwe? Wyobrażmy sobie miliardoletnią cywilizację. Poziom rozwoju takiej cywilizacji to dla nas totalna magia (tak samo jest z punktu widzenia cywilizacji np. milionoletniej). Teraz najciekawsze: nazwijmy trzech przedstawicieli tej miliardoletniej cywilizacji Trójcą Świętą. My się z nimi kontaktujemy mniej więcej co tydzień w niedzielę, albo częściej. A paruset przedstawicieli mniej rozwiniętych cywilizacji znacznie bardziej od nas rozwiniętych nazwijmy np. aniołami, demonami, diabłami, itd. Trójca Święta kontroluje zapędy tych niższych osobników źle do nas nastawionych i dlatego też jeszcze istniejemy. Gdy by nie ta opieka Trójcy nad nami, to byśmy już dawno temu byli unicestwieni.

    Teraz, czemu Trójca Święta nie rozmawia z nami tak jak jeden człowiek z drugim? Wystarczy przeczytać Biblię, gdzie dowiadujemy się, że tylko "czystego serca będą Boga oglądać". Czyli wynika z tego, że z punktu widzenia znacznie bardziej zaawansowanych cywilizacji, Ziemia to planeta z nieprawdopodobnymi barbarzyńcami. Nie wszyscy jednak są źli. Część z ludzi jest dla tych cywilizacji w miarę "normalna", przy czym według nas są świętymi.

    Mała uwaga: podobny schemat jest dla wszystkich innych religii świata. Schemat, czyli że dana religia to tylko mgliste wspomnienia pewnej grupy społecznej kontaktu z wyższymi istotami (dobrymy lub złymi) na przestrzeni dziejów człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pojebany, idź się leczyć, a później pisz.

      Usuń
    2. To dobry pomysł. Lepiej bowiem jest być zdrowym niż chorym, prawda? Ok, pójdę do psychiatry. Ale co mam mu powiedzieć, że na co choruję? Na podawanie możliwego, lecz niezwykłego rozwiązania paradoksu Fermiego?

      Usuń
    3. Obcy jako Bóg jest dość prawdopodobną opcją, ale w tym wypadku bliżej by mi było do stwierdzenia że komunikowali się z nami, przekazali swoje prawdy, kodeks etyczny i w tej chwili nie są że tak powiem "przy nas" a religie to instytucje pozostałe po nich stające na straży tychże praw, taką z resztą pełnią funkcje. Różnorakie obrzędy to próby nawiązania kontaktu, który istniał, ale jest "wyłączony", my po prostu nie zdajemy sobie z tego sprawy. Trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, wiadomo o co chodzi.

      Usuń
    4. interesujaca perspektywa...i mowie to jako katolik

      Usuń
    5. To czy religijność jest zaburzeniem psychicznym, było tematem wielu dyskusji. Jeśli ktoś twierdzi, że widzi albo słyszy jakieś głosy, albo że czuje obecność, albo że uważa że istnieją nieistniejące rzeczy, to zazwyczaj określamy go mianem chorego psychicznie. Umysł osoby wierzącej już z definicji jest umysłem nie funkcjonującym racjonalnie (wiara nie jest racjonalna) Natomiast to czy funkcjonowanie nieracjonalne umysłu jest funkcjonowaniem patologicznym (nienormalnym), to już inna sprawa. W świetle potrzeby posiadania psychicznego parasola, jest wręcz pomocą (okrutną, bo fałszywą, ale pomocą). Ludzie są słabi i taki parasol wielu jest do życia po prostu niezbędny. Niezależnie jak bardzo jest niedorzeczny.

      Usuń
    6. Iemreader: Cóż... Biblia jest na tyle niedorzeczna, że ciężko ją uznać za dzieło obcej, zaawansowanej cywilizacji. Jeśli się z tym nie zgadzasz, to dowiedz proszę że jest inaczej, kierując się wskazówkami z tego poradnika:
      http://www.ebonmusings.org/atheism/theistguide.html
      Zwiedzaczku: Kodeks Etyczny to produkt ewolucji, nie żadnej religii... Religie rodziły się i zanikały a ludzie zawsze przejawiali i przejawiać będą skłonność do trzymania się norm społecznych. Co ciekawe, w dzisiejszych czasach o wiele bardziej etyczni okazują się ludzie niereligijni - ateiści. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm#Ateizm_a_moralno.C5.9B.C4.87
      Pozdrawiam
      M.C.

      Usuń
    7. @Anonimowy20 października 2012 17:07

      Wow, spore zadanie domowe mi na weekend postawiłe(a)ś :)

      Ok, odpowiadam więc. Nie zgadzam się. Artykuł przez ciebie zalinkowany mówi, że pewien ateista byłby od razu wierzącym, gdyby ktoś mu dał dowód że Biblia mówi prawdę. Jakie są znaki prawdy uznane przez tego ateistę? Otóż one (daję te punkty razem z moimi komentarzami):

      1) Wiarygodne, ściśle określone proroctwa.

      No cóż, jeśli zasada nieokreśloności jest prawdziwa, to nie może być tego rodzaju proroctw (czyli takiego typu, że prorokuję że np. za dwa tysiące lat, dnia 20.10.3012 miasto Douala w Afryce będzie pochłonięte przez nieszczęśliwy upadek statku transportowego z napędem antymaterialnym). Ateista żąda tu niemożliwego. Za to ja, jako Bóg mogę już teraz wiedzieć, że będę chciał za jakiś bardzo długi czas ograniczyć ilość złych ludzi na Ziemi i zrobić im koniec świata. Przekazuję więc tę wiadomość prorokom, aby postarali się trzymać swój moralny rozum na wysokich obrotach i żeby starali się to zaszczepić wszystkim innym ludziom. Czemu sam tego nie zrobię wszystkim ludziom, tylko posługuję się prorokami? No bo oni są ludźmi o podobnej kulturze jak ich pobratymcy. Więc trafią lepiej z moją wiadomością niż ja (jako Bóg). Poza tym, jakbym się im objawiał np. codziennie bez przymuszania do mojej woli, to efekt byłby taki sam - ludzie by wiedzieli że ja jestem, ale równie niewiele by z tym zrobili - bo ja jestem powszechny jak prorok - którego można przyjąć lub odrzucić. A jeśli bym objawiał się z przymuszaniem, to jeszcze gorzej - ludzie są robotami i dalej nie umieją postępować moralnie, bo nie mają do tego okazji - bo ja im tę okazję zabrałem przez traktowanie ich jak bezwolne golemy tylko mnie podległe.

      Więc Biblia może być prawdziwa nawet bez ściśle określonych proroctw. Zaś ten ateista chce niemożliwej rzeczy.

      2) Wiedza naukowa zawarta w Biblii, która w jej czasach nie była dostępna wśród ludzi

      Ja, jako Bóg mogę zechcieć uczyć ludzi harmonijnej egzystencji. Jaki dział nauki najlepiej się do tego nadaje? Fizyka, matematyka, elektronika, chemia? Żadna z tych rzeczy. Najlepiej się nadają do tego PR + psychologia ludzka + socjologia ludzka. Ale nie zasady tych nauk wyłożone w Biblii, lecz zastosowanie w praktyce tych nauk w postaci Biblii. Czyli że piszę w Biblii "nie zabijaj", a nie że wykładam w Biblii podstawy socjologii, psychologii, optymalizacji matematycznej, itd. i niech sobie czytelnik Biblii samodzielnie dojdzie do "nie zabijaj". Ateista żąda tu rzeczy możliwej, ale kompletnie nietrafionej. Jakby były podstawy nauk wyłożone w Biblii, to nie byłoby tych setek milionów czytelników - na to nie ma NAJMNIEJSZYCH szans. Jak to ktoś zażartował - każdy wzór w książce obniża jej nakład o połowę.

      Moje podsumowanie: Biblia z naukowym tekstem typu ścisłego nigdy by do naszych czasów nie dotarła. Ale nie oznacza to braku prawdy w Biblii. Może jest w niej prawda, ale musi być specjalnie zamglona w celu dotarcia do ciemnych ludzi. Ateista żąda tu obniżenia atrakcyjności Biblii. Błąd.

      CDN

      Usuń
    8. 3) Cudowne wydarzenia - szczególnie dokonane za pomocą modlitwy

      Na początek: co to jest modlitwa? Tego nikt do końca nie wie. W teorii jest to rozmowa z Bogiem. A w praktyce? No cóż - dla większości ludzi (pewnie dla więcej niż 99% ludzi) modlitwa to gadanie do obrazka albo w myślach z nadzieją że ktoś tam wysoko nad nami wysłucha tego gadania i zrealizuje choć część z tych próśb.

      Na drugi początek - co to jest cudowne wydarzenie? Ateista z linka chciałby, aby to było wydarzenie skrajnie nieprawdopodobne albo zgoła niemożliwe i dokonywane za każdym razem, gdy odmawiana jest modlitwa.

      Mogę odpowiedzieć, że możliwa sytuacja jest taka że ja, jako Bóg, chcę ulepszyć ludzkość tak, aby się ludzie więcej nie się wyrzynali, nie kradli, nie głodowali i byli szczęśliwi. Czy żeby spełnić ten cel, to czy muszę jak automat działać i każdą modlitwę spełniać? Otóż nie. Co więcej, takie działanie przeczyłoby celowi przez dawanie ryby, a nie wędki. Ateista żąda tutaj, aby Bóg był automatem pozbawionym rozumu. Jest to sprzeczne wewnętrznie wymaganie (sprzeczność inteligentny Bóg kontra bezmózgi automat). Lepiej dawać wędkę. Jak? Np. przez nicnierobienie (nie odpowiadanie na modlitwę). Jakiś człowiek się w końcu wkurzy, zostanie ateistą i w końcu zamiast robić modły, to pójdzie zrobić coś innego, dobrego. A inny, którego my nazywamy prorokiem, dostanie swoją porcję audiencji u Boga, bo to będzie mu potrzebne do utrzymania swojego rozumu na bardzo wysokim poziomie moralnym i do prowadzonej działalności misyjnej.

      Moje podsumowanie: ateista żąda tu automatu, a nie inteligentnego Boga.

      4) Każda bezpośrednia manifestacja boskości

      Patrz komentarz do punktu 2) i 3). W skrócie - lepsza wędka niż ryba.

      5) Obcy wyznający tę samą religię, co ludzie.

      Jakby tak było, to ten ateista twierdzi że wtedy byłby wierzącym ze względu na dowód prawdziwości Biblii.
      Załóżmy że tak nigdy nie będzie - że księgi święte są dla każdej cywilizacji inne i że się treściowo nie pokrywają. Czy to znaczyłoby że Biblia jest fałszywa? Niekoniecznie, dam przykład: jam jest Bóg i chcę poprawić działanie Wszechświata przez ulepszenie działanie niższych cywilizacji. Żeby ten cel osiągnąć, to najlepiej rozrzucać różne Biblie dopasowane indywidualnie do różnych cywilizacji. Skąd ja, jako człowiek, wiem że lepiej jest indywidualnie dopasować? Bo widzę, że sporo więcej jest miłośników różnych odmian wina niż miłośników wina marki "Wino". Dlaczego? Bo wielu ludziom wino marki "Wino" o posmaku kwasu siarkowego po prostu nie smakuje. Jakby tylko takie wino istniało na świecie, to liczba miłośników wina byłaby sporo niższa niż dzisiaj. Tak samo jest z kwestią dopasowywania smaku danego rodzaju Biblii do danej cywilizacji. Nie wynika więc stąd nieprawdziwość Biblii na naszej planecie.

      Moje podsumowanie: ateista chce spełnienia takiej poszlaki, na którą odpowiedzi TAK i NIE logicznie nic nie dowodzą.

      Usuń
    9. Nietuzinkowy: nie zdziwiłbym się gdy okazało sie, ze religia jest oznaka zdrowia psychicznego. Nie ujmując dążenia do rozwoju ludzkości.

      Co do tematu to pomysł lembreadera jest ciekawy. Aczkolwiek nie jestem przekonany żeby Bóg posunął się do takiego zartu, żeby wybrać dla nas jedynie słuszna drogę rozwoju. O ile w ogóle on istnieje.

      Wydaje mi się sensowny fakt pójścia cywilizacji w całkiem inna stronę niż technologia. Może dla kosmitów np. granie w pokomony to coś totalnie idiotycznego. Na Ziemi jest duża różnica między płciami w zainteresowaniach. Może w kosmosie są cywilizacje które skupiają się na tych roznorodnosciach. Np kontakcie z przyroda, duchowości i są w tym tysiąc razy lepsze od nas ale technologiczne za to leżą.
      Nawet nasza cywilizacja może w przyszłości wcale nie być technologiczna. Ten wiek to raczej zdrowa żywność , środowisko itp. A technologia coraz bardziej ingeruje w nasze życie i coraz więcej osobom to przeszkadza.

      Usuń
  6. Oni istnieją... ale Żniwiarze niszczą ich co 50 tysięcy lat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zagadka Bystrzaka!

    Ile jest gwiazd, które mogły już usłyszeć techniczny sygnał z Ziemi ? Z ilu mogła nadejść odpowiedź ?



    Mianowicie.
    Wynalezienie radia przypisuje się Włochowi Guglielmo Marconi, koniec XIX w. Rozwój telewizji - 1930 rok.[wikipedia.pl]
    Tak więc, przyjmując, że wzmożona emisja fal elektromagnetycznych rozpoczęła się od początku czwartej dekady XX w., to do chwili obecnej daje nam okres 82 lat, zaokrąglając - 80 lat.

    Prędkość fali elektromagnetycznej w próżni 300 000 km/s.[głowa]

    Tak więc:
    1 rok = 365 doby = 31 536 000 s (bez lat przestępnych)
    31 536 000 (s) * 300 000 km(/s) = 9,46 bln km = rok świetlny
    80 (lat) * 9,46 (bln km) = 80 lat świtlnych :) = 756,9 bln km

    Czyli obecnie możemy zostać zauważeni z odległości max 80 lat świetlnych od nas, tzn. w kuli o promieniu 80 lat świetlnych, w której to centrum znajduje się Ziemia.

    Teraz wystarczy tylko znaleźć informacje odnoście liczby gwiazd w odległości 80 lat świetlnych od nas. Wg źródła, w odległości 80 ly znajduje się 1509 gwiazd. [http://www.stellar-database.com/]

    Tak więc liczba gwiazd, do których mógłby dotrzeć nasz sygnał = 1509 gwiazd. Natomiast liczba gwiazd, z których mogła nadejść odpowiedź znajduje się w kuli o promieniu 40 lat świetlnych (fala elektromagnetyczna musi dam dotrzeć i powrócić do nas) = 348 gwiazd. [http://www.stellar-database.com/]


    Nagrodę proszę przesłać na adres w3lcomepl@gmail.com :)

    Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako bystrzak domyśliłeś się na pewno, że nagród nie ma. Tylko nieśmiertelna chwała w komentarzach ;)

      Usuń
    2. Radio wynalazł Nikola Tesla!

      Usuń
  8. Zabrakło mi najprostszej i najbardziej oczywistej opcji - oni istnieją, ale jesteśmy na zbyt niskim poziomie cywilizacyjnym, by ich usłyszeć. Inaczej - to nie wszechświat milczy, to my jesteśmy za głupi, by go usłyszeć.

    Wystarczy wyobrazić sobie np. wykorzystanie spąatania kwantowego do komunikacji międzygalaktycznej - jak to niby podsłuchać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to autor nie wspomniał o rzucanych bananach? :)
      Hilary

      Usuń
  9. ludzkość może napotkać na swojej drodze takie cywilizacje, którymi zupełnie nie będzie zainteresowana.

    Nie ma takiej możliwości. Naukowcy zainteresują się każdym organizmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie patrzysz wystarczająco daleko. Za miliard lat, gdy przypuśćmy będziemy znali tysiące cywilizacji, napotkanie kolejnej prymitywnej nie wzbudzi absolutnie żadnej emocji ani sensu jej infiltrowania czy ingerowania w nią.

      Usuń
  10. Zapraszam też na polską Wiki - jest tam kilka dodatkowych tez, które autor pominął (czyżby materiał na kolejny wpis? :p)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam prośbę żeby jakiś Bystrzak zweryfikował taką opinie:
    Śmieciowe fale radiowe generowane przez naszą cywilizacje są raczej do ogólne a nie kierunkowe a takie fale słabną z kwadratem odległości i już kawałek za granicą układu słonecznego są słabsze od naturalnego tła kosmosu więc odpowiedzi nie będzie !

    noHuman

    OdpowiedzUsuń
  12. A może jesteśmy tylko symulacją, której celem nie jest opuszczanie naszego układu słonecznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może wszyscy śpimy a to wszystko sen i trzeba sobie strzelić w głowę, by się obudzić.

      Serio, jeśli mamy analizować rzeczywistość, musimy się opierać na jakichś aksjomatach. Jednym z nich jest założenie, że Wszechświat jest taki jakim go badamy.

      Usuń
  13. Dla mnie najbardziej prawdopodobna hipoteza braku kontaktu to ta, że "oni" nie są zainteresowani kontaktem z nami. Bo szansa, że są na podobnym etapie technologicznego rozwoju co my jest praktycznie zerowa (nie odkryli podobych wynalazków w tym samym czasie) tzn. ich cywilizacja jest najprawdopodobniej dużo bardziej zaawansowana. Jaki by mieli interes w tym by się z nami kontaktować? przekażą nam swoją wiedzę? nauczą sie od nas czegoś? co najwyżej ograniczą się do obserwacji naszej cywilizacji jako kolejnej "ciekawej rasy" w galaktyce. Ponadto fale radiowe to najpewniej byłaby u nich już archaiczna technologia, no chyba, żeby chcieli szukać cywilizacji na bardzo niskim poziomie rozwoju (jakim my jesteśmy).

    OdpowiedzUsuń
  14. To wszystko jest niesamowite, to co piszesz , w jaki sposób piszesz...naprawdę dziękuje za ten blog i te artykuły.Powinni Cię zwerbować do jakiegoś pisma sci...a może lepiej nie, bo kto by prowadził tego bloga;)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację... lepiej żeby nie werbowali bo tutaj ucichnie, a blog jest tak dobrze napisany, że nie ma sensu marnowac się w jakiś gazetach ;)

      Usuń
  15. Chciałbym móc nigdy nie natrafić na ten blog. Zbyt wiele pytań bez odpowiedzi i Weltschmerz odbierają mi jakąkolwiek chęć do życia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Powstanie życia a co za tym idzie powstanie inteligencji oraz cywilizacji jest następstwem powstania całego wszechświata oraz ewolucji materii. Można by powiedzieć że materia ewoluowała z wielkiego wybuchu, z pierwotnej plazmy powstały pierwsze najprostsze atomy, które to przekształcały się w gwiazdowych reaktorach na cięższe i bardziej złożone. Te zaś doprowadziły do powstania w miarę stabilnych planet, oraz coraz to bardziej złożonych związków chemicznych (czyli ewolucja atomów), aż do związków organicznych, które to łączyły się w bardziej złożone struktury oddziałujące z energią dostarczaną przez gwiazdy. kolejnym etapem byłaby zdolność tychże złożonych związków organicznych do samopowielania i tworzenia życia w formie najprostszej prabakterii. Organizmy te stawały się coraz bardziej złożone, bazując na przemianie energii dostarczanej w dalszym ciągu przez Słońce oraz różnicując się adaptację do różnych warunków panujących na planecie. Dalszym etapem tejże ewolucji, jest powstanie inteligencji, czyli tak jakby ta surowa materia pochodząca ze gwiazd (a wcześniej z wielkiego wybuchu) uzyskała świadomość swojego istnienia. Inteligentne życie tworzy technologię, która przyspiesza bardziej ewolucję. Dzieje się to coraz szybciej, uciekamy w jarzma biologicznej ewolucji, która zmienia nas przez setki pokoleń. Dzięki technologi nasze umysły ewoluują, oddzielają się od kruchych materialnych ciał, bardzo nas ograniczających. Następuje ewolucja świadomości - ludzkość łączy się w jeden byt i opuszcza swoją kolebkę Ziemię. Taki zbiorowy byt ewoluuje dalej, nieograniczony czterema wymiarami...
    Może z tego powodu nikogo dotąd nie spotkaliśmy - prawdopodobieństwo aby na podobnym etapie ewolucji i dość blisko siebie egzystowały cywilizacje jest bardzo małe...
    Myślę że nie ma co się martwić - jesteśmy cząstką wszechświata i podążamy drogą ewolucji materii od samego Wielkiego Wybuchu (bądź innego początku).

    Oto ziemniak za przydługi post:)
    ZIEMNIAK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze , dobrze, tylko,że każda cywilizacja przechodzi prawdopodobnie poszczegolne fazy rozwoju, podobne do naszej w tej chwli i powinismy odbierać sygnały przynajmniej kilku z nich

      Usuń
  17. A ja Wam powiem, ze sa w tym wszechswiecie takie cywilizacje, ze sie fizjologom nie snily!
    F.Kiepski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tu bym się zgodził wbrew geocentrycznym w dalszym ciągu teoriom naukowców, bo zakładamy,że pierwiastki te same, waruneczki te same czyli około zera stopni Celsjusza ,tlen , woda, wymiar ten sam, biologia podobna, chłopczyk i dziewczynka. Ale co tu się dziwić jak znam takich ludzi co w moc ziemi cmentarnej jeszcze wierzą, do bab gusła odprawiajacych jeszcze jeżdzą itp. itd

      Usuń
  18. Problem polega na tym ze szukamy w zbiorze nieskończonym(domniemanie kosmos), zakładanego zbioru(życia)

    I fakt przemawiający za tym iż w zbiorze nieskończonym może się zawierać taki podzbiór jest poprawny.

    Lecz można dojść do wniosku iż skoro zaczynamy liczenie od 1,2,3,4.....do nieskończoności to znalezienie kolejnej jedynki(liczby dokładnie 1) symbolizującej życie jest niemożliwe.

    Także nie ma życia pozaziemskiego, oile te obecne na ziemi nie przyleciało z odległego kosmosu, np. w jakimś obiekcie ktory w ziemie uderzył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy założeniu 'przyleciało z odległego kosmosu' musimy wziąć pod uwagę fakt, iż ów wysyłanie materiału biologicznego musiało mieć swój początek - więc tylko przy założeniu Hawkinga, iż z pewne osobliwości wyłonił się wszechświat tzn powstał. Nauczelni jesteśmy jednak myśleć w granicy zasady przyczyna - skutek dlatego trudno sobie wyobrazić powstanie czegoś z niczego, tak po prostu... nieprawdopodobne jest to wszystko.

      Usuń
  19. Ja bardzo trzeba być naiwnym, żeby nie brać pod uwagę, że istnieją obce inteligentne cywilizacje. A my jesteśmy tego dowodem. Nie wierze w to, że jesteśmy czymś co się zdarza 1/nieskończoność. W samej naszej galaktyce będą ich setki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawy artykuł, z przyjemnością przeczytam kolejny. :)

    A o rzekomym istnieniu obcych raczej każdy będzie miał własne zdanie, które trudno zmienić przez brak jakichkolwiek dowodów. To jak próby wytłumaczenia gorliwemu chrześcijaninowi, że Bóg nie istnieje. Tyle tylko, że równie dobrze żadne z nas może nie mieć racji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polemizowałbym :) Istnienie obcych cywilizacji opieramy na FAKCIE istnienia jednej znich (naszej). Natomiast istnienie istot boskich opieramy wyłącznie na własnym chciejstwie.

      Usuń
    2. Jeśli myślisz że religia to tylko jakieś zabobony to sprawdź http://www.youtube.com/watch?v=LqDZGWbfHAs
      Ja myślę że Bóg to pole kwantowe czyli wszystko i nic(ciężko to pojąć ale ale wyobraź sobie kartkę papieru moge na niej napisać wszystko ale może być też pusta)

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałosny to jest Twój komentarz... Chcesz coś skrytykować to zrób to konstruktywnie.

      Usuń
  22. Co do pierwszego punktu, prawdopodobieństwo zaistnienia tak zaawansowanej cywilizacji jak nasza jest bardzo nikłe, ale nie oznacza to, że takie założenie musi przeczyć podstawom nauki. Może być to przypadek porównywalny do np. dziesięciu kolejnych szóstek w totka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście bardzo zaawansowana ale chyba w zabijaniu,
      a pozatym jescze 100 lat temu podstawowym środkiem lokomocji
      był koń

      Usuń
  23. Jeżeli cywilizacja techniczna istniałaby przez długi czas nie ulegając samozagładzie to po niezbyt długim czasie powiedzmy kilku milionów lat zasiedliłaby całą galaktykę. I inteligentna cywilizacja(wywodząca się nawet z jednej planety) byłaby obecna prawie we wszystkich układach gwiezdnych i ślady jej obecności nie byłyby chyba zbyt trudne do zauważenia. A tak jednak nie jest, chyba , że przyjmiemy, że tezy danikena są prawdziwe.
    Tak więc jeżeli jakieś cywilizacje rozwijałyby się od milionów lat to wytwory ich technologii powinny być widoczne na
    każdym kroku. Nawet zbytnio się nie wysilając powinniśmy coś odkryć, a tu niestety cisza...

    OdpowiedzUsuń
  24. Swietny blog! Atlas chmur ?? Prosze o analize filmu w kolejnym poscie !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak czytam i czytam i się zastanawiam... Kto w ogóle pozwolił na wysyłanie jakichkolwiek wiadomości i SZUKANIE kontaktu? W umyśle jakiego geniusza zrodziła się taka potrzeba? Czy oni są nienormalni? Chcą zagładę na nas spuścić? Przecież to nie jest decyzja na skale narodu, to jest decyzja na skalę LUDZKOŚCI. Ktoś decyduje za całą ludzkość, za całą planetę i wysyła wiadomość prosząc się o kontakt w której podaje na nasz temat ważne informacje. Jasne, aby można było nas łatwiej rozpierdzielić w razie potrzeby.... Przecież takie zachowanie jest przykład najskrajniejszej głupoty!

    Zawsze mówię, że skromność to cecha inteligentnych osób. A właśnie ci twierdzą, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Osobiście uważam, że gdybyśmy nie byli sami i istnieli jako mniej inteligentna cywilizacją, to ta druga wycięła by nas w pień, robiąc z nas niewolników albo zjadła w swoich hamburgerach tak jak my eksterminujemy kurczaki, które trafiają do naszych ust w fast-foodach. To, że jeszcze tak się nie stało jest dowodem tego, że jesteśmy na razie sami lub jeszcze - na szczęście - nieodkryci.

    Swego czasu była nawet świetna animacja na wykopie właśnie obrazująca to o czym mówię. Tak byłoby i z nami:
    http://www.wykop.pl/link/1359999/czlowiek/

    Poza tym jaką mamy pewność, że nie ma także i hierarchii w galaktyce? Co my myślimy do diaska? Że wiadomość odczytają jacyś mędrcy? A kto powiedział, że tak samo jak u nas, w innych formach życia nie ma hierarchii? Co przez to rozumiem? Na przykład "skazańców", kryminalistów, morderców. Jaka jest pewność, że naszej wiadomości nie odczyta taki "czarny charakter" nawet z pokojowo nastawionej cywilizacji? A z racji faktu, że będzie przewyższał nas swoją inteligencją, będzie mógł zrobić z nami cokolwiek. Zniewolić, wmówić nam coś lub zniszczyć.

    Jasna cholera, nigdy nie powinniśmy SZUKAĆ znaku życiu we wszechświecie! Jeżeli znaleźlibyśmy bardziej rozwiniętą od nas formę, inteligentniejszą - byłoby to dla nas nieszczęście! Nie mam pojęcia kto feruje takie decyzje o "szukaniu kontaktu".

    ----

    I na koniec mego wywodu, przypomniał mi się świetny dowcip obrazujący problem, który poruszam:

    Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, ze w końcu zabłądził. Chodzi wiec po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tylu w ramie. Odwraca głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wkurwiony, piana z pyska mu leci i mówi :
    - Co tu robisz?
    - Zgubiłem się - odpowiada facet
    - Ale czego się kurwa tak drzesz? - pyta znowu wściekły niedźwiedź
    - Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi gość
    - No to kurwa ja usłyszałem. Pomogło ci?

    OdpowiedzUsuń
  27. Trochę się nie zgodzę z powodami, które oceniłeś 5/5. Żadkość i czas istnienia.

    Żadkość:

    Jesteśmy stosunkowo nowi i młodzi we wszechświecie, wykluczasz istnienie starszych cywilizacji, których poziom technologiczny, wiedza i możliwości moga wykraczać daleko poza nasz wszechświat, a to, że nas nie odwiedzają... - czekają, aż dojrzejemy, by posiąść choć cząstkę ich wiedzy, bo odpowiedz szczerze - patrząc obecnie na ludzkość uważasz ją za dojrzałom? :) Moim zdaniem uważaja, że ingerencja w cywilizację o takiej różnicy technologicznej jest nie wskazana. Może uważają tak na podstawie doświadczenia ;)

    Czas szukania: - patrz wyżej.

    Owe zagadnienie nie porusza jeszcze jednego waznego powodu: a co jeśli istnieje forma inteligencji/życia o której nawet nie marzymy? Ziemia nie zawiera wszystkich niespodzianek wszechświata, nie możemy tego wykluczyć. Wymienione powody moim zdaniem cechują się tym, czym cechuje się biblia - jest tak samo głupia jak człowiek, który ją wymyślił :) Czy nasza wiedza, w porównaniu do wiedzy jaką dane będzie nam jeszcze posiąść jest na tyle duża, żeby można było dewagować na temat powodów owej sytuacji? :) Moim zdaniem nie, za mało wiemy i ograniczamy sie tym co znamy.

    Pozdrawiam,
    Piotr



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu by nie wysyłać kolonizatorów? Bakterii co to przeżyją wszędzie itd. albo jakiś startowy zestaw do zasiedlenia życiem, w miarę podobnej planety. Miny z życiem :) Taka inwazja nie-obcych na nie-naszą planetę :P

      Usuń
    2. Ten caly Piotr powyżej wali takie ortografy, że aż zęby bolą jak się to czyta. Co za analfabeta.

      Usuń
  28. Niektórym się wydaje że jak jest tak wiele gwiazd we wszechświecie to jest duża szansa na życie w podobnej formie co nasze. Tylko trzeba dodać że gwiazd takich jak słońce jest zaledwie ok 5% z których też jakiś mały procent ma planety podobne do ziemi. Można powiedzieć że i tak dużo ale jednak ten fakt daje trochę do myślenia. A jeśli chodzi o sposób powstania życia to jeszcze nikt tego nie wyjaśnił ani nie zaobserwował. Być może to jakiś skrajny przypadek. Albo inaczej:mamy pecha i nasza galaktyka jest uboga w życie. Oni są w innych galaktykach? 1 galaktykę można przecież kolonizować przez miliardy lat...

    Druga sprawa to taka że życie może istnieć tylko we właściwych dla siebie warunkach. Np życie na ziemi mogłoby ewoluować nieskończoną ilość czasu ale nie wyrwie się z macierzystej planety,jeśli nie powstaną tam zorganizowane i małpo-podobne stworzenia z których przynajmniej część będzie miała IQ powyżej 150. Dlaczego małpo-podobne? Bo można sobie wyobrazić że delfiny stają się nawet 2 razy inteligentniejsze od ludzi ale ze swoimi małymi płetwami i nieporęcznymi pyskami nie zbudują nigdy statków kosmicznych. Zresztą jak każde inne wodne albo bezrękie stworzenia.

    Kolejna sprawa to naukowcy sugerują że życie bez jakiegokolwiek pokrewieństwa DNA z naszym na bliźniaczej planecie będzie zupełnie inne z wyglądu. Nie ma powodu tak przypuszczać. Rozwiązania ewolucyjne są z całą pewnością uniwersalne. Więc bardzo prawdopodobne że będzie podobnie jak na filmie Avatar.

    Co do punktu 3 to myślę że bomby atomowe to coś o wiele prostszego niż kolonizacja innych planet. A co z możliwością wojny pomiędzy planetami? Tak jak amerykanie walczyli ze swoimi braćmi z Anglii o niepodległość? To dopiero mogli by się zasypać atomówkami albo czymś lepszym. Np: wzajemny atak broni biologicznej albo nanorobotów.



    OdpowiedzUsuń
  29. Jest jeszcze jedna możliwa przyczyna nie kontaktowania się z nami obcych cywilizacji. Cywilizacje mogą się rodzić, rozwijać i wymierać, o czym była już mowa. Tyle że rozwinięta cywilizacja może ulec samozagładzie w sposób zamierzony i akceptowany przez całe społeczeństwo. Docierając do pewnego poziomu rozwoju możemy dojść do wniosku że nasze istnienie nie ma sensu, czy jest wręcz szkodliwe.
    Załóżmy że kiedyś będziemy znali wszystkie prawa rządzące wszechświatem i będziemy w stanie ekstrapolować zarówno przeszłość, jak i przyszłość. Ekstrapolować nawet własne zachowania, przewidzieć że w określonym czasie i miejscu ktoś założy tego bloga itd. Jednym słowem "Dzień świstaka", a jedynym sposobem na przerwanie horyzontu zdarzeń będzie celowa samozagłada, którą też wcześniej przewidzimy.

    Innym aspektem rozważań jest pytanie czy rozwinięte cywilizacje wciąż będą się opierały o życie biologiczne? Rozwijanie się życia wydaje się nierozerwalnie związane z instynktem przetrwania, konsekwencją tego może być pozbycie się ułomnych biologicznych nosicieli mózgu i przeniesienie naszej świadomości do bardziej trwałych i niezawodnych obwodów np krzemowych osadzonych na mechanicznym nosicielu. Stalibyśmy się nieśmiertelni, popęd płciowy zbędny, rozwój jednostki nieograniczony czasowo ... Czy to jeszcze było by życie?

    OdpowiedzUsuń
  30. O jeszcze jednej rzeczy nie napisano. Przed wysłaniem aparatów naukowych do badania innych planet, bardzo skrupulatnie się je wyjaławia, aby przypadkiem nie odkryć życia, które sonda przyniosła wraz ze sobą z ziemi (czasem się to nie udaje :) ). Z emisją fal radiowych powinno być podobnie. Jeżeli obcy badacz obserwuje naszą cywilizację to nie może na badany obiekt wpływać - wydaje się to być zasadą uniwersalną. Rozwijająca się cywilizacja, po okresie spontanicznego zaśmiecania eteru, powinna ucichnąć, oczywiście warunkiem jest wynalezienie alternatywnego dla fal radiowych medium, lub techniki maskowania własnych emisji w promieniowaniu tła. Notabene to drugie rozwiązanie było by idealne do szyfrowania treści korespondencji i kierowania jej do konkretnego obiektu w przestrzeni.
    Jednakowoż cały czas problemem pozostaje prędkość rozchodzenia się fal, która nijak przystaje do ogromu wszechświata. Korespondencja z cywilizacją na odległość powyżej kilkudziesięciu lat świetlnych nie tylko była by uciążliwa, ona wręcz nie miała by sensu. Oczekując kilkadziesiąt lat na odpowiedź można samemu ją znaleźć, jedyną odpowiedzią która wzbudziła by dreszczyk emocji było by "jeszcze nie znamy odpowiedzi na twoje pytanie". Idąc tym tropem, dochodzę do wniosku, że rozwinięte cywilizacje znalazły szybszy sposób korespondencji, lub ze sobą nie korespondują, lub ich nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak sobie myślę, że może lepiej najpierw nauczyć się rozmawiać z delfinami, a potem szukać kontaktu z obcymi we wszechświecie. Delfiny mają swój własny język, każdy delfin ma swoje imię itp. Może mają coś ciekawego do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Za duży nacisk kładzie się tu na domeny ludzi - mózg i jego ułomności.

    W przyszłości może stać się zbędny, nawet nam. Powiedzmy, że nasza inteligencja nie jest ostatecznością ,i może ona być "efektem" radia, które to wyszło z obiegu w zaawansowanej cywilizacji, kolonizującej kosmos. Więc może i inteligencja, na etapie pewnego rozwoju przestanie być użyteczna? Ciężko to zrozumieć, gdyż podejmujemy te przypuszczenie za pomocą racjonalnego mózgu, ale zakładanie, że przez kolejne miliony lat pozostaniemy w takiej formie jaka obecnie dominuje ogranicza bardzo odpowiedź, którą staramy się otrzymać.


    Na razie szukamy samych siebie, gdzieś tam w kosmosie, a wcale nie obchodzą nas inne formy racjonalności/świadomych decyzji, czymkolwiek one są... Abstrakcyjne myślenie też jest formą poznawczą, z tym że obecne założenie jest takie - jak mi nie zrobisz autentycznego zdjęcia/ pokażesz pod mikroskopem, to nie określimy tego mianem racjonalność.

    Nie mam tu na myśli religii, a dorzucenie do wora pytań kolejnej zmiennej - czy sposób badania jest właściwy?

    OdpowiedzUsuń
  33. Odnośnie wariantu "Oni istnieją... ale komunikacja jest niemożliwa, ponieważ cywilizacje istnieją za krótko":
    Dałbym tej tezie większy score. Napisałeś, że "[...]musiałby istnieć jakiś nadrzędny czynnik ucinający istnienie każdej cywilizacji po jakimś czasie od jej powstania." - uważam, że taki czynnik istnieje. Jest nim energia. Warunkiem istnienia życia jest konwersja różnych form energii na takie, które umożliwiają jego istnienie. Większość złożonych organizmów na Ziemii posiada metabolizm - zamiana materii na energię. Możliwe, że kolonizacja kosmosu nie jest możliwa bo na macierzystych planetach nie ma wystarczająco dużo energii, aby pozwolić się dostać gdzieś indziej. Możliwe, że organizmy wykańczają całą energię dostępną na swojej planecie (w związku z czym nie mogą dalej istnieć) zanim będą mogły podjąć się kolonizacji innej planety. Chyba, że istniałyby organizmy złożony które energię do życia czerpałyby ze słońca, ale podczas wieloletniego lotu międzygwiezdnego to statek musiałby im ją dostarczać zamiast słońca, a on sam może tyle jej nie mieć, a wynalezienie napędu typu Warp, FTL, itp. nie jest po prostu możliwe w czasie istnienia cywilizacji, ograniczonej ilością energii jaką są w stanie pozyskać do życia ze swojej planety/planet/słońca.

    OdpowiedzUsuń
  34. Cywilizacje wysokorozwinięte mogą być przez nas nie słyszane bo mogą wykorzystywać tzw efekt splątania kwantowego, które w ogóle nie wpływa na czasoprzestrzeń, ( w ogóle jest to bardzo ciekawe zagadnienie umożliwiające kontakt w czasie rzeczywistym).

    OdpowiedzUsuń
  35. Możliwe też, że jesteśmy podłączeniu do "Matrixa".

    OdpowiedzUsuń
  36. Kilka "propozycji" to wariacje na ten sam temat.
    Oczywiście to niczego nie tłumaczy, ale generalnie można temat zamknąć w kilku słowach:
    nie ma Ich (jeszcze, już lub wcale)
    są ale zbyt daleko (rzadko)
    są ale nie chcą
    są ale nie umiemy ich zrozumieć
    są ale oni nie umieją zrozumieć nas.

    Poza pierwszym przypadkiem wszystkie inne oznaczają że kiedyś jednak kontakt nastąpi, w ten czy inny sposób.
    póki co pozostaje nam nasłuch i kombinowanie jak by tu przechytrzyć fizykę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Problem z kontaktem
    1.Obcy są starymi cywilizacjami i uważają nas za inteligentne insekty
    2.Na wiele miliardów galaktyk jest duża ilość cywilizacji,które tworzą sojusze i aby się ujawnić jakiejś młodej cywilizacji ta musi spełniać jakiś poziom.
    3.Poziom,który zapewni naszej cywilizacji kontakt z innymi obcymi to zapewne eksploracja własnego systemu słonecznego,pokonanie 20-30%prędkości światła po to by eksplorować inne układy słoneczne a wtedy obcy ujawnią się
    4.Na pewno są bo w legendach jest ułamek prawdy.RÓWNANIE DREAKA

    OdpowiedzUsuń
  38. Super post :)
    zapraszam do nas http://fizyka-mykanoww.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam dwie teorie:
    1. Niestety jesteśmy sami. Wiem, wiem: marnowanie przestrzeni itp. jest jednak jedno ale. Powstanie takiego zycia jak to na naszej planecie jest równe niemal zeru. owszem jest mozliwe bo jednak powstało ale prawdopodobieństwo jest tak znikome, że mozliwe że potrzeba tak wielkiego wszechswiata aby na jednej planecie powstało to co powstało. Stąd miedzy innymi wiara w boga, bogów itp. Idealna planeta w idealnym układzie słonecznym to już wiele a co dopiero inteligentne zycie.
    2. Kosmos tetni zyciem ale jest tak olbrzymi, że nie ma mozliwości czysto fizycznych aby spotkac obcych. Ogrom wszechświta jest niewyobrażalny, nie znamy jego granic a to obserwujemy i potrafimy nazwac to zaledwie cząstka. Trzeba pamietac o innym upływie czasu. Byc może życie na innych planetach jest podobne w rozwoju do naszego. Potrafimy doleciec na księżyc i wysłać nadajnik na koniec własnego układu słonecznego a to tak jakby rzucic papierek pod nogi i dziwic sie , że mieszkaniec Nowego Jorku nie może go odnależc.
    jesli zas są cywilizacje rozwiniete, mogace przemierzac wszechswiat to jest małe prawdopodobieństwo, że nas zwyczajnie znajda. To tak ja w star treku. Pędzili nadswietlną i zwalniali lub zatrzymywali sie jak wyłapali jakis sensowny sygnał, którego my jeszcze nie potrafimy nadac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad. 2
      Zaskakujące jest, że tak rzadko spotykam się z argumentem, że być może to prawa rządzące naszym wszechświatem uniemożliwiają kontakt z inną cywilizacją. Nasz stan wiedzy na ten moment wyklucza przecież możliwość przesyłania informacji z prędkością większą niż prędkość światła. Dlaczego zakładamy, że uda nam się to ograniczenie kiedykolwiek przeskoczyć? Być może istnieją też inne bariery, o których istnieniu jeszcze nie wiemy i po prostu kontakt z cywilizacją oddaloną o tysiące lub miliony lat świetlnych (biorąc pod uwagę rachunek prawdopodobieństwa jej występowania) jest fizycznie niewykonalny. Może się przecież okazać, że nawet za wiele tysięcy lat nie uda nam się opuścić naszego systemu planetarnego, bo pewne ograniczenia naszej fizycznej natury będą zwyczajnie nie do przeskoczenia.
      Ad. 1
      Przyjęcie, że jesteśmy jedyną cywilizacją, która kiedykolwiek istniała we wszechświecie (a przynajmniej w naszej galaktyce) wcale nie godzi tak bardzo w rachunek prawdopodobieństwa jak się wydaje Darkowi :) Owszem, zakładanie, że życie powstało jedynie na Ziemi jest raczej nieuzasadnione. Jednakże biorąc pod uwagę ilość czynników, które musiały wystąpić, bo mogła powstać samoświadoma, posiadająca zdolność samorozwoju istota (nie mówiąc już o cywilizacji), prawdopodobieństwo powtórzenia się tego procesu w naszej galaktyce jest nieprawdopodobnie małe. Nie trudno założyć, że nawet 1 „niekorzystna” zmiana w tym ekstremalnie długotrwałym procesie może uniemożliwić wykształcenie cywilizacji. Czy inteligentne ślimaki, u których pojawiłaby się samoświadomość byłyby w stanie wytworzyć cywilizację technologiczną? W tej perspektywie 480 mld planet to naprawdę niewiele. Nawet, gdyby przyjąć, że na każdej z tych planet istnieją warunki do powstania życia (co jest oczywiście skrajnie optymistyczne), to prawdopodobieństwo wyewoluowania (powstania?) cywilizacji jest nadal ekstremalnie małe – właśnie ze względu na gigantyczną liczbę czynników i zdarzeń, które muszą wystąpić. Suma zdarzeń mało prawdopodobnych daje zdarzenia ekstremalnie nieprawdopodobne ;)

      Ps. zasada kopernikańska jest tylko pewnym założeniem, którego na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie empirycznie zweryfikować -podobnie zresztą jak antropocentryzmu.

      Usuń
    2. Nie jestem Darkiem tylko Renatą ;)

      Usuń
  40. strasznie naciagane i subiektywne te argumenta. te bardziej wybrane przez autora sa drobiazgowe te mniej ciekawe dla autora sa pomijane, a sa bardziej prawdopodobne.
    ot festiwal prozności

    OdpowiedzUsuń
  41. Można wziąć pod uwagę jeszcze teorię o braku możliwości kontaktu, ze względu na: wielowymiarowość lub hologramowość wszechświata :) jeżeli znalazł by się dowód na taką właściwość materii to osiągniemy bardzo duże prawdopodobieństwo istnienia onych, ale nigdy nie doświadczymy spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  42. Alternatywa: oni nie istnieją, bo ... mieli pecha. Powstanie życia wymaga tylu zbiegów okoliczności, że wystąpienie ich wszystkim w odpowiednim czasie i miejscu jest prawie nie możliwe. Jako, że wszechświat jest nieskończony to nawet najmniej nieprawdopodobna sytuacja będzie mieć miejsce. No i ma. U nas, na Ziemi. Ot, fart.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ciekawy bardzo artykuł. Sam tak wiele razy się zastanawiałem czy w kosmosie jest jeszcze jakieś życie czy nie. Fajnie jest mnie osobiście wierzyć że jakieś jest, i że istnieją gatunki i cywilizacje znacznie lepsze, bardziej rozwinięte i na wyższym generalnie poziomie pod każdym względem niż ta ludzkość która łagodnie mówiąc niezbyt mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  44. Istnienie naszej cywilizacji na Ziemi jest argumentem uzasadniającym wszystko, wszystkie zacytowane opcje, Wszystkość i Nicość. taki mały punkt zawiera wszystkie opcje, również te poza nim.

    OdpowiedzUsuń