piątek, 21 grudnia 2012

Prawda o Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmieci

Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z tematem Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci, temat zwalił mnie z nóg. Rozmiar tej tragedii i jednocześnie jej niemalże całkowita nieobecność w świadomości społecznej, były po prostu oszałamiające. Postanowiłem więc czym prędzej zabrać się za artykuł na ten temat i rozpocząłem grzebanie w źródłach.





Nakreśliłem już połowę pierwszego szkicu artykułu, gdy za uszami zaczęły odzywać mi się ostrzegawcze głosy. Chodziło o źródła i relacje. Zwłaszcza poważne źródła i naoczne relacje foto/wideo. Zacząłem więc ryć coraz głębiej i głębiej i szukać gdzie tylko się dało, rzetelnych informacji na ten temat.

Artykułu nie skończyłem. Sami osądźcie czy słusznie czy nie. Przeczytajcie szkic i wyjaśnienie poniżej. Poszukajcie źródeł na własną rękę. Zapraszam tez do dyskusji na ten temat w komentarzach.


Co waży 100 milionów ton, jest większe od Europy i powiększa się z każdym kolejnym rokiem, podczas gdy cały świat odwraca wzrok?

To Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. W dzisiejszym artykule przyjrzymy się z bliska temu porażającemu zjawisku.


Odkrycie

Rok 1997. Trans-pacyficzny wyścig jachtowy przyciąga żeglarzy z całego świata. Jednym z nich jest Charles Moore, kapitan jachtu wyścigowego i oceanograf. Po ukończonym wyścigu, załoga wraca do Kaliforni. Mając na pokładzie silniki diesla z zapasowym paliwem, Moore decyduje się popłynąć na skróty, wprost przez tzw. wir północno-pacyficzny - obszar wielkoskalowej rotacji wód północnego Pacyfiku, który jest omijany zarówno przez rybaków (brak miejsc łowieckich) jak i żeglarzy (niekorzystne wiatry).

Oto jak Moore opisał tę podróż :




Często mam trudności ze znalezieniem słów na opisanie ogromu Oceanu Spokojnego ludziom, którzy nigdy nie byli na morzu. Dzień za dniem, Alguita była jedyną jednostką w drodze pozbawionej jakichkolwiek punktów odniesienia, rozciągającą się od horyzontu po horyzont. Jednak gdy patrzyłem z pokładu na powierzchnię, zamiast krystalicznego oceanu uderzył mnie, tak daleko jak sięgał mój wzrok, widok plastiku.

Wydawało się to niewiarygodne, ale nie było widać czystych miejsc. Podczas całego tygodnia, jaki zajęło nam przepłynięcie przez ten obszar, niezależnie od pory dnia w której spoglądałem na morze, plastikowe śmieci były wszędzie: butelki, nakrętki, opakowania, fragmenty.



Ludzkość zanieczyszczała oceany od zawsze, jednak były to zanieczyszczenia, z którymi środowisko stosunkowo łatwo sobie radziło. Dziś jest inaczej. Plastik nie ulega biodegradacji tak jak inne odpady. Pozostawiony w wodzie i wystawiony na działanie promieni słonecznych, plastik rozpada się na mniejsze fragmenty, które następnie rozpadają się na jeszcze mniejsze i jeszcze mniejsze, aż do wielkości atomowych. Po pewnym czasie woda staje się czymś w rodzaju polimerowej zupy, gęstej od malutkich fragmentów plastiku przypominających konfetti i jeszcze mniejszych. O ile najbardziej rzucają się w oczy większe odpadki, to większość masy plamy stanowią właśnie fragmenty bardzo małych, niewidocznych rozmiarów. Sama plama nie jest też widoczna na zdjęciach satelitarnych, fragmenty są zbyt małe i znajdują się w większości pod powierzchnią wody.


100 milionów ton

Taka liczba nie mogła oczywiście powstać w wyniku śmiecenia turystów nad brzegami oceanu. Musiała powstać poprzez celowe, świadome i zorganizowane działanie na wielką skalę w ciągu długiego czasu. Polska wytwarza około 12 milionów ton odpadów rocznie. Gdyby zebrać wszystkie śmieci jakie produkuje cała Polska i rzucać je na kupę przez 8 lat, to zebrałoby się tyle ile pływa w północnym Pacyfiku.



Wielkie wiry oceaniczne

Wir północno-pacyficzny, to olbrzymi obszar pomiędzy wybrzeżami Azji i Ameryki Północnej, w obrębie którego prądy morskie wykonują ruch wirowy. Prądy te zbierają dryfujące śmieci z wód terytorialnych i niosą je wgłąb obszaru wiru, gdzie śmieci na mogą krążyć przez dziesięciolecia. Ponieważ z obszaru tego swobodnie dryfujące odpadki już się nie wydostają, jest to okrutnie wygodny sposób na dyskretne pozbycie się gigantycznych ilości śmieci, które nigdy nie powrócą w swoje rodzime rejony. Północny Pacyfik stał się więc gigantycznym, darmowym wysypiskiem.

Obszary wirów oceanicznych



Pochodzenie śmieci

Prawdopodobnie większość śmieci pochodzi ze wschodniego wybrzeża Azji i zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej.


W tym miejscu artykuł urywa się. Zadałem sobie pytanie czy źródła do których dotarłem są wystarczające, aby opisywać to w taki sposób? Odpowiedź brzmiała - nie. Źródła epatują działającymi na wyobraźnię informacjami i są okraszane zdjęciami duszących się ptaków, szczątków mew posiadających w żołądkach kasety magnetofonowe, zalegających na plażach stert śmieci. Nawet w wywiadzie wideo green-peace, nie padają żadne konkrety oprócz takiego typu przekazu.

Wnętrze martwego ptaka

Natomiast tzw źródła poważne mówią np. o kilkuset cząstkach plastiku na kilometr kwadratowy... lub o ich całkowitej niewidoczności z pokładu statku (jak więc rozumieć relację Moore'a o "plastiku jak okiem sięgnąć"?) Jest więc delikatny dysonans, bo różnica pomiędzy "Gigantyczną Wyspą Śmieci" a kilkuset fragmentami plastiku na km2 jest dość znaczna.

Wydaje mi się ponadto, że zjawisko o takiej skali (gigantyczna wyspa śmieci), nie mogło pozostać niezauważone przez szerokie środowisko naukowe, które publikuje przecież wyniki swych prac. Daleki jestem od snucia jakichkolwiek teorii spiskowych w tym temacie i w jakimkolwiek innym, lecz pisząc ten artykuł miałem tak duży niedosyt rzetelnej wiedzy, że zwyczajnie nie mogłem sobie pozwolić na jego opublikowanie w taki sposób. Zastanawiam się tylko co jest przyczyną takiego stanu rzeczy, mianowicie dlaczego media, które już biorą się za temat huczą o nim w taki sposób. Jeśli to drobna zawiesina, to dlaczego w źródłach rzucane są drastyczne zdjęcia hałd plastiku na plażach. Jesli to tak olbrzymie zjawisko, to gdzie są międzynarodowe grupy badawcze, gdzie publiczne prace naukowe, gdzie filmy popularno-naukowe. Temat przecież aż prosi się o publikację. I wreszcie gdzie są organizacje ekologiczne, które każdy, nawet drobny akt przemocy wobec planety wynoszą z krzykiem na sztandarach?

Być może prawda leży gdzieś po środku. Mianowicie problem istnieje i jest poważny, lecz kompletnie nie medialny. Kogo obchodzi zanieczyszczenie plastikiem, którego nawet nie widać? Ale już gigantyczna wyspa śmieci wielkości europejskiego kraju, działa na wyobraźnię zupełnie inaczej.

Ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat.


Źródła:

Oryginalny artykuł Moore'a :
http://www.mindfully.org/Plastic/Ocean/Moore-Trashed-PacificNov03.htm

http://www.algalita.org/uploads/2012_asia_pacific_expedition_report.pdf
http://www.sea.edu/plastics/current_sea_research



98 komentarzy:

  1. Witam,

    Temat jest dość szczegółowo opisany na angielskiej Wikipedii (http://en.wikipedia.org/wiki/Great_Pacific_Garbage_Patch).

    Cytat za artykułem: "The patch is not easily visible because it consists of very small pieces, almost invisible to the naked eye, most of its contents are suspended beneath the surface of the ocean, and the relatively low density of the plastic debris at, in one scientific study, 5.1 kilograms of plastic per square kilometer of ocean area".

    Temat wygląda na wykreowany przez pseudo-ekologów i łowców teorii spiskowych. Nie twierdzę, że problem nie istnieje, ale na pewno skala jest niewspółmierna do tego, co prezentują nam niektóre portale.

    Pozdrawiam,
    Tomek

    OdpowiedzUsuń
  2. "I wreszcie gdzie są organizacje ekologiczne, które każdy, nawet drobny akt przemocy wobec planety wynoszą z krzykiem na sztandarach?"
    Owe organizacje nie zajmują się sprawami, na których nie można zarobić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Organizacje ekologiczne siedzą cicho, bo ocean im za oczyszczenie nie zapłaci, a ludzie, którym elektrownia atomowa/uprawy GMO w sąsiedztwie psułyby interesy to i owszem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniec świata - nowy post :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobne historie krążyły na temat Morza Sargassowego - że pośrodku wiru prądów oceanicznych glony i wraki statków tworzą matę nie do przebycia.
    No cóż, temat nie jest aż tak katastrofalny jak to się przedstawia, ale problem pływających śmieci jest. Na wyspach Guam rocznie wiele ptaków ginie z powodu połkniętych kawałków plastiku z wyglądu podobnych do fragmentów ryb. Wieloryby mają problem ze strawieniem meduzopodobnych toreb plastikowych.
    Z drugiej strony pośrodku Pacyfiku wzrosła liczebność pewnych owadów charakterystycznych dla płycizn, które przyczepiały jajeczka do pływających śmieci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Natura sobie poradzi... jeśli tych śmieci jest faktycznie taka ogromna ilość, to większe jest prawdopodobieństwo, że gdzieś wyewoluuje jakiś plastikożerny gatunek mikroba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plastikożerny gatunek mikroba wyewoluuje w najbardziej optymistycznym wariancie za milion lat. W tym czasie człowiek zdąży zaśmiecić swoją planetę (przyjmując hipotezę, iż Wielka Pacyficzna Plama Śmieci jest tak wielka i powiększa się z rokiem na rok).

      Usuń
    2. Plastikożerny gatunek mikroba byłby katastrofą dla naszej cywilizacji, aczkolwiek byłby bardzo dobroczynny dla ekosystemu. Mikrob, który uzyskiwałby energię z rozkładu różnorodnych tworzyw sztucznych (zakładam że nie chodziło ci o takiego który rozkłada tylko jeden rodzaj polimeru), byłby najprawdopodobniej w stanie żywić się wszystkim od benzyny i asfaltowych dróg po obudowy komputerów i chińskie zabaweczki. Skutki dla ludzi byłyby dosyć nieprzyjemne, gdyby np. ktoś mi teraz zaczął pożerać pvc w oknach.

      Usuń
    3. Ludzie reagują szybciej niż natura, więc mam podstawy sądzić, iż ludzkość poradziłaby sobie z tym problemem.

      Usuń
    4. Niekoniecznie milion lat. Na powstanie mikroba trawiącego nylon musieliśmy czekać maksimum 40 lat:
      http://en.wikipedia.org/wiki/Nylon-eating_bacteria

      Usuń
    5. Oczywiście, po co wogóle cokolwiek robić, dalej wyrzucajmy śmieci i zachowujmy się jak nieodpowiedzialne wyrośnięte dzieci.
      Uważam, że właśnie takie myślenie zabiją naszą planetę. Owszem jest przemyślanie stworzona i posiada niesamowity system naturalnych oczyszczalni, ale wszystko ma swoją moc przerobowa, także ziemia.

      Usuń
    6. "Plastikożerny gatunek mikroba wyewoluuje w najbardziej optymistycznym wariancie za milion lat" Chyba że sami go wytworzymy...

      Usuń
    7. a na to co powiecie przeciwnicy ekologow ???? http://youtu.be/1I7on22jA48

      Usuń
    8. plastikożerny gatunek mikroba:
      http://news.discovery.com/earth/oceans/plastic-eating-microbes-help-marine-debris-sink-140619.htm

      Usuń
  7. W moim mniemaniu jest to historia wyssana z palca prawdopodobnie z palca kogoś kto ma w tym jakiś interes.

    Brakuje mnie źródła pokazującego możliwość rozpadu plastiku na mikroskopijnie małe cząsteczki (bo przecież nie atomowe), praktycznie nie widoczne gołym okiem. Jeżeli miały by podlegać działaniu promieniowania słonecznego (jak sugerujesz) i w ten sposób ulegać rozpadowi to proponuję wycieczkę na najbliższe wysypisko śmieci aby zobaczyć iż takie działanie nie jest możliwe w krótkim czasie, gdyby nawet to wywalane odpadki mają różną grubość a więc ich odnajdowane gabaryty były by w pełnej skali od małego dziadajstwa po karoserię 'trampka'. Jeżeli materiały wchodzą w interakcję z sobą i ulegają powiedzmy zmieleniu to ich zróżnicowana wielkość, twardość i kruchość powodowała by odnajdowania ich w skali jak w wcześniejszym przykładzie.

    Gdyby jednak okazał się to prawdą i taka pływająca wyspa istnieje to rezerwuję sobie prawo do tej wyspy i zakładam tam państwo.

    Wielce boleję nad tym iż przerzuciłeś się na tubową stronę mocy wcześniej raz na jakiś czas mogłem przeczytać trochę wartościowe treści do snu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałem powiedzieć o możliwości badania takiego obiektu satelitami. Chyba oczywiste jest dla nas to, że nawet jeśli coś nie jest widoczne w promieniowaniu widzialnym to spokojnie było by widoczne w innych poziomach fal lub widoczne było by oddziaływanie takiego obiektu na otoczenie.

      Usuń
  8. Trzeba sobie zadać kilka pytań. Na Ziemi mamy około 7 miliardów ludzi. załóżmy, że nawet te 3 miliardy żyje w biedzie i nie stać ich na super konsumpcjonizm. Jednak te 4 miliardy stać.

    Należy się zapoznać z pojęciami postarzania produktu. Są nawet odpowiednie kierunki na studiach - Designerzy Produktów, którzy zajmują się m.in. określeniem ile produkt ma służyć. Dla potwierdzenia tego można przytoczyć chociażby firmę żarówek, która kontroluje inne firmy żarówek i kara je, jeśli ich żarówki działają dłużej niż bodajże 100 tysięcy godzin, nie jestem pewien liczby, ale najważniejsze, że taki organ istnieje. Przykładem może być też sama "moda". Moda zmienia się co sezon, by ludzie kupowali co sezon - proste.

    Nasza gospodarka jest rozpędzona do granic możliwości (m.in. to jest też powodem kryzysu). Ku mojej wielkiej rozpaczy gatunek ludzki jest na tyle głupi, że wymyślił liniowy ustrój ekonomiczny na planecie o skończonych zasobach.

    Dochodzi do jeszcze jednego ważnego problemu - kapitalizmu. Kapitalizm to ustrój ekonomiczny, który ma już około 500 lat. 500 lat trwa i podstawy na których bazujemy się nie zmieniły, gdyż brak modernizacji tego ustroju powoduje, że w gruncie rzeczy daleko nie zaszliśmy. Złoto zamieniliśmy na ropę, a monarchów na CEO firm, tyle w tym temacie. Padają stwierdzenia, że kapitalizm jest naturalny. Nie jest. Przyroda to cykl. W każdym miejscu w przyrodzie widać cykl. Nawet czarna dziura działa w sposób cykliczny. Przyciąga materię, którą następnie wypromieniowuje. Ponad to słynne powiedzenie - "W Fizyce nic się nie gubi". Kapitalizm jest ustrojem liniowym. Wydobyć, przerobić, wyeksploatować, wyrzucić, zniszczyć.

    Do tego wszystkiego, co jak musicie przyznać jest nie logiczne, należy dołożyć tempo jakie tym procesom nadaliśmy. Wzrost gospodarczy dla samego wzrostu.

    System kapitalistyczny wymaga zmiany na coś, z czym jeszcze nie eksperymentowaliśmy, albo konkretnej i porządnej modernizacji.

    W tym momencie wracamy do sedna tematu. 4 miliardy ludzi jest w wirze masowego, super konsumpcjonizmu, kupuje produkt, produkt się psuje (2 lata dla elektroniki, 1 rok dla odzieży, itd.), jest wyrzucany i... właśnie, gdzie jest wyrzucany? Palony, przetrzymywany na wysypiskach śmieci, itd., itp., ale... 4 miliardy konsumpcjonistów, kupi sobie codziennie po jednym kubeczku jogurtu, wiecie ile po miesiącu będzie kubeczków?

    Pytanie: gdzie to wszystko zmieścić?

    Nie dawno też oglądałem filmik na youtube, gdzie była mowa o tym, gdzie trafia część zużytej elektroniki. Korporacje, aby uniknąć kosztów utylizacji, wysyłają je do biednych państw Afrykańskich pod pretekstem pomocy. Elektroniki oczywiście nie działa w zdecydowanej większości i z reguły zalega na wysypiskach, bo państwa Afrykańskie nie mają pieniędzy na ich utylizację. Podłe.

    Moim zdaniem, brak źródeł - tych głębszych nie byłby przeszkodom do umieszczenia takiego wpisu, ponieważ te głębsze źródła są zależne od grubszych ryb, a która z nich chce, by ludzie poznali prawdę?

    Takie jest moje zdanie.

    Pozdrawiam,
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 miliardy ludzi żyjących w super konsupcjoniźmie?! Tutaj trochę przesadziłeś. Myślę, iż takich ludzi jest może 1 miliard, 2, ale nie 4. Nawet jeśli sugerowałbyś się populacją biednych krajów, nie wyszło by tyle. Należy brać pod uwagę, iż w wielu największych krajach (Rosja,Chiny) większość ludzi nie stać na super konsupcjonizm. Nawet w krajach europejskich sytuacja nie jest tak dobra, jak uważasz.

      Usuń
  9. Spostrzegawczy9 stycznia 2013 09:05

    Sądzę, żę najlepszym sposobem na sprawdzenie skali problemu jest oglądnięcie świata na Google Earth i PO PROBLEMIE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sama plama nie jest też widoczna na zdjęciach satelitarnych, fragmenty są zbyt małe i znajdują się w większości pod powierzchnią wody."
      Tak więc żadne rozwiązanie to niestety nie jest.

      Usuń
  10. Kiedy mówimy o pojęciu liniowego 'życia' produktu na myśl nasuwa mi się recykling jako zamknięcie linii do cyklu. Arek

    OdpowiedzUsuń
  11. SciFun, nie masz tutaj żadnego Adsense'a albo podobnej reklamy. A chętnie bym Ci kliknął :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Więcej na temat _Great Pacific Trash Vortex_

    http://www.youtube.com/watch?v=xc6LvdsyJ4U

    albo

    http://www.youtube.com/watch?v=k-CVRFzLoEY

    polecam okolice 1:40 drugiego filmu, pokazuje mniej więcej co się formuje z tego plastiku..

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dłuższego czasu śledzę nowiny typu "zanieczyszczenie środowiska przez odpady z tworzyw sztucznych", "katastrofa, plastik rozpada się przez setki lat". Zastanawia mnie jednak rzeczywisty wpływ na środowisko naturalne zanieczyszczeń tego typu. Jak idziesz przez las i widzisz połamane plastikowe wiadro to jest to dla Ciebie "zanieczyszczenie", ale co "widzi" zwierze? jak to się ma na mikroorganizmy, na rośliny? Przysłowiowa sarenka lub króliczek przejdzie obojętnie, najwyżej powącha, bo to nie jadalne jest, tak samo jak kamień. Na rośliny i mikroby wpływ ma też minimalny, bo coś co rozkłada się sto lat nie stanowi istotnej pożywki, czy trucizny, dla zwierząt, roślin czy bakterii. Czy więc dla przyrody (poza człowiekiem) pęknięte wiadro różni się znacząco od kamienia?
    Śmiecić NIEWOLNO bo zaburza to Nasze poczucie estetyki i ingeruje w to co uznajemy za środowisko naturalne, ale nie jest to jak się powszechnie uważa nasz główny negatywny wpływ na przyrodę.

    OdpowiedzUsuń
  14. I strona umarła...

    OdpowiedzUsuń
  15. A gdzie następne wpisy? Czyżby autor już przestał blogować?

    OdpowiedzUsuń
  16. To kiedy można się spodziewać tego artykułu? Może jakiś mały preview czego będzie dotyczył? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ej ten tydzień już się skończył...
    R.I.P. nietuzinkowy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Nietuzinkowy dodaj jakiś artykuł bo są MEGA ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. autor się pogniewał..

    OdpowiedzUsuń
  20. Spokojnie, każdy ma swoje obowiązki. Cierpliwie czekajmy dalej, a jak nic nie zostanie dodane, to do książek, lenie.

    OdpowiedzUsuń
  21. też kiedyś pisałem bloga, ale mi się znudziło i przestałem:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wczoraj minął rok od pierwszego wpisu :) Dziękuję za wszystkie artykuły i za to, że autor miał tyle samozaparcia żeby to wszystko pisać.
    Powiem młodzieżowo, PROPS!

    OdpowiedzUsuń
  23. Autor już porzucił tego bloga, zajął się kręceniem nudnych filmików... Te pierwse były ciekawe, ale teraz to sama sucha teoria...

    OdpowiedzUsuń
  24. Spokojnie... Jak autor nie ma pomysłów lub czasu na nowy artykuł, to po co ma go robic na siłę? Czekajmy cierpliwie, a jak autor blogu będzie chciał, to doda coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja również czekam na nowy wpis, są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio w internecie trafilem na ciekawa teorie, ktora nosi nazwe "Ekspansja Ziemi" w skrocie mowi ona o rozszerzaniu sie Ziemi (powiekszaniu jej srednicy) przez miliony lat jej istnieniam ktore trwa do tej pory. Sama idea nie jest nowa, od dawna ma juz rzesze zwolennikow jak i przeciwnikow. Mysle, ze temat jest ciekawy chociazby do samego rozpatrzenia i zastanowienia sie co by bylo gdyby teoria ta potwierdzila sie, jakie mialaby konsekwencje

    Moze Nietuzinkowy, mialby ochote ugryzc ten temat i cos o nim napisac, a moze juz o tym slyszal :)

    OdpowiedzUsuń
  27. rozszerzanie Ziemi jest spowodowane wzrostem masy planety wg. tej teorii - tego nie dodalem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Model ekspansywnej Ziemi nie zakłada wzrostu masy planety (bo niby jak miałaby rosnąć?). Ponad to w środowisku geologicznym ma niewielu zwolenników, a trzeba pamiętać że to właśnie to środowisko zajmuje się bezpośrednio historią jak i funkcjonowaniem naszej planety (wespół z geofizyką). Prawda jest taka, że póki co mamy doskonalszy model, a mianowicie model oparty o płyty tektoniczne. Po trochu próbuje się go łączyć z teorią geosynklinalną tworząc takową hybrydę, co nie zmienia faktu, że za modelem ekspansywnej Ziemi optują geologiczni outsiderzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. To już przesada. Autor w lutym napisał że nowy artykuł "będzie w tym tygodniu". Mamy połowę marca i wciąż nic. Jak można tak w chuja lecieć? Zamiast pisać dalej super ciekawe artykuły to się zajął głupimi filmikami na you tubie. Żal dupę ściska i tyle :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już napisałem kilka miesięcy temu, że ten blog jest skończony. Autor jest niedojrzały i niepoważnie traktuje swoich czytelników. Już ostatni artykuł napisany został "na odczep się"(niedokończony) i wyraźnie odstaje od reszty. Wodzi za nos obietnicami o kolejnych postach i nie ma odwagi napisać, że zakończył działalność tego bloga. Na pierwszy(i jedyny) plan wyszedł kanał youtube, który moim zdaniem, jest na o wiele niższym poziomie niż ten blog. Mimo wszystko SciFun zdobył sporą popularność wśród młodszych widzów. Dlatego nie mam mu za złe porzucenia bloga, zwłaszcza, że patrząc po ilości wyświetleń pod każdym filmikiem, wyciąga z tego niezłą pensję. I dobrze. Tylko dlaczego autor nie ma odwagi oficjalnie zawiesić/zakończyć działalność bloga?

      PS. Mam nadzieję, że ten komentarz nie podzieli losu poprzedniego. Naprawdę nie widzę podstaw do usunięcia go. Wyrażam tylko swoją opinię.

      Usuń
    2. Niestety ale tych samych obietnic nie dotrzymuje również na swoim kanale SciFun.

      Usuń
    3. Moi drodzy. Na kanale powiedziałem, cytuję: "BYĆ MOŻE będą dwa filmy w tygodniu", koniec cytatu. Ilość zależy od wielu czynników a z większości, widzowie i czytelnicy nie zdają sobie sprawy. Nie zamierzam tworzyć na siłę, byle tylko zdążyć z odcinkiem czy artykułem na dany dzień, bo zaniża to jakość. Być może taki model pojawi się w przyszłości, jednak wymaga to większej ilości czasu poświęconej na organizację i planowanie. A czas jest bardzo cennym surowcem. Jedynym, którego nie da się wyprodukować ...no w zasadzie się da, wystarczyłoby opuścić planetę i udać w miejsce o innym natężeniu pola grawitacyjnego wykorzystując dylatację cza...

      Co do bloga, to dziwi mnie stanowczość niektórych komentarzy co do jego zakończenia i mojego rzekomego braku odwagi do przyznania tego. Blog nie jest zakończony. Jest nadal tym, czym był zawsze - blogiem tworzonym w wolnym czasie, za darmo i z przyjemności pisania. Zmieniła się ilość wolnego czasu, bo z prowadzenia jednego projektu, zrobiło się prowadzenie czterech i współtworzenie dwóch.

      Także dziękuję Wam za motywowanie mnie, to działa, ale proszę też nie przesadzać z sądami.

      Usuń
    4. "Zmieniła się ilość wolnego czasu, bo z prowadzenia jednego projektu, zrobiło się prowadzenie czterech i współtworzenie dwóch." - czterech? Znam 2 (ten blog + Scifun). Mógłbyś wymienić 2 pozostałe?

      Usuń
    5. Tube Riders jeszcze

      Usuń
  30. Nietuzinkowy - słuszne stwierdzenie. Jeśli masz robic coś na siłę, to nie ma to sensu. Nie patrz na tych, co Cię krytykują za to, że rzadko wrzucasz nowe wpisy, bo ludzie już tacy są, zawsze im się coś nie podoba. Robisz to za darmo i w wolnym czasie, masz prawo wrzucac wpis kiedy chcesz, byleby był dobry :) Powodzenia Ci życzę i dzięki Ci za wszystkie wpisy i filmiki, bo są na prawdę ciekawe :) Rób swoje, a jeśli nie masz czasu, to nie musisz się spieszyc :) Pozdrawiam i cierpliwe czekam na nowe materiały z Twojej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja osobiście rozumiem, że skoro jak to pan admin stwierdził brak wolnego czasu w związku z prowadzeniem czterech projektów, to faktycznie nie warto robić nic na siłę, jednak fajnie by było, żeby znalazł czas na wszystko ;) Poza tym materiał na tego bloga nie musi być napisany w jeden dzień, ale nawet pół godzinki dziennie by mu chyba planów nie zepsuło ;D

    OdpowiedzUsuń
  32. Darek, ciągle czekamy! :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Pisz coś kurwa bo spalimy ci dom blablabla.
    Nie no tak serio to mógłbyś dać jakąś notkę czy coś,pozdro600

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten blog już umarł. Ponad 4 miesiące ciszy, już raczej nic z tego nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponad pół roku jeśli zignorować ten szkic. Bywa.

      Usuń
  35. Autor już dawno temu przeniósł się na youtube i facebook.
    https://www.youtube.com/user/SciTeraz?feature=watch
    https://www.facebook.com/SciFunPL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisujcie miasta [*]

      Usuń
    2. Gdańsk [*]

      Usuń
  36. Szkoda bloga, świetne artykuły (i dyskusje pod nimi) tu się pojawiały....

    OdpowiedzUsuń
  37. https://www.facebook.com/SpottedTheUnverse

    jak najbardziej polecam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Skończy się na tym, że rządy wydają miliardy dolarów na oczyszczanie morza. Ludzie nie myślą. Z drugiej strony ciekawe jak to zanieczyszczanie ma wyglądać. Mi sie zdaje, że plażowicze aż do takiego stopnia nie zanieczyszczają morza...

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie ma już chyba nadziei na to że autor powróci do pisania artykułów a szkoda, może będzie szansa na spotkanie ze samym autorem to pogadam i może go namówię ale raczej nie będzie miał ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  40. Kilka lat temu widziałem program dokumentalny na temat tej wyspy śmieci. Z tego co zapamiętałem wydaje mi się że widziałem właśnie sfilmowaną taką wyspę śmieci. Teraz sobie o tym przypomniałem i zastanawiałem się czy znajdę jakieś informacje w internecie bo rzeczywiście o takich sprawach mało się mówi. Zauważyłem, że najczęściej takie programy dokumentalne w tv: o wyspach śmieci, trującej rzece Ganges, okropnych warunkach życia w Indiach czy Korei północnej, niewolnictwie w Afryce, czy też o tym skąd Ikea bierze materiały na swoje produkty można obejrzeć wyłącznie w tv programach regionalnych i to o późnej porze nocnej. Być może dzieje się tak dlatego, że bardziej opłaca się puścić taniec na lodzie, big brothera czy inny szajs niż naprawdę interesujące i ważne programy. A może byłoby niebezpiecznie otwarcie walczyć z tym wszystkim podając takie informacje do szerokiej publiczności.

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo ciekawy artykuł. Szkoda, że nie pojawiają się juz nowe wpisy na tym blogu :/

    OdpowiedzUsuń
  42. Gdzie się podział wpis o Toharadeizmie?

    OdpowiedzUsuń
  43. https://www.youtube.com/watch?v=D41rO7mL6zM

    OdpowiedzUsuń
  44. Kurcze jak mi brak twoim przemyśleń tekstowych na www :( youtube to nie to chociaż cytat z Boskiej znów mną wstrząsnął. Pozdr i czekam po powrót bloga

    OdpowiedzUsuń
  45. Już rok nie było nowego wpisu. Blog chyba umarł.

    OdpowiedzUsuń
  46. Chociaż jeden artykuł na miesiąc.. Panie Darku proszę się zlitować :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Chociaż jeden na rok...

    OdpowiedzUsuń
  48. Dokładnie! Czekamy na nowe artykuły! Coś tak dobrego po prostu TRZEBA ciągnąć dalej! :) A póki co posłuchajmy sobie nietuzinkowej muzyczki: http://ornaments.fryvolic.pl

    OdpowiedzUsuń
  49. Polecam artykuł

    http://www.biomedical-engineering-online.com/content/12/1/74

    OdpowiedzUsuń
  50. Próbowałem się przestawić na youtube, ale niestety filmiki rządzą się swoimi prawami. Więcej energii wkłada w nich Pan w ciekawe pokazy i przedstawienie tematu niż w faktyczny dogłębny opis zagadnienia. Prosimy o więcej artykułów!! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  51. polecam artykuł http://www.biomedical-engineering-online.com/content/12/1/68

    OdpowiedzUsuń
  52. Gorąco polecam artykuł na temat metody pomiaru kąta przesączania na obrazie OCT oka.

    http://www.biomedical-engineering-online.com/content/12/1/40

    OdpowiedzUsuń
  53. Witam Was drodzy internauci. Polecam Wam ciekawy i interesujący artykuł na temat analizy i przetwarzania obrazów z małoinwazyjnych zabiegów z zakresu medycyny estetycznej:

    http://www.biomedical-engineering-online.com/content/12/1/51

    OdpowiedzUsuń
  54. Bardzo uprzejmie proszę o kolejny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  55. Artykułów już chyba nie będzie i trzeba się z tym pogodzić. W pełni rozumiem wyjaśnienia autora, każdy ma prawo dysponować swoim czasem według własnego uznania, dlatego dziwią mnie pretensje i żale wylewane w komentarzach. Szkoda tylko, że autor nie zechciał choćby w kilku słowach pożegnać się z czytelnikami.

    Jeśli chodzi o działalność na YouTube to życzę powodzenia. Choć zdecydowanie bardziej podoba mi się przekazywanie informacji w postaci bloga, wiążące się z tym dyskusje, et cetera. Od czasu do czasu, z sympatii do autora, rzucę okiem także na filmiki, bo rozumiem z jakich względów wybrał on ten rodzaj działalności.

    Serdecznie pozdrawiam Ciebie Darku oraz wszystkich czytelników i powodzenia ;-)

    Bartek

    OdpowiedzUsuń
  56. Bez wątpienia problem jest - inna sprawa to możliwość zadziałania przypadku - Moore akurat trafił na taką plamę, która potem uległa rozproszeniu. Z drugiej strony poziom higieny w jakim żyje spora liczna mieszkańców Azji woła o pomstę do Nieba, czy zatem można się dziwić że śmieci wyrzucają do rzek a te niosą je do Oceanu.
    Ale idąc w drugą stronę - 100 milionów ton plastiku to niebagatelna ilość surowca dla wiecznie głodnych azjatyckich "tygrysów", więc gdyby faktycznie stanowiły jednolita plamę to z pewnością znalazł by się inwestor gotów je trałować i uzdatniać do powtórnego przerobu.

    OdpowiedzUsuń
  57. To co? kiedy nowy wpis?

    OdpowiedzUsuń
  58. Błagam o chociaż jeden artykuł na miesiąc. Albo chociaż na pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  59. Hej. Dzisiaj mijają dwa lata od ostatniej notki. Kiedy możemy spodziewać się następnej?

    OdpowiedzUsuń
  60. Świetny kanał na YT.

    PS- zapraszam na naukowoblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetny wpis. Zapraszam do nas http://fizyka-mykanoww.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Wszystko jest już jasne: https://www.youtube.com/watch?v=D41rO7mL6zM

    OdpowiedzUsuń
  63. Hej. Może nowy wpis?

    OdpowiedzUsuń
  64. Bardzo fajny blog, pisz dalej :)
    Zapraszam też do mnie, dopiero zaczynam : http://wspolczesneproblemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  65. Świetny blog czekam na wpisy dotyczące racjonalnego wykorzystania odpadów

    OdpowiedzUsuń
  66. a ja szukam/czekam na racjonalne/irracjonalne podpowiedzi jak ograniczać produkowanie odpadów wszelkiego rodzaju. warto zacząć od mikroskali, czyli od siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im wyżej przetworzony towar konsumujesz tym więcej śmieci. Im więcej jednorazowych opakowań opróżniasz tym więcej śmieci itp. zmieniając nawyki żywieniowe i zakupowe - jesteś w stanie ograniczyć ilość śmieci o 80% (skromnie szacując)

      Usuń
  67. Bardzo wartościowy post. A to, że wyspa nie jest widoczna, że składa się z drobiazgów, jest chyba jeszcze bardziej niepokojący. Duże rzeczy łatwo zebrać i niełatwo dostają się do płuc, skrzeli czy żołądków. „Małe” problemy z reguły okazuję się trudniejsze do rozwiązania i mają większe następstwa, niż pojedyncze, ogromne problemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  68. Czekam na nowy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  69. Moim zdaniem dzisiaj najbardziej ważna w motoryzacji jest ekonomiczność danego samochodu. Producenci prześcigają się w nowinkach technologicznych często zapominająć o redukcji spalania auta, a potem celowo fałszują wyniki spalania. Przykładem dość głośnym był w ostatnich latach Volkswagen. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń